Jump to content
Dogomania

Bonsai

Members
  • Posts

    10956
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bonsai

  1. Wiesz, ciężko jest dyskutować na Twoim przykładzie, gdy tego nie widzę. Nagraj filmik z pozostawienia swojego psa pod sklepem i całej tej scenki i tu wklej, a dopiero wtedy będę mogła wypowiadać się o całej tej sytuacji i czy faktycznie Twój i inne psy czują się dobrze w tej sytuacji.
  2. Pies solidnie nauczony komendy, może w niej pozostać, mimo dyskomfortu, jaki doświadcza. Nie wiem co tu jest niezrozumiałe? Czy Twoim zdaniem komenda wyłącza u psa jakiekolwiek emocje? A pies pozostawiony w siadzie nie widzi, co się wokół niego dzieje? Nawet jeśli pies wpatrzony jest w punkt, gdzie odszedł właściciel, to i tak bardzo dobrze wie, co się wokół niego dzieje. Gdy przechodzi obok jakiś pies, pies uwiązany i pozostawiony na komendzie, ma mocno utrudnione zadanie, by komunikować się z tym innym psem (chociażby, by przekazać, w sposób pokojowy, że nie ma ochoty na kontakt z innym psem), bo ta opiera się na mowie ciała. A gdy podejdzie do niego jakiś pies, to nie może zastosować strategii, których użyłby, mając wybór. Psy w komunikacji dążą do unikania konfliktu, a sygnałów grożących używają dopiero w ostateczności. Nie dając im możliwości ruchu, de facto zabieramy im inne strategie w takiej sytuacji.
  3. Moje psy też znają komendę czekaj, są wychowane i nie stwarzają zagrożenia dla otoczenia. Te wszystkie czynniki mogą występować również u psów, które nie są pozostawiane pod sklepem. ;) Na pewno nie jest tak, że nie zostawiam psów pod sklepem, bo nie nauczyłam ich komendy czekaj. Z pewnością by ją wykonały, ale nie w tym problem. Ja, gdybym miała znajomą, która ma dom z ogrodem, wolałabym przesiadywać na ogrodzie, a nie w domu. ;) Co nie zmienia faktu, że w mojej ocenie pozostawienie psa na chwilę (choćby, by skorzystać z toalety) na ogrodzonym terenie (który w dodatku zna, bo tam bywa) znacząco różni się od zostawienia psa w mimo wszystko miejscu publicznym.
  4. Oprócz tego, co piszą wyżej, mogła to być reakcja na ból - możliwe, że źle stanął pociągnięty na smyczy i wywołało to reakcję bólową, co może powodować 'agresję'. Co do behawiorysty to bym nie demonizowała, jednak zdecydowanie wcześniej należy zrobić dobry wywiad środowiskowy, jak działa behawiorysta i jakie ma opinie. Napisz miasto, to może poradzimy kogoś sensownego. Choć z tego, co piszesz, to radzicie sobie całkiem nieźle i macie niezłą intuicję.
  5. Jeszcze nie. :) Ale zrobię je w poniedziałek, jeśli będzie miał kto ze mną pojechać w roli trzymacza psów. Gdyby jeszcze była trzecia osoba od trzymania blendy, to już w ogóle bajka. Niestety na krótko wpadłam do Kalisza, bo niedawno zajechałam, a w poniedziałek wyjeżdżam. A jutro impreza rodzinna, więc nie dam rady.
  6. Dziś miałam jeszcze jeden telefon w sprawie Bońka, ale dom nie dla niego, więc może uda się wcisnąć tam Shaggy'ego lub Ptysia :)
  7. No najlepiej byłoby dawać takim ludziom dobry przykład, psa nie zostawiając samego - im zjawisko bardziej powszechne, tym mniej skrupułów ma przeciętny właściciel. ;) A przez pochwalanie na forum publicznym mam na myśli nie tylko forum w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale również w zwyczajnych rozmowach, jakie odbywamy przy okazji z innymi psiarzami. Na dogomanię, na ten wątek wejdzie faktycznie niewielki odsetek "przeciętnych właścicieli", ale nawet dla tego niewielkiego odsetka, jednak lepiej dawać dobry przykład. :)
  8. Jest to wiedza wynikająca ze szkoleń, w jakich brałam udział i dotyczy każdego psa, nie tylko skrzywdzonego. Mówią Ci coś takie nazwiska, jak np. Alexa Capra, Marina Garfagnoli, Raili Halme, Turid Rugaas? Bez korzystania z pomocy wujka Google. :) Jasne, że życie, zarówno psa, jak i człowieka, jest pełne stresu. Po co więc go dokładać, kiedy to niepotrzebne i można go uniknąć? Nie pisałam, że "objawów nie widać, ale one są". Pisałam, że nie widać ich dla przeciętnego właściciela psa. One są bardzo widoczne dla tych, którzy potrafią czytać psi język. Prawda jest taka, że większość ludzi ignoruje nawet bardzo czytelne sygnały, jakie pokazuje im ich pies. A mądre wsparcie psa, budowanie jego poczucia bezpieczeństwa i pogłębianie jego zaufania nie równa się "bezstresowe wychowanie", które kojarzy się z panią, która bierze jorczka na ręce, gdy tylko zobaczy zbliżającego się jakiegokolwiek innego psa. Użyłam Twojego języka, który cechuje to (jak ładnie to nazwałeś) "choroba zwana próżnością", objawiająca się w Twoim przypadku sporą ilością rzucanych inwektyw. A zrobiłam to z nadzieją, że mnie zrozumiesz, gdy przemówię w Twoim języku, ale to faktycznie bezcelowe, bo nawet nie próbujesz zrozumieć mojego stanowiska, o przyznaniu, choćby nawet częściowej racji, nie wspominając. Ale nie martw się - niewielu ludzi to potrafi, każdy woli brnąć w swoje "racje" coraz głębiej, aż się w nich gubiąc. Co do bezprzedmiotowości dyskusji - to chyba definicja dyskusji z Tobą, a zatem finito.
  9. Jest tysiąc różnych sposobów, by kupić, to co chcesz, i nie mieć podczas tych zakupów psa pod opieką. Potrzeba jednak trochę kreatywności, samoorganizacji i otwartego umysłu. :)
  10. Jeżeli uważasz, że dyskomfort psa, który jest przywiązany przed sklepem to jedynie "trzęsienie się i skamlenie ze strachu", to znaczy, że w ogóle nie rozumiesz psów. Pozostawianie lękliwych psów to jedno, co do tego chyba się zgadzamy. Pozostawienie psa spokojnego, zrównoważonego - to drugie. Dla przeciętnego opiekuna psów, nie będą widoczne u takiego psa żadne oznaki stresu czy dyskomfortu, a mimo wszystko on będzie. Jasne - w znacznej mierze przypadków, pewnie nic się psu nie stanie, choć z pewnością taka możliwość jest i jest wyższa, niż gdy pies jest z opiekunem. Uważam, że naszym zadaniem, jako opiekunów psów, jest nie wystawianie psa na sytuacje dyskomfortu (nawet niewielkiego) i potencjalnego zagrożenia (nawet statystycznie niedużego) dla własnej wygody. Wychowałam wiele psów lękliwych, biorąc je do siebie do domu tymczasowego ze schronisk, gdzie spędzały lata w skrajnym lęku przed człowiekiem. Miałam też psy, które trafiały do mnie z nieudanej adopcji, bo ludzie nie potrafili sobie radzić z ich lękliwością. Z tego, co piszesz, Twoje kompetencje w zakresie pomagania psom lękliwym są niskie i nie rozumiesz jak "działa" taki pies, ale to już kwestia zupełnie innego tematu i wiedza, której nie da się przekazać za forum. A prostackie rozwiązania niestety niekiedy są jedynymi, jakie społeczeństwo jest w stanie ogarnąć. Niech będzie, że to prostackie rozwiązanie, ale zasadą powinno być, że psów nie pozostawia się samotnie pod sklepem, a wyjątki od reguły, które ogarniają bardzo cienką granicę zostawiania psa pod sklepem (jak Beatrx), nie powinny się tym publicznie chwalić, w imię dobra psów przeciętnego człowieka.
  11. Pierwszy strzał trafiony ;) O Shaggy'ego też był telefon, z Poznania, ale raczej nic z tego nie wyjdzie - Pani brała by Shaggy'ego, ale Pan chce jednak szczeniaczka :(
  12. To raczej zachowania demonstracyjne, dominujące, ale niekoniecznie w stosunku do Twojej suki. To coś w stylu "ona jest moja"! Niekiedy może to też być odreagowanie stresu spowodowane obecnością takiego psa. Wszystko zależy od kontekstu, psów. Często też psy w schroniskach obsikują człowieka, działa to na tej samej zasadzie.
  13. Tu nie chodzi o to, czy pies został nauczony spokojnego zostawania, czy nie. Psia komunikacja jest bardzo rozbudowana, ale by jej efektywnie używać, pies musi mieć możliwość ruchu i przestrzeń. Stąd w zasadzie biorą się nieporozumienia między psami, gdy jeden jest uwiązany. Podobnie z ludźmi, którzy podchodzą/przechodzą obok takiego psa - choć ludzie w ogóle nie rozumieją języka psów, w żadnej sytuacji, ale przynajmniej, gdy świadomy właściciel jest w pobliżu, to może zareagować. Nie twierdzę, że robisz krzywdę swojemu psu, bo podejrzewam, że jesteś bardziej uczulona niż większość przeciętnych posiadaczy psów na to, w jakich warunkach pozostawiasz psa. Jednak publiczne pochwalanie takiego zachowania jest w mojej ocenie bardzo krótkowzroczne i niezwykle szkodliwe, bo patrząc po zdecydowanej większości psów pozostawionych pod sklepami, ich właściciele nie rozumieją swoich psów. Pies pozostawiony w domu, śpi i nie jest wystawiony na czynniki zewnętrzne. Ale owszem, również w takich sytuacjach zwracam uwagę na komfort moich psów i gdy wiem, że będę wiele godzin poza domem, a mojego partnera również nie ma w domu, to przychodzi do nich petsitter na spacer w ciągu dnia. Do weterynarza chodzę, ale znowu to zupełnie inna sytuacja, niż pozostawianie psa pod sklepem, bo od tego zależy zdrowie, a niekiedy życie psa, więc to dla mnie "stan wyższej konieczności" - kupienie bułek w sklepie już nim nie jest. Nie wybieram jednak byle jakiego, najbliższego mojemu miejscu zamieszkania, weterynarza. Istotnym kryterium jest również podejście weterynarza do psa. Wybieram takiego weterynarza, który zna się również na psiej komunikacji i na ile to możliwe, stara się minimalizować stres u psa. Szybkim wizytom u weterynarza, którzy traktują psa jak przedmiot, mówimy nie. Cóż, obserwując psy przeciętnego Kowalskiego, to można śmiało powiedzieć, że większość z nich ma jakieś problemy, wynikające z braku zrozumienia natury psa. Nie wiem jak jest w Twoim przypadku - nie widziałam Ciebie, ani Twojego psa. Jednak zakładając, że masz wysokie kompetencje w opiece nad psami (co jest dość śmiałym założeniem, bo znam niewiele takich osób, o których z całą pewnością mogę tak powiedzieć - samej siebie za taką osobę nie uważam, choć bardzo się staram), to tak jak wyżej powiedziałam Beatrx - publiczne pochwalanie takich zachowań, jest po prostu szkodliwe. Mam taki zawód, że będę się uczyć całe życie, więc trafiłeś w dziesiątkę. ;) I mimo, że to teoretyczne wolny zawód, to wolnego czasu zapewniam - jest niewiele. :) A mimo to, potrafię zorganizować czas tak, by wszystkie zakupy odbyć bez psów. I kostki też zdążę kupić. :)
  14. Bejotko, kolejny pies dzięki Tobie niedługo będzie w swoim domu. :) Pani zadzwoniła do mnie i mówiła per. Beata. ;) Pani przekochana i z doskonałym podejściem do psa. Nie narzucała mu się, usiadła, i czekała, aż sam podejdzie. Jest w nim zakochana! Będzie mieszkał w domu z ogrodem i "sam zadecyduje, gdzie mu lepiej - w domu, czy w ogrodzie". Jest na tak dla kastracji. Weźmie go dzień przed weekendem majowym, żeby móc mu poświęcić sporo czasu przez pierwsze dni. A teraz zgadnijcie - kto ma takiego farta? :)
  15. Przez internet, tym bardziej na podstawie pisemnego opisu sytuacji, nikt nie udzieli Ci żadnej dobrej rady. Nagraj filmik, kiedy taka sytuacja ma miejsce lub skonsultuj się z behawiorystą. W Krakowie jest wielu dobrych specjalistów i często to najlepsze rozwiązanie, skonsultować się z profesjonalistą, niż próbować własnymi siłami coś z tym zrobić. Czasem jedna wizyta może już pomóc.
  16. Problem polega na tym, że żaden pies, przywiązany do czegokolwiek, pozostawiony sam, z ograniczoną możliwością reakcji, nie będzie się czuł komfortowo - nawet przez 3 minuty. I każdy właściciel powinien mieć na tyle empatii, by tego swojemu psu nie robić. Niestety mało kto patrzy na samopoczucie swojego psa, a jedynie na swoją wygodę. Dwa spacery (najpierw z psem, a potem do sklepu) jeszcze nikogo nie zabiły!
  17. Co myślicie o tym, by Felusia ogłosić w gazetce, tak jak Etnę? Nie za szybko? Numer ukazałby się maj/czerwiec.
  18. Ależ skąd! Ale chcę dostarczyć Ci materiał do ogłoszeń. ;) Dziś wkleję jeszcze zdjęcia. Z Twoich ogłoszeń miałam ostatnio telefon o Shaggy'ego, bardzo fajna dziewczyna, ale jej narzeczony postawił koniec końców weto, bo chce szczeniaka. :(
  19. Tak, jest już u siebie, przebywa większość czasu w tym pomieszczeniu gospodarczym, bo wciąż mu w głowie ucieczka, więc spacery po ogrodzie tylko dozorowane... Powiedzieliśmy im o kastracji, mieli przyczepić adresatkę.
  20. Mam dwa teksty do ogłoszeń Logana, który lepszy? 1 wersja - krótka Logan to łagodny i delikatny pies w typie owczarka długowłosego (20 kg) w wieku ok. 2,5 roku. Od szczeniaka przebywał w schronisku, teraz poznaje życie u tymczasowych opiekunów. Szuka troskliwego i spokojnego domu, u boku kochających go ludzi, a nie samotnie na ogrodzie. Kontakt w sprawie adopcji: tel. 513 816 835 2 wersja - długa Logan to cudowny około 2,5 - 3 letni pies w typie owczarka długowłosego. Jest psem nieśmiałym i delikatnym, który potrzebuje czasu, by zaufać. W życiu nie spotkało go nic dobrego ze strony człowieka, ale bardzo przywiązuje się do swoich spokojnych i cierpliwych tymczasowych opiekunów. Trudno go nie polubić. Chętnie bawi się w przeciąganie sznurka, ale nie jest z tym nachalny. Lubi przebywać w obecności ludzi, których zna. Obecnie mieszka w domu tymczasowym, gdzie nauczył się zachowywać czystość w mieszkaniu oraz chodzenia na smyczy. Jest zdrowy. Poszukujemy dla niego właściciela spokojnego, cierpliwego i empatycznego - takiego, który zrozumie, że na zaufanie psa trzeba sobie zasłużyć, a psu należy okazać wsparcie, by ten poczuł się bezpiecznie. Logan obecnie mieszka w mieszkaniu, z ludźmi, a nie na dworze - i chcemy, by trafił w podobne warunki. Kontakt w sprawie adopcji: tel. 513 816 835
  21. Oj tak, będzie ciężko. A dla TŻ, choc tego oficjalnie nie przyzna, wyjątkowo ciężko jako, że to pierwszy pies, który jest bardziej wpatrzony w TŻ, niż we mnie. Jedynymi szczęśliwymi stworzeniami z adopcji Logana będą nasze psy. ;) Które owszem, już go coraz lepiej akceptują, Logan też już się dostosowuje, ale mimo wszystko jest niedopasowanie charakterów.
  22. Ewa pisała mi, że deklaruje stałą 30 zł, ale jak da radę, to będzie coś dorzucać. Więc nadwyżkę potraktuj jako jednorazową :)
  23. Albo raczej: "A czy Pan potrafi za pomocą węchu wykryć raka?" Ale niestety prawdą jest, że dużo dziwnych pytań można spotkać podczas szukania psu domu. Ja mimo wszystko zagryzam zęby i udaję, że pytanie nie jest głupie, starając się merytorycznie na nie odpowiedzieć. Wychodzę z założenia, że po prostu czasem złe pierwsze wrażenie jest mylne. A my w weekend byliśmy w Kazimierzu Dolnym z całą trójką. Logan przepięknie już sobie radzi. Potem wkleję kilka fotek, i naprawdę musimy zacząć szukać mu domu, choć wiem już, że rozstanie będzie baaardzo ciężkie. Logan całym sobą pokazuje, że nas kocha.
  24. "Dzień dobry, Etna ma się dobrze, jest oczkiem w głowie rodziców, nie widzą poza sobą świata. Nie chce jeść suchej karmy woli obiadki oraz smakołyki". Takie miłe info dostałam, a do tego zdjęcia! z kumplami na dworze z Panią
×
×
  • Create New...