-
Posts
6046 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by PaulinaT
-
Lalunia rano jeszcze miała lekki stan podgorączkowy i dostała pół czopka w pupę ale po południu i wieczorkiem już jest ok. I spacerek był. I apetyt dopisuje. Tylko - na oko - bardzo schudła przez te 2 dni... taka wcięta w brzuszku się zrobiła... Nic to nadrobimy. A w przyszłym tygodniu badamy krew. I pewnie też i mocz. Nie chwaliłam się ostatnio jakie mam dzielne kotki prawda? Ostatnio moje kotki zabrałam 2x do mamy na ogródek. A co, niech też ze słonka i pogody skorzystają. Wyszła cała ogromna różnica charakterologiczna jaka jest między nimi. Teodor z miejsca poszedł w tany. Biegał, skakał, zwiedzał, ogródek i dom cały. Nic go nie straszyło. Wszystko było suuuuuper. Halo pierwszą godzinę spędził pod sofą. Dopiero jak go zawołałam i mu towarzyszyłam to nieśmiało zaczął zwiedzać. I chyba się mu nawet spodobało. Ale żeby poczuć się pewnie potrzebowałby więcej czasu... [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/262/34e328dd9d233a49.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/262/6658b1924576b0ca.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images30.fotosik.pl/262/1ce68241fd532ccf.jpg[/IMG][/URL]
-
Roninek :loveu: Jak zawsze przepiękny!!!
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
PaulinaT replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Bardzo mocno trzymam kciuki za Was. Bardzo. -
No to nie smutam się i kciuki za bliźniaki trzymam. No!
-
[quote name='swan']podeślesz jakieś linki na FSF? masz jakąś lekturkę, to się podszkolę trochę[/QUOTE] Proszę, mówisz-masz: [url]http://www.sharpei-world.pl/cms_view_article.php?aid=15[/url]
-
Dzisiaj Lalunia zagorączkowała. FSF się znowu odezwało. Mimo kolchicyny dawanej regularnie i sumiennie 2x dziennie. Bardzo się martwię tym moim szarpejkiem. Ile jeszcze z nami pobędzie...?
-
Szarik na razie ok. Nie dostał tfutfu ataków, jakoś na te girki łazi. I animusz na spacerach ma :p Wczoraj moje cztero-stadko było na weterynaryjnym przeglądzie. I oto co następuje. Lalunia wygląda gites, miała na karku pod skórą jakiś krwiak niewiadomego pochodzenia (ja nic nie zauważyłam... :oops: ), możliwe że się po prostu gdzieś uderzyła. Poza tym wszystko z nią gra gitara - tylko badania krwi kontrolne zrobić będzie trzeba w przyszłym tygodniu. Utyła też całe kilo - i waży 21 i pół :p Abisia za jakiś miesiąc zostanie poddana sterylizacji. Mam nadzieję, ze to już ostatnie podejście będzie... przy okazji poprawi się prawe oczko gdzie ciągle jest entropium. Utyła też całe 5 kilo. I waży - 59... :eek2: Halo - gruby :p ale zdrowiutki, zapach z pyszczka nieszczególny najprawdopodobniej jest spowodowany puszeczkami i mam przez czas jakiś ich nie dawać, pozostać na karmie jednej i zobaczyć. Teodorek - cud miód :-) ... i tylko troszkę przyblokowaliśmy kolejkę u weterynarza :lol:
-
Ale z niej baba :o wielka :o
-
Migawki z życia Białych Misiów trzech i Niepieseczki :-)
PaulinaT replied to Camara's topic in Owczarek podhalański
Mała jest obłędna. Śpi w kwietniku :roll: Na trawniku pewnie nie było miejsca... miśki wszystko zajęły. -
[quote name='Camara']Paulina, czy Szarik ma chorą wątrobę?[/quote] Badania krwi miał robione w zeszłym roku. Wszystkie parametry były w normie. Prawdę powiedziawszy myślałam, ze porobi jeszcze jakieś badania. Ale pozostał przy oględzinach plus wywiad szczegółowy. Wet tylko się dopatrzył blizny na rogówce której nie było w zeszłym roku (jeden wet ma go pod opieką od początku - czyli już 2 lata). Nie wiadomo skąd się wzięła.
-
Scenariusz drugi. Sobota późny wieczór (jakoś tak przed 23 było). Wróciłyśmy z mamą ze spaceru - wszystkie pinć psów w aucie, 4 w miejscu gdzie a normalnych autach są tylne kanapy ;-) a Lalunia na kolankach pasażera :roll: Zaparkowałam wzdłuż bramy. Wysiadam. Biorę Lalunię. Wysiada mama. Za mamą w sposób pozostający poza kontrolą wyskakuje Milka. Nadjeżdża bardzo szybkie auto. "Milkaaaa" - sią drę. "Milkaaaa" mama się drze. Łubudu. Auto nie przyhamowawszy pojechało. Na ulicy pozostała wyjąca Milka... I my dwie, zaryczane... Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Psy za bamę, mama z Milką do auta, w 6 minut byłyśy w Poznaniu w całodobowej lecznicy - z którą mam najgorsze skojarzenia, już dwa psyz wypadku które tam zawiozłam nie żyją. A tam sajgon. 1 młody wet i 2 psy (dobek i ONek) walczące o życie ze skrętami żołądków... Wet rzucił okiem na Milkę i kazał czekać. Czekamy. Czekamy. Czekamy. Milka zachowuje się zupełnie normalnie... Nadszedł czas badania... Milce nie jest nic, dokładnie nic. Dostała tylko metacam i coś tam jeszcze i wróciłyśmy do domu... Fuksiara jedna. I my też...
-
Oj pisze scenariusze. A pomysłowe jest - to życie - jak cholera. By je cholera :mad: Scenariusz pierwszy. Szarik nam zachorował. Na epilepsję. W przeciągu miesiąca miał 3 ataki, z czego 2 bardzo silne jednego wieczoru. Silne - czyli z utratą przytomności i trwające ponad 2 minuty. Wg weterynarza takie ataki są w jego wieku bardzo niebezpieczne od razu więc przeszedł na leki. No ale nie wiadomo czy to od tych leków czy od upałów - bardzo podupadł na nogach, potyka się o te swoje 4 łapy, czasem ni z tego ni z owego przysiada bo ustać nie może, na kaflach w kuchni się rozjeżdżają mu te tylne girki... Tu nasz senior w doborowym suczym towarzystwie grzeje kości na tarasie. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/258/0884d9de6729f8c4.jpg[/IMG][/URL] Szarpejowi też się przysnęło. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/258/fedf2cb7bf2e5927.jpg[/IMG][/URL] Natomiast Bari preferuje piaseczek :p [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/258/c3d75b3721ba4247.jpg[/IMG][/URL]
-
Dzięki za słowa otuchy... :buzi:
-
Już piszę. Od czego by tu zacząć... pewnie najlepiej od początku. Od samiutkiego początku Figa była moją ulubienicą. Gdy pojechałyśmy z supergogą do schronu "zobaczyć" podrzucone szczeniaki - a było ich wtedy w jednym boksie 10, wszystkie czarne i było już ciemno :cool3: ona od razu rzuciła mi się w oczy. Była najchudsza, najbardziej wygięta i ogólnie najbiedniejsza. Dostała u wetki białą "obróżkę" z bandaża ale tak naprawdę ona jedna jej nie potrzebowała bo nie miałam problemu z odróżnieniem jej od sióstr, mimo, że teoretycznie niczym się nie różniła od nich. Dostała też specjalne imię - Figa - rodowodowe imię mojej szarpejki, Laluni. Już wtedy marzyłam sobie cicho, że ją zostawię u siebie... I tak mijały tygodnie, kolejne suczki trafiały do domów, niektóre wracały z nieudanej adopcji (Colinda) a Figa cały czas była nawet nie wystawiona... W końcu ogłosiłam, że zostaje. Oj nasłuchałam się. Od wszystkich. Od rodziny, znajomych - jednak ślepa i głucha na wszelkie rozsądne argumenty trwałam przy swoim. No uparta jak osioł. W tym czasie Figa z niegrzecznego szczeniaka zrobiła się fajnym i grzecznym psiakiem. Tak tak GRZECZNYM - mimo, ze w porównaniu z molosami była wulkanem destruktywnej energii :eviltong: Przybiegała na zawołanie, chodziła przy nodze, nauczyła się zostawać w kennel klatce. Jak szła na spacer sama nie wdawała się w żadne pyskówki z psami - jak szła na spacer grupowy to i owszem :lol: Moja kochana mała szczurka. Jeździła na molosowe wyjazdy, chodziła na molosowe spacery... Zawsze było jej pełno i zawsze chciała sie głaskać. Wg sąsiadki mojej - najbardziej była do mnie przywiązana, bardziej od Abu i Laluni... I wszystko było niby super. Tylko pojawiło się kilka przeszkód. Pierwsza z nich to moja nowa - po 6-ciu latach inna - praca. Związana z wyjazdami na szkolenia, egzaminy, zjazdy, cyklówki. Musiałam wtedy rozparcelowywać psy - Figa raz została na tydzień u petsitterki, raz u mojego... ekhem TZta. :oops: Abi i Lalunia trafiały zawsze do mamy, bo są niekłopotliwe, nie niszczące, nie kopiące i nie podkopują się pod płotem. Niestety wszystko to robi Figa więc zostawianie jej u mamy wiąże się z ryzykiem, że coś zbroi lub... wydostanie się poza teren co jest ekstremalnie niebezpieczne ze względu na bardzo ruchliwą drogę. Raz ją ściągałam ze spacerku po drugiej stronie ulicy.... :wallbash: Druga z przeszkód to "drobna" zmiana planów życiowych... Po licznych rozmowach, tygodniach dojrzewania do decyzji i wielu bezsennych nocach poprosiłam znajomą o ogłoszenie w prasie. Oczywiście miałam nadzieję, że nikt się nie zgłosi. W końcu Cola siostra Figi, była ogłaszana ponad pół roku z marnym skutkiem. No - Figa nie. Zgłosiły się 4 rodziny: z Rybnika, z Gdańska, z Łodzi i ze Szczecina. Rybnik i Łódź się jakoś wykruszyły. Gdańsk sprawdziła kochana samoglow i zdecydowałam że Figi tam nie dam - zbyt mi ta rodzina i ogólna sytuacja przypominały nieudaną adopcję Coli. Został Szczecin. Zapakowałyśmy się więc z mamą w sobotę do auta i pojechałyśmy, biorąc pod uwagę, że możemy wracać w niezmienionym składzie. Cóż mogę powiedzieć. Nie było się do czego przyczepić. Ludzie prości i niezbyt bogaci ale przesympatyczni, życzliwi. Figa ich z miejsca polubiła. 4 dorosłe osoby i cały czas ktoś jest w domu - nie ma więc ryzyka, że mała coś narozrabia. Do tego teren ogrodzony wokół bloku i blisko do ładnych terenów spacerowych. I kotka w domu do towarzystwa. Jak byłyśmy na miejscu dzwoniły telefony a nowa Pańcia Figi opowiadała jakiego mają ślicznego pieska... No i Figa tam została. A my wróciłyśmy... Do wieczora podobno warczała i nie chciała dać się pogłaskać, jednak kolację zjadła i w łóżku pod kołdrą spała :roll: Na spacer też poszła i już na drugi dzień było ok. Jak dzwonię to słyszę jaka to Figa jest kochana... i że suchego nie chce tylko podroby z kaszą... :cool1: Myślę więc że wszystkim nam wyszło to na dobre. Ja mam więcej czasu który mogę poświęcić Abisi i Laluni, Figa ma cztery osoby tylko dla siebie... no i dla kici ale chyba jakoś się podzielą ;-) Cały czas przekonuję siebie, że to że tak długo była u mnie nie okazało się z krzywdą dla niej. Ale dzięki temu wydałam psa, który jest odchowany, wychowany, zsocjalizowany, wysterylizowany i któremu mogłam lepiej dobrać ludzi bo wiedziałam wszystko o jej charakterze. Mam nadzieję, że się nie pomyliłam... Chyba w te wakacje będę musiała pojechać na weekend do Międzyzdrojów i po drodze wstąpić na kawkę. Do Figuni ;-)
-
[quote name='kinga']żyjesz :crazyeye::crazyeye::crazyeye:[/QUOTE] eeee.... :hmmmm: chyba tak a po czym można poznać że się NIE żyje? bo zasiałaś ziarno niepewności.... :nerwy:
-
[quote name='swan'] upał taki, że stawy mi wysychają :shake: [/quote] które? biodra czy kolana?? :o Z Figą ok. Powinnam się dzisiaj wyrobić wreszcie i coś skrobnąć u siebie ;-)
-
Naruto - szczeniak - już bezpieczny w domu! Są zdjęcia
PaulinaT replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
W życiu bym go nie poznała... -
[quote name='Angelika8']Nie dźwigaj kobieto ;)[/quote] Nosz to samo miałam napisać, z tym dźwiganiem. Tylko dosadniej :roll:
-
Dzisiaj Figa została Szczecinianką. Jak się pozbieram - opiszę co i jak. I dlaczego.