-
Posts
6045 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Gajowa*
-
Dwa wyrwane z Krzyczek.. ASTON I MILTON W KOCHAJĄCYCH DOMACH!!
*Gajowa* replied to paros's topic in Już w nowym domu
[quote name='hanka456']Sprawdzę potencjalny domek Miltona jutro.[/quote] Super ! Oby to był ten domek ... -
Niestety z łapkami nie jest dobrze. Bonie rzadko udaje sie ustawić lewą łapkę we właściwej pozycji i podpierać sie na niej częściej ciagnie ja za sobą. W czasie spaceru wielokrotnie ustawiam łapę we właściwej pozycji tak aby chociaż stojąc podpierała się na niej /używała mięśni łapki/. Zaczęłyśmy też troche ćwiczyć łapkę - niestety nie mam zbyt wiele czasu. Poza łapkami Bona jest w dobrej formie nie widać, żeby ją coś bolało - bardzo chce się bawić, jest rozmowna i usmiechnięta.
-
Już po kontroli... i wszystko jest dobrze ! Pan doktor był zadowolony, cisnienie w oku idealne , krwi jest tam dużo ale tak ma narazie być. Uspokoiłam się bo wczoraj była alarm. Pani z hoteliku dzwoniła wieczorem, że Saba połamała kołnierz i w oku nastapił wylew :angryy:. Uruchomiłam natychmiast goracą linię z dr. Garncarzem, który po rozmowie z tamtejszą wetką trochę mnie uspokoił i kazałł czekac do dzisiejszej wizyty. Następna wizyta rano w sobotę i suka będzie do odbioru w poniedziałek.
-
Żegnaj Diuk... tak mi przykro że nie mogłam cię poznać.
-
STARUSZEK CYGANEK - po dłuuuugim oczekiwaniu MA SWÓJ DOMEK!!!
*Gajowa* replied to anielica's topic in Już w nowym domu
Cyganek /i nie tylko/ czeka na wizytę fotografa :-o . -
Saba wyrywa się i robi uniki żadnej agresji nie ma na szczęscie. Myślę że w hoteliku jakoś wytrwają. W zasadzie wszystko wokół psów robi jedna osoba - właścicielka hotelu. Jednak na tej samej posesji /w rodzinie/ jest gabinet weterynaryjny. Prosiłam panią właścicielkę żeby korzystała z ich pomocy a za usługę zapłacimy.
-
Dotarł przelew od Zmysła - 200 zł dziękujemy... Aston stracił zainteresowanie Boną, Cyganek też więc to chyba już koniec cieczki. Jedynie Milton jest stale przy niej jak "body guard". Wspaniale umieja bawić się przez pręty w zabieranie grubego kołka lub piłki. Ich przyjaźń jest taka wzruszająca... Milon napewno będzie bardzo tęsknił...:placz:
-
Dodam jeszcze, że na drugie oczko Sabcia widzi i oczko to może być do operacji za rok lub dwa. Przed operacją byłyśmy na prawie godzinnym spacerku na polach. Saba szła na smyczy bardzo grzecznie i zdecydowanie zachowywała się jak pies widzący. Najgorsze było dwukrotne zakropienie w odstępach 30 minutowych atropiny przed operacją. W przypadku Saby jednoosobowo jest to prawie niewykonalne - nie dziwię się, że pani w hoteliku narzeka.
-
Bona już zapomniała o wczorajszych przeżyciach - dzisiaj była w doskonałym humorze bawiła się piłką i patykiem oraz dużo "gadała".
-
Nie ma na co czekać tylko brać chłopaka jak najszybciej ze schronu.
-
Niedawno wróciłam... Saba już po operacji oka tego z widoczną zaćmą. Interwencja musiała być głębsza niż początkowo się zapowiadało - soczewka została usunięta a że była była zrośnięta z gałką więc zabieg był poważniejszy i bardziej krwawy /tak zrozumiałam bo pan doktor wyjaśnił mi to fachowo ale nie zapamietałam wszystkiego/. Konkluzja jest taka, że Saba bedzie widziała na to oczko ale proces gojenia i dochodzenia do tego trochę potrwa. We wtorek jedziemy na kontrolę. Leki te same co poprzednio tylko krople 4 razy dziennie i Atropina 2 razy dziennie. Sabcia musi nosić kołnierz przez 24 godziny aż do odwołania.
-
Erazm bardzo dziękuje za pomoc bez Ciebie nie dałabym rady :Rose:. Pociąg pani Ewy spóźnił się i dotarła z niewielkim opóźnieniem już do gabinetu tak, że cała praca fizyczna związana z dojściem z samochodu poprzez recepcję / tam oczywiście jak zwykle nic nie wiedzieli o naszej wizycie/ do gabinetu spadła na Erazm. Jak już napisała Erazm pani Ewa ze Szczecina jest zdecydowana na adopcję Bony ze wszystkimi konsekwencjami z tego wynikającymi.
-
Badanie było podobne i diagnoza też. Zasadnicza różnica polega na sposobie leczenia. Dr Olkowski sugerował zabieg operacyjny / decyzja ostateczna po wynikach rezonansu/ dr Sterna jest zdecydowanie zdania, że zabieg operacyjny obecnie Bonie nie pomoże. Tak jak napisała przyjeciel koni chodzi raczej o utrzymanie dotychczasowego stanu jak najdłużej poprzez podawanie specyfików miedzi innymi wspomagających chrząstkę stawową, witaminowych /czytaj z gr.B/ , również przeciwzapalnych a także naświetlania oraz oczywiście masaży i ćwiczeń /pływanie/ odbudowujących mięśnie łap.
-
Pan doktor zbadał Bonę bardzo dokładnie obejrzał zdjęcia RTG i przypuszcza, że przyczyną problemów Bony jest wypadniecie jądra miażdżystego w odcinku L4-5 do róźnicowania ze zwyrodnieniem demielinizującym. Rokowanie co do powrtotu sprawności chodzenia złe /zwyrodnienie demielinizujące jest nieuleczalne a przpuklina trwa bardzo długo/. Operacja po tak długim okresie od wypadnięcia jądra nie przyniesie żadnych efektów a tylko narazi psa na cierpienie. Sunia jest u mnie od grudnia i już wtedy na tylnych łapach był silny zanik masy mięsniowej, a więc jakieś zdarzenie miało miejsce dawno. Można starać się poprawić jej stan tylko przez rehabilitację i podawanie miedzy innymi preparatów witaminowych.
-
Zbieramy siły przed jutrzejszą wizytą . Bona bardzo przeżywa te wyjazdy do wetów a ja razem z nią. Ostatnim razem po wejściu do samochodu trzęsła sie nie mogłam jej uspokoić i zsiusiała się ze strachu bidulka :-(.
-
przepiękna czarna dama KENIA już w nowym domku ;)
*Gajowa* replied to wroobelterrorystka's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy za fotki szczęśliwej Keniusi z nieodłączną piłeczką. Wiesz uxmal ja też miałam podobne skojarzenie po pierwszej wizycie nowej rodziny Kenii, że Keniusia pasuje do swojej pani.