Jump to content
Dogomania

Rauni

Members
  • Posts

    1666
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rauni

  1. Mam psy na smyczy w okolicach placy zabaw, ulic i innych ludnych miejsc, gdzie mogłyby komuś przeszkadzać. Na szczęście w okolicy mamy taką psią łączkę, gdzie zapuszczają się tylko psiarze - i tam się psiaki mogą wyszaleć z innymi psami, a oprócz tego w trochę dalszej okolicy mamy wały nad Odrą i Ślężą, gdzie nawet psiarzy za dużo nie ma, więc hulaj dusza. Jest dla mnie ważne, żeby moje psy nikomu nie przeszkadzały, ale nie wyobrażam sobie, że miałyby być całe życie na smyczy (zresztą osobiście nie cierpię prowadzić psa na smyczy, denerwuje mnie ten przedmiot w ręku). Obydwa są łagodne i posłuszne, więc staram się wypośrodkować ich potrzeby z prawem innych ludzi do świętego spokoju od psów. Chyba mi się udaje, bo nikt jeszcze nie miał zastrzeżeń, włącznie ze strażą miejską, która widziała moje psy luzem, ale zajęte wyłącznie aportowaniem piłki do mnie, więc widać było, że są pod kontrolą.
  2. Ło matko, co się człowiek uspokoi, to znowu takie wieści, że się zdenerwuje. Jeśli ciąża ze schroniska to nie mam słów po prostu... Zamiast kołnierza proponuję kubraczek, moja suka po sterylce swój kubraczek kochała bardzo , kładłam go na podłodze i mała sama na niego właziła i wkładała łapki w dziurki :lol:, merdoliła ogonem, jak tylko go widziała. Poza tym kubraczek jakoś na nią działał uspokajająco, bo ogólnie to na trzeci dzień po sterylce energia ją zaczynała roznosić (no, żeby trzy dni bez długiego spaceru, skandal), a kubraczek traktowała jak piżamkę i szła spać.
  3. Małgoś, ale co Cię tak szokuje? Faza socjalizacji jako etap w rozwoju szczenięcia trwa do 16 tygodnia - to fakt naukowy, o którym można wyczytać w niemal każdej książce poświęconej psychice psów. Bibliografię mogę podać, aczkolwiek nie w tej chwili, bo nie piszę z domu. Z własnego doświadczenia wiem tyle, że obydwa swoje psy w tym okresie ciągałam ze sobą gdzie się dało, zapoznawałam z różnymi ludźmi, zwierzętami, odgłosami i tak dalej i tak dalej. Starsza suczka od szczeniaka była bardzo otwarta i taka została, drugi pies jest przedstawicielem rasy wyjątkowo nieufnej i wrażliwej, któremu udało się już parę osób znających rasę zadziwić tym, że jest stosunkowo przyjacielski i otwarty. Obydwa bywają na zawodach, wystawach, również halowych i czują się w tych miejscach jak ryba w wodzie, o co mi chodziło. Z serii negatywnych doświadczeń - mój młodszy pies w tym wieku nieszczęśliwie wystraszył się w sklepie zoologicznym i do tej pory nie lubi sklepów i stoisk zoologicznych, dużo pracy mnie kosztowało, by się w takich miejscach zachowywał z grubsza normalnie.
  4. Cypryda, większość ludzi tak jak ja po prostu przewozi szczeniaka i nikt ich nie sprawdza. W świetle przepisów nielegalnie, w praktyce nikt ich nawet nie usiłuje ukrywać, a celnicy na ogół nie pytają o nic. xxxx52, bardzo jestem ciekawa tych innych źródeł, które podają jako idealny wiek do zmiany domu 12 tygodni. Równie ciekawi mnie hasło "ja i moje koleżanki [B]z organizacji" :cool3: - [/B]jaka to organizacja? (to tak gwoli poszerzenia własnej wiedzy, bo mnie raczej nikt nie namówi na wzięcie szczeniaka starszego niż 8 tygodni). I czy mogłabyś pisać mój nick poprawnie?
  5. xxxx52, to [B]Ty przeczytaj[/B] uważnie. Z psem 8 miesięcznym problemu nie byłoby żadnego, taki pies już dawno wszystkie szczepienia powinien mieć za sobą i posiadając paszport, może sobie jeździć przez granicę w te i z powrotem skolko ugodno. W tym cały ambaras, że istniejące przepisy zezwalają na przewóz zwierzęcia 3 miesięcznego (czyli 12 tygodniowego), podczas gdy z pewnych istotnych względów wielu osobom zależy na przewiezieniu szczeniaka młodszego. Odnośnie momentu odbioru od matki, w tej chwili większość literatury podaje właśnie ten 8 tydzień jako idealny, Andrzej Lisowski w książce "Mój pierwszy pies" wymienia nawet 7 tydzień. Większość hodowców znających się na rzeczy właśnie w tym wieku wydaje szczeniaki, jeśli jest taka możliwość. Im później odbierzemy szczeniaka, tym mniej tego naistotniejszego czasu mamy do dyspozycji i tyle. Odbierając szczeniaka 8 tyg. mam 8 tyg. czasu, odbierając szczeniaka 12 tyg. już tylko cztery, przy czym pomiędzy 8-10 tygodniem pies najsilniej zapamiętuje negatywne wrażenia, więc jak nam ktoś inny w tym czasie "namiesza", to mamy przegwizdane (a z kolei pozytywne bardzo przyjemnie nam zaprocentują). Beata słusznie zwraca uwagę na rasę, że przy niektórych może to mieć nieco mniejsze znaczenie, ale przy innych zaniedbania z tego okresu są nie do nadrobienia - jak chociażby u tych owczarków, które z natury są nieufne i niewiele brakuje, by nieufność przekształciła się w lękliwość (owczarki belgijskie, owczarek pirenejski, sheltie).
  6. xxxx52, idealnym wiekiem do odebrania szczeniaka od matki jest 8 tygodni, nie 12. Szczeniak najłatwiej się wtedy przystosowuje do zmiany otoczenia i mamy przy okazji trochę czasu na socjalizację (faza socjalizacji trwa mniej więcej do 16 tygodnia). Nie bardzo widzę ryzykowanie zdrowiem szczeniaka w przypadku chipowania i przewożenia szczeniaka 8 tygodniowego (który powinien mieć za sobą odrobaczenie i 1 szczepienie), bo przecież przewożenie go nie oznacza złamania kwarantanny, a chip nawet jakby się przemieścił, co się zdarza rzadko, to po prostu byłby przemieszczony. Natomiast w przypadku, gdyby ktoś się faktycznie przyczepił, o czym nikt jeszcze nie słyszał, to pierwszą opcją jest zwrot zwierzęcia do kraju pochodzenia, a dopiero potem kwarantanna. Cypryda, moim zdaniem Twoja koleżanka powinna porozmawiać z innym wetem, paszport służy identyfikacji psa i szczepienie na wściekliznę nijak się nie ma do możliwości wydania paszportu. Przejeżdzam ze swoimi psami przez granicę średnio raz w miesiącu, paszporty sprawdzano nam dwukrotnie, za każdym razem kończyło się na machaniu nimi przez okienko celnikowi, który nawet nie zaglądał do środka. Przewiozłam też, swoją drogą nieświadoma łamania prawa w tym momencie, 8 tygodniowego szczeniaka z Francji. Miał chip, miał paszport, siedział w koszyku na tylnym siedzeniu i nikt na niego nawet nie spojrzał przy przekraczaniu granicy.
  7. Rauni

    Ial # 1/2006

    Można, w miarę spokojnie poza szczytem (w szczycie to się nazywa bitwa pod Grunwaldem wydanie drugie rozszerzone).
  8. Rauni

    Zima vs. Agility

    A bo ja po śniegu też w koreczkach :) a spaniel się nie ślizga jakoś. Co do wiosny, to moja kumpela proponuje śnieg wiaderkami do wanny i topić.
  9. Rauni

    Zima vs. Agility

    Czemu kontuzji? My się baliśmy ćwiczyć, jak pozamarzłał w takie lodowe grudy, ale na takim się całkiem sympatycznie biega. My nie mamy wyboru, albo ćwiczymy pod chmurką, albo nie ćwiczymy wcale.
  10. Rauni

    Zima vs. Agility

    Sunday po całozimowym treningu siłowym (obciążniki w postaci śniegowych kulek przyczepianych do łap) żadnych przeszkód się nie boi! Howgh!
  11. Rauni

    Zima vs. Agility

    Tak w temacie zima plus agility, fotki z DZISIAJ (nie powiem, w jaki entuzjazm mnie ten świeży śnieżek wprawił... :angryy:): [IMG]http://img129.imageshack.us/img129/893/sundaykolo5qg.jpg[/IMG] [IMG]http://img162.imageshack.us/img162/633/sundayslalom7mz.jpg[/IMG]
  12. Hurra! Jaki wspaniały dzień!!! :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: To kiedy to opijanie? (nie bójcie się, nie zrobię najazdu, ale będę się z Wami łączyć duchowo :lol: ). No i z niecierpliwością czekam na relację o tym, jak się wreszcie udało...
  13. Vigo z początku sypiał 4h na dobę, z pewnym trudem udało nam się go nakłonić, by tę liczbę nieco zwiększył, ale na przespanie 6 tygodni raczej bym nie liczyła... Laluna, galaretą z kurzych łap są solidarnie zachwyceni oboje z Sunday :lol: (ja mniej, uch, co za ohydztwo!).
  14. [quote name='LALUNA']Uwaga słuszna choć nie zawsze jest to łatwe, szczególnie jak sie co nagłego zdarzy w sobote po południu lub w niedzielę no i nie w każdym miasteczku jest chirurg. Ale zawsze można udać sie w poniedziałek na konsultacje do dobrego chirurga.[/quote] No to prawie tak jak u nas... Ale z weselszych klimatów mamy nową wersję dowcipu o muszce: co to jest, chodzi po domu i stuka? Vigo z nogą w gipsie! Oraz Vigo zyskał mafijną ksywkę Vigo Bananowa Noga, ponieważ opatrunek jest żółciutki no i zagięty.
  15. No więc z nauki na własnych błędach Wam powiem: jakby (tfu, tfu!) zdarzyło Wam się coś takiego, że pies głęboko przetnie łapę, to idźcie do najbliższego weta założyć opatrunek uciskowy, po czym podziękujcie mu ładnie i jedźcie do chirurga-ortopedy. Okazało się, że a/ Vigo miał przecięte nie jedno, a wszystkie ścięgna palców b/ to jedno, które zostało zeszyte i tak puściło, ponieważ łapę po szyciu należy unieruchomić w pozycji wymuszającej zgięcie (w tym przypadku palców), a nie w pozycji na wprost. Życie mu tamta pani, do której poszliśmy od razu po wypadku, uratowała, ale łapę dzisiaj na wrocławskich klinikach fachowiec poprawiał przez dwie i pół godziny. Jakby nie to, to nie byłoby mowy o normalnym ruchu, a już na pewno nie o sporcie. Niemniej jednak są wszelkie szanse na to, że będzie dobrze.
  16. Świeże wieści będą jutro, idziemy się konsultować do FACHOWCA. Trzymajcie kciuki. Kto nie wyczytał na blogu, temu mówię: załatwił się tak oczywiście Vigo Sunday biega z godnością oraz wdziękiem i nie pakuje się na ostre przedmioty z prędkością 200 km/h i z naskoku...
  17. Wet się na razie skupił na zapobieganiu stanom zapalnym, antybiotyk plus przeciwbólowe, wszystko pocerowane, musi się goić. Na razie łapa w łupkach, po ściągnięciu szwów będzie gipsik na parę tygodni, a potem się zobaczy... Ech.
  18. A chętnie bierze przedmioty do gęby? Jeśli tak, to zacznij od końca, daj na sekundę do potrzymania i wymień na smakołyk. Ćwicz to przez parę dni, potem połóż przedmiot tuż koło Twoich nóg i niech pies podniesie i Ci poda (szybka wymiana na smakołyk), potem stopniowo coraz dalej od Twoich nóg (dystans trzeba zwiększać po parę cm). Jeśli łapie przedmiot i chce uciekać, ćwicz na smyczy. Moja starsza sunia nie chciała na początku brać metalu do gęby, więc do klucza przyczepilam pluszowy breloczek i najpierw łapała za breloczek. Potem zamiast breloczka został kawałek sznureczka, a potem już łapala kluczyk, a potem stopniowo dodawałam po kluczu i teraz już nosi cały pęk kluczy bez problemu.
  19. Czy ktoś ma doświadczenia z takim przypadkiem? Pies wczoraj na spacerze potwornie rozciął łapę, u weterynarza się okazało, że przecięta jest tętnica i ścięgno w nadgarstku i ogólny straszny bałagan (przecięcie nie tylko wzdłuż, ale i w poprzek). Czy ktoś ma doświadczenie jak wygląda rehabilitacja takiego psa, ile trwa, no i jakie są rokowania? Czy w ogóle możliwy jest powrót do pełnej sprawności? :placz::placz::placz:
  20. [quote name='PATIszon']A nie przelecialabys sie na golasa przed stolem z napisem na plecach Ronnie aj low ju?:cool3:[/quote] Eeee, nie, to takie wtórne by było...
  21. A gdzie jest ta cała reszta tych filmików, bo ja tu widzę tylko linki do czterech? Mogę skądś pobrać? A jak nie to poproszę na maila [email]cockerspanielcolor@interia.pl[/email] Pati, Ronnie nie może wychodzić bokiem. Ronniego nigdy za wiele. Ronnie to snooker, a snooker to Ronnie. Nawet jeśli Higgins mu nakopał w Mastersie. (Ma Higgins szczęście, że jego też lubię, bo normalnie pojechałabym Ronniego krwawo pomścić w innym przypadku).
  22. Chyba standardowe miejsce to szyja po lewej stronie, Vigo chipowany we Francji też tam ma. Jego chipowania nie widziałam, ale Sundayek histeryczka narobiła wrzasku na całą lecznicę i z tego, co czytam jest to jedyny taki przypadek. :cool3: Ale Sunday potrafi wrzeszczeć jak się kłapnie cążkami [B]obok [/B]jej pazurów, więc jest to histeryczka pierwszej wody.
  23. Dzięki za filmiki (ja mam fyfnaście kanałów, ale bez eurosportu 2, który ostatnio stał się moim wymarzonym kanałem... nie dość, że pokazują tam snookera, to jeszcze agility... ech). A na jednym z filmików jest świetny terierek, ten pies byłby super w odpowiednich rękach, niestety jego przewodniczka :shake: Great dog, shame about the handler...
  24. Przez powtarzanie i przez komendę "przynieś". Najpierw kładłam tylko ten jeden przedmiot np. klucze i wysyłałam psa, żeby je przyniósł hasłem "przynieś klucze". Oczywiście nagroda. To ćwiczyłam kilka razy w ciągu kilku dni. Potem układałam ten przedmiot między paroma innymi przedmiotami i wysyłałam po niego. Jak widziałam, że dotykają nosem właściwego przedmiotu to dawałam sygnał, że dobrze, pies przynosił i dostawał nagrodę. Jak się zdarzyło tak, że pies się pomylił i przyniósł inny przedmiot, to odbierałam go od psa, nie dawałam nagrody i ponownie wydawałam polecenie przyniesienia kluczy. Potem już nie dawałam sygnału jak pies dotykał nosem, tylko nagradzałam, jak już przyniósł mi do ręki. Wprowadzałam tak kolejne przedmioty, teraz już się też bawimy tak, że układam same przedmioty, których nazwy pies zna i ma przynieść ten wskazany, układam poszczególne przedmioty nie razem w rządku, tylko w różnych miejscach w pokoju, jeden na kanapie, drugi na szafce, trzeci na podłodze etc (w sumie układam 3-5 przedmiotów). Piłeczkę musiałam wycofać z tej zabawy, bo moje psy mając do wyboru piłeczkę i cokolwiek innego wybierają piłeczkę, bo piłeczka jest naukochańsza na świecie.
  25. No wiesz, one nie szukają żarełka jako takiego - bo po pierwsze kakao, kawa czy cynamon to nie jest jedzenie dla psa, a po drugie szukają tylko wacika w tym utytłanego. Moje żarcia na dworze to szukają odkąd je mam, na długo przed tym, zanim zaczęłam uczyć je szukania zapachów, a mają co znajdować - wczoraj widziałam jak z okna na trawniczek pod blokiem poleciały gotowane kartofelki:angryy: Jak mnie ludzie wkurzają czasem... Generalnie staram się, żeby nie miały czasu na spacerze na szukanie żarcia, tylko albo aportują, albo szukają tego, co ja im schowam (rękawiczek najczęściej) - są wtedy tak zaaferowane, że nie mają czasu na zjadanie śmieci. Ale tak ogólnie to są śmieciarki straszne i cały czas mam oczy dookoła głowy.
×
×
  • Create New...