Jump to content
Dogomania

elawiska

Members
  • Posts

    418
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by elawiska

  1. Następny dzionek Rexiucha - Pana na Stalowym Rano "COŚ" mnie obudziło..... Niby godzina normalna - ok. 4.30 ale coś nade mną wisi.... :angel: Rex przednimi łapkami oparty na łóżku, wyprężony jak struna przyglada mi sie z góry :D Jak otworzyłam oczy to się tak ucieszył że chciał mi zaoszczędzić mycia. Przejechał jęzorkiem od włosów do brody. Nieźle mnie wykrochmalił :-) Odwiedził nas rano Pan Marek. Człowiek bardzo oddany ratowaniu zwierzą. Kto czytał na DOGO o Heldze ten wie :P Przyniósł mi najpiekniejsze zdjecie Tureczka jakie miał w swoich zbiorach. Z dedykacvją. Znowu ryczałam. :bluepaw: Zresztą to On właśnie pomógł mi Turka "znaleźć" wśród psiaków wymagających pomocy. No i chciał sie zapoznać z Rexem. :laola: Rex przyjął gościa niezwykle łaskawie, był bardzo inteligentny. Sam podał łąpkę na dzień dobry. :bigok: Rex się zaokrągla. Ogonek coraz grubszy. Sierść WYRAŹNIE sie poprawiła. :shock: W tak krótkim czasie ! Asiuniapcio !! Od jutra przejdę już na prywatkę albo na maile :evilbat: Rex ma już dom, mam nadzieje że jest zadowolony, bo my baaaaardzo. Jak ktoś coś naklika to to wtedy napiszę. :BIG:
  2. Asiuniap w podróży. Oby szczęśliwej. Szeeeeeeeeeeerokiej drogi !!! :D Niech ci sie wiedzie w nowym miejscu i zycie niech będzie kolorowe :smilecol: bez klopotów własnych. A o zwierzątka to będziemy się martwić razem :calus: Przeczytasz to pewnie za tydzień, może dwa :( ale o naszym Rexiku będę pisała na bieżąco żeby nic Cię nie ominęło. :wink: Rexik już rezyduje wyłącznie na kanapie. Na płytkach się kładzie jak mu jest za gorąco. :fadein: Na posłaniu - tylko w nocy. :-) Po pieszczoty - do mamuni ale bardzo nie lubi jak tatuńcio wychodzi z domu. :evilbat: Dzisiaj to dostał prawie napadu histerii. Chodził jak opętany od drzwi do balkonu i płakał dopóko mąż nie wrócił. Po jedzenie - do każdego kto kręci się blisko lodówki. wydaje mi się że już zaczyna rozumieć że ode mnie trudniej cokolwiek wyżebrać. Mąż gada, marudzi ale mu ustępuje. I pewnie dlatego wczęśniej czy później sobie jego wybierze. Z wyjątkiem Zorki wszystkie tak robiły. Ale jak tatuńcio podniesie na któreś głos to MOMENTALNIE skok do pańci na kolanka ( dosłownie ) albo pod biurko jak pańcia przy komputerze. :D Po pomoc , na skarge, po jedzenie i piszczoty do mamuni, ale dreptały za mężem. Teraz cała czwórka relaksuje sie na kanapie. Nam został fotel i krzesła. :D
  3. Wróciliśmy z ponad godzinnego łazikowania. Mimo smyczy założyłam dzisiaj kaganiec bo nasze słoneczko ma BAAAAAARDZO bojową , wilczą naturę. Startuje do psów 2 x większych od niego jak tylko któryś przejdzie za blisko Zorki wg niego :D , Zazdrośnik jeden :lol: A jaki był z tego ubranka niezadowolony :-? :x :evil: Szory nic nie dają. Jeszcze lepiej mu się ciągnie :cry: :lol: Na jakiś czas będziemy Rexiucha ubierać na spacerki w inną biżuterię. Zobaczymy jak się sprawdzi kolczatka.
  4. Rany !!! Gdzie mojemu M 1 do Twojego M 5 :lol: Też chciałam na wieś.... Ale meżuś był za wygodny. Poza tym wieś wtedy odbiegała sporo od wsi współczesnej. Teraz on może by i już chciał (nie wiem, nie pytam) to już nie chcę. Za daleko do lekarzy i szpitali. A bez zwierzaków - masz rację nie da się żyć. To najdoskonalszy Prozac :lol: Pies to doskonała tabletka na krążenie. :D Jak obserwuję tą moję czeredę to tak sobie myślę ze nigdy jeszcze nie widziałam takiego dobrego programu rozrywkowego :-)
  5. Rybki to my też mieliśmy. :) Podobno ciekawe okazy. Piszę podobno bo ja kupowałm poprostu takie które mi się podobały a ichtiolog to ze mnie żaden. 8) Ale nasza kocica Rutka w wieku dojrzałym zaczęła uprawiać lekkoatletykę. Szczególnie upodobała sobie skok w dal. :lol: Skakała z mebla - 3m. - na akwarium. Z wysokości ok 2,20 na 1,50. Z góry akwarium było zabezpieczone. Ale przyszedł czas że już się "nie wyrabiała" i jak kilka razy zawisła łapkami na ściance akwarium (klejone)..... ja sobie wyobraziłąm ponad 100 litrów wody na podłodze.... :o Trzeba była zrezygnować. :( Rutka już na chmurce, a ja do rybek nie wróciłam. :roll:
  6. Moja kochana Asiuniapeczko !! Warszawa to chyba to miasteczko jedna stacja za Krakowem - jak mawiają Krakusi podróżujący intercity. Ale to faktycznie sporo bliżej. Są warszawiacy którzy przyjeżdżają do Krakowa na weekend. Moze kiedyś zrobisz to samo ? :-) Powiedziałam Rexikowi - nie możesz go już teraz zawieść. :lol: Z nocy była niespodzianka - ogromna rzadka kupa. Dostał nowe żarełko no i sporo nowych wrażeń w ciągu doby. Kąpiel, spacerek po nowych miejscach, wet ....... Ważne że nie "trzustkowa". Aż za dobrze wiem jak to wygląda. Gaspar od 7-go m-ca życia miał problemy z trzustką. Całe 14-letnie zycie był leczony. A mordeczka rexiowa śmieje sie nieustannie. Jak siedzimy to podchodzi , kładzie ją na kolanach i dłuuuuuuuugo patrzy w oczy, albo kładzie na kolano łapkę i wtedy domaga się pieszczot. Poranny spacerek był dzisiaj z tatusiem. Gotów nie dosypiać :D On jest taki wygodnicki , a dla Rexia........... Staś jest bardzo przejęty przeszłoscią Rexika. Jak tylko ktoś chce słuchać to opowiada jego historię. Jak coś nowego się wydarzy dzisiaj albo pstryknę jakąś fotkę fajną to naklikam wieczorkiem.
  7. Dzisiaj była okresowa kontrola. :evilbat: Przyjechał wet. Zobaczył Rexa i rzucił parafrazą swojego własnego starego tekstu sprzed lat. To już i w Białymstoku na każdym drzewku jest ksero po psiemu i kociemu - jak ci żle to jedź do Krakowa do Wiśniewskich..... :P Ale poważnie - Rex - jak na taką przeszłość -świetnie. :D Raz dziennie Kreon do głównego posiłku. Pomału ilość posiłków ograniczać. Wyciągnął parę sporych strupków głeboko z uszka. :oops: Wogóle nie piszczał, czyli już nie boli. :D Twierdzi ze Rexiucha ma mniej latek niż 8. Ale to NIC nie zmienia Zorka - nie ma poprawy ale i nie ma pogorszenia. Serduszko starcze bardzo zmęczone. Przerzuty. To też nic nowego. Już miała 2 opercje. Pierwsza 8 lat temu, druga 5. Trzeciej może nie wytrzymać. Staruszka. Kastor dostał jakiś ogromny zastrzyk na wzmocnienie, powrtórka za tydzień. Potem jak się będę upierałą to jeszcze ewentualnie kroplówki przez tydzień codziennie albo i 2 razy dziennie ale to już naprawdę wszystko co może zrobić....Podobno to bardziej ma mnie pomóc niż jemu. :cry: Narazie wymioty ustały. :lol: Filemonek - okaz zdrowia :D
  8. Asher- piękne dzięki za "wetknięcie" zdjątek i bardzo cenne rady, ale nie mogę czekać na to aż się same dotrą bo od tamtej port Zorka WOGÓLE nie chce jeść w jego towarzystwie. :( Albo porywa kawałek i ucieka na kanapę. nie muszę pisac jakie są skutki tego dla kanapy. :lol: Wczoraj Rex też nie ruszył wieczornej porcij. :( . Co bęcdzie dzisiaj - zobaczymy. Rano był spokój. Zjadł porcyjkę białego serka i 2 kromki chleba z masłem, w południe dostał troszeczkę surowego mięcha. Tak pięknie prosił......... :lol: Mordeczka Rexika jest uśmiechnięta bez przerwy. :D On całym sobą dziekuje za wszystko co dostaje. :fadein: A sam z siebie nam daje jeszcze więcej. To naprawdę WIELKIE szczęści mieć TAKIGO WŁAŚNIE psiaka. Jest niesamowicie wdzięcznym psiapsiulem. :evilbat: Zorka i Rexik na pierwszy rzut oka z góry wyglądają jak bliźniaki. :o Są być moze w tym samym wieku..... ale nie, Zorka trochę starsza. Jest u nas 9,5 roku a jak przyszła to wet ją oceniał na 2-3. Wiek psiaka "z przeszłością" jest trudno ocenić. Ząbki nie są wiarygodnym "miernikem" bo napewno nie był właściwie odżywiany i nie wiadomo co jadł. Odróżniamy je po obróżkach. Trzeba spojrzeć prosto w mordeczkę żeby zobaczyć które jest które. :D Uszko się ładnie goi, już pozwala sobie czyścić ze strupków, a nie pozwalał dotknąć. :D Nie lubi jednak czyszczenia oczek :( Teraz z Zorką i Kastorem sobie leżakują na kanapie a Filemon na posłaniu Rexa,. Strzeliłam fotkę . Może sie uda wrzucić a jak nie to zbiorę wiecej i znowu bedzie :Help_2: A tak na koniec.... Mamy nowego KOTA. Oboje. Na punkcie Rexa
  9. Żebyście wiedzieli [b][size=6][b][color=brown][b]J A A A A A A K I[/b][/color][/b][/size][/b] przystojniak !!! :laola: Tylko przytulać i całować :calus:
  10. Rexiucha po kąpieli. :D Śpi sobie smacznie w pościeli na podusi pańci. :lol: Niczego dzisiaj nie podłał i nie wojował z Zorką o michę. :wink: Poszedł z mężem "zwiedzać" piwnice. Znudziło mu się i SAM wrócił do mieszkania. Skrobał w drzwi. Dobrze wie gdzie mieszka. :fadein: Dzień spędza na kanapie. Schodzi na spacer. A właściwie wszędzie chce z nami chodzić. Gdziekolwiek się wychodzi Rex towarzyszy. :evilbat: Tego nam brakowało. Gaspar był takim nieodłącznym towarzyszem. Chodził z nami na zmianę nawet do pracy. Na weselu też byliśmy razem. Właśnie wyszedł spod kocyka i ułożył się w nogach. :D On jest taki słodki..... Poprostu cudowny !!!!!!!!!!! Rewelacyjny !!!!!!!!!!!!!! Aha!! Rex boi się głośnych dźwięków - strzały, grzmoty. Wtedy wchodzi pod stół. :(
  11. Zdiabliłam sie cholernie !!! :diabloti: :wallbash: Jestem wściekła na maxa !!! :chainsaw: :snipersm: Zastrzegałam, prosiłam żeby nie dawać artykułu do krakowskiego dodatku wybiórczej. TYLKO pod tym warunkiem zgodziłam się na zdjecia w domu i rozmowę z dziennikarzem, który poza tym nie czuje WOGÓLE zwierzątkowego tematu. A tymczasem dzisiaj otwieram jak codziennie rano stronki, czytam gazetki i co widzę? Przedruk z Białostockiej. BEZCZELNOŚC. Ja nie wzięłam Rexa po to aby gazeta bezczelnie, bez mojej zgody wykorzystywała tą historię i nasze zdjęcie oraz nazwisko dla swoich komercyjnych celów. Zamiast napisać o dogomanii i dogomaniaczkach to za moment napiszą że Rex nie był miesiąc u Agnieszki tylko tylko w salonach Agory. Nie wzięłam Rexika dla rozgłosu ani dla zdjęć w gazecie. Wzięłam psiaka bo potrzebował domu. Nie mogę nawet napisać że gazeta schodzi na psy bo zrobiłabym krzywdę psom. Ale pójdę z Rexem w najbliższym czasie w okolice redakcji. Może może chociaż on wyrazi swoje zdanie o tym co robią i obsika im drzwi ;-)
  12. To mnie załamało. [url]http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,2884067.html[/url] czy wadze tozu w Białymstoku są pozbawione wyobraźni?
  13. No i mnie złapałaś :D To trochę głupio nadawać na własne dzieci :evil: nawet jak im różki rosną. Ale idę na całego. Właśnie wróciliśmy ze spaceru. Na piętrze jest 5 mieszkań. Jedne drzwi jakoś Rexiowi nie pasują. Baardzo stara się je obsikać. Raz nawet udało mu się trochę. Nie ma tam psa, ale jest nadużywanie alkoholu, choc są spokojni. Pewnie Rexik nie lubi podrinkować. Na to musimy bardzo uważać bo drzwi są vis a vis windy. Zsyp na śmieci mamy w klatce na każdym półpiętrze. Jak wychodzi się ze śmieciami to Rex wychodzi również. Codzienna kontrola klatki schodowej.Nie ucieknie, nie bójcie się. Domofon. To jest bardzo śmieszne. Wędruje po piętrach i OGLĄDA. Sufit też. Pewnie sprawdza czy wszystkie żarówki się palą. Wczoraj zszedł na I-sze piętro, a jedne drzwi były otwarte. No to też poszedł na kontrolę. Wszedł, rozejrzał się, przywitał z kotem i wrócił. A jedzenie..... Różnie. To raczej zostanie nieprzewidywalne. Raz dałam im na miski w dwóch miejscach i stałam koło Rexika. Jak skończył to trzymałam go za obrożę. Patrzał jak Zorka je zupełnie beznamiętnie. Ale czoraj po południu.... Mam sąsiadkę która uważa ze psy to się karmi na zasadzie - czy kłak czy wełna, byle była kicha pełna - i donosi mi dla nich takie różne rzeczy. Starsza paniusia (nawet ode mnie :wink: ) i nie chcę jej robić przykrości. Ona też bardzo kocha zwierzaki. Biorę to wszystko od niej i dziękuję a potem wyrzucam. Ale wczoraj miała sobie ochotę pogadać. Usiadla. No i wypadało wyłożyć to coś do misek. Zorka to wiem że nie ruszy, ale Rex to była niewiadoma. ZARYZYKOWAŁAM bo Rexik przed momentem zjadl sporą porcję. Podszedł, powąchał ............. i odszedł. Odetchnęłam z ulgą. Położył się w bezpiecznej odległości. Obok żarełka stała miska z wodą. Zorka podeszła żeby się napić. Nie podniósł się ale mocno zawarczał. Takie zachowanie psa ogrodnika - sam nie zje i drugiemu nie da. Ciąg daszy o obsikiwaniu. Oczy mam dookoła głowy.Staram się mieć go zawsze w polu widzenia. Nie jest to bardzo trudne bo mieszkanko malutkie, a do łazienki chodzi ze mną, Razem z resztą towarzystwa. Jak się wszyscy zdążą władować to drzwi nawet nie mogę zamknąć. To jest chyba na zasadzie - teraz mamunia ma wolne ręce to będzie głaskanie. A jak jestem szybsza i zdążę zamknąć to pod drzwiami płacz. Ale... zauważam mokre miejsca. Nadal myślę że "zalewa" zapach Tureczka. Dzisiaj się okaże czy mam rację. Kupiłam fotel. Własnie dziś mają przywieźć. Turkiem NAPEWNO nie będzie zalatywał. Zobaczymy. Chyba ze inny zapach mu nie podejdzie. :-) Z innej beczki. Rexik napewno miał kiedyś kochającego pana. Jest straszliwym pieszczochem. :D CUDOWNY :D Asiuniapko! Jeszcze raz piszę - pomóż wsadzić fote Rexa pliiiiiiiizzzzz daj maila to ci wyślę albo napisz jak to zrobić. Okrutnie się rozpisałam bo dzieci śpią. Napiszę jeszcze coś o Gasparze. Bardzo lubił się kłaść na plecy i wystawiać swoje wdzięki na widok publiczny. Brałam wtedy go z nóżkę i "składałam". Mówiłam coś w rodzaju schowaj jajeczka albo mniej zdrobniale. Kiedyś po większygh zakupach rozpakowywałam torby. Nie pamiętałam gdzie są jajka a oczywiście nie chciałam jajecznicy i zapytałam męża czy nie wie gdzie są jajka. Wtedy Gaspar jakby przysiadł na jednym biodrze, nogę podniósł i zaszczekał. Pokazł i gdzie są jajka. Tyle lat temu to było a my się jeszcze z tego śmiejemy. Następna relacja wieczorkiem. Rexik wstał i domaga się miłości :-)
  14. Dla Ciebie wszystko Asiuniapko :-) Chcesz wiecej - to masz. Poszliśmy sobie na spacerek Rexik, Zorka i ja. Spotkaliśmy panią z naszego osiedla. Też Zwierzolubka. Dlatego się znamy. Reksik oczywiście zawarł znajomość z jej 2 suniami - jedna ze schroniska, druga po zmarłych rodzicach, a w domu jeszcze 4 koty. Opowiadałam jej jak po przyjeździe Rexik bezbłednie trafił do domu. A pani Ania powiedziała że to Gaspar z Turkiem go prowadzili. Oczy przesunęły mi się natychmiast na baaaaardzo mokre miejsce... a po powrocie do domu sobie poryczałam w kuchni nad garkami jak robiłam Rexiowi jedzonko....
  15. Ano własnie w moich objęciach jest Rexik. Ja go poprostu już tak bezgranicznie i bezkrytycznie uwielbiam że mam chyba za ubogie słownictwo zeby to moje do niego uczucie nazwać. :iloveyou: A jak tylko przypominam sobie tą wstrętną babę co go maltretowała to moje słownictwo przestaje być parlamentarne i nóż w kieszeni się otwiera. Gdyby to miejsce było bliżej to raczej cieżkawo byłoby mi powstrzymać się od komentarza w cztery oczy. :wallbash: :wallbash: Męzuś też jakoś dziwnie polubił spacerki z pieskami o KAŻDEJ porze. Rozpaskudzi go tak jak wszystkie. Padało u nas dzisiaj, ale ja bardzo przestrzegam pór spaceru i posiłków. Staś się uparł ze on idzie. Spodnie jasne, Rexik 2 razy się o niego otarł i wiadomo że natychmiast przybrały kolor błota. Już od drzwi bronił Rexa że to nie jego wina tylko pogody, że on wcale nie chciał tego zrobić itd itp... Tylko się śmiać. Staś też zwariował. Tureczka kochał, ale nie miał rozmiękczenia mózgu :-) Nasza wnuczka - jestem dla niej nie taką babcią w prostej lini ale taką ciocią -babcią - ma 20 lat Przyjeżdza do na skażdego roku chociaż na 10 dni. Ja mówię że nie do nas tylko do zwierzaków. Sama ma tylko kota. Przywozi go i jest zgoda. Ona mówi że to magiczne miejsce bo wszyscy chcą tu być. To się chyba nazywa spełnienie marzeń o domu.... Muuuuuuuuuuuuuuuuszą być zwierzątka. Ja zawsze miałam. Bardzo krótkie były przerwy.Jak daleko sięgam pamięcią , a sporo już żyję, był zwierzaczek. Ale mnie wzięło ...... Dość marudzenia. :wolfie: :bluepaw: :Dog_run: :bluepaw: :kociak: :bluepaw: :dog:
  16. Aż się zarumieniłam :oops: Tyle komplementów naraz :wink:
  17. Nie martw się Asuniapku !!! Możesz spokojnie tak jak Rexowi oddać ogromne swoje serce następnej siercie. Bez względu na to jaki numerek Reksik jeszcze wywinie :-) zostanie z nami do końca swojej wędrówki na tęczowy most. Bywały u nas już trudne zwierzątka. Z jedzeniem będzie pewnie już tak zawsze. Za długo był głodny. Pamięta. Ale to mozna opanować. Jak nie da się opanować Rexa to załatwimy to sposobem. Od południa wczoraj jeszcze niczego nie obsikał :-) Jesteśmy po spacerku. Zaczyna ciągnąć. Może kuplmy szory...... pomyślę. Trudno, ja na punkcie Rexa dostałam małpiego rozumu - jak mawiają niektórzy. Poprostu go UWIELBIAM. To niesamowite, ale TEN pies momentalnie zajmuje miejsce w sercu. Jak zobaczyłam go w Gazecie pierwszy raz to popłakałam się przed monitorem. Turek żył, miał się tak sobie, ale nic nie zapowiadało jego odejścia i wogóle nie było mowy o wzięciu zwierzaka, a ja i tak zaglądałam do Rexia prawie codziennie........ Link do tekstu o Rexiu [url]http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,2881923.html[/url]
  18. [b]Rexik pokazał ząbki !!! [color=orange] D O S Ł O W N I E[/color][/b] Psiaki dostały jedzonko. Każdy w swojej misce. Rexio swoje zassał w 15 sekund. Zorka jadła jak zwykle - pomalutku, delektowała sie. I kochany Rexio rzucił sie z zębami do jej miski. Nie chciała dać to złapał ją za kark. Niezły charakterek !!! Zaczynam z Rexiem ostro pracować bo naprawdę wyrośnie terrorysta. Jak go skarciłam to tak na mnie popatrzył że mi się serce kroiło w plasterki. Ale sentymenty na bok. Dobro psiaka dobram nadrzędnym że tak powiem ciut górnolotnie No cóż, widac że on jest baaardzo blisko spokrewniony z dzikim wilkiem. Może nawet to był ojciec...........
  19. [quote name='asiuniap']Aha, Elżbieta, a kogo Rex wybrał sobie na przewodnika ? Ciebie czy męża. Na pewno sama wiesz dobrze, ale przypomnę, żeby nie było tak, że on sam uzna się przewodnikiem i zacznie Was terroryzować. To znaczenie miejsc mi się nie podoba, powiem Ci szczerze. Karcisz go chociaż za takie numery?[/quote] Usiluję. Rex podwija ogon i siada w kąciku. Ale serce mnie boli jak patrzę w te ślepia :-( Ja chyba na starość dostałam małpiego rozumu. Tyle zwierząt mieliśmy i własnych i przechodnich ale ŻADNE do tej pory nas tak nie zauroczyło i nie zawojowało po 2 dobach. On jest poprostu CUDOWNY. Przeklinam tego babsztyla co mu zgotowała taki los. Rex jeszcze nie wybrał sobie pana. Chodzi za nami równiutko. Do łazienki również. Wydaje mi się jednak, że na szczęście nie trwało to długo bo Rexik baaaaardzo szybko przywyka do nowych sytuacji. Kanapę sam sobie znalazł. A Zorka jak ją mąż przyprowadził dłuugo kanapy się bała. Nawet jak ją sam wsadzał to trzęsla sie ze strachu. No i pobyt u Agnieszki też go niewątpliwie już sporo "zresocjalizował" Czy będzie domowym terrorystą? Przy moim mężu - całkiem możliwe. On tylko kocha, nigdy wychowuje. Ja sobie nie pozwalam - raczej. Gaspar meża uwielbiał ale wogóle nie słuchał. Ja załatwiałam z Gasparem sprawy jednym spojrzeniem i jednym słowem. Raczej już zrozumiał że głód mu nie grozi bo zaczął przebierać. Chlebek z margarynką - beeeeeee :-? chlebek z masełkiem - chętnie :lol: a suchym chlebem pluje :x Mięsko surowe - baaaardzo chętnie :D Mięsko gotowane - zjedzcie sobie sami :-? Serek biały chudy - paskudztwo :( Serek tłusty albo domowego wyrobu - jasne ze tak :D Mleko z worka - wstrętne :x Mleko z butelki albo z kartonu - nigdy dość :D Ryby nie chce nawet wąchać. A szkoda, ale tego nie zmienię. Wczorajszy posiłek główny też mu nie bardzo podszedl. Usiadł koło miski i czekał na lepsze. Ale jak długo ze stołu nic nie spadło to zjadł. Do takich rzeczy to my jesteśmy przyzwyczajeni. Pod tym względem to wszytkie zwierzaki rozpaskudziliśmy. Jedzonko to nie problem. Każdy chce żeby mu smakowało. Zwierzak też. :D
  20. :D No to Rexik przejmuje rządy w mieszkaniu już bez ŻADNYCH oporów :-) Wszędzie gdzie poczuje jeszcze poprzednika to obsikuje. Przed chwilą obsikał pościel :D Oj!, on nie będzie znosił konkurencji. I dobrze ! Na szceście mieszkanie małe to nie będzie już miał wiele do roboty :evilbat:
  21. [b]Relacja z wczorajszego ostatniego Rxiowego spaceru[/b] Zorka jak zwykle leniwie wlokła się środkiem bardzo szerokiego chodnika (u nas jeszcze takie są) A Rex jak to facet zostawiał wiadomości na każdym drzewku i krzaczku, no i oczywiście pilnie studiował wszystkie wiadomości zostawione w trawie. Zorka chyba doszła do wniosku że dość spaceru. Załatwi to, po co się z domu fatygowała i wracamy. Ona najlepiej to wogóle by nie schodziła z kanapy. Na spacerki potrzebuje specjalnego zaproszenia, A z za krzaków wyszedł pies i zaczął Zorkę obwąchiwać. Rex :scared: , wszystkie zęby na wierzchu, wargi zmarszczone i aż pianę toczył. Smycz zwijana 4 m dla psów cieżkich do 60 kg puściła, zębatka tylko zatrzeszczała. Zdołałam jednak ściągnąć go ręcznie. A Rex znowu pokazał wszystkie zęby ale w czarującym uśmiechu bo przecież przegonił konkurencję. Skąd tyle siły w takiej chudzinie ?????? No i proszę !!! Pokazał co jest zdolny zrobić facet z zazdrości. Inne psy jak sobie chodzą i nie zbliżają sie do Zorki, wogóle go nie interesują. Potem już Zorki pilnował. Musiał ją mieć "na oku". W końcu to jego dziewczyna. Cały czas kręcił łebkiem i obserwował czy się od niego za bardzo nie oddala, a jak zostawała z tyłu to na nią czekał. Wczoraj też bardzo chciał po spacerze sam Wam to opisać, i tak przyłożył w ALT że klawiatura się cała zablokowała. Oberwał za to buziaka w sam nosek :-) za to ze taki mądry i zdolny:-) Aha !!! Jeszcze Wam nie napisałam że to jest gentelman !!!!! On zawsze puszcza pańcię przez wszystkie drzwi - do i z windy też - przodem :evilbat:
  22. Rex już po sesji fotograficznej. POZOWAŁ, wdzięczył się jak mógł, a Zorka była tak zazdrosna że SAMA władowała sie na "plan zdjęciowy" Do tej pory przez 10 lat jak widziała aparat to natychmiast uciekała. Świat się zmienia :D Rex wprowadzil nowe życie i nowe zwyczaje.
  23. Rexik to gwiazda. :thumbs: Dzisiaj przyjdzie fotoreporter z Wyborczej zrobić mu zdjęcie w nowym domu. :BIG:
  24. No ale kończę z kocimi problemami :kociak: To nie te stronki. :Dog_run:
  25. ale on już cierpi :( Ma bóle co jakiś czas. A same wymioty też go wyczerpują. Już poza domowym wetem odwiedziłam kilku okolicznych. Wszyscy mówią to samo..... To chyba tylko mój egoizm że on jeszcze jest. Jak słysze o eutanazji to natychmiast jestem najeżona i obrażona. Idę do innego lekarza. Mąż coś przebąkuje że ze mną pójdzie. Ale nawet uśpić pójdę do jeszcze innego. Zobaczymy. To będzie 6 wet. Jak powie to samo no to trzeba będzie. Jak da choć maleńki promyk nadziei , nawet 1% to napewno nie.
×
×
  • Create New...