Jump to content
Dogomania

borsaf

Members
  • Posts

    2709
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by borsaf

  1. [b]Jaki on śliczny[/b] Ja juz sie zakochałam, taki szetlandzik prawie. Szkoda, ze ja nie moge mieć drugiego psa :evilbat:
  2. [b]Wind[/b] nagotuj jej marchwianki i ładuj to na zmiane z wodą do picia albo zamiast wody, jesli polubi. Marchew jest słodka więc piechy z reguły to lubią. Wygląda na to, że jej jelita nic nie chcą trawić więc marchwianka sama w sobie goi jelita. Jeszcze nikomu marchwianka nie zaszkodziła. Tylkodooobrze rozgotowana marchew.
  3. [b]Aluzja[/b] ciesze się, że humor Ci dopisuje, to dobry znak. Dziewczynka, czy chłopiec?, czy wolisz nie wiedzieć? Moja Aga też duopack do lutego. Pozdrowienia i daj znać jak najszybciej to tu na dogo pępkowe sobie urządzimy. :drinking: :drinking:
  4. Witam, Najpierw mizianka dla naszych choróbek Api i Majutka, juz tylko ku dobremu idzie. [b]Aluzja[/b] dzieki Bohu, Ty żyjesz, nie przykuli Cie do łóżka bez dostępu do dogo! Też trzymam kciuki za powodzenie. Erdelowego chowu jesteś, twarda sztuka, nie dasz sie i już! [b]Zachraniarka[/b] piszesz, że Hugo był do klatki nieco gwałtownie przyzwyczajany, wnioskuje, że byl poprostu wsadzony i juz. Otóż, Regon, okazało się teraz, ma jakies fobie jeśli chodzi o wchodzenie do np klatki schodowej, do sklepu, do... Wczoraj poszłam z nim na spacer i chcialam od pani Maxa odebrac książkę, a tu mi młody hamulce włącza i co robić? Czyda rade jakoś go do tych wejśc przyzwyczaić? Przyznam się, że wczoraj poprostu go na siłę wepchnęłam, przez drzwi, takie w bloku, i potem na 3 pietro juz szedł jakoś, bez entuzjazmu, ale szedł. W mieszkaniu, Max byl zamknięty w Lazience, młody odzyskał wigor, a potem wyszliśmy i spokojnie ,ale z ogonem opuszczonym zszedł po schodach i wyszedl z klatki. Dzisiaj TZ chcial z nim wejsc do sklepu, ale zapomnij, hamulce, ze się bal, ze sie poddusi na smyczy. Jak go uczyć, od czego zacząć? Fakt, że po ulicach to z 7 tyg. chodziłam w torbie, ale znajomych ze szczeniakiem nie odwiedzałam i to byl błąd. Tylko nie przyszlo mi do głowy, że będzie to ważne, a poza tym trudno fundowac znajomym kałuże na dywanach.
  5. Oj, to znowu trzymam kciuki, tym razem za kruszynke. :kciuki: :kciuki: Coś tam w tym żołądku i jelitkach siedzi, jakies paskudztwo. Zdrowiej Majeczko, bo na naszych airedale robi sie topik weterynaryjny. Ale, tak to już jest z psiakami. Regonik tez nadal nieznacznie kuleje, zwłaszcza po wypoczynku, jak się rozchodzi, śladu nie ma???
  6. U nas pada od rana ale mokwa i nic na chodniku prócz błota nie zostaje :evilbat: Znowu przyjdzie po zabawie jak kupka błota. Najepsze ujęcie to, moim zdaniem spojrzenie spod schodów, ale i tak wszystkie przepiekne, można sie w rasie zakochać i zauroczyć
  7. A to sie nam dogomaniackie chłopy spiknęły. Szkoda, że tak daleko. Pozdrówcie Prządki. A po cichutku Wam powiem, że takiej przypalanki, jak tam robią na wesele, na wodzie ze źródełka tonigdzie nie piłam tak dobrej, i nie zostawia bólu głowy i żołądek się nie wywraca na drugą strone i...same zalety.
  8. [b]Flaire[/b] nieprawdopodobne. ze Api ta piłeczke połknęła! To szczęście to też to, że śluzówka żołądka nie jest uszkodzona .Jak dłużżżej by taka piłeczka, już okrągła w żołądku była, to dogojenia sie po operacji w żołąku doszłyby jeszcze zmiany samej śluzówki i perturbacje z tym związane. Tak jest tylko rana do zagojenia, a śluzówka zdrowa i będzie trawic bez przeszkód. Zdrowiej Api, trzymamy kciuki.
  9. :( :( :( Nic mi sie nie chce otwierać, mam same Image, Image, ze 12 razy i tyle
  10. [b]Zachraniarka[/b] obiecaną fotkę Regona po zabawie z Maxem mam zrobioną, choć i tak dzisiaj nie było apogeum, bo krócej sie bawili. Wkleic ją moge niestety dopiero jutro, bo po takiej porcji brudu baterie siadły i je muszę ladować :evilbat: Kupiłam drugi, nowy zestaw baterii i pan mi zaręczał, że mogę tak wyjąć z opakowania i będą działały, ale... nie działają. Musze reklamacje złożyc bo one paskudnie drogie takie akumulatorki. No, ale to wszystko jutro.
  11. Witam, Nadal serdecznie myślę o Api, oby szybko zapomnialaa ona i jej "stado", do ktorego sie też pewniei Flaire zalicza, o tej nieszczęsnej przygodzie. Dzisiaj, chodząc z koleżanka po ogrodzie i pilnując naszych piechów, opowiedziałam jej przygodę Api. Bardzo była poruszona, zaraz wypatrywala wszelkich orzechów, bo piłke maja dużą i twardą, inne Max za szybko niszczył,zwłaszcza te z cyckami. Ale dodala komentazr,że w tym wszystkim to sie dobrze stało, że tak na oczach panci ona połknęła tą piłkę. Przecież mogla gdzieś tam sie goniąc połknąć i do głowy by wam nie przyszło, że piłeczka nie schowana gdzieś pod krzakiem. Szukalibyście, ale w końcu machnęli ręką, pal sześć, kupi sie drugą. I wtedy pomoc przyszłaby duuużo później. Bo ew. wymioty, no to jakis wirus? Tak, jak sobie to pomyślę, to faktycznie szczęście w nieszczęściu.
  12. Przepiękne zdjecia, poprostu zatyka człowieka. Jak to sobie oglądam, to jednego żałuję:, że nie jesteśmy z Regonikiem tymi sąsiadami zza płotu. Ogłaszam niniejszym [b] Niunio Truflencjusz VI[/b]
  13. [b]jborowy[/b] jak to przeczytalam to sie zastanowiłam i faktycznie - nawet w Korczynie, mimo, że wieś niby to z psami luzem nie ma gdzie pójść. W pole, ale tam co rusz zagrody, czyli kundle podworzowe, zajadłe,podworka nie ogrodzone wiec znudzone psiska tylko czekaja na rozrywke w postaci obcego psa lub rowerzysty. Droga, szosa co i rusz cos jedzie, a motory tylko kurz wzbijają.
  14. Przy okazji tej przygody nieszczęsnej mam pytanie. Czy, jakby Max lub Regon połknął orzech,to też trzeba by żołądek zoperować? Niestety, w ogrodzie, na granicy jest duży dąb, na nim gawrony siadają i bardzo często wypuszczaja z dzioba orzechy i inne zdobycze. Max nie umie jeśc orzechów, gryzie i łyka tez łupiny więc z koleżanka staramy sie wyrzucać wszystkie znaleziska z ogrodu, ale moze sie trafić. My pilnujemy, mamy stale piesy na oku ale...
  15. Uff, przeczytalam i po plecach mi ciarki przeszly :evilbat: Trzymam kciuki za Apiszona i bardzo, ale to bardzo serdecznie życze szybkiego powrotu do zdrowia.
  16. [b]Zadziorny, Bos[/b] czkawki nie mialam, milo mi, że mnie wspominaliscie. :D Trzeba bylo jeszcze dobrym pifkiem przepić, wtedy napewno nie ma czkawki :drinking: :drinking: :drinking:
  17. [b]Coztego[/b] biedna Twoja Kreska, może to u niej faktycznie po sterylce i trzeba będzie z hormonami wejść? :evil: Gdzies wyczytalam, że sie takowe podaje 1x w miesiącu, to byłoby jeszcze względnie dobrze. Kubraczek to ja mialam na mysli taki z wierzchu ortalionowy, nieprzemakalny. Maszyna do szycia juz wyciągnieta, ale mózg mi zardzewial i nie wiem, jak sie do tego zabrać? W końcu cos wymyślę, ale najchętniej to bym ściąga widziała, jak takie "coś" wygląda po rozłożeniu, czyli, jak to skroić? Nie chce mi się wymyślać i kombinować samemu, leniwa sie zrobilam, Burda dla piesków mi sie marzy. Czy taki kubraczek ma opaski z przodu, na klatce i z tył po ogonem? Tylko, jak mu będzie sie za dużo majtać to pewnikiem zajmą sie z Maxem poprawkami i skroja inaczej.
  18. [b]Zachraniarka[/b] Czy Ty aby napewno masz airedale terriera? :wink: Jak nie zapomne, to jutro ufocę to moje cudo po "gimnastyce" z Maxem. Mało mu błocka, to on jeszcze probuje kopać dolki :evil: , Max mu zaraz przybiega na pomoc i wtedy pancie lecą i odganiaja od dziury. Potem jedna pilnuje dziury, a druga grabi liscie, by ją zasypać. O pieskach, jak wyglądają :evilbat: nie ma co pisać. Podejrzewam że teren ogrodu już sie powoli nudzi pieskom i chcą sie do środka ziemi dokopać. Dlatego marzę o minus 2 stopniach, by zamarzla ziemia.
  19. Foty to Wy umiecie robic fantastyczne. Na tej pierwszej to z tył widać jeszcze jakiegos psiaka, wszyscy sie na spacerek wybrali. Fajnie tam macie, że mozna sobie tak bez smyczy spacerować. Młody tylko najwyżej na lince chodzi, bo albo ast-y biegaja albo on napastuje (do zabawy) jakies małe pieski :evilbat:
  20. No, właśnie, przychodzą z takiego spacerku, że tylko do pralki je włożyć. Dodatkowo nie moge się doczekać kiedy młody odrosnie po tym ostatnim trymowaniu, bo jak szaleje z Maxem to jest mokry na grzbiecie do skóry :evilbat: Boje się, że mi się zaziebi. Nawet myślę czy mu takiego kubraczka nie uszyję, bu chociaż ten grzbiecik osłonic od mokrego i brudu. On z Maxem przeważnie walczy na grzbiecie i kłapie zebiskami od ziemi, tudzież po kostkach szczypie. ONek, mimo, że też potrafi się na grzbiecie tarzać, jakoś ma lepszy podszerstek i woda mu do skóry nie dochodzi, otrzepie się i prawie suchy, a Regon, pożal się Boże, brudny, z ziemią i liśćmi na grzbiecie do domu przychodzi. Potem chwila histerii przy myciu łap i wycieraniu, a już potem to ósemki i wycieranie sie po swojemu, o wersalkę :evilbat: Kiedy to wreszcie zmarznie ta ziemia i nie będzie sie tak czepiać? :evil:
  21. [b]Bos[/b] gdzieś Ty znowu wytrzasnął tego klakiera? Nie przestaniesz mnie zadziwiać :roll:
  22. [b]Diuna :[/b]klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: od dogomaniaków
  23. [b]Wind[/b] za dużo to Ty jej nie daj spać, do dziuba kroplomierzem woda przegotowana,leciuteńko osolona. A o szkoleniu to na troche zapomnij, ona sie tak samo teraz czuje jak Ali, po nocnych perturbacjach żołądkowo-jelitowych. Tak samo pewnie słaba jak niemowlę. Pisz, co z suczydłem, zmartwiłam się, to taka dzielna kruszynka,prawdziwy York, nie te malowane pomniczki z kokardkami i papilotami tfuuu.
  24. [b]Fuka[/b] niedawno Makaroniasty w ciepłych wodach się pluskał ze swoja pancią, takie foty oglądalam, teraz też do Włoch was ciągnie. A w Afryce południowej jest 30 stopni, tam, to ciepełko!
  25. [b]Ali[/b] Hmm, metody wychowawcze to moze idą w kat przy takich gosciach, ale ja tam lubię gości, którzynie piszczą i ze zgrozą w oku nie patrza na skaczącego psa, wiem wtedy, że też na jednej orbicie nadajemy, też pod psią gwiazdą urodzeni.
×
×
  • Create New...