Frotka
Members-
Posts
3242 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Frotka
-
[quote name='bungo']każdy kochający zwierzęta człowiek próbowałby zareagować. Albo na prozwierzęcym forum, pisząc dramatyczny post, albo, jako dziennikarz, pisząc artykuł, oparty na dostępnych informacjach. [/quote] Nie założyłabym takiego wątku dopóki nie zapoznałabym się ze sprawą osobiście, we wszystkich aspektach. "Dramatyczne posty" zadrzają sie osobom histerycznym ale "dramatyczne artykuły" nie powinny zdarzać się profesjonalnym dziennikarzom.
-
Czy sugerujesz brak obiektywizmu Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Wieliczce - odpowiedz: tak lub nie.
-
[quote name='bungo'] I chyba w całej sprawie nie chodzi o tytuł.[/quote] Tytuł nadaje wydżwięk całości. Taki tytuł jest dla mnie w jaskrawy sposób zniesławiający.
-
I na liczbę kilkudziesięciu psów i kotów również.
-
[quote name='bungo'] A teraz wyobraźcie sobie, że zakładam wątek o tym, że w mojej okolicy mieszka osoba, która ma kilkadziesiąt psów i kotów, żyjących w tragicznych warunkach, wyjących i zagrożonych przez nieżyczliwych sąsiadów. [/quote] Proszę dowody na te tragiczne warunki.
-
A kto Ci powiedział, że nie było u pani Pani psów z Olkusza i Harbutowic?
-
Chcesz powiedzieć, że tytuł (w formie twierdzącej) "Dramat zwierząt w dzikim schronisku pod Niepołomicami"pochodzi od sąsiadów? Czy tytuł "Kontrola po sprzątaniu" czy coś w tym stylu też pochodzi od sąsiadów?
-
Jest sprostowanie: [URL="http://www.malopolanin.pl/4972_psie_schronisko_k_niepolomic_wcale_nie_dzikie.html"]www.malopolanin.pl/4972_psie_schronisko_k_niepolomic_wcale_nie_dzikie.html[/URL]
-
Dalsze skutki nagonki Dziennika: [URL="http://www.malopolanin.pl/4936_dzikie_schronisko_dla_psow_pod_niepolomicami.html"]www.malopolanin.pl/4936_dzikie_schronisko_dla_psow_pod_niepolomicami.html[/URL] Napisałam już o sprostowanie.
-
Jest szczytem faryzejstwa zniszczyć opinię człowiekowi a potem oferować pomoc w zbiórce puszki karmy.
-
[quote name='irenaka'][COLOR=black][FONT=Verdana][I]Mam nadzieję, że to nie będzie potrzebne. [/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Chyba mogę na dogo ujawnić, że dzisiaj przeprowadziłam dwie rozmowy z jedną z dziennikarek ( zwróćcie uwagę na pisownię), która pisała dotychczas oszczercze artykuły na temat Pani Aneczki.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Mam nadzieję, że się nie mylę ( chociaż może to zbytnia naiwność z mojej strony), ale Dziennik wykazuje ogromną wolę wyjaśnienia nieporozumień, współpracy i pomocy dla Pani Ani.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Moje stanowisko jest chyba jasne- ukazanie się pierwszego artykułu spowodowało lawinę pomówień pod adresem Pani Ani i to zupełnie niezasłużonych. Miałam żal i to ogromny, za ten pierwszy artykuł a kolejne tylko moją złość podsycały. Ale prawda jest taka, że czasu nie cofniemy, krzywdy którą wyrządzono też nie. Mogę tylko mieć nadzieję, że wszyscy Ci, którzy rzucali kamieniem po pierwszym artykule będą mieć na tyle odwagi cywilnej aby spotkać się z dziennikarką Dziennika i dosłownie „odszczekać” to co opowiadali o Pani Ani. Liczę też na władze gminy Niepołomice. To nie tak Panowie i Panie, że można rzucać kamieniem a on nie wróci. Wróci lawiną!! [/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Mam też nadzieję, że w sprawie Pani Ani zabiorą głos wolontariusze. Nie wiem dlaczego tak niewielu z nas ma cywilną odwagę aby na temat poświęcenia Pani Ani się wypowiadać. Dla mnie to wstyd!![/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Przecież to Pani Ania adoptowała od nas –wolontariuszy psy skazane na śmierć.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Nie ukrywam też, że zawsze byłam i jestem pod ogromnym wrażeniem wrażliwości i zupełnie bezinteresownej pomocy Pani Ani dla „przypadków” beznadziejnych.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Trzeba być wyjątkowym człowiekiem aby w tak wyjątkowy sposób tym naszym zwierzakom się poświęcić. Tym starym, nikomu niepotrzebnym, skazanym na śmierć.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Mam nadzieję, że nie potraktujecie mnie jako totalnej zdrajczyni, ale postanowiłam, że będę z Dziennikiem współpracować i mam też nadzieję, że nie zawiodą mojego zaufania, bo mam gwarancję autoryzacji moich wypowiedzi. Nie wiem dlaczego nikt z Dziennikiem nie chce w tej chwili rozmawiać ( podejrzewam, że wynika z oszczerstw zawartych w pierwszym artykule) ale ja uważam, że nawet jeżeli uważacie Dziennik za wroga to pójdę na współpracę z tym wrogiem. Pani Ania ciężko to przeżyła, nie może z całą pewnością teraz na ten temat się wypowiadać. Nie mam sumienia Jej do tego namawiać na siłę, ale mam nadzieję, że uda się jakoś załagodzić sprawę. Mam nadzieję, że Dziennik sprostuje wszystkie pomówienia, że przeprosi i że w miarę swoich możliwości pomoże Pani Ani (jako cień rekompensaty) np. w zbiórce darów na rzecz staruszków które ma pod opieką.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Mam nadzieję, że się nie mylę w ocenie stanowiska Dziennika w tej sprawie i w tym momencie.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Bo jeżeli się mylę(a przecież wszyscy wiedzą, że jestem total naiwna w dziedzinie zaufania do ludzi) to chyba zacznę wpisywać na dogo autentyczne groźby karalne, bo drugo strona mojej natury jest taka, że po maksymalnym wykorzystaniu mojej dobrej woli następuje atak którego nikt nie powstrzyma.[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]Kompromis z Dziennikiem tak, ale nie za wszelką cenę. Mam nadzieję, że zrozumiecie, że chcę jak najlepiej dla Pani Ani. Do sądu pewnie Pani Ania pójdzie, kolejny raz przepłaci to swoim zdrowiem, ale mnie zależy też na Jej dobrym imieniu już teraz.[/I][/FONT][/COLOR][/quote] Nie wpisujesz niczego nowego. Dziennikarze Dziennika usilnie próbowali nawiazać dzisiaj kontakt z wolontariuszami, którzy wypowiadali się w tym wątku, zapewne po to, żeby uniknąc zarzutu stronniczości. Drążyli też podsunięty przez Kinya wątek powiązań Pani Ani z krakowskim toz. Powiązania te są wszystkim wiadome, podobnie ja powiązani Pani Anny z innymi organizacjami zajmującymi się zwierzętami. W tym kontekście chciałbym zauwazyć, że kontrolę w dniu 20.02.2009 prowadziła Powiatowa Inspekcja Weterynaryjna, a KTOZ i Przystań Ocalenie brały w niej udział na zasadzie bardziej obserwatorów, co zresztą znalazło swój wyraz w odrebnych protokołach kontrolnych i trochę odmiennych spostrzezeniach, prowadzących jednak do tych samych wniosków. Nie dziwię się, że dziennikarze Dziennika za wszelką cenę próbują ratowac sytuację. Biorąc pod uwagę jedynie pierwszy artykuł, spoczywa na nich obowiązek wykazania prawdziwości m.in. takich twierdzeń "dramat zwierząt w dzikim schronisku w Niepołomicach", "smród i wycie psów", "ten fetor i psi lament nie bierze się przecież z niczego", "włascicielka nielegalnego schroniska" itd, itp. Beda również musieli odpowiedziec na pytanie czemu służyć miała informacja o tym, że Pani Anna jeździ taksówkami, szuka jej "komornik, policja, pracownicy banku i opieka nad zwierzętami", nie wymeldowała się z miejsca pobytu w Krakowie itd. Dodatkowo, będą musieli odpowiedzieć, dlaczego uajwnili w artykule miejsce pracy Pani Anny i dlaczego w tejże pracy nachalnie jej przeszkadzali m.in. nachodząc ją i zosatwiając dostępne dla wszystkich karteczki na portierni. Jestem przekonana o tym, że Pani Anna nie życzy sobie żadnej pomocy ze strony tej gazety i jedyne czego w tej chwili potrzebuje to spokoju.
-
Właśnie zadzwoniła do mnie Pani, która zwykle prosiła o pomoc Panią K. a wobec ostatnich doniesień boi się to zrobić. W Kłaju, na stacji benzynowej koczują od dawna trzy bezdomne psy. Na tę liczbę właściciele stacji wyrażają zgodę i taka liczbę mogą dokarmiać. "Nadprogramowe" psy ratowała Pani Ania a ostatnio chyba tamb. W tej chwili ''nadprogamowym" psem jest rudy, nieduży mieszaniec, wyrzucony klika dni temu z samochodu i utykający (coraz mniej) na tylną łapę. Czy poza Panią Anią jest ktoś chętny do udzielnia mu pomocy?
-
[B]W ten czwartek w tvp3 o 18.30 w programie "Kundel bury i kocury" reportaż z domu Pani Ani K., niesprawiedliwie oskarżonej o znęcanie się nad zwierzętami. Program dostępny również w internecie.[/B] Sprawa pomówień skierowana zostanie na drogę cywilną i karną.
-
W całym Krakowie i okolicach nie ma ani jednego wolnego boksu. W piątek byłyśmy z ayla1 na interwencji u koszmarnie wychudzonej rottweilerki na łańcuchu, ktora powinna tafić do hotelu w pierwszej kolejności. Na odbiór czekają też trzy zagłodzone psy z innego miejsca. Bardzo proszę o dom tymczasowy dla Miśka (może być odpłatny, w granicach rozsądku).
-
Przed chwilą zadzwonił do mnie z zastrzeżonego numeru człowiek, który nie chciał podać swoich danych ani adresu. Stwierdził, że 2 tygodnie temu wziął do siebie, do Krakowa rodziców z podkrakowskiej wsi. Został tam łańcuchowy, nieduży pies, którego chcieli przekazać gminie ale podobno poinformowano ich, że psy zrzeczone nie są uważane za bezdomne i gmina nie podejmuje nad nimi opieki. Ponieważ pada dziś śnieg Pan zastanawia się "jak sobie Misiek radzi" tym bardziej że "został przy budzie a nikt tam nie odśnieża". Misiek przyjedzie w piątek. Od razu przyjechać nie może, bo "chyba nie wyglada za dobrze" a do piątku może jakoś doprowadzą go do porządku. Misiek ma 8 lat, które w całości spędził na łańcuchu. Jest czarno-podpalany, krótkowłosy i (podobno) łagody. [IMG]http://img12.imageshack.us/img12/1565/p1010784.jpg[/IMG]
-
KRAKÓW - bernardyn co ma siły jak niedźwiedź MA DOM
Frotka replied to Asior's topic in Już w nowym domu
Tzn. kto będzie z toz? Jeśli macie na myśli mnie to musicie mi wysłać numer identyfikacyjny Ropucha w schronisku. Po tym numerze ustalimy dopiero adres. -
Szkoda czasu. Załatwimy to inaczej.
-
[quote name='Asior']nieee, toz wziął w sumie tylko 30 psów... kilka wzięła misieeek, ale niewiem dokładnie ile...[/quote] KTOZ wziął psy w 3 rzutach: 20-kilka (o ile się nie mylę - 28), 4 i 12.
-
Pani Ania zawiozła przed chwilą do nowego domu wyjącego husky. Należy spodziewać się kolejnego artykułu, tym razem o wywożeniu zwierząt.
-
Jeszcze dla jasności wytłumaczę, że są dwie niezależne jednostki: KTOZ i krakowskie schronisko, prowadzone przez KTOZ. Srodki z gminy Kraków idą na psy w krakowskim schronisku. Poza tym jakiegokowliek dofinansowania z jakiejkowliek gminy brak.
-
Odpowiadam dlaczego przedstawiciele KTOZ nie stawili się na wizji 20 stycznia: 20 stycznia mieliśmy w sądzie sprawę w której występowaliśmy w roli jedynego oskarżyciela (nie obok prokuratora tylko zamiast - art. 55 kpk). Oskarżeni wielokrotnie nie stawiali się w sądzie. W tym dniu mieli być przymusowo doprowadzeni. Prawie wszyscy inspektorzy KTOZ są w tę sprawę zaanagżowani (jako oskarżyciele lub świadkowie). W związku z tym poinformowaliśmy odpowiednie służby o tym, że zadzownimy po zakończeniu rozprawy żeby zapytać czy mamy przyjeżdżać. Po zakończeniu rozprawy dowiedzieliśmy się, że Pani Ani nie ma w domu (co uniemożliwiało wejście wobec braku nakazu prokuratorskiego i braku podstaw do jego wydania) więc na kontrolę nie było sensu jechać tym bardziej, że był cała masa pilnych interwencji. Z treści artykułu można wywnioskować, że jesteśmy jednostką organizacyjną gminy Niepołomice albo, co najmniej, że gmina ta "zamawia" nas do interwencji. KTOZ NIE OTRZYMUJE DOFINANSOWANIA Z ŻADNEJ GMINY ANI Z ŻADNEGO ŹRÓDŁA PUBLICZNEGO. Środki z gminy, idą, ale tylko na schronisko, z konkretnym przeznaczeniem, na przebywające tam psy z gminy Kraków. Pobyt w schronisku psów, które przebywają tam dłużej niż określony w umowie okresu czasu finansuje w całości KTOZ. [B]NIKT NIE FINANSUJE NAM DZIAŁANOŚCI KTOZ (INTERWENCJE)[/B]. Wszystkie interwencje które wykonujemy dla poszczególnych gmin wykonujemy [B]NIEODPŁATNIE.[/B] W 2008 roku wykonaliśmy 2.298 internwecji ([URL="http://ktoz.blox.pl/2009/02/Statystyki-interwencji.html"]Statystyki interwencji[/URL]), nie mając z żadnej z tych interwencji żadnego zysku. Nawet czasowo odebrane psy, których koszty hotelowania teoretycznie powinny pokrywać gminy do czasu aż zwróci je właściciel, finansujemy sami. Nigdy nie zdarzyło się tak, żeby właściel zwierzęcia zwrócił nam te koszty. Raz zdarzyło się tak, że gmina pokryła niewielką część kosztów hotelowania psów. Nie wiem skąd utrwaliło się w niektórych instytucjach przekonanie, że KTOZ jest organizacją obowiązaną do stawiennictwa na wszelkich interwencjach z terenu małopolski. W artykule przedstawiono to tak, że kontrola nie odbyła się z powodu naszego niestawiennictwa. Stawiennictwo oraganizacji pozarzadowej na jakiejkowliek kontroli [B]nie jest obowiązkowe[/B] i w żaden sposób kontroli nie hamuje. Swoją wizytą "uprzedziliśmy" kontrolę 3 marca, ponieważ na kontrolę w dniu wczorajszym zaprosiła nas Powiatowa Inspekcja Weterynaryjna, która taki a nie inny termin wybrała. O wczorajszej kontroli wiedziała gmina Niepołomice (co jasno wynika z artykułu). Osoby, ktore "mogły zabrać głos" ale "były niedopstępne" po kontroli nie wracały do biura KTOZ, zeby czekać na telefony dziennikarzy tylko udały się od razu na kolejne interwencje i do pracy, nie związanej ze zwierzętami.
-
Jeszcze żeby zamknąć temat dzisiejszej kontroli, w związku z ewentualnymi watpliwościami dodaję że: 1. kontrola z udziałem Inspekecji zaplanowana była przed publikacją w Dzienniku 2.usunięcie czego lub kogokolwiek przez Panią Anię K. z terenu posesji przed tą kontrola nie było fizycznie możliwe, z uwagi na to, że sąsiadka która wywołała całe zamieszanie dokumentuje każdy przyjazd na posesję - fotografuje każdy samochód i każdą osobę któta tam wchodzi i wychodzi.
-
Wiemy już dlaczego tak szybko zareagowali, ale nie chcę pisać o tym na forum. Zadam tylko takie pytanie: jak to możliwe, że w 10 minut od chwili zaparkowania pierwszych samochodów na terenie posesji Pani Anny K. dziennikarka Dziennika nie wiedząca o planowanej kontroli (co wynika z cytowanego artykułu w którym jako datę kontroli podaje 3 marca) jest już przed posesją?
-
[quote name='jotpeg']proponuje kierowac maile z uwagami na adres: [EMAIL="redakcja@dziennik.krakow.pl"]redakcja@dziennik.krakow.pl[/EMAIL] [EMAIL="wielicki@dziennik.krakow.pl"]wielicki@dziennik.krakow.pl[/EMAIL] [/quote] Po pierwszym artykule kontaktowaliśmy się z Redakcją Dziennika ale Redakcja nie był zainteresowana rozmową.
-
3 marca będzie kontrola gminy i straży miejskiej. Dziś była tylko PIW, która dodzwoniła się do Pani A. za pierwszym razem i bez problemu dostała zgodę na wejście na teren posesji, co można sobie potwierdzić dzwoniąc do Inspekcji.