-
Posts
10956 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bonsai
-
Anakin już w drodze do swojego domu, fajni młodzi ludzie, ponoć z polecenia rutty. ;) Mieszkają w Środzie Wielkopolskiej. Dobrze, że Anakin pojechał, bo widać, że się męczył w malutkim boksie. :( Za to jest kolejny przybysz. :? Psiak w typie [B]owczarka podhalańskiego[/B]. Gorzej nie mógł trafić... :/
-
[quote name='JJD'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Jutro bardzo późnym wieczorem odwozimy Diego do Lubonia (jak wszystko dobrze pójdzie i nas nie zje przy wchodzeniu do samochodu). W Luboniu będzie przejazdem pani prowadząca hotelik w Łodzi do którego jedzie Diego. Tak więc Diego przesiądzie się w Luboniu i pomknie do Łodzi. Przed wyjazdem pojedziemy z nim na przejażdżkę rowerową, żeby się zmęczył i lepiej zniósł podróż. Na rower zabieramy go zresztą codziennie – bardzo trudno go zmęczyć. Bardzo też szkoda, że właściciele nie ćwiczyli z nim wsiadania do auta. Czasem wystarczy trochę wysiłku i pies nawet jak nie lubi jeździć, wskakuje do samochodu sam. Przy psie o wadze ok. 50kg wciąganie go do auta na siłę to koszmar. W dodatku jest to pies, przy którym nie należy niczego robić siłowo, bo potrafi wyraźnie pokazać, że nie będzie tego tolerował. Biorąc powyższe pod uwagę pozostaje nam nadzieja, że jutro cali i zdrowi dojedziemy na miejsce;)[/COLOR][/SIZE][/FONT [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][/QUOTE] Trzymam kciuki, najmocniej DZIĘKUJĘ za wszystko i przepraszam za kłopot, jaki Wam wrzuciłam na głowę. ;) [B]sharka[/B], czy podczas wsiadania do auta w przytulisku też był z nim taki problem? Wojtek nic mi na ten temat nie mówił, więc nie wiem...
-
Bez większych zmian, sunia czuje się w domu coraz lepiej. :) Miałam w ten weekend do niej wpaść, ale niestety jednak nie dam rady.
-
Rozmawiałam z panią z Chełmu i jest nadzieja, że z kotem nie będzie źle - podobno poprzednia sunia też nie akceptowała kotów i dawali sobie z tym radę. Sunia była ogromnie cięta na każdego kota. Gdy do domu trafił kot (młody kot zgarnięty z deszczu z ulicy), izolowali ich dość długo. Raz przypadkiem zdarzyło się, że się na siebie natknęli i okazało się, że wcale tak bardzo nie trzeba ich izolować, bo choć pies był zainteresowany, to kot świetnie dawał sobie radę - głównie psa unikał. Potem nawet zdarzało się, że się noskami dotykali, ale miłości między nimi nie było. Czasem były zwady, ale ogólnie nie było tragedii. W razie potrzeby pani będzie po prostu izolowała od siebie zwierzaki. Pani kupiła już kaganiec fizjologiczny dla niego, na wypadek gdyby jechał jednak pociągiem. Była też zapytać do psiego fryzjera o terminy na strzyżenie. No i widać, że nie może się doczekać, ale sama powiedziała, że jeżeli dla psa będzie lepiej pojechać później (bo np. będzie transport autem, a nie pociągiem), to poczeka. Oczywiście podtrzymuje to, że płaci za pociąg lub dokłada się do transportu, tylko czeka na info ile.
-
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Bonsai replied to malagos's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Miałam dziś telefon w sprawie Karusi. Pani miała podobną sunię i podoba jej się czarnulka mamusia. Ma zadzwonić za tydzień, poczekamy na rozwój sytuacji. Wolałabym oddać sunię po sterylizacji, a z tym musimy jeszcze chwilkę poczekać. Najwyzej umówimy się na razie na wizytę przedadopcyjną, o której pani wie.[/QUOTE] Cudowna wiadomość! Trzymam kciuki! Jak domek dobry, to trochę poczeka. :) -
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Bonsai replied to malagos's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia']A to głupole, że się nie chcą do Ludzia poprzytulać...[/QUOTE] Patrząc na to, jak często ludzie kompletnie nie rozumieją swoich psów, to może wcale to nie takie głupie... Ostatnio przeczytałam coś, co naprawdę daje do myślenia: [quote][B][SIZE=5]Szczeniaki kłamią, szczeniaki nie kłamią[/SIZE][/B] Pierwsza słoneczna niedziela tej wiosny. Miałam zamiar cieszyć się słońcem i książką, siedząc wygodnie w fotelu w ogrodzie. Wszystko było gotowe: lemoniada, książka, okulary przeciwsłoneczne. 3... 2... I zaczęło się - moi sąsiedzi mieli gości. Zebrała się cała rodzina: dziadkowie, rodzice, dzieci. I szczeniak labradora, którego sprawili sobie kilka tygodni wcześniej. Zazwyczaj unikam kontaktu z ludźmi spacerującymi z psami, szkolącymi psy, wymagającymi od psów posłuszeństwa. Zazwyczaj unikam nawet patrzenia na ludzi i ich psy. Po prostu pęka mi serce. Kiedy nauczymy się zauważać niepokój u psów, nie ma odwrotu. Widzimy, jak źle się czują i współczujemy im. Irytuje mnie, jak niesprawiedliwi, apodyktyczni i surowi są ludzie w stosunku do psów, nawet jeśli mają zamiar być dobrym właścicielem, przyjacielem czy szkoleniowcem. Dlatego próbowałam ignorować to, co miało się wydarzyć w ogrodzie sąsiadów, ale nie mogłam. Dzieci zaczęły bawić się z tym pięciomiesięcznym psiakiem. Wołały go na wszelkie sposoby, setki razy kazały mu siadać, nakazując, by czekał nieruchomo, kiedy rzucą mu piłkę, którą następnie kazały mu przynieść, po czym biegły po nią razem z nim i starały się ją przechwycić. Czasami pies się gubił, ale za każdym razem bardzo się starał. Jeśli udało mu się dostać do piłki, dzieci odbierały mu ją, przytrzymując go mocno i na siłę otwierając mu pysk. Później chciały, by pies ich szukał. Jedno dziecko się chowało, a pozostałe kazały psu go szukać. Wlekły go za obrożę w róg ogrodu: siad, zostań, nie patrz, szukaj, nie, jeszcze nie teraz, zostań, powiedziałem zostań, szukaj, siad, powiedziałem siad, biegnij za nią! I tak cztery razy. Pies pokazywał oznaki stresu, ale nikt ich nie zauważył, nawet dorośli. Skoro nikt nie zwracał uwagi na jego komunikację, pies starał się unikać sytuacji i poczuć się lepiej: odszedło powąchać ogrodzenie najdalej jak tylko mógł, i złapał zabawkę, by poradzić sobie z wzrastającym stresem. Dzieci wołały go z powrotem wiele razy, a kiedy desperacko je ignorował, zaczęły krzyczeć na tego głupiego psa i przyciągnęły go z powrotem. - MASZ mnie szukać! Bawimy się! - Kiedy po raz kolejny chciały mu otworzyć pysk, wreszcie warknął i dostał klapsa. Byłam zaskoczona, że zniósł tak wiele, zanim warknął. Czasami psy mają cierpliwość świętych. Myślę, że są takie, ponieważ wyeliminowaliśmy z hodowli te, które buntowały się, zamiast znosić to wszystko w spokoju. Tym razem psiak nie zareagował, poddał się. Ten pies ma pięć miesięcy. W tym czasie nauczył się: moja rodzina mnie nie rozumie. Moja rodzina jest niekonsekwentna. Moja rodzina jest agresywna. Moja rodzina jest szalona. Moja rodzina nie jest godna zaufania. Moja rodzina jest niesprawiedliwa. Jestem zdany sam na siebie, bo ci, którzy powinni się ze mną bawić, pracować, współpracować i żyć ze mną, są przeciwko mnie. Muszę bronić się przed moją rodziną. Oczywiście, pies tak nie myśli. Ale tak czuje. I będzie ich kochał i będzie posłuszny. Będzie szedł za nimi spuszczony ze smyczy, a wszyscy będą myśleć, że to taki szczęśliwy pies żyjący w szczęśliwej rodzinie. Co innego może zrobić pies? [B]Szczeniaki kłamią[/B] Psy okazują się bardzo gadatliwe, kiedy potrafimy zrozumieć ich język. Zadają pytania, domagają się zaspokojenia swoich potrzeb, wyrażają uczucia. A ludzie często niczego nie zauważają. Ludzie rozumieją zachowanie psa na podstawie uprzedzeń, antropomorfizacji i wygody. Bierzemy psa, bo chcemy zyskać coś przyjemnego, co będzie spełniać nasze zachcianki. Pies musi. Nie zwracamy uwagi na to, jak się czuje, więc nie dostrzegamy jego prawdziwych potrzeb oraz stanu emocjonalnego. Łatwo jest stanąć nad psem i zmusić go, by zachowywał się jak zabawka. Ze szczeniakami jest to szczególnie proste. Dorosły pies zazwyczaj bardziej dobitnie niż szczeniak pokazuje, jak się czuje. Szczeniaki duszą wszystko w sobie, a ludzie rzadko zwracają uwagę na to, co się dzieje. Ludzie zabierają szczeniaki na imprezy w centrum miasta, do pubu, na spacery wzdłuż ruchliwych, pełnych zgiełku ulic. Każdemu pozwala się głaskać szczeniaka, a kiedy psiak nie chce iść na smyczy, po prostu się go ciągnie. Wobec szczeniąt ludzie mają mnóstwo wymagań, a one zdają się to wszystko znosić, bo potrafią zasnąć pośrodku wrzeszczącego tłumu. Kiedyś pobiegłam za parą, która ciągnęła za sobą na smyczy dwumiesięcznego szczeniaka w centrum handlowym. Pies był zbyt wystraszony, by iść, więc wlekli go za sobą jak mopa. "Bo on musi się nauczyć". Gdy tylko dobiegłam do nich i poprosiłam, by tego nie robili, szczeniak zwinął się w kulkę i w ten sposób odgrodził od świata. Prawie zasnął. Wycofanie i sen to ostateczne ucieczka dla zestresowanego szczeniaka.Dlatego można powiedzieć, że szczeniaki kłamią, jeśli nie zwraca się uwagi na wysyłane przez nie subtelne sygnały. Wydaje się, że szczeniaki dobrze sobie radzą, więc ludzie zachowują się tak, jakby wszystko było w porządku. Ale dorosłe psy nie ukrywają swoich uczuć, dlatego, nie respektując szczeniaka, pakujemy się w kłopoty. Psy nie stają się nagle szalone w wieku roku czy dwóch. Po prostu wreszcie pokazują na zewnątrz to, czego doświadczyły, kiedy były młodsze. Oczywiście, geny też mają wpływ na zachowanie. Dzięki temu ludziom ich zachowanie uchodzi na sucho. Spędziliśmy tysiące lat na eliminowaniu psów, które nie radzą sobie z naszymi wymaganiami, dzięki czemu większość psów jakoś sobie radzi. Zastanawiam się, ile zniesie szczeniak sąsiadów, zanim ich ugryzie. [B]Szczeniaki nie kłamią[/B] Psy nie kłamią. Każdy z nich ma własną osobowość, którą oceniają natychmiast, wchodząc ze sobą w interakcje. My zwracamy uwagę na zachowanie, one na osobowość. Jeśli zrównoważony pies nie ufa drugiemu, z pozoru spokojnemu psu, z pewnością ma swoje powody. To dotyczy również szczeniąt. To, że jest młody, nie oznacza, że jest jedynie puszystą kulką. Wiek nie ma znaczenia, jesli chodzi o osobowość. Widziałam kiedyś narzucającego się szczeniaka. Ludziom wydawało się, że jest silny i agresywny, i wyrośnie na prawdziwego zawadiakę. Ale inne psy wcale się go nie bały. Potrafiły go przejrzeć na wylot. Wyrósł na lękliwego i niepewnego siebie psa, który desperacko starał się jakoś sobie radzić. Widziałam kiedyś spokojnego szczeniaka. Ludziom wydawło się, że jest cichy i łatwy do wychowania, więc będzie świetnym psem rodzinnym. W rzeczywistości inne psy nie podchodziły do niego, bo za bardzo się bały tej małej puchatej kulki. Ten szczeniak był taki spokojny, ponieważ był bardzo pewny siebie, miał silną i agresywną osobowość i nie musiał tego udowadniać. [B]Tak więc, szczeniaki kłamią czy nie?[/B] Nie kłamią. Komunikują, doświadczają emocji i uczuć, starają się poradzić sobie i przeżyć. Musimy jedynie spojrzeć na nie i dokładnie się im przyjrzeć. Oczywiście, to nie jest łatwe. I wymaga wiedzy oraz olbrzymiej empatii, których wielu z nas po prostu brakuje. Ja straciłam moje w trakcie kursów dla instruktorów szkolenia psów. Większośc z tych rzeczy, których uczą się przyszli szkoleniowcy, nie ma nic wspólnego z respektowaniem stanu emocjonalnego psa czy psią komunikacją. Najczęściej takie szkolenia dotyczą technicznej strony uczenia i tego, jak sprawić, by klienci byli zadowoleni ze swoich psów, a nie na odwrót. Na szczęście spotkałam na swojej drodze trochę innych szkoleniowców. W moim życiu pojawiła się szalona suka i zmusiła mnie do desperackiego szukania prawdziwej pomocy (Tu nasza historia: [url]https://www.facebook.com/notes/talking-dogs/shani-historia-rehabilitacji-psa/551347381630562[/url]), którą znalazłam w gronie Gentle Team. Dzięki spotkanym tam ludziom nauczyłam się słuchać psów i w odpowiedni sposób się z nimi komunikować. Nauczyłam się jak obserwować i odczytywać psi język, który opiera się na ruchach, pozycji ciała, demonstrowaniu siły przy zasobach i ludziach. Nic nie jest przypadkowe, wszystko ma znaczenie. To, w jaki sposób pies się porusza, gdzie decyduje się iść, co robi z różnymi przedmiotami - to wszystko ma znaczenie w komunikacji. Długo trwało zanim to zrozumiałam, ale uważam, że każdy właściciel psa powinien wyposażyć się w tę wiedzę. Tekst: Sylvie Vuillermoz Tłumaczenie: Paulina Ziółkowska-Radomiak[/quote] źródło: [url]https://www.facebook.com/notes/talking-dogs/szczeniaki-kłamią-szczeniaki-nie-kłamią/576228285809138[/url] [url]www.talkingdogs.pl[/url] -
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Bonsai replied to malagos's topic in Już w nowym domu
A ten DT na Pradze wypalił? -
Wizyta w Chełmie wypadła pomyślnie - chłopak, który przeprowadzał wizytę ma pozytywne wrażenia. Co prawda niestety nie wypytał się dokładnie wszystkiego, tak jak chciałam, ale na to nie mam wpływu - dopytam o te rzeczy jeszcze w rozmowie telefonicznej. Chodzi mi mianowicie o kota - obawiam się jak się ułożą relacje psa z kotem, zwłaszcza, że jednak spaniele to psy myśliwskie. Kot niby radzi sobie dobrze z obecnością psów, jest młodym kotkiem, ale zawsze jakieś problemy mogą być. Co jeśli Timiemu załączy się moduł "zabić kotka"? Zadzwonie do tej Pani i dopytam. Poza tym pozytywnie. Spokojne osiedle, w pobliżu dobre tereny do spacerów. Pani pokazywała zdjęcia swoich poprzednich psów, mówiła o nich dużo i ciepło. Ojciec pani jeszcze bardzo tęskni za poprzednią suczką, ale już raczej jest gotowy na następnego psa. Jak dogadam jeszcze kwestię z kotem, to możemy myśleć o transporcie Timiego do Warszawy.
-
[quote name='Poker']Czy 25 zł z bazarku mam wpłacić na to samo konto ?[/QUOTE] Tak, dziękujemy Poker! Dziś rozmawiałam z Sylwią (Isiaczekkk.) i powiedziała, że w domu jest już dużo lepiej. Kama macha ogonkiem. Nie niszczy na szczęście niczego, trochę pogryzła tylko swój kocyk. Myślę, że warto jej kupić KONGa. Poza tym z sunią Sylwii dogaduje się ładnie. Kota też lubi. Spacery niestety nadal są straszne dla Kamy. Na widok samochodów dostaje amoku: szapie się, chce uciekać. Sylwia chodzi z nią mniej ruchliwymi uliczkami, do lasu. W lesie jest lepiej. Ale gdy nadchodzi ktoś obcy z naprzeciwka, to też bardzo się boi - teraz Sylwia już zawczasu schodzi w takich sytuacjach na bok. Zastanawiam się, czy nie lepiej, jakby chodziła w szelkach. Musimy jej je kupić. Na razie ze względu na cieczkę, oraz z tego powodu, że sunia czuje się dobrze, odkładamy USG na później, na po cieczce. Wtedy też zrobimy RTG i sterylkę. 7 czerwca Kamę czeka ponowne odrobaczenie. Myślałam też nad badaniem kału, czy wszystko udało się wytępić.
-
[quote name='Hope2']jak się ogarnę postaram się zrobić mu cegiełki transportowe, wierzę,że uda się uzbierać potrzebną kwotę. A tak na marginesie-patrzę na fotki Diego-i wydaje mi się,że mój Tolek jest w typie Azjaty:crazyeye: a ja już 3 rok myślałam,że to mix labka z czymś bliżej nie znanym (moja znajomość ras ogranicza się do ON, pudla, jamnika....i haszczaka...i to tylko wtedy kiedy z daleka nawet ślepy widzi "znaki szczególne" )[/QUOTE] Dzięki! Moja znajomość ras jest w zasadzie podobna. Dopóki ktoś mnie nie oświecił, myślałam, że Diego jest dużym, fajnym kundlem. ;)
-
[img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSCF3148.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSCF3150.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSCF3152.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSCF3153.jpg[/img] Wojtek mówił mi, że sunia źle znosi zamknięcie w boksie. Prawdopodobnie była domową suczką.
-
[quote name='gluchypies']I jak pa dla Timiego? Oraz co domkiem dla Nodiego?[/QUOTE] Wolontariusz ma się umówić na PA Timiego. W międzyczasie zgłosiła się inna chętna osoba po Timiego - z Poznania, i jest w stanie sama przyjechać. Na razie zobaczymy co wyjdzie z wizyty PA w Chełmie (choć nie przewiduję sensacji). Jak Timi pojedzie do Chełmu, to zaproponujemy pani z Poznania, nową spanielkę (zaraz wkleję jej zdjęcia, jakie zrobił Wojtek). Ludzie w sprawie Nodiego mają odezwać się w weekend, jaka padła decyzja.
-
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Bonsai replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Aha, i jak szczeniaki wylądują w Warszawie, to jak już trochę się oswoją, mogę im zrobić zdjęcia. Kiedyś robiłam zdjęcia szczylom: [img]http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2011/245/1/0/105098e0bfd155c41ea6561d5bb0bb87-d48mj1m.jpg[/img] [img]http://fc05.deviantart.net/fs71/f/2011/245/5/b/5b9cd7c3369dadc967ab5a5a7c7fa165-d48miq4.jpg[/img] [img]http://fc00.deviantart.net/fs70/f/2011/240/c/6/c675d5bf49e02820be5fdb5c829b3987-d4854cn.jpg[/img] [img]http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2011/240/7/9/799b364a1c4f126cc17b10168a97f5e0-d4854ff.jpg[/img] długo na domy nie czekały. :evil_lol: -
[quote name='Mela Jakimiuk']Przelałam 100 zł na leczenie, doszły?-bo nigdzie nie widnieje...[/QUOTE] Doszły, dziękujemy! Rozliczenie prowadzi rutta w tym poście: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250486-Dajemy-Kamie-SZANSĘ%21-%29-Sunia-już-w-DT-w-Warszawie-%29%29%29-Guzy-na-listwie-mlecznej-%28?p=21803557#post21803557[/url]
-
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Bonsai replied to malagos's topic in Już w nowym domu
[quote name='Marysia O.']Też tak myślę. A nawet jeśli szczeniaczki mają być zaszczepione jeszcze u malagos to u Pani z Woli można by już zacząć organizować wizytę pa to zawsze chwilę trwa a dzięki temu gdyby wszystko było ok maluszek mógłby szybciutko trafić do DS:) I zgadzam się, z węgielkową, że trzeba mówić, wyraźnie jakie szczeniaki są - jak ktoś takiego nie chce to się wycofa a jak się zdecyduje super bo myślę, że naprawdę jak maluchy trafią do domów to oswoją się w trymiga:) Co do chowania się, to w domu mało kto ma takie zakamarki żeby psiak mógł się schować i nie można było go wydobyć:) Pod łóżko czy szafę zawsze można sięgnąć albo odsunąć mebel w przeciwieństwie do ogromnego stosu desek:) No i w podłodze nie da się wykopać nory;)[/QUOTE] Zawsze można też zastawić czymś te zakamarki zawczasu. ;) -
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Bonsai replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Piękne psiaki. Do oswojenia jeszcze :) Sama aktualnie dt dać nie mogę, ale rozsyłam wśród znajomych. -
Dziękuję za wszystkie wpłaty! Oto rachunek za pierwszą wizytę u weta: [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/kama-vet.jpg[/img]
-
[quote name='Hope2']Bonsai-policzcie ile potrzeba na transport-będzie można zrobić bazarek transportowy :) (jeeeju! ale się cieszę,że Ałaj będzie już bezpieczny:multi:)[/QUOTE] Pies ma do przejechania 268 km, jeżeli ktoś miałby go zawieść, to trzeba jeszcze doliczyć drogę powrotną - razem 536 km. Koszt zależy od spalania auta - około 250-270 zł, plus opłaty na autostradzie - koło 20 zł. Dużo...
-
Dziękuję wszystkim za odwiedziny u Ałtaja/Diego (musimy zdecydować się chyba na jedno z tych imion i chyba niech zostanie Diego, skoro na nie reaguje). Pies jest już bezpieczny w rękach JJD, ale to rozwiązanie tymczasowe. Niestety potrzebujemy stałych deklaracji na hotelik. Warto jak widać walczyć o tego psa, bo w odpowiedzialnych rękach jest to normalny, jak na młodego owczarka środkowoazjatyckiego ;), pies. No i jeszcze musimy go przewieźć na miejsce. Dziękuję za każdą deklarację - nawet 5 zł pomaga. :) Hope2 - widzę, że robisz świetną robotę z zaproszeniami, dziękuję pięknie! :loveu:
-
[quote name='JJD'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Ałtaj – teraz Diego – jest już tymczasowo u nas. Moje spostrzeżenia po kilku godzinach są następujące: Diego jest dominujący, ale nie agresywny. Potrzebuje zasad i konsekwencji. Potrzebuje spożytkowania nagromadzonej energii, inaczej jest ciężko go okiełznać. Nie zwraca uwagi na człowieka, tylko na otoczenie i inne psy. Właścicielka twierdzi, że nie był typem pieszczocha i widać to wyraźnie. Potwierdzam też tą cechę u psów w typie Azjaty. Nasza sunia też nie jest szczególnie wylewna. Diego jest odważny, ogon trzyma cały czas wysoko w górze, z daleka na inne psy szczeka. Naszą sunię od razu próbował zdominować, warczał głucho, obsikał wszystko co mógł dookoła. Nie jest zestresowany nowym miejscem, ma apetyt. Z kojca przyzywa piszcząc naszą sunię tak długo dopóki do niego nie przyjdzie. Na nas nie zwraca uwagi, nawet nie patrzy w oczy, wygląda, że nie może, albo nie chce się skupić na człowieku. Raczej nie chce, bo jest inteligentny. Szybko zrozumiał, że nie otworzę kojca dopóki spokojnie nie usiądzie i, że nie ma ciągnąć na smyczy. Przy konsekwentnym właścicielu będzie do ułożenia. Jest niewybiegany. Po godzinnym spacerze musieliśmy wziąć rowery i zabrać go ponownie na „wycieczkę”. Trochę się uspokoił, ale widać, że potrzebuje ruchu. Próbował na nas skakać, gryzie smycz, czasem się wyrywa, przywołany do porządku szrpnięciem nie odskakuje w bok, czy tył, ale podchodzi jeszcze bliżej, lubi rzucać wyzwanie. Jednak te wszystkie zachowania są do wytłumienia przy odpowiednim właścicielu.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Syn właścicieli został ugryziony w nogę – widziałam tą ranę, wygląda brzydko. Raz zdarzyło się, że Diego ugryzł, bo nie chciał, żeby kończyć zabawę. Właścicielka twierdzi, że wybrał ją na swoją panią, ale ja to widzę inaczej – wybrał ją na swoją partnerkę, którą trzeba chronić, np. przed mężem i synem. Myślę, że Diego powinien trafić do domu bez małych dzieci, nie dlatego, że ich nie lubi, ale dlatego, że dziecko nie będzie potrafiło narzucić mu autorytetu. [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Jak dotąd nie odważyłam się na konfrontację Diego i mojej suni bez smyczy, bo początek wyglądał nie najlepiej. [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Fatalnie wyglądało wejście do samochodu – Diego rzucał się jak dziki koń, skręcał na smyczy, bił nas łapami i skakał. We trójkę musieliśmy go wepchnąć, nie pomagały smaczki. Jak już wszedł, to leżał spokojnie. Zdaje się, że od czasu, kiedy został dowieziony do właścicieli nie jechał samochodem.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Optymistyczna wiadomość to taka, że Diego bardzo ładnie biegł przy rowerze (a robił to chyba pierwszy raz) i bardzo ładnie reagował na korygowanie smyczą, kiedy wyprzedzał. Kiedy czuje przy sobie silniejszą energię to się jej poddaje. Jeszcze będą z niego ludzie;)[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Mam jego książeczkę zdrowia – ważne szczepienie p. wściekliźnie jeszcze z przytuliska. Karmię go jedzeniem z puszki i suchym, bo takie dostawał, a nie chcę na kilka dni przestawiać go na surowe mięso (tak je nasza sunia).[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Podaję link do kilku dzisiejszych zdjęć z Diego w roli głównej – nie wiem, czy zadziała:[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT="Calibri"][COLOR=#000000]http://s1315.photobucket.com/user/justajustajusta/library/[/COLOR][/FONT][/QUOTE] Dziękuję za wyczerpującą relację, a przede wszystkim za niewiarygodną pomoc, jaką okazałaś temu psu. Oby Ałtaj/Diego nie odstawiał już więcej numerów. Wierzę, że to kwestia odpowiedniego, doświadczonego opiekuna. Cieszę się, że dobrze zniósł przeprowadzkę. Wkleję kilka zdjęć z albumu: [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSC04274_zps2ead4002.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSC04278_zps9cb023e3.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSC04290_zps91188015.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSC04288_zpse894ad2c.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSC04287_zps23732005.jpg[/img] [img]http://i909.photobucket.com/albums/ac294/piegus_foto/DSC04296_zpsb1e76495.jpg[/img]
-
[quote name='uzona']Witam:) Jestem od Azjatów. Rozmawiałam dzisiaj z Sylwią, u której jet Heros( jest pod nasza opieką) i to chyba do Niej pojedzie Ałtaj, czy tak? Jesli tak, to kawałek drogi będzie do przejechania, czy macie juz zorganizowany transport?[/QUOTE] Cześć! Ałtaj jedzie do Sylwii z Anielina, ten hotelik poleciła mi Bogusia od Was. :) miejsce już czeka na niego, jesteśmy w trakcie organizacji transportu. Dzisiaj JJD go odbiera od nich, i przez tydzień go przetrzyma. Mamy więc tydzień na zorganizowanie transportu.