Jump to content
Dogomania

eloise

Members
  • Posts

    7795
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eloise

  1. Angelina to taka myszka, ciągle tańczy, na szczęście nie ma wąsów, więc nie musiałam jej wąsów malować, tylko róż na policzki :D wczoraj musieliśmy zabarć dzieci do sklepu, po kapcie dla Jonatana i odebrać zamówioną kurtkę- rety.... jak oni nas wykończyli w ciągu godziny!!!! Jonatan nie chciał mierzyc butów, bo zobaczył auta na wystawie- musicie mi uwierzyc- on ma totalny odjazd na punkcie samochodów!!!! Lubi jeszcze powozić lalki w wózku i przytula czasem maskotki- pieski ( i nasze żywe też!!!! Nie wiem, jak mu się to udaje, ale to robi!) ale na punkcie samochdów to dziecko ma świra!!! Ania ods początku leciałą w różowe koniki, kucyki, figureczki a Jonek tylko auto, auto, auto!!! Jak juz kupiliśmy buty, to w nastepnym sklepie biegali między wieszakami i rozbijali sie o ludzi. Jonatan był nie do zatrzymania, ale najgorszą robotę robiła Ania- prowokowała go, śmiałą sie bardzo głośno i nie słuchała, a pewnie jakbym sklepie wydarła na dziecko, to nie wiem, co by było ;) a jak wróciliśmy do domu- anioły, każdew swoich zabawkach a o 19 oboje spali- nie nadążam za nimi!!!!
  2. u Ani nadal trwa awersja do ogórków, do pomidorów też, ostatnio zrobiła histerię, bo ją Jonuś dotknął pomidorem z kanapki :D Jak już nei mam żadnych argumentó, to ją straszę, ze dostanie ogórka na obiad, albo, że powiem p.Joli co wyprawia- a p.Jola to opiekunka z przedszkola i Ania bardzo liczy się z jej zdaniem :) Ania ma dziś dzień postaci bajkowych i przebrałą się za Angelinę ballerinę- uszyłam ogon i zrobiłam uszy, zrobiłam terż zdjecie Ani wygląda zjawiskowo :)
  3. my nie dyskutujemy już z żadnymi Anusiowymi fanaberiami żywieniowymi :) jakiś czas temu robiłam pierogi z mięsem i Ania zażyczyła sobie... "pierogi same"- czyli pierogi bez mięsa, czyli, samo ciasto :D zjadła chyba 6 :D za to Jonatan to jest odkurzacz do jedzenia, zje wszystko, co zobaczy i co mu się podstawi pod nos. naleśnika przegryzie kotletem, poprawi ciastkiem, popije kawą, sokiem, wodą... zje i wypije wszystko. Nie było mnie tutaj jakiś czas, bo wstaję o 4 i chodzę spać o 20. Jonuś mnie przestawił, przed zmianą czasu wstawał o 5, po zmianie- o 4. Zasypiam razem z nim, w sobotę udało mi się trochę odespać w dzień, więc zasnęłam dopiero o 22.30. Nawet zdążyłam się zobaczyć z mężem!!! Nie wiemy, co zrobić z tym gagatkiem, bo w dzień śpi niewiele, spać chodzi o stałej porze a wstaje o nieludzkiej porze! I ćwiczy asertywność- na każde polecenie i pytanie odpowiada: nie, nie nie nie! wiecie, od 4 do 8 słyszę to nienienienie tyle razy, że z wielką radością odprowadzam go do żłobka, gdzie od progu woła-mniama! czyli, ze czas na śniadanko ;)
  4. mieliśmy kiedyś kota, który warczał przy misce jak lew... :D
  5. padło pytanie o wredność Kapslową... jak Mama śpi,to Tata nie może wejść do sypialni, jak śpi Tata, Mama ma zakaz wstępu. Jak się Tata kiedyś nachylił, żeby Mamę pocałować... do pracy poszedł z nosem krwawiącym i lekko spuchniętym. Rzuca się bez ostrzeżenia na kiwające się stopy, podrygujące palce, nie można przejść obok jego miski, bo warczy i się rzuca, nie można pogłaskać, bo warczy i gryzie... pilnuje wyimagonowanego jedzenia... Kochamy go bardzo, ale normalni nie jesteśmy ;) groziłam mu i budą i łańcuchem, ale Mama mu zawsze mówi do uszka, że ja tylko żartuję ;) Gusiaczku, wirus odpuszcza?
  6. a my się zapowiadamy i zapowiadamy... i w końcu też przyjedziemy :)
  7. jeszcze raz gratulujemy! a do włóczykija i Hrabiego dorzuciłabym jeszcze niedźwiedzia polarnego- co za futro!!! :)
  8. ale to wyrywanie może być nawet dla psa przyjemne! my mamy jednego bardzo Gapcio-podobnego psa z tym, że nos ma różowy, krzywe zęby i wredny jest strasznie ;) ale włos to założę się, ze mają identyczny! I ja kapsla właśnie wyskubuję, on to lubi, serio :) ale mówię Wam, jaki on jest wredny!!! :)
  9. ale na co nam bazarek? ty pakuj ksiażki, wyslij mojej Babci- błagam, przed wyjazdem!!! a rozliczymy sie na boku ;) jeśli bazarek byłby na któregoś psa u Murki, to juz robię przelew, Murka potwierdza i mamy z głowy, a Tobie zaoszczędzi to wrzucania zdjeć na serwer :D
  10. [quote name='Murka']A nasza Hania opatentowała obieranie kiszonych ogórków ze skórki ;)[/QUOTE] zębami? Ania na widok ogórków dostaje histerii :D
  11. Jelena, czekałam na ten dowcip! wiedziałam, ze nastąpi! Jakoś biust został... nie wcisnął się w kieckę z panieńskich czasów... Jonek mi zasnął w trakcie inhalacji, na siedząco :) szkoda, ze nie miał kto tego nagrać :D dzisiaj czytałam dzieciom bajki u Ani w przedszkolu, a niedługo urządzam pogadankę nt psów- chcę zabrać Ofika i powiedzieć dzieciom, jak głaskać psa, co pies wyraża różnymi pozami, opowiedzieć skad się wziął Ofik ( w sensie, że ze schronu ;) ) co to jest schron i chcemy zorganizować zbiórkę rzeczy dla psów ze schronu, chyba w Falenicy mamy najbliżej Azyl pod Psim Aniołem. Z Anią weszłam juz w etap: Mamooooo, zamknij mi drzwi od pokoju i wyjdź!! Szybko, nie? Ale nie mam tak najgorzej- Julita Ani koleżanka umawia się już na randki :D z Kubą Z Jonkiem jestem na etapie- jak sadzasz mnie na kibel, to wyjdź i zamknij drzwi. No i stoję jak ten kołek i pytam dziesięć razy: Juuuuż??? Nie! Ale po 10 jonkowym "nie" wchodzę. Dzisiaj wysikał się koncertowo- w górę- całe ubranie, deska klozetowa, podłoga, a papierem się tak powycierał, że jajka skubałam z przyklejonych paprochów ze 3 razy :D
  12. bo nadal karmię tą małą pijawkę, a on musi byc na diecie bezmlecznej i bez kukurydzy, po kukurydzy załatwiał się żywą krwią :( a mleko odstawiła nam alegrolog, dieta trwa już 2 miesiące, od tego czasu Jonek nie choruje- miał trzydniówkę, ale to choroba zakaźna i raz dostał dusznosci, po środku na komary, ale od sierpnia jest bez antybiotyków, teraz miał katar ale udaje się to wszytsko spokojnie zwalczać. A że odstawić on sie nie chce, to tak chudne i chudnę, aż mi wczoraj panie w sklepie spożywczym zaczepiły, co to za dieta :D nie wyrobily kobity :)
  13. dzięki Madziu! i tak jesteś lepsza ode mnie! ja to nawet jednego zdjęcia nie wkleiłam od niepamiętnych czasów....
  14. oj... to niefajnie! a teraz Was zadziwię- u nas zaginęła moja obrączka, Pawła jest na miejscu, tzn w pudełku z moimi plastikowymi kolczykami. Panu mężowi się tak przytyło przez tych kilka lat że za nic obrączki nei wcisnie na palec ;)
  15. a on się trzymał! ale z dala od domu :D jak sobie pomyślę ile Kasię i Mariusza ta historia zdrowia kosztowała... dobrze, ze Lorcio się odłowił i po psiemu żyć zaczyna!
  16. a teraz... wrócę do naszej niezapomnianej wizyty w pierogerii... Jonatan nie chiał wejść do środka, bo przed lokalem stał motocykl, a on ma fioła na punkcie motorów i samochodów... nie wiem po kim, u nas w domu nikt się "nie jara" motoryzacją! Skorzystałam z chwili spokoju i usiadłam- nie na długo niestety! Bo Ania zaczęła ustawiać te ceramiczne kury i zające. Pytałam Ani jakiś milion razy czy zje pierogi z czekoladą i budyniem, bardzo chciała i na szczęście mieli pierogi z budyniem, płynną czekoladą i bananem!!! Strasznie żałowałam, ze mnie ta uczta ominie, no ale trudno- dieta bezmleczna musi być :( jestem już chuda jak patyk, niedługo zniknę, tylko mój biust zostanie! ;) Jonatan w końcu przyszedł i sie zaczęło... Też chciał wszystko ustawiać, a szczególnie... jabłka piętrowo na kurach!!! JAKIMŚ CUDEM ZŁOŻYLISMY ZAMÓWIENIE, RADOSNY KELNER POWIEDZIAŁ, ZE OCZYWISCIE DZIECI MOGĄ WSZYTSKO PRZESTAWIAĆ. Zamówilismy 3 kompoty, dostalismy wielkie szklanice przepysznego kompociku, a Jonatan dostał krzesło dla dziecka, a Ania kolorowanki i kredki, wyglądało na to, że zjemy obiad jak ludzie! Jonatan siedział i bawił się klockami, układaliśmy też pociąg z jabłek... ale chyba coś nie tak poszłoz tym pociągiem, nie wiem, moze pomieszałam gatunki jabłek, czy co, bo Jonek nagle chwycił jabłko i sruuuuuuuuuu tym jabłkiem prosto w kompot! a to byłu duuuże szklanki, na dodatek tylko lekko upite!!!
  17. już ponad rok jak Azunia jest u siebie :)
  18. Sunia babulinka to Kajunia, jak jeżdżę do dentysty ( o zgrozo!!) to wpadam ją zobaczyć :) Kaja "pracuje" na Kabatach. Dziadeczki w Mielcu są dokarmiane przez wolontariuszki. Schron daje strasznie dziadowską karmę i to oczywiście suchą, psy nie chcą tego jeść, dziewczyny gotują makarony, korpusy, polewają olejem, rosołem, kupują na promocjach puszki, żeby tylko pomóc tym mieleckim bidom... Psiaki są strasznie wychudzone, jakiś czas temu były odrobaczane, ale przydałoby się znowu wybić robactwo, bo psy robią fatalne kupy... Ostatnio udało się wyciągnąć inną mielecką staruszkę- Gienię do DT, dziewczyny się bały, ze bidula nie przetrwa zimy w schronie :(
  19. jak zwykle opowiadam od tyłu, ale trudno. W niedzielę też było w miarę normalnie. Paweł był w pracy, od rana do nocy, dzieci o dziwo jakieś takieś ugrzecznione. Jonek NIE JĘCZAŁ, choć spał tylko pół godziny, Ania sprzątała ochoczo swój pokój, bo czekała na koleżanki, ciasto się robiło, obiad był, normalnie, można by pomyśleć- normalna rodzina! chociaż nie było rosołu na stole... Sprzątałam w najlepsze, dokładniej odkurzałam w dużym pokoju, próbując wydobyć kłaki spod zabawek, kiedy coś mi się przypomniało i ruszyłam w stronę łazienki. Wychodzę zza rogu, dokładniej zza lodówki na korytarz i mnie zatkało, ma podłodze, wśród wielu kropel krwi leży wygięty we wszystkie strony naraz Fox i próbuje do mnie pełznąć. Złapałam bidoka na ręce- nic nie ważył w tym poskręcaniu! Drę się: MAMO!!! TATO!!! ale nikt mnie nie słyszy, co mnie nie zdziwiło, ale zawsze trzeba mieć nadzieję. No to z tą bidą na rękach-do kuchni, po krzesło, na krzesło i na najwyższą półkę, bo tam stoi Foxowy doraźny lek- we wlewkach doodbytniczych, otwieram opakowanie w biegu i lecę otworzyć bramkę, wysyłam Anię biegiem po dziadka, a Ania o dziwo załapała powagę sytuacji, bo dziadek zjawił się w 10 sekund, zajął się Jonatanem, który na szczęście nie zajarzył powagi sytuacji. Ania za mną do łazienki, a ja do łazienki, bo krew nadal się lała, nie miałam oczywiście pojęcia skąd... i musiałam się Foxowi do odbytu dobrać. Pierwszy raz mu to podawałam i oczywiście, nie wlałam leku w całości,w sumie robiłam 3 podejścia, a on coraz bardziej zaciskał... Ania była obok i zadziwiła mnie trzeźwością umysłu, bo jak stwierdziłam, ze nie ma kocyka, na który mogę go położyć, bo kocyki są na balkonie, to pobiegła i przyniosła mi pontonik, o którym zupełnie zapomniałam, na leżąco podałam mu lek do końca i po 2 minutach było po ataku. Namierzyłam źródło krwawienia- wyrwany pazur-kciuk!!! Ania podała mi waciki i wodę utlenioną- wszystko wiedziała mądrala, gdzie leży. Fox poszedł, wzięłam się za wycieranie krwi z podłogi i szukanie pazura i miejsca, o które niby zahaczył i go wyrwał. Nie znalazłam! Łaziłam po domu, szukałam, aż w końcu namierzyłam pazura w kuchni, obok możliwości do zahaczenia brak!!! I wtedy 3 raz ujawniła się trzeźwość umysłu mojej córki, " a może zahaczył o kabel od odkurzacza?" I powiem Wam- jest to jedyna możliwość!!!! Coś go zainteresowało, więc z salonu biegł na korytarz, po drodze fatalnie zaczepił łapą o kabel, jak się szarpał, to wyrwał pazura i z bólu i strachu dostał ataku. Innej możliwości nie widzę!!!!
  20. dzisiaj rano, moje dzieci tylko raz pokłóciły się i pobiły do łez. tylko raz musiałam ryknąć, żeby do Ani dotarło. tylko raz karmiłam Jonka. Ofik dość chętnie stoczył się ze schodów. Bez problemu dały się ubrać i wyprowadzić. Jonek tylko raz z premedytacją zlał się siedząc na krześle. ale za to tak konkretnie, że nawet bluzę obsiurał. Ofik nie warczał na Foxa. Fox nie wypluł tabletki. Ofik nie gryzł Amelii. Amelia nie protestowała jak ją w 4 poddawaliśmy grupowym pieszczotom-4: ja, Ania, Jonatan, Ofik. Nie musiałam puszczać w myślach żadnej wiązanki, bo mój mąż wsadził kubek po kawie do zmywarki!!! Dzieci sprawnie połknęły syropy, wypiły herbatki i nawet coś zjadły. u nas w domu, było dziś rano-[B] NORMALNIE!!!![/B] czy Waszym zdaniem zbliża się koniec świata????
  21. a Lorek, nie tylko po schronisku latał... jak nawiał Murkom na początku? Ile było akcji odłowu?
  22. hahahahah :) dobrze, ze podpisane, bo się pogubić można w tym gąszczu głowów i nogów ;) i ogonów :)
  23. jestem w szoku, nadal, za każdym razem jak widzę Górkę tak szczęśliwą i wesołą! jak to dobrze, że dostałą Góreczka szansę i ją wykorzystała!
  24. o wow :) moje psy to nawet paznokci moczyć nie chcą! świetna sesja szczęśliwego psa :)
  25. znam te ciężkie żywoty psie! obstawiam c! U nas nie tylko psy nie tylko wzdychają! czasem unoszą jedną powiekę i okiem mówią: że co? że mam się przesunąć? bo do łóżka wejść nie możesz? w korytarzu leżą miękkie kocyki, spadaj człowieku ;) byłem pierwszy ;)
×
×
  • Create New...