Jump to content
Dogomania

lavinia

Members
  • Posts

    3263
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lavinia

  1. Pies nie chodzi od 3 dni - to się stało nagle. Zdjęcia wykazały problem z kręgosłupem i nerwami. Leczony jest u dr .Kołodziejskiego, który jest chirurgiem, świetnym specjalistą, a takze właścicielem "mojego" buldożka Edka ( ze schronu z Poznania ). Mam do tego lekarza pełne zaufanie, ale dzięki za ofertę pomocy - nigdy nic nie wiadomo, może będzie jeszcze potrzebna opinia innego lekarza. O 14 mamy kolejną konsultację, byc może trzeba będzie zrobic tomografię. dam znać po powrocie. Dante jest w bardzo złym stanie - nie załatwia się, nie ma czucia w nogach. To strasznie smutne.
  2. Dante jest w bardzo ciężkim stanie, ma sparaliżowane tylne nogi, nie chodzi. Od kilku dni wraz z jego nowymi właścicielami i p. Marią u której był w DT walczymy o jego życie. Dziś od rana pies jest w lecznicy i na kolejnych zdjęciach rtg, po południu kolejna konsultacja i wtedy zapadną decyzje...... po powrocie z lecznicy napiszę co i jak.
  3. Brązowa, ja się też tym interesowałam i wiem, że do pewnych testów nadaje się każdy, albo prawie każdy pies czy kot. Szczególnie do testów kosmetycznych - np testowanie czy szampony dla dzieci są łagodne, poprzez zakraplanie próbek tychże do psich oczu i sprawdzanie jak oko reaguje przez dłuższy czas. Oko oczywiscie jest cały czas otwarte, zeby zwierzak mrugając nie mógł sobie "wypłukać" tego szamponu. Tego typu testy są na porządku dziennym w koncernach kosmetycznych. Wystarczy zajrzeć na stronę PETA - www.peta.org i tam w zakładce "experiments" można znależć mnóstwo przykładów. A ponieważ ludzie reagują na te rzeczy coraz ostrzej i coraz więcej jest kampanii przeciwko takiemu okrucieństwu, wiele koncernów kosmetycznych zeszło do podziemia i oficjalnie już nie testują na zwierzętach, tylko robią to w sposób "nieoficjalny" - pozyskując zwierzęta laboratoryjne od hycli, czy organizacji pseudo prozwierzęcych. Jakiś czas temu właśnie w Niemczech głośna była sprawa właścicielki schroniska dla psów, która swoje dobre wyniki adopcyjne uzyskiwała poprzez nielegalną umowę z koncernem XXX na dostarczanie zwierząt laboratoryjnych.
  4. Viris, a kto będzie sędziował bulwy ??
  5. Ptysiowy aniołku to dla ciebie
  6. a to jest pierwsze zdjęcie Ptysia, kiedy go przywiozłam do domu...... jego pierwsza fotka zrobiona przeze mnie.....
  7. Ptysiowy dziś dostałeś nowe kwiatki w twoim kawałku ogródka.... ładne, prawda ? :loveu::loveu::loveu:
  8. Ptysiowe słoneczko...... kochany maluszku....... :loveu::loveu::loveu:
  9. Asiaf, rzeczywiście w lecznicy jest dług, ale rozmawiałam wczoraj z p Dejnarowicz i umówiłam się na jego spłatę. Nikt nie mówił nic o tym, że dr Monika ma byc tym długiem obciążona. Chyba nie ma potrzeby podkreślać tego na czerwono - nie ja pierwsza i nie ostatnia mam w jakiejś lecznicy dług. Niestety nie mam takiej kasy, aby go spłacić jednorazowo - wszyscy mamy lepsze i gorsze czasy. Gamoń, pisałam wczoraj do Agi, że jeśli mi się uda dojechac do niej to będzie to bardzo póżno. Nie udało się, spróbuję dziś wieczorem. Mam nadzieję, że z Niunią będzie wszystko ok, niestety nie mam możliwości w tej chwili aby udzielać się w jej sprawie, bardzo rzadko bywam na dogo, prawie wcale. Mam kłopoty rodzinne, wszystko inne musi odejść na dalszy plan.
  10. Beata, nie zapomnieli, tylko sami nie wiedzą już jak sie nazywają..tyle jest roboty. teraz też dorwałam się do kompa tylko na 5 minut i patrzę przez ramię, czy ktoś nie podgląda, bo mam robic zupełnie coś innego. w domu będę dopiero wieczorem, wtedy zobaczę, czy ktoś odpowiedział na ogłoszenia, które rozwiesiłam w Łomiankach i okolicy - do końca Sierpnia musi się znależć dom jeśli chodzi o łapkę to dr Monika mówiła, że będzie ją to bolało, wkońcu miała połamana miednicę. nie powinna za dużo chodzić, a Aga mówi, że wszędzie biega i się wpycha, może dlatego łapka boli bardziej ? w lecznicy nie miała szans na jakieś większe ruszanie się. Beata, Aga, proszę podajcie mi na pw nr konta - mimo najszczerszych chęci nie udało mi się podjechać w weekend, a i dzis pewnie nie dam rady, bo mój zwierzyniec cały dzień siedzi sam, więc po robocie będę pędzić prosto do domu. Zadzwonię wieczorem, ale nr konta poproszę już teraz - dziś jeszcze zrobię przelew.
  11. Jestem od wczoraj bardzo, bardzo happy :-) :-) Przede wszystkim ogromne podziękowania dla Beaty i Agi, za to, że nie wygoniły mnie za drzwi i zgodziły się dać małej tymczas !!!. Poza tym, dla Kasi, o której mówiła mi dr Monika, że opiekuje się "moją" Niunią i która wczoraj zawiozła małą z lecznicy do dziewczyn. Wielkie, wielkie dzięki !!! muszę wam powiedzieć, ze sprawa Niuni nie dawała mi spać....martwiłam się tym, ze tak ciężko o DT, martwiłam się tym, że nie mogę do niej jeżdzić tak często jak bym chciała, martwiłam się tym, że ona biudulka tak siedzi sama w tej klatce ( na początku chodzenie było niewskazane, ze względu na operację ) no i w ogóle generalnie martwiłam się o nią cały czas. a teraz wiem, że w tym DT będzie miała po prostu super. Ona jest tak grzeczna i cichutka, tak jak gdyby jej wcale nie było. I chyba rzeczywiście podobna do Fionki, tylko mniejsza. sunia jest już bezpieczna i ma świetną opiekę, ale nie może przecież zostać tam na zawsze. W związku z tym nadal szukam dla niej domu. Przed adopcją zostanie wysterylizowana. Uważam, że to idealny pies dla osób starszych, ale niekoniecznie tylko dla takich. Beatko, obiecałaś zdjęcia !!
  12. Kora ma rację - DT to absolutny priorytet. Misio jest tak ufny, dał sobie zrobić absolutnie wszystko, tylko z lecznicy chciał uciekać :-). Powinien być w domu u kogos kto sie nim zaopiekuje. Ten pies nie wymaga jakiś olbrzymich nakładów czasu i pracy - trzeba go wykąpać, odpchlić no i on musi wiedzieć, że ma kogoś swojego. Wczoraj, gdy się juz przyzwyczaił do faktu, że ma trzy nowe, tymczasowe panie, leżał grzecznie przy naszych nogach, ze stoickim spokojem i po prostu czekał na dalsze wydarzenia. czy ktos może mu dać tymczas ??? pies musi opuścić lecznicę dziś i z tego co zrozumiałam, jesli nikt go nie weżmie, pojedzie do Azylu.
  13. Asiu, będę w centrum około 12, mogę podjechać, tylko co z nim zrobić w razie czego ??
  14. Dante znalazł swoje miejsce. Ma dom w Warszawie, na Woli u p Magdy. To dobry dom, na dodatek blisko, więc często będę malucha odwiedzała. P Magda obiecała zdjęcia. Zaba, proszę o przeniesienie tematu. Dziękuję wszystkim życzliwym osobom za pomoc. ps. Ruda, z całym szcunkiem, ale zanim włączysz się do dyskusji, może poznaj WSZYSTKIE fakty. pozdrawiam
  15. Kabi - dzięki za ofertę pomocy, ale Dante ma u p Marii dobrze i chyba lepiej go nie ruszać. Cieszę się, że będziesz miała buldożka. Przepraszam, rzeczywiście nie ma nigdzie nr tel do p Marii, myslałam, że gdzieś go podawałam...może na innym forum. Nie ma co się dalej kłócić, przecież obu nam chodzi o dobro tego psiaka.. Dantem jest bardzo zainteresowana dziewczyna z Warszawy, jednak trudno mi się zdecydować na ten dom, bo tej dziewczynie zginął buldożek pół roku temu i do tej pory się nie odnalazł...to nie jej wina, ale jakoś nie mogę się przekonać..... dziś jeszcze mamy się spotkać i porozmawiać, zobaczymy. Napiszę tu na wątku co i jak Misiaczek, wybacz, ale ja nie kupuję Twoich tekstów. Mogłaś napisac do Kabi pw, jednak wolałaś zamieścić Twój post na wątku, żeby wszyscy widzieli, jaka to Lavinia zła, a Misiaczek szlachetna. Nie uważam wcale, że wszyscy są żli, a ja dobra, wiem jakie są moje wady. Ty jesteś taka dobra, a w awantury na dogo też się wdajesz i to nie tylko w te o Edku czy tutaj, więc jak to jest ?? Ja swoich decyzji adopcyjnych nie żałuję, wszystkie "moje" buldożki mają się dobrze w nowych domach i wierzę, że były to najlepsze wybory, chociaż nie zawsze popularne. W Twoim przypadku, do ostatniego momentu pies miał jechac do Ciebie, dopiero po konsultacjach ze specjalistami w temacie zdecydowałysmy, że musi iść do domu bez innych zwierząt. I jedynym uchybieniem było to, że nie poinformowałam Cię o zmianie tej decyzji natychmiast, tylko po czasie. Pewnie dlatego, że cały czas trwała "burza mózgów" i dyskusje. Dla mnie temat jest zamknięty od dawna, dla Ciebie nie i podejrzewam, że jeszcze się spotkamy w jakimś wątku. Szkoda, że nie pomagając zwierzakom, tylko docinając sobie nawzajem. EOT
  16. KABI, no ale co z tą adopcją ????? bo kłócisz się i kłócisz, i co dalej ...... ja jestem, pies jest, tylko co z Tobą ????????
  17. to ja bardzo chętnie zobaczę te bilingi, szczególnie z data Twojego ostatniego do mnie telefonu. A pies, tak jak już napisałam jest nadal w DT i czeka na nowy dom. może zamiast robić z siebie ofiarę, lepiej byłoby się przyznać, że coś się zmieniło u Ciebie i dlatego nie możesz adoptować psa. Bo widzisz, on ciągle czeka na dom, ale to musi być dom odpowiedzialny i stabilny. Bardzo prosze - jestem na miejscu, pies jest na miejscu, zorganizuj sie wreszcie i udowodnij, że Ci na tym psie zależy i że naprawdę chcesz go mieć. Ludzie przyjeżdżają adoptować buldożka z drugiego końca Polski. Ty masz stosunkowo niedaleko - 2.5 godziny drogi pociągiem i bilet za 15 zł dla psa. Więc gdzie jest problem ??? czy może teraz już się "zraziłaś" i nie możesz go adoptować z tego powodu ???? Misiaczek, któremu psu chciałaś pomóc ? Dante?? To dziwne, bo Twój pierwszy wpis w tym temacie nastąpił wtedy , kiedy trzeba naskoczyć na Lavinię. Jakoś sobie nie przypominam, byś miała jakieś pomysły, żeby psu pomóc wcześniej. Rozumiem, byłaś tylko obserwatorem i czekałaś na odpowiedni moment, żeby wtedy "pomóc"...... Ja z siebie nie robię ofiary i generalnie takie ataki mnie nie ruszają. Więc może rzeczywiście zajmij się moderowaniem.
  18. Misiaczek, wybacz, ale według mnie absolutnie nie nadajesz się na moderatora. Sprawa Edka została wyjaśniona dawno temu, wiele osób zaangażowało się w aferę i nagonkę, którą rozpętałaś, na szczęście większość osób popierała nasze ( moje i Maupy4 ) decyzje w sprawie tej adopcji, więc dla mnie sprawa jest dawno zamknięta . Nie raz już słyszałam od kilku dogomaniaków, że zrobisz wszystko, aby odegrać się za to, że psa nie dostałaś, no i proszę......gratuluję. Moderator zaiste zrównoważony, bezstronny i nie pozwalający sobie na pyskówki lub awantury. Kabi, to chyba ja czegoś tu nie rozumiem - dwa tygodnie temu , przed moim wyjazdem na tydzień, rozmawiałyśmy o Dantem. Powiedziałam Ci wtedy, zebyś po prostu wsiadła w pociąg następnego dnia i po niego przyjechała. Byłam na miejscu jeszcze przez 4 dni, mogłam po Ciebie wyjechać na dworzec, pomóc itp.. I co ? I nic. Przez dwa tygodnie zadzwoniłaś do mnie JEDEN RAZ, kiedy juz wracałam do Warszawy, a ja do Ciebie tego samego dnia wieczorem oddzwoniłam, tylko, ze nie odbierałaś telefonu. Od tego czasu ( ubiegły piątek) nie zadzwoniłaś ani nie napisałaś do mnie ani razu, żadnego kontaktu, zero zainteresowania. A teraz piszesz, że tyle dzwoniłaś i pisałaś ? Do kogo ???? Bo z pewnością nie do mnie. Mogłąś przyjechać po psa każdego dnia przez te dwa tygodnie, p Maria była uprzedzona. Pies jest nadal w domu tymczasowym
  19. Niunia szuka tymczasu, płatnego z góry......
  20. Oktawia, a gdzie jest napisane, że ja po niego pojechałam ????????? Dante wciąż jest u p Marii. we wtorek kończy kurację antybiotykową i może jechac do nowego domu. wolałamym, żeby to był już dom docelowy.......
×
×
  • Create New...