Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    29378
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    177

Everything posted by agat21

  1. Wpadam na chwilkę, żeby podziękować za odwiedziny wątku, za Wasze wsparcie, i zameldować, że dzwoniłam w sprawie tego psiaczka kulawego do restauarcji na stacji benzynowej. Dziś rano psiak był na stacji, miła pani z resauracji powiedziała, że jeszcze się przejdzie i sprawdzi, czy on nadal jest, i ma do mnie odzwonić. Jeśli pies trzyma się tego miejsca, to chcę umówić się z Murką, że jej TZ podjedzie tam i psiaka zabierze. Najpierw do ich weta, o potem do ich hotelu. Co Wy na to? bardzo się cieszę, że Tosia ma się dobrze i Mazowszanka ma z nią spokój :) cudowna malizna :) Mazowszanko, a nie szukała nas po odjeździe ani trochę? ;)
  2. Oj Selma, co ty wyprawiasz! Staraj się bardziej..
  3. Jakoś mi się udało, choć są kiepskiej jakości. Dzisiaj w ferworze walki trudno mi było robić zdjęcia, ale ze 2 cyknęłam. Jutro wstawię.
  4. Ufff... jestem w domu. To był dłuuugi dzień.. Dziękuję Wam wszystkim bardzo bardzo za obecność na wątku dzisiaj, za deklaracje wpłat, za dobre słowa. I bardzo serdecznie dziękuję Mazowszance, że wzięła maliznę do siebie. Absolutnie koniecznie trzeba ją było zabrać. Jak dziś dojechaliśmy z TZtem na tę stację, to znaleźliśmy tam z 5 nowych psów! One chyba poschodziły się z okolicy do tej suni. Ona biedna i umęczona odpędzaniem zalotników i to wszystkich większych od siebie :( Psy walczące między sobą o nią - koszmar. Ledwo udało mi się ja wyszarpać spomiędzy nich. Ten z podkuloną łapką też był, nie było natomiast huskiego. Kelnerka z restauaracji, z którą też rozmawiałam wczoraj, powiedziała, że jeszcze wczoraj wieczorem po naszym odjeździe był, a dziś rano już go nie widziała. Nie wiem, czy poszedł gdzieś sobie (chociaż nie wyglądało na to, że się gdzieś wybiera - cały upalny dzień tam spędził), a może komuś się spodobał i go zabrał? Kelnerka dopytała się też innych pracowników, jak to ma być z tym przyjazdem weta, o którym mi opowiadała wczoraj. Oczywiście źle zrozumiała - nie chodziło o żadnego weta, tylko hycla! Ale czeka się na niego ok.tygodnia. Tym lepiej, choroba by go wzięła. Nie wiem z kim gmina Pilawa ma umowę, ale żaden hycel nie kojarzy mi się dobrze. Jutro zadzwonię do tej restauracji, żeby zorientować się, które psy pozostały, bo nie mają dokąd pójść, a które przyszły tylko zwabione sunią i po jej zabraniu wróciły "do siebie". Najbardziej teraz martwi mnie ten z podwiniętą łapą. Ona jest dziwnie powykręcana. Nie wiem, czy to nowe czy jednak jakieś stare złamanie. Tak czy siak, nie można go zostawić tam, on jest przyjazny bardzo, nawet nie brał udziału w walkach o sunię, choć ewidentnie za nią chodził i jej pilnował. A sunię obejrzał wet, ma ok. 2 lat, waży 8,9 kg, nie wygląda na chorą, węzły chłonne w porządku. Niestety znalazł się i kleszcz :( Oczywiście zakupiłam jej preparat na kleszcze, tabletki na robale też i trochę wysokokalorycznej karmy, choć na szczęście sunia nie wygląda na bardzo zabiedzoną. Chyba rzeczywiście ktoś niedawno się jej pozbył. Na cieczkę niestety nic skutecznego i w dodatku nie robiącego krzywdy suni nie ma. Trzeba odczekać :( Sterylka i szczepienia, jak sunia się wzmocni,bo jest teraz dość osłabiona. Ale moim zadaniem to po prostu stres i zmęczenie z niej wychodziły, bo u Mazowszanki odżyła :) W samochodzie leżała jak trusia, a po dojechaniu na miejsce i zjadła wreszcie ze smakiem karmę, i ogonek pomerdał, i powarkiwała na pozostałe psy które się zalecały :) I w ogóle jest bardzo śliczna i fajna :) Resztę szczegółów i zdjęcia suni to już może na jej wątku. Numer konta porozsyłam jutro, jutro też zamieszczę pierwsze rozliczenie.Bo dziś to już padam na przysłowiowy ryj :D
  5. Obeszłam sąsiadów, obdzwoniłam rodzinę. Nic z tego - inne zwierzaki w nadmiernej ilości, wyjazdy itp. inne historie - słowem nic z tego. Dzwoniłam do Celestynowa, myślałam że mają umowę z gimną Pilawa, ale niestety pan kierownik powiedział, że nie. I mają schronisko pękające w szwach :( Ja chyba dziś zawału dostanę :(
  6. Ten dzikawy jest tam od paru dni. Ten z przetrąconą łapką waży pewnie z 15- 20 kg, jest do kolana. Wysłałam na maila aurze zdjęcia na maila, może sama jeszcze powalczę, żeby wstawić. Jutro tam pojadę, bo niedziela, ale w poniedziałek już nie dam rady, bo pracuję od rana do wieczora, a to z 80 km ode mnie :(
  7. Zrobiły się w dodatku dwa wątki zamiast jednego - szału mozna dostać :( spróbuję przekopiować Wasze posty z tego drugiego i poproszę o zamknięcie
  8. tak, wszystkie cztery tam pozostały, nie miałam żadnych możliwości, żeby je zabrać ani smyczy, ani obroży.. w desperacji próbowałam zabrać tego z pokręconą łapką, ale dostał w samochodzie szału i zaczął skakać po wszystkich siedzeniach i wyć. Nie dałoby rady z nim jechać :( On chyba za tą sunią z cieczką tak szalał i tęsknił, jak go wypuściłam od razu pobiegł jej szukać.
  9. Nie wiem dlaczego zrobiły się dwa wątki - boże co się dzieje z dogo ostatnio! Jak zamknąć jeden z nich?
  10. Tak, jak napisałam w poprzednim poście - wrócę tam jutro, bo jutro jeszcze niedziela, zobaczę co da się zrobić, na razie będę mogła zabrać tylko małą suńkę, nie mam jak zabrać i co zrobić z większymi psiakami.. Wstępnie mam zaklepane jedno miejsce u Murki (myślałam o huszczaku, bo jego tylko na początku tam widziałam), ale po uprzednim zbadaniu psiaka u weta. Jej TZ mógłby podjechać tam w poniedziałek. Ma sprawdzić ile to jest kilometrów od nich i ile by to kosztowało. Ale teraz nie wiem co robić. :( Oba psy potrzebują pomocy. A właściwie trzy, ale ten trzeci na razie bez szans, o boi się ludzi :(
  11. dzięki kochana z tym z połamaną łapką może być największy kłopot :( jutro jadę tam rano nakarmić psiaki czymś lepszym niż "chrupki", może uda mi się złapać sunię, bo kochane mazowszanka i malagos chcą jej pomóc. Zawiozę ją najpierw do weta, żeby sprawdził, czy już nie jest w ciąży :( Do tego z łapką potrzeba dużego kontenerka :( Może TZ Murki zgodziłby się go zabrać razem z huszczakiem? Tylko, że oni mają miejsce na jednego psa teraz tylko.. A i tak najpierw muszą jechać do weta. Inne hotele zapsione :( O potencjalnych wydatkach nie chcę na razie nawet myśleć..
  12. dzięki kochana z tym z połamaną łapką może być największy kłopot :( jutro jadę tam rano nakarmić psiaki czymś lepszym niż "chrupki", może uda mi się złapać sunię, bo kochane mazowszanka i malagos chcą jej pomóc. Zawiozę ją najpierw do weta, żeby sprawdził, czy już nie jest w ciąży :( Do tego z łapką potrzeba dużego kontenerka :( Może TZ Murki zgodziłby się go zabrać razem z huszczakiem? Tylko, że oni mają miejsce na jednego psa teraz tylko.. A i tak najpierw muszą jechać do weta. Inne hotele zapsione :( O potencjalnych wydatkach nie chcę na razie nawet myśleć..
  13. Cześć Ewciu, dzięki za szybkie przybycie. Ja oferma ostatnio jestem na dogo, bo tyle tu zmian.. Nawet żeby założyć nowy wątek szukałam sposobu przez pół godziny. Jak rozesłać wątek?
  14. Ofiary wakacji proszą o pomoc. W tym poście będzie też ROZLICZENIE: Wydatki: 5 VII - wizyta suni z cieczką czyli Tosi u weta + leki na robale - 62 zł 5 VII - karma wysokokaloryczna + preparat przeciwko kleszczom i pchłom - 52 zł. Paliwo biorę na siebie. 10 VII - przelew dla Mazowszanki a'konto wizyty i wydatków na weta i karmę dla Tosi - 100 zł 29 VII - przelew dla Mazowszanki za wizyty u weta, leki i karmę dla Tosi - 50 zł ------------------------- - 264 zł Wpłaty: 6 VII - ewa gonzales ... 45 zł :) 7 VII - ranias ...50 zł :) 9 VII - Bousik ...25 zł :) 9 VII - Cindunia2014 ...25 zł :) 9 VII - Agnieszka Z. ...50 zł :) ----------- + 195 zł SALDO na dzień 29 VII: - 69 zł
  15. Dzisiaj w podróży z Warszawy do Lublina zatrzymałam się na stacji BP w Lipówkach. Zaraz po wyjściu z samochodu wzrok mój powędrował za psiakiem w typie husky bez smyczy i obroży podchodzącym do różnych samochodów i zaczepiającym ludzi.. Zawołałam go. Przyszedł natychmiast. Dałam mu wody do miseczki, którą zawsze wożę ze sobą. Nie był zbyt spragniony wody, raczej chciał, żeby go głaskać, zaczepiał, trącał nosem. Od jakichś motocyklistów na tej stacji dowiedziałam się, że on dostaje tu wodę i "chrupki", więc nie jest głodny. Boki jednak miał zbyt zapadnięte jak na karmionego psa, a może chrupki nie za bardzo.. Od sprzedawcy na stacji dowiedziałam się, że pies jest tam od kilku dni. Musiałam jechać dalej, ale postanowiłam w drodze powrotnej też się tam zatrzymać i dać psu choćby jakieś lepsze jedzonko niż chrupki. No i wieczorem znowu zatrzymałam się tam, huszczaka nie było, był za to mocno kulejący i zaniedbany pies z powykrzywianą łapą i maleńka suńka z cieczką. Oboje bardzo lgnący do człowieka, bez problemu dały się pogłaskać. Puszkę dla huszczaka zjadły. Po paru chwilach zjawił się i on. A potem jeszcze zjawiła się kobieta z restauracji przy stacji benzynowej, która powiedziała, że jest jeszcze czwarty pies, który też tu koczuje od kilku dni, tyle, że jest dziki i boi się ludzi, nie daje do siebie zupełnie podejść. Psa z pokurczoną łapą i huszczaka wyrzucono na stacji z samochodów, pozostałe dwa psy nie wiadomo skąd się wzięły.. w dodatku ten z chorą łapą został jeszcze potrącony dziś przez jakiś samochód na stacji. Kierowniczka restauracji podobno dzwoniła do weterynarza, który ma umowę z gminą, żeby przyjechał i obejrzał psa, ale na razie weterynarz był zbyt zajęty.. Może przyjedzie jutro.. Ręce opadają. Próbowałam zabrać psa ze sobą, z planem, żeby zawieźć go do całodobowego weta w Warszawie, bo ta jego łapa wygląda nieciekawie, ale o ile dał się wsadzić do samochodu, to potem już zaczął szaleć, wyć i skakać, a ja nawet nie miałam czym go przypiąć - żadnej smyczy czy obroży. Nie mogłam ryzykować jazdy z takim niezabezpieczonym psem jeszcze przez kilkadziesiąt kilometrów. Mogiła. Czy wiecie, z jakim schronem ma umowę gmina Pilawa? Albo jakie sensowne organizacje tam działają? Nie dam rady zabrać i utrzymać w hotelach kolejnych czterech psów. Wszystkie śliczne i biedne, trzy szukające kontaktu z człowiekiem :( Mam zdjęcia nie najlepszej jakości, ale nie umiem ich wstawić :(
  16. Dzisiaj w podróży z Warszawy do Lublina zatrzymałam się na stacji BP w Lipówkach. Zaraz po wyjściu z samochodu wzrok mój powędrował za psiakiem w typie husky bez smyczy i obroży podchodzącym do różnych samochodów i zaczepiającym ludzi.. Zawołałam go. Przyszedł natychmiast. Dałam mu wody do miseczki, którą zawsze wożę ze sobą. Nie był zbyt spragniony wody, raczej chciał, żeby go głaskać, zaczepiał, trącał nosem. Od jakichś motocyklistów na tej stacji dowiedziałam się, że on dostaje tu wodę i "chrupki", więc nie jest głodny. Boki jednak miał zbyt zapadnięte jak na karmionego psa, a może chrupki nie za bardzo.. Od sprzedawcy na stacji dowiedziałam się, że pies jest tam od kilku dni. Musiałam jechać dalej, ale postanowiłam w drodze powrotnej też się tam zatrzymać i dać psu choćby jakieś lepsze jedzonko niż chrupki. No i wieczorem znowu zatrzymałam się tam, huszczaka nie było, był za to mocno kulejący i zaniedbany pies z powykrzywianą łapą i maleńka suńka z cieczką. Oboje bardzo lgnący do człowieka, bez problemu dały się pogłaskać. Puszkę dla huszczaka zjadły. Po paru chwilach zjawił się i on. A potem jeszcze zjawiła się kobieta z restauracji przy stacji benzynowej, która powiedziała, że jest jeszcze czwarty pies, który też tu koczuje od kilku dni, tyle, że jest dziki i boi się ludzi, nie daje do siebie zupełnie podejść. Psa z pokurczoną łapą i huszczaka wyrzucono na stacji z samochodów, pozostałe dwa psy nie wiadomo skąd się wzięły.. w dodatku ten z chorą łapą został jeszcze potrącony dziś przez jakiś samochód na stacji. Kierowniczka restauracji podobno dzwoniła do weterynarza, który ma umowę z gminą, żeby przyjechał i obejrzał psa, ale na razie weterynarz był zbyt zajęty.. Może przyjedzie jutro.. Ręce opadają. Próbowałam zabrać psa ze sobą, z planem, żeby zawieźć go do całodobowego weta w Warszawie, bo ta jego łapa wygląda nieciekawie, ale o ile dał się wsadzić do samochodu, to potem już zaczął szaleć, wyć i skakać, a ja nawet nie miałam czym go przypiąć - żadnej smyczy czy obroży. Nie mogłam ryzykować jazdy z takim niezabezpieczonym psem jeszcze przez kilkadziesiąt kilometrów. Mogiła. Czy wiecie, z jakim schronem ma umowę gmina Pilawa? Albo jakie sensowne organizacje tam działają? Nie dam rady zabrać i utrzymać w hotelach kolejnych czterech psów. Wszystkie śliczne i biedne, trzy szukające kontaktu z człowiekiem :( Mam zdjęcia nie najlepszej jakości, ale nie umiem ich wstawić :(
  17. Witajcie kosmitki i kosmity :) po okropnych zalatanych dwóch dniach jestem na wątku maleństw, żeby się pokrzepić i też naładować pozytywną kosmiczną energią :) Elik, masz trzy światy bidulo z kocinkami :( Ale tak to jest, że do dobrych ludzi wszelkie biedaki ciągną. Ewu, oby "Twoje" psiaczki dobrze się chowały. Jak Ci ludzie przyjęli ich powrót?
  18. Jak dobrze, że nie taki dramat, jak myślałaś :)
  19. Tragedie wiejskich psów.. :( Jak ja nie cierpię "wiejskiej" mentalności dotyczącej zwierząt. I umyślnie zrobiłam cudzysłów, bo w miastach też jej nie brakuje.
  20. Ależ Henio trenuje Waszą cierpliwość.. To chyba do księgi Guinessa się już nadaje :) Albo stwierdził, że w sumie taki tryb życia mu odpowiada :/
×
×
  • Create New...