Jump to content
Dogomania

eloise

Members
  • Posts

    7795
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eloise

  1. o wow, obie zamojszczanki za jednym zamachem :)
  2. zapraszamy do grona dogomaniaków! :) na wieści czekamy zawsze jak na szpilkach,a nie ma to jak kilka słów z 1 ręki! :)
  3. taka radość, że zdjęcie zero ostrości :)
  4. a skąd! Ania właśnie się pochorowała! kaszel ją tak męczy, że rzyga dalej niż widzi-właśnie zwróciła antybiotyk :( ogólnie czuje się dobrze, jest wesoła, normalnie się bawi, ale ten kaszel... pani doktor postanowiła drastycznie się z nim rozliczyć, oby pomogło!
  5. ja to myślę, ze jakbym wypiła jakiegoś dobrego grzańca to od razu wszystko by mi przeszło! ;) Jestem tak osłabiona, całe dnie śpię i czytam, zaglądam do kompa na chwilę i nie robię nic sensownego... ta ciąża wychodzi mi już bokiem, oby jak najszybciej do końca!!!!
  6. o rrrretyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!! ale numer! nareszcie!!!! jupiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!! :D :D :D
  7. Fajny jamniorek :) no i opiekuje się Pandą :)
  8. jestem... o rety! nie doszłyśmy jeszcze do siebie po wczorajszym dniu, ale jesteśmy na dobrej drodze ;) Ania została wczoraj w domu, ale od 6 rano już nie wymiotowała, zjadła 10 łyżeczek kleiku ryżowego, co starczyło jej do 14 ;) pięknie zjadła rosołek, pojechała sankami do pani doktor. To było chyba zwykłe zatrucie, coś jej zaszkodziło, zwróciła i już, miała wczoraj cudowny humor, spędziła dzień z tatusiem i babcią, nie płakała, strasznie się ucieszyła jak w końcu dotarłam do domu, a jeszcze z "ciocią Mi", więc była pełnia szczęścia :) Dziś jest w przedszkolu, nie dzwonią, wiec sądzę, że wszystko jest ok. A ja wczoraj miałam odwieźć Pawła siostrę z synkiem na lotnisko. Wyjechałyśmy bardzo wcześnie z domu, bo po drodze musiałyśmy wejść do jednego sklepu i na jakiś obiad. Wsiadłyśmy po obiedzie o 14 do auta i ... 15 minut zajął nam wyjazd z parkingu na drogę. Nadal miałyśmy mnóstwo czasu. do centrum jechałyśmy pół godziny ( zamiast 5-10 minut) a po godzinie takiej jazdy ( byłyśmy w połowie drogi na lotnisko) auto nam zdechło. Przed światłami, na środkowym pasie w sumie tuż za centrum miasta. Prawdopodobnie padł rozrusznik. W momencie zrobiło się lodowato, zadzwoniłam do ubezpieczyciela, okazało się że o hol będzie trudno, jednak powiedziałam Panu, ze jestem w 7 miesiącu ciąży, auta spychać nie będę, że mam w aucie dziecko i za 15 minut zadzwonił do mnie Pan z lawetą. Dojechał do mnie po godzinie, bo był rzut beretem ode mnie... Okazało się, że miałam niesamowity fart, że udało się tą lawetę załatwić. Godzinę jechaliśmy jakieś 6 km do mechanika. Przez ponad godzinę, nikt nie podszedł do nas zapytać, czy nas zepchnąć, nikt nawet na nas nie nakrzyczał, że blokujemy drogę. Nie udało nam się wezwać żadnej taksówki- nigdzie nie odbierali telefonów. Przyjechał mój tata, zabrał Adę z Gabrysiem i jechali około 2,5 godziny na lotnisko. Dojechali pół godziny po planowanym odlocie, choć lot był oczywiście odwołany. Ada spędziła 3 godziny w kolejce do okienka na zmianę terminu wylotu. Nikt nie chciał jej przepuścić z tym dzieciakiem maleńkim :( Mój tata nie mógł jej pomóc, bo wysadził ją i pojechał zaparkować... i trwało to półtorej godziny!!!! Wracali do domu kolejne ponad 2 godziny. A ja wysiadłam przy mechaniku i poszłam 200 metrów do galerii handlowej ( na szczęście tam była!) Napiłam się gorącej czekolady i myślałam jak wrócić do domu. Ostatecznie zdecydowałam się na metro, pociąg i autobus. Bałam się tylko drogi do metra i z metra na pociąg- bardzo się bałam, że się przewrócę.Toczyłam się powolutku, przemókł mi jeden but, śnieg padał prosto w twarz. Rozważałam zamówienie taksówki ( o ile dałoby się dodzwonić) choć mogłoby to oznaczać jakieś 3 godziny "jazdy" ale Milena czekała na mnie w centrum, więc odholowała mnie do domu. Udało nam się trafić na pociąg od razu, jechał bez przeszkód. jedynie w Rembertowie czekałyśmy na autobus jakieś 10 minut, a nie widziałyśmy szans na to, żebym ja doszła do domu 1200 metrów po tych śniegach, brzuch bolał mnie straszliwie. Skończyło się natychmiastowym zapaleniem gardła- już wczoraj mnie bolało, w nocy był koszmar, kuruję się w łóżeczku z Ofikiem. Odwiedziny Ady i Gabrysia przeciągną się do soboty :) Ofik ciągle chce lizać Gabrysia po całej twarzy :) a jak Ania się nastawia to wcale tak chętnie nie korzysta :D
  9. Kolusia jest taka malutka i delikatna na tych zdjęciach! :) Redzik- ty sobie daruj wycieczki chłopie :D
  10. nie wiem jak było wczoraj u Was na drogach ( choć się domyślam ;) ) u nas był KONIEC ŚWIATA!!!! jak się pozbieram psychicznie to Wam napiszę... Ofik kocha malutkie dzieci- ciagle liże Gabrysia po uszkach i twarzy :)
  11. o 1.30 Ania nas obudziła, cała zarzygana. Potem była powtórka co godzinę, lub co pół godziny, 5 razy całą ją kąpaliśmy-3 razy łącznie z włosami, których suszenie trwa wieki- są bardzo długie. Mnie to sie nawet spać nie chce- adrenalinka mnie trzyma, odeśpię jak jej się skończy-wtedy padnę na dobre. Pierwszy raz coś takiego nam sie zdarzyło i nawet nie wiemy co robić. Tzn nawadniać- ale daliśmy jej za dużo i zwracała... Amelia miała dość zamieszania i znowu poszła do Gabrysia. Wczoraj w nocy Fox zainstalował się na noc u Ady pod kołdrą a dziś Ofkors ;) ci to mają życie :D EDIT W środę byliśmy u doktora- Jonatan jest duuuuży, ja mam nadzieję, że urodzi się jakieś 3 tygodnie przed terminem, choć doktor cały czas mówi, że może być bardzo różnie i często sie zdarza jego pacjentkom, ze dzieciak, co sie całą ciążę pchał na świat na koniec się rozleniwia i rodzi po terminie ;)
  12. biedny zwierzyniec... a człowieka boli, że chce pomóc ale zwierzak nie powie co dokładnie boli... Trzymajcie się Wszyscy!
  13. dziękujemy za wieści i zawsze czekamy na więcej :)
  14. Amelia to już nie jest nasz kot! Zdrada, zdrada, zdrada do sześcianu!!! Odwiedziła nas ciocia Ada z małym Gabrysiem i ta zdradziecka biało-czarna małpa spała z Gabrysiem w łóżeczku CAŁĄ NOC!!!! 3 razy zanosiłam ja do Ani a ona wracała do Gabrysia. Trudno. Jutro ją pakuję i wysyłam do Anglii :D
  15. Buba biegnie POD górę :) nieźle, nieźle :)
  16. Kasia, Dexter to kolejna mała wyścigówka :) on tak ma czy tym psiakom udziela się Twoja energia? ;) :D
  17. [quote name='Gioco']Dyzio jest dżentelmenem. Jest uprzejmy, grzeczny, głodnego nakarmi, spragnionego napoi, uśmiecha się ślicznie i tylko do człowieka, wcale nie był a zawsze jest przeuroczy - szczególnie gdy wywali dolną szczękę na wierzch i zrobi maksi-zeza :diabloti: i jest w 100% zdrowy. Mówiąc krótko -[B] Dyz to Super Dyz[/B] :evil_lol:[/ to tak jak nasz Kapsiasty :) super pies :) a że psychol to inna inszość ;) wiele osób pyta jak bardzo stary jest :D i tak mniej więcej od momentu jak skończył 2 lata, a teraz ma 7 :D
  18. a ja czekam aż nocne marki wstaną i wkleją zdjęcia ;)
  19. o nie mogę! :D jaką Rysiek ma minę! :) dumny jak na prawdziwego kota przystało-i myśli sobie- a rób mi te zdjęcia, skoro Ci to tyle frajdy przynosi! :)
  20. żadna przedwczesna radość nie przeszła mi przez myśl! ani jedną myśl ;)
  21. pewnie nie wcześniej ;)
  22. właśnie doczytałam i będę siedzieć jak na szpilkach! proszę się nie znęcać nad ciężarną! ;)
×
×
  • Create New...