-
Posts
29378 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
177
Everything posted by agat21
-
Niestety obsługa stacji ma psy generalnie w d...e. Oni są niezadowoleni, że psy w ogóle tam przychodzą i mają pretensje do tych, co je dokarmiają. Jedynymi osobami, z którymi można tam sensownie porozmawiać, są dziewczyny z restauracji. Ale ich szefowa jasno mi wczoraj powiedziała, że one psa nie będą ani łapać, ani go pilnować, ani nie mają go gdzie przetrzymać, ani nawet nie chcą. To restauracja, tam wchodzą klienci, żeby zjeść, więc pewnie też ze względów sanitarnych ten pies nie może tam zostać nigdzie przetrzymany. Nie wiadomo jak by się w ogóle zachował w jakimś zamknięciu. Czy ktoś ma większy samochód - nie hatchback, ale combi, do ktorego bagażnika zmieściłaby się klatka? I mógłby się tam wybrać ze mną?
-
A to spryciula mała. Ale dobrze, że jest przynajmniej posłuszna. Z tą smyczą ja też to od razu zauważyłam, że ona się boi. Może była uwiązana zanim ją wyrzucili i źle jej się kojarzy? Oby te kleszcze niczym suni nie zaraziły. Ale jeśli ma apetyt i zahcowuje się normalnie, to miejemy nadzieję, że nic złego jej nie sprzedały. A jak z tabletami na robale? Udało się Tosię nimi nakarmić? Dobry ma apetyt? Jak cieczka?
-
Jestem na chwilę, bo robota mnie goni, a wstałam dziś zbyt późno (wczoraj byłam w domu z powrotem po północy :(), więc tylko krótko napiszę, że niestety nie udało się wczoraj :( Jak TZ Murki jechał z sunią do Warszawy, to zatrzymał się na tej stacji, pies był, ale nie dał do siebie podejść, przy próbie dotknięcia spłoszył się i zaczął uciekać. Nawet wyprowadzenie suni z samochodu nie pomogło. Owszem, podszedł bliżej i chciał się z sunią zaprzyjaźnić, ale na pana Mariusza warczał i nie dał do siebie podejść. A potem to nawet przeszedł na drugą stronę jezdni :( Umówiliśmy się, że jak p. Mariusz będzie wracał z Warszawy, to ja też tam podjadę. Niestety dotarliśmy tam już po ciemku, było po 22.00. Psa ani śladu, obeszliśmy całą stację i okolicę - ani śladu. Pod drzwiami restauracji spał jakiś inny piesek, pierwszy raz go widziałam, nie dał do siebie podejść, więc tylko zostawiłam mu jedzenie, które przywiozłam, żeby ewentualnie wabić Łapka. A dziś o 8 rano mam telefon z restauracji, że pies jest, kręci się w pobliżu :( Masakra, nie wiem co robić. :( P. Mariusz zostawił mi klatkę, ale jest tak duża, że tylko w pozycji złożonej wchodzi do mojego samochodu. Nie dam rady sama złapać w nią psa (ani nawet z pomocą mojego TZ, które boi się generalnie obcych psów) i go zawieźć do Murki, poza tym w ciągu tygodnia zostają mi tylko wieczory, pracuję do poźna. Nie wiem kiedy zjawi sie tam hycel. To tyle na razie :( Jestem trochę podłamana.
-
Trafiła się świetna okazja, żeby zabrać Łapka ze stacji - TŻ Murki wiezie sunię do ds do Warszawy i przy okazji i po drodze ma tę stację. Koszty transportu byłyby wtedy niższe, bo dzielone na pół z ds suni. Podjechał już na stację w drodze do Warszawy, zadzwonił do mnie, że pies jest, ale boi się go :( Nie daje do siebie podejść, warczy, pokazuje zęby... Nie ma rady - pojadę tam znowu i spróbujemy wspólnie, może do mnie pies znowu podejdzie. Ta stacja będzie mi się śnić nocami, albo pomyślą tam, żem wariatka, że ciągle tam przyjeżdżam i nie tankuję, tylko latam za psami :D
-
Też się zamartwiam. Był bardzo fajny i przyjazny :( Żebym miała go gdzie zabrać to jeszcze w sobotę bym go próbowała wsadzić do samochodu. Ale nikt go nie chciał. W desperacji pytałam nawet osoby, o ktorych wiedziałam z góry że nie wezmą. Ale czasem cuda się zdarzają, więc próbowałam. Tym razem się nie zdarzyły :( Oby trafił na kogoś fajnego...
-
Zapytałam ją o to, ale niestety aż tak miła pani nie jest, odpowiedziała, że nie mają możliwości ani go gdzieś zamknąć ani pilnować. Wystawiają mu wodę, i nie przeganiają go oraz nie usuwają rozsypanego przy restauracji suchego Chappi - i to jest i tak ogromna pomoc z ich strony. Znając polskie wiejskie i "stacyjne: realia muszę potwierdzić :( Może się tak dobrze złoży, że już niedługo psiak zostanie stamtąd zabrany :)
-
Brawa i gratulacje za taką podróż i wspaniałych znajomych :) Dobra kobieta przyciąga dobrych ludzi ;)
-
Jestem wreszcie i ja - w chwili przerwy w pracy nie mogłam sobie odmówić przyjemności popatrzenia znowu na Tosiowy pyszczek :) Mazowszanko, wielkie wielke dzięki za założenie wątku i wstawienie od razu zdjęć :) I jeszcze raz i przede wszystkim za to, że ją wzięłaś :) Kochana jesteś a Twój TZ to anioł :) dzięki też wszystkim, którzy przebyli (a raczej przybyły :)) na wątek Tosiulki i za wszystkie dobre i mądre słowa oraz wsparcie. O sterylce nie ma co nawet dyskutować - zgadzam się z poprzedniczkami. Jak tylko sunia przestanie krwawić i objawów cieczki nie będzie, trzeba sprawdzić jej stan i natychmiast ciachać. Głaski dla małego łepka i dla wszystkich Twoich czworonogów Mazowaszanko :)
-
Wpadam na chwilkę, żeby podziękować za odwiedziny wątku, za Wasze wsparcie, i zameldować, że dzwoniłam w sprawie tego psiaczka kulawego do restauarcji na stacji benzynowej. Dziś rano psiak był na stacji, miła pani z resauracji powiedziała, że jeszcze się przejdzie i sprawdzi, czy on nadal jest, i ma do mnie odzwonić. Jeśli pies trzyma się tego miejsca, to chcę umówić się z Murką, że jej TZ podjedzie tam i psiaka zabierze. Najpierw do ich weta, o potem do ich hotelu. Co Wy na to? bardzo się cieszę, że Tosia ma się dobrze i Mazowszanka ma z nią spokój :) cudowna malizna :) Mazowszanko, a nie szukała nas po odjeździe ani trochę? ;)