Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Jedyna wada naszej Rózi, ze jednak nie lubi małych, szczekliwych piesków i goni je z zębami (czyli moją małą ukochaną Igusię). Dlatego albo wychodzę na spacer tylko z Rózią i puszczam ją ze smyczy, a psy i koty zostają w domu, albo wychodzimy całym stadem i Rózia jest na smyczy. Z Bezią czasem chce się bawić, czasem warknie i tez nie puszczam ich obu luzem. Może z psami, nie suczkami, byłoby inaczej?... Gdy musimy wyjść na dłużej, Rózia dla pewności zostaje w kojcu. Bez płaczu, piszczenia itp. Ale jak tylko może, pędem wraca pod drzwi do domu i wpada do kuchni - to jej królestwo!
  2. A ja poproszę o rozmiar tych sportowych bucików Pumy, nr 43 Za cenę wywoławczą poproszę: 13, 14, 22, 31, 32, 35, 37
  3. Z serca płynące słowa! Dziękuję
  4. Jeszcze raz poproszę o pomoc- dobry tekst poszukiwany!....
  5. No, czas zabrać się za ogłoszenia Rózi. Czy ktoś napisze ładny, wzruszający tekst? Proszę... Dane Rózi: wiek ok. 3 lat, waga 13 kg, szczuplutka budowa, chude łapki, cudne oczy, nieciekawa przeszłość, ślad po łańcuchu, uraz łapki, który nie rzutuje na jej aktywność, wspaniały proludzki charakter, uwielbia pieszczoty, ślicznie chodzi na smyczy, w samochodzie bardzo spokojna, w domu zachowuje czystość, zostaje w domu "bez gadania". Ale: najlepiej dom bez innych psow, w każdym razie suczek. Koty raczej ok. Sterylizacja, odrobaczenie, full serwis wet.
  6. Dzień dobry, całym serduchem dziękuję Nadziejce za kolejny bazarek oraz kupującym za udział Mamy na koncie Rózi 33,75 zł
  7. Po weekendzie - bo mamy trzydniowy zjazd rodzinny - zrobię zdjęcia Rózi i spróbujemy ogłaszać. Pracuję też z drugą podopieczną, Diną, ciężko zdobyć jej zaufanie...
  8. Sęk w tym, ze mieszkamy na wsi i nie mamy ortopedy Do najbliższego gabinetu 23 km, do Ostrołęki 35 km, ale też lekarze ogólni, nie specjaliści. Dalej nie mamy możliwości jechać Więc rzeczywiście, jeśli by fundacja czy inny dt przejął Rózię, to byłoby najlepsze wyjście. Blisko dobrych lekarzy.
  9. Tego nie wiem, wg moich obserwacji staje na tę łapkę częsciej, niż te kilka tyg temu, po znalezieniu. Nadziejko, wpłynęło 33,75 zł z Twojego bazarku, dziękuję! Będzie na karmę, muszę zamówić jakieś puszki dla Rózi, to i Dinie się dostanie
  10. Nie odczuwa w tej chwili żadnego bólu, ani przy dotyku, ani przy chodzeniu
  11. No więc tak... Dwóch lekarzy w lecznicy AGA w Ostrołęce obejrzało rtg i wymacało łapkę Rózi. Złamanie jest stare, łapka nie boli. Końce złamanych kości oblały się już kostniną, zrobił się staw rzekomy. Żeby to złamanie było świeże, kość by się zrosła pod opatrunkiem usztywniającym, nawet taką plastikową siatką, która pod wpływem gorąca mięknie, a po owinięciu na łapce stwardnieje jak gips. Założenie teraz gipsu to ryzyko otarcia stawu łokciowego, odparzeń i prozaicznego pogryzienia gipsu przez psa. Czyli ciągła kontrola bez spodziewanego - raczej - efektu, ze kości się zrosną. Ewentualnie można otworzyć bliznę, oczyścić końce złamanej kości z tych narosłych tkanek i zespolić albo na śruby i blaszkę, albo gwoździowanie, wprowadzając gwóźdź od strony śródręcza do stawu łokciowego. Ryzyko zakażenia i uszkodzenia stawów duże. Trzeba by umówić wizytę u ortopedy, ponieść duże koszty. Lekarz zasugerował, by może znaleźć fundację, która przejmie Rózię i poświeci czas i pieniądze na taką operację. Jest i drugie wyjście. Pozostawienie stanu obecnego. Pies będzie kulał, ale w funkcjonowaniu jej to nie będzie przeszkadzać.
  12. Dziś jedziemy, na 15.00
  13. Acha, i w kale wyszły lamblie, czyli wdrażamy leczenie.
  14. Wpłynęło 56 zł z mini-bazarku, Besia11 kupiła transporterek, dziękuję! Proszę o ciepłe myśli jutro - jedziemy do lecznicy w Ostrołęce, by poradzić coś na tę łapkę. Gips? Gwoździowanie? Na pewno potrzebna będzie kasa na to wszystko, ale szkoda stracić szansę, skoro już jest rtg, a Rózia jest w domu, nie w kojcu i budzie. Coraz lepiej dogaduje się z kotami, właściwie w domu "ich nie widzi". Zachowuje czystość, wychodzi na spacery na smyczy - już opanowane zupełnie, ładnie jeździ w samochodzie. Mały, kochany ideał I tak się garnie do ludzi, tuli się, podaje tę chorą łapkę, a że ukradła kawał kiełbasy ... no cóż, nie wie, że z blatu nie zabiera się jedzenia
  15. Wpłynęły pieniądze od Besia11 - 55 zł
  16. Noc idealna - cichutka i suchutka, że tak powiem. Wyprowadziłam Rózię na spacer o 7.00, zrobiła co trzeba i skierowała się do kojca... Ale weszłyśmy do domu, dostała śniadanie. Koty wmeldowały się na blat, gdzie jak zwykle najadły się i poszły, a domowe suczki dostały chrupki też w kuchni, ale bliżej drzwi, by nie stwarzać konfliktu. Kolejny spacer, pojadanie trawy, zbystrzynie na widok kota sąsiadki za płotem, i chyba znów warczenie na moją Igusię Żeby tak się pogodziła z moim stadkiem, puściłabym wolno po domu, a nie w kuchni i to z krótka smyczką, by złapać w każdym momencie
  17. I koniec bazarku !- Besia11 staje się właścicielka fajnej transportówki Jak ją wysłać? Podaj mi proszę na pw adres, a ja podaję nr konta. Jeszcze raz dziękuję!
  18. No, zobaczymy, jak minie noc. Dla pewności dokładnie zamknęłam drzwi do kuchni, już jak wszystkie koty i psy zjadły kolację i pokręciły się, ciekawskie, po kuchni. Wydawało mi się, ze Rózia warknęła na Szarą Kotę, chyba za blisko posłania podeszła. Godz. 22.00 - Koniec maleńkiego bazarku! Zobaczymy, kto wylicytował torbę transportową
  19. ale bardzo trudno go "utrzymać" na łapce, i niestety się nie udało Sunia spokojna, rozkoszuje się miejscówką na posłanku w kuchni. Zjadła teraz kilka chrupek. Wyprowadziłam ją na spacer, nie bardzo chciała wyjść, bała się schodków na dwór, ale jak już wyszła, zrobiła siusiu. Wczoraj przyszła paczka z karmą Pan Mięsko i obróżka.
×
×
  • Create New...