Jump to content
Dogomania

Bonsai

Members
  • Posts

    10956
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bonsai

  1. [quote name='teresaa118']Poszla stala za lipiec. Co nowego u Kamy? Zdrowieje, pieknieje?[/QUOTE] Dzięki. Miejmy nadzieję, że zdrowieje, w każdym razie sprawdzamy to. W przyszłą środę umówiłam ją do dr Marcińskiego na USG. Isiaczekk miała też umówić ją na RTG.
  2. Dajcie mi jeszcze trochę czasu. Przed nasłaniem Inspekcji Weterynaryjnej, TV, składaniem skarg do sądu etc. chcę jeszcze osobiście porozmawiać z wójtem. To ostatnia szansa, by sprawę przytuliska załatwić polubownie, a tak byłoby najlepiej dla wszystkich, a przede wszystkim dla psów. Nie zmienia to tego, że wciąż pamiętam o Rudim i wkrótce wpłynie do właściwej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
  3. [quote name='Poker']Żeby obsłużyć wszystkie psy czyli raz dziennie sprzątnąć boksy, nalać czystą wodę, nasypać karmę na pewno potrzeba na to minimum 3 - 4 godzin dziennie i to w dobrym tempie. 4x30 = 120 godzin na miesiąc, co daje 1,66 zł/godzinę !!! Czy ktoś z nas chciałby za taką stawkę pracować? Tyle wolontariusze chcą pracować za darmo. Do obsługi takiej ilości psów potrzebny jest człowiek na cały etat,a przynajmniej na 1/2.[/QUOTE] Wszystko się zgadza, ale on tam wpada na około 30 minut co dwa-trzy dni. [quote name='asiuniab']no to się załamałam powyższymi wiadomościami; zabić psa - tak; sterylizować - nie; zapłacić za opiekę nad psami cały miesiąc, choćby jako dodatek - 200 zł (śmiech na sali) zapłacić hyclowi za godzinę pracy - 100 zł (świat na głowie stanął) gdzie tu są zachowane jakieś proporcje???[/QUOTE] Doskonałe podsumowanie. Tylko co teraz? Ścigać pracownika, że nie wypełnia swoich obowiązków? Przestałam mu się dziwić, ale przecież coś trzeba z tym zrobić. Ktoś powinien tam być zatrudniony, tak jak pisała Poker, przynajmniej na pół etatu.
  4. [quote name='Poker']200 zł to niewiele jak taką pracę. Przecież roboty jest na pare godzin dziennie. Jak u płacą , tak pracuje.Może jakoś go zmotywować do lepszej pracy.Tylko jak?[/QUOTE] No, to niewiele, ale raczej jest to po prostu dodatek do pensji. Choć to nie zmienia faktu, że nie widać, żeby pracował choć godzinę dziennie, bo gdyby to faktycznie regularnie wykonywał, to wcale nie musiałby spędzać tam kilku godzin dziennie. Choć płaca jest faktycznie... niemotywująca. Nie wiem jak go zmotywować do pracy. Myślę, że nie na tym powinniśmy się skupiać, a na doprowadzeniu do powstania schroniska w pełnym tego słowa znaczeniu. Wtedy delegowanie pracownika, który tylko dodatkowo miałby zajmować się psami, nie wchodziłoby w grę - a do tego teraz to się sprowadza. Hycel i weterynarz dostają za to wynagrodzenie za godzinę pracy. Hycel 100 zł/h ! Wet obecny: 40 zł za pomoc w wyłapaniu psa, 50 zł za przebadanie, diagnostykę i profilaktykę złapanego zwierzęcia.
  5. Dziś też otrzymałam odpowiedź z gminy. Mam na piśmie, że Rudi został uśpiony z "agresji lękowej". Nie przeprowadzono żadnej sterylizacji ani kastracji psów. 4 razy w tym roku wysterylizowali koty wolnożyjące. Pracownik gminy otrzymuje 200 zł za opiekę nad psami. Jego zadania to: "1. Stałe utrzymywanie czystości i porządku w kojcach i na terenie przytuliska (usuwanie nieczystości przynajmniej raz dziennie). 2. Uzupełnianie karmy i wody wg potrzeb. 3. Zgłaszanie zapotrzebowania na karmę i środki do dezynfekcji z dwudniowym wyprzedzeniem. 4. Raz na dwa tygodnie przeprowadzać dezynfekcję kojcy, bud, misek i po każdorazowym zwolnieniu kojca." Mam też informację o wydatkach na prowadzenie przytuliska, weta etc. Jutro wrzucę skan odpowiedzi.
  6. Lilu bierze psy do domu, jeśli ładnie współżyją z innymi - a z Miką wiemy jaki jest ostatnio problem. Absolutnie uwielbiam Lilu i wiem, że Mika miałaby u niej bardzo dobrze. A i rutta jest blisko... Nie wiem jakie kojce ma Lilu? Osłonięte? Chodzi o to, by sunia miała spokój. Wiem, że większość czasu psy spędzają na podwórzu... Może zadzwonię do rutty, ona zna Mikę oraz warunki u Lilu, może będzie w stanie powiedzieć jak ona to widzi. :) Nie wiem ile trzeba czekać na miesjce u hop!, ja się z nią w sprawie Miki nie kontaktowałam.
  7. [quote name='Poker']Zdecydowanie lepiej się czyta informacje na wątku psa,że " ma zapewnione Dt czy hotelik tu czy tam ,ale brakuje np.tyle i tyle deklaracji do pełnej kwoty , która wynosi tyle i tyle" A co z LILUtosi? nie może jej wziąć?[/QUOTE] Lilu ma tylko kojce, a lepiej by było, gdyby sunia była w domu.
  8. Co do braku zdecydowania... Ja bym "zaklepała" miejsce u hop! i zbierała deklaracje.
  9. Mika ma cały czas ogłoszenie wyróżnione na olx.pl, wcześniej też na morusek.pl i nic... Nawet nie było telefonów. Nie mam pojęcia czemu, to taka fajna sunia.
  10. [quote name='Ewanka']Uda się z pewnością, tylko kiedy i która wersja??? ......... :diabloti: Może ustalić hierarchię i wtedy łatwiej będzie podjąć decyzję. Odległość ważna, opieka ważna - cierpliwość i predyspozycje opiekuna, praca z psem bardzo, warunki ważne - dom czy kojec, czy bez znaczenia?, żywienie, współpraca - fotki i relacje na bieżąco, deklaracje stałe ---- baaaaaardzo ważne! itp. itd. ...[/QUOTE] Odpowiedzialność za Mikę zdecydowała się wziąć Marycha, i to ona podejmuje ostateczną decyzję. Ja mam pewne wyobrażenie o miejscu dla Miki, bo ją znam, no i poza tym mam pewne doświadczenie w oddawaniu psów na hotelik, więc wtrącam swoje trzy grosze, ale oczywiście nie jest to w żaden sposób dla nikogo wiążące. Wolę powiedzieć jednak na głos co myślę, bo może się to przydać w podejmowaniu decyzji. ;) Odległość jest dla mnie ważna, bo pozwala "trzymać rękę na pulsie". Czasami pies zasiedzi się w hoteliku i trzeba podjąć bardziej konkretne kroki w poszukiwaniu psu domu, co jest mocno utrudnione, gdy pies jest na drugim końcu Polski, a hotelik, choć np. robi zdjęcia, to nie zawsze są one na tyle dobre, by je zamieścić w ogłoszeniu. Czasem potrzebna jest pomoc behawiorysty, a przecież w "swoich" okolicach prędzej znamy kogoś godnego polecenia, niż w mieście oddalonym o 300 km. Bliskość dużych miast nie jest bez znaczenia - wydaje mi się, że prędzej znajdzie się ktoś chętny do adopcji w Warszawie niż w "Wąchocku". Opieka jest ważna, ale w połączeniu z warunkami. Najlepszy opiekun niewiele zdziała, jeśli pies będzie przebywał w warunkach, w których źle się czuje, np. klatce, kojcu czy w towarzystwie psów, które niekoniecznie dobrze na niego działają. Deklaracje stałe są szalenie ważne, ja bym obawiała się oddać psa do hoteliku mając tyle deklaracji stałych, ile jest obecnie. Mamy na razie jednorazowe - ale one szybko się skończą, bo już po miesiącu. A co dalej? Entuzjazm wielki jest zawsze na początku, ale czasem lepiej trochę poczekać i dozbierać deklaracje, niż potem się martwić (a często też, jak to już miało miejsce na dogo, porzucić psa). Sunia jest w przytulisku już długo. Fakt, źle się tam czuje, ale lepiej żeby trochę dłużej poczekała i miała stabilną przyszłość.
  11. [quote name='agnilas']myślę że nie ma co liczyć na to że gmina zrobi to co zrobić powinna czyli że zadba o psy. wynika to z tego że polityka pańtwa nie sprzyja dbaniu o psy a wręcz przeciwnie wydane ustawy sprzyjaja naduzyciom wobec psów. [/quote] Może i sprzyjają poprzez ich niedopracowanie, ale to nie znaczy jeszcze, że nie da się z tym nic zrobić :) [quote] jęśłi się chwalą że psy sa adoptowane w całej polsce to może naglaśniać własnie działalność wolontariuszy. [/quote] Ale co to zmieni? Przecież gmina bardzo dobrze wie, czemu psy znajdują domy, tylko rżnie głupa. [quote]a tak wogóle to w jaki sposób powstało to miejsce jeśłi jest "na dziko" i nikt o nie dba??? kto jest włąscicielem tego schronu?? prywaciaż czy gmina??[/quote] Miejsce to powstało w wyniku ignorancji gminy, która myśli, że w ten sposób wypełnia obowiązki ustawowe. Opiekę nad tym miejscem sprawuje gmina. [quote]życzę wam wszystkim tam blizej dobrej wsolnej organizacji ktora na pewno przyniesie korzyść nie tylko psom ale i ludziom w nią zaangażówanym. dobro pociąga za sobą dobro. na pewno uda wam sie poprawić los psów wspólnymi siłami. piszcie jak wam idzie. pozdrawiam[/quote] Dzięki za wsparcie. :) [quote]a i jeszcze coś. czy tylko piszecie do gminy czy próbujecie osobiście rozmawiać. rozmowa to o wiele więcej. pisma to tylko biurokracja. oni sa na pisma odporni jak kamienie. a jak im osobiście popatrzeć w oczy to inaczej to odczują[/QUOTE] Działamy poprzez obie drogi. Myślę, że same osobiste rozmowy, jak i same pisma niewiele dają. Najskuteczniej jest uderzyć z obu stron. ;)
  12. Dziś Iksik miał wizytę najlepszego w Warszawie (moim skromnym zdaniem) behawiorysty - Piotrka Wojtków z DOGadajcie się. Piotr udzielił hotelikowi wskazówek jak postępować z Iksikiem, by pokonać jego lęki. Mam nadzieję, że pomoże to Iksikowi w znalezieniu domu. Piotr stwierdził także, że Iksik jest bardzo wrażliwym i delikatnym psem, a każde zmiany mogą źle na niego wpływać. A w hoteliku siłą rzeczy zawsze jest dużo zmian, dlatego marzy mi się dla Iksika dom, który dałby psiakowi warunki do otwierania się na człowieka...
  13. Zgodnie z art. 431 k.c. jeżeli pies wyrządzi szkodę na spacerze, będąc pod opieką petsittera, to on, a nie Wy będzie ponosił za to odpowiedzialność. Poza tym, by zalegalizować jego pracę, nie musi on prowadzić działalności. Wystarczy, że zawrzesz z nim umowę o dzieło lub zlecenie (tylko musisz pamiętać o odprowadzaniu składek do ZUS). Podobnie wygląda sprawa z zatrudnieniem młodocianego. Jednak wtedy na pracodawcy spoczywa nieco więcej obowiązków (jak np. konieczność przeprowadzenia okresowych badań etc.).
  14. malagos, a nie lepiej założyć własną organizację? Jeśli potrzebujesz jedynie umocowania do podejmowania określonych czynności, to wystarczy założyć stowarzyszenie zwykłe. Wiąże się z tym minimum formalności, i choć ca prawda ma pewne ograniczenia, to z tego co piszesz, wydaje się, że będzie to odpowiednia dla Ciebie forma: http://poradnik.ngo.pl/x/823785
  15. Kojce u Dexterki nie byłyby fajne dla Miki. Trzeba by było zapytać o warunki domowe. Tylko znów ta odległość... Poza tym nie byłabym taka entuzjastyczna z wyciąganiem Miki, bo z tego co widzę, to nie mamy nawet połowy deklaracji. A wpłaty jednorazowe szybko się skończą.
  16. Mnie martwi tylko to, że Makila jest tak daleko od nas. Ja swoich podopiecznych chcę mieć blisko, bo uważam że obowiązkiem wolontariusza jest takiego psa odwiedzać. A do Krakowa jest trochę daleko...
  17. Oczywiście, że da się coś z tym zrobić i to robimy, choć to trwa. Wojtek jeździ do przytuliska na tyle często, ile może, ale to nie są też małe odległości od Kalisza, co utrudnia sprawę (zwłaszcza osobom niezmotoryzowanym). Poza tym, krótko mówiąc, to jest wieś. Nie sposób znaleźć tam tylu wolontariuszy, co w mieście. I dalej - niekoniecznie zależy nam na ogłaszaniu w okolicy, że jest takie miejsce, gdyż jest ono całkowicie niechronione (ktoś mógłby wejść i powybijać wszystkie psy, gdyby chciał i nikt by nie zauważył). No i ciężko angażować w wolontariat okoliczną młodzież, bo wiąże się z tym pewna odpowiedzialność za te osoby, a to miejsce jest krótko mówiąc zrobione na dziko. Wątpliwe wydaje się również jeżdżenie tam i w kółko robienie tego, co powinna zapewnić gmina (sprzątanie boksów, pojenie psów, karmienie) - wolontariusz powinien pełnić zupełnie inną funkcję (wyprowadzanie na spacer, nauka zachowań etc.). Oczywiście empatia nie pozwala nam pozostawić puste miski z wodą, gdy tam już jesteśmy. Co nie zmienia tego, że to nie my powinniśmy to robić... I że trzeba to zmienić. I działamy w tym celu, mamy plan działania, który zakłada w pierwszej kolejności mniej dotkliwe dla psów działania, bo po prostu równolegle do naszych faktycznych działań w przytulisku, działamy na drodze prawnej. Nie wiem czy to odniesie zamierzony skutek - mam taką nadzieję. Jednak już obecna korespondencja z gminą pozwala stwierdzić, że robimy sobie tym trochę krecią robotę (uzyskaliśmy odpowiedź, że nie ma potrzeby nic zmieniać, bo chociażby - psy znajdują domy na terenie całej Polski, co gmina przypisuje sobie, a nie wolontariuszom). Na razie to niczego nie zmienia, plan jest niezmieniony, ale nie wykluczam, że w pewnym momencie jedyną szansą na zmianę tej sytuacji będzie zaprzestanie wizyt w przytulisku i po pewnym czasie podjęcie bardziej konkretnych kroków. Jednak mimo wszystko nie sądzę, byśmy podjęli decyzję, żeby zostawić te psy samym sobie w takie upały, bez wody..
  18. Jeszcze nie była ogłaszana, czekam na aktualne zdjęcia. Była jednak podsyłana, gdy ktoś dzwonił jeszcze o Timiego, ale potem bez odzewu.
  19. [quote name='Marycha35']Saro witaj, fajocha, że już jesteś:) Śpieszę donieść, że dziewczynki z wątku Huzara, który jest już szczęśliwy w DS-ie postanowiły przekazać część pieniędzy po psiaku na naszą Mikę:) Grosz do grosza i uda się sunię wyrwać z przytuliska potwornego! Aż się boję pomyśleć w jakich ona jest warunkach, nadchodzą upały! Ta zielona, zaglucona woda.....[/QUOTE] Niestety Wojtek był w przytulisku w tym tygodniu i nic się nie mieniło pod tym względem: w miskach woda zielona lub jej brak. Nawet nie chcę myśleć jak w te upały psy tam wytrzymują... :(
  20. Makila, a co jeśli sunia będzie miała spięcia z innymi psami? Tak jak pisałam do Marycha, podejrzewam, że przy doświadczonym opiekunie nie powinno być problemów, jednak to wciąż duży znak zapytania - wiele zależy od warunków, i pozostałych psów. Na pewno zwłaszcza na początku może być trochę nerwowa. Dziewczyny, czy mamy "zaufanego człowieka" z okolic Krakowa, Wieliczki? To kawał drogi ode mnie, a byłabym spokojniejsza, gdyby sunia była pod czyimś "okiem", kto będzie czuł sie za nią trochę odpowiedzialny (i tu nie chodzi już tylko o warunki w hoteliku bo to idzie sprawdzić przed wysłaniem tam psa, ale również o odwiedziny suni co jakiś czas, czy trzymanie ręki na pulsie i szukanie innych rozwiązań w razie "W" - np. niedogadania się Miki w hoteliku. Ktoś na miejscu prędzej coś wymyśli niż ja, dla której małopolska to nieznane rejony działania pro psiego).
  21. A skąd jest Makila? To bardzo ważne, bo to nierozsądne wydawać psa na koniec Polski, gdzie nie ma w pobliżu zaufanego wolontariusza. Czy ktoś był u Makili? Ile na stałe przebywa tam psów? Nie wiem czy nie warto poczekać na miejsce u hop! Sunia byłaby wtedy blisko (Łódź). Warunki są domowe i sprawdzone przeze mnie (nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń). W razie, gdyby Mika nie dogadywała się ze wszystkimi psami, to nie ma żadnego problemu - psy mogą być separowane (hop! ma dom dostosowany do takich potrzeb: psy mają swoje pokoje, w których przebywają zazwyczaj po dwa psy. Ale też mają do dyspozycji ogród i rotacyjnie część wspólną). I cena za pobyt podobna. A sama hop! jest bardzo zaangażowana w znalezienie domów dla swoich podopiecznych, prowadzi fanpage, niemal codziennie robi swoim tymczasowiczom ogłoszenia i je odświeża, wkleja dużo zdjęć...
  22. Shaggy [img]http://fc03.deviantart.net/fs70/f/2014/183/d/1/img_1243_copy_by_frecklydog-d7oyerd.jpg[/img] [img]http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2014/183/0/7/img_1244_copy_by_frecklydog-d7oyer7.jpg[/img] Nowy psiak, nieco lękliwy [img]http://fc04.deviantart.net/fs71/f/2014/183/f/4/img_1223_copy_by_frecklydog-d7oyern.jpg[/img]
  23. I jak tam Nutusia, udało się nakręcić jakiś filmik? Ja lecę dalej z ogłoszeniami: Tytuł: Mały wesoły Norek ma 1,5 roku i czeka na swój pierwszy dom. Treść: Niektóre psy w schronisku robią wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę - skaczą, wyją, szczekają. Inne po prostu siedzą, cichutko czekając i obserwując z iskierką nadziei w oku, a i z czasem i ją tracą. I taki właśnie jest Norek. Spokojnie przypatruje się przytuliskowej rzeczywistości. To młodziutki pies, otwarty na kontakt z człowiekiem. Uwielbia też przytulać się do maskotki, którą mu daliśmy. Lubi być obok człowieka, jest wtedy uśmiechnięty od ucha do ucha. To bardzo zrównoważony pies - nie ma w sobie cienia agresji. Również w kontaktach z innymi psami nigdy nie popada w konflikt. Jest niedużym psem, sięga połowy łydki, a to tylko ze względu na długie łapki. Jest zdrowy. Przebywa w okolicach Kalisza, woj. wielkopolskie [img]http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2014/183/f/9/img_1192_copy_by_frecklydog-d7oyese.jpg[/img] [img]http://fc03.deviantart.net/fs71/f/2014/183/5/e/img_1199_copy_by_frecklydog-d7oyes9.jpg[/img] [img]http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2014/183/b/c/img_1201_copy_by_frecklydog-d7oyes3.jpg[/img] [img]http://fc05.deviantart.net/fs70/f/2014/185/9/1/untitled_by_frecklydog-d7p7mm8.jpg[/img] [img]http://fc03.deviantart.net/fs70/f/2014/185/7/8/untitled_by_frecklydog-d7p7mm4.jpg[/img] [img]http://fc05.deviantart.net/fs71/f/2014/185/9/5/untitled_by_frecklydog-d7p7mly.jpg[/img]
  24. Mam zdjęcia Miki :) Wojtkowi całusy rozdaje :) [img]http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2014/183/6/1/img_1207_copy_by_frecklydog-d7oyers.jpg[/img] A taka jest niesmiała wobec obcych [img]http://fc00.deviantart.net/fs70/f/2014/183/4/6/untitled_by_frecklydog-d7oyeqj.jpg[/img] Jej aktualny boks [img]http://fc09.deviantart.net/fs70/f/2014/183/e/c/img_1231_copy_by_frecklydog-d7oyerh.jpg[/img] i sunia w nim [img]http://fc07.deviantart.net/fs70/f/2014/183/5/4/img_1246_copy_by_frecklydog-d7oyer3.jpg[/img]
×
×
  • Create New...