Przepraszam, że tak późno się melduję z powrotem na wątku, ale miałam dwie rodzinne imprezy dzisiaj- prawdziwa masakra,w dodatku na jednej z nich pokłóciłam się z gośćmi siostry o konie wożące turystów do Morskiego Oka, a potem to już poszło na całego... Jestem zdołowana ludzką nieczułością i głupotą przykrytą sztuczną inteligencją i niby-wykształceniem :(
Ale ok - smutki na bok, tutaj dzieją się świetne rzeczy :)
Mam wstępne ustalenia już z kcd i ewu co do wtorkowej podróży, Bila oczywiście podwiozę do pani na Wolską. Pozostałe jeśli trzeba zostawić gdzieś w okolicach Al. Krakowskiej - też nie ma sprawy :) Wszystko jakoś ułożymy. Oby tylko psinki to wszystko dobrze zniosły..