Jump to content
Dogomania

erka

Members
  • Posts

    16858
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by erka

  1. Ojej, Od-Nowa, to ja jeszcze dołożyłam tym smutnym postem do tych smutków:roll: . Ale finał tej historii jest szczęśliwy:lol: , Twoje smutki też miną.;)
  2. To ja do rodzinnego albumu dodam takie: Reza :lol: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img501.imageshack.us/img501/7272/0701reza1jl7.jpg[/IMG][/URL] To oczywiście Mona, juz troche porośnięta. :lol: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img158.imageshack.us/img158/4445/0701mona1ko9.jpg[/IMG][/URL] A to Ruben :-( [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img158.imageshack.us/img158/6002/0701ruben1bn6.jpg[/IMG][/URL] Dla przypomnienia tytułowa bohaterka :lol: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img501.imageshack.us/img501/8752/0701lira1fy7.jpg[/IMG][/URL] Jeszcze była jedna sunieczka, która została wydana najwcześniej, jej udało sie uniknąć choroby, ktora później zaatakowała te bidulki. Troche wrócę do historii, do dnia, kiedy Misia z pięcioma maluchami trafiła do nas 1 stycznia. Przywieźli ja ludzie, którzy dokarmiali je na działce pod Kielcami, ale w zimie już tam nie jeździli. Chyba oprócz zostawiania jedzenia nie za bardzo interesowali sie psiakami, bo widzicie na zdjęciach , w jakim stanie dotarły do nas, wyłysiałe , przerażone. Chyba nie widziałam nigdy tak zawszonych i zapchlonych szczeniorków, cała skóra "chodziła". Bały sie bardzo psów na działce, a było ich wtedy kilka, chociaz były przyjaźnie nastawione. Przez długi czas szczeniorki wogóle nie wychodziły z budy, tam trzeba było im wstawiać miski z jedzeniem, całe szczęście,że miałysmy olbrzymia budę, w ktorej swobodnie mieściła się cała rodzinka. Nawet Misia bała sie na początku innych psów i wychodziła z budy tylko wtedy, kiedy ktoś przyszedł na działkę. Kiedy po odrobaczeniu, odpchleniu, leczeniu skóry, zaczęły już dochodzic do siebie wtedy przyszedł nastepny cios. Z psiakiem , którego koleżanka znalazła błąkającego się na ulicy przyszła na działkę prawdopodobnie jakas wirusówka. To było koszmarny okres dla nas. Przez bardzo długi czas, a właściwie prawie do końca nie wiadomo było co to jest, diagnozowano początkowo jako kaszel kenelowy. Po kolei chorowały nam wszystkie psiaki, strach było iśc kolejnego dnia na działke, bo nie wiadomo było co się zastanie. Prawie codziennie byłysmy z któryms psem u weta. Długo trwała walka o życie psiaków, niestety przegrał ją Ruben:-( To było najdziwniejsze, bo on z całego miotu był najsilniejszy, w najlepszej kondycji, najmniej wyłysiały, to było straszne. Tyle tych smutnych wspomnień, chciałam tylko powiedzieć o tym , jak trudny start w życie miała Lirunia, nim stała się u Od-Nowy szczęśliwym psem....:p
  3. No, Berniś, a raczej Bernisia dostarcza dzisiaj emocji co niemiara:cool3: . Dzwoniła do mnie przed chwilą Fiona.22, dopiero wyjeżdżała z powrotem z W-wy. Okazało się ,że po drodze była straszna burza, zerwało linię i pociąg stanął w szczerym polu między Radomiem a Warszawą. Najpierw mówili,że postój potrwa 1 godz. , potem 2, potem 6, a na końcu,ze prawdopodobnie całą noc:mad: . Najgorsze było jeszcze to,że nie można się było z nikim skontaktowac, bo tam nie było zasięgu. Na Fionę miała czekac na dworcu Asia aby odebrac szczeniorka , nie było jak jej zawiadomic, no i wogóle cały misterny plan transportowy wziął by w łeb.:cool3: :diabloti: Na szczęście udało się Fionie.22 załapać na samochód do Warszawy, który załatwiła osoba bardzo spiesząca się na Okęcie.:multi: Czyli Bernisia do Warszawy dostarczona :lol: , mam nadzieję, że dalsza podróż obędzie się już bez przygód.:cool3:
  4. Pozdrowienia dla Nortonka i jego Rodzinki:loveu: . Lukomanka, a co tam słychać u naszej ukochanej suni, jak czytam, znowu ma towarzystwo?;) :lol:
  5. Od-Nowa, Inka na razie zupełnie nie umie chodzić na smyczy, tak ciągnie,że się chce udusić, więc to chyba tak na początek, nic jej się nie stanie.:lol: Ciekawe, czy jak sie tak wyszalała, to już nie miała ochoty, aby coś zmajstrować w mieszkaniu?:cool3:
  6. Słuchajcie, jak tak dalej pójdzie, to zabraknie nam szczeniaków....ha, ha, oczywiście żartuję. Dzwonię do p.Ani,żeby jej powiedzieć,że mam dom w Krakowie dla Bobika, beżowego szczeniaczka, bo ta dziewczyna sie zdecydowała, a p.Ania mówi,że Bobika własnie dzisiaj wydała do bardzo miłych ludzi w Kielcach.:lol: Nie wiedziała o tym, że jest juz ktoś chętny. Czyli musze zaproponowac teraz tej dziewczynie z Krakowa jakiegoś innego szczeniaczka. Od-Nowa, czyli może zaczekam az ci ludzie z Łodzi sie określą co do Cirki, bo gdyby jej nie chceli, to może ją bym pokazała. A jak nie, to te sunieczki z Marzysza.
  7. O, nie ma Ciri w pierwszym poście? Musze poprosić Magdę, aby wstawiła. Albo może Potter wyśle fotki tym ludziom, albo do Ciebie Od-Nowa.
  8. Potter ma sporo zdjęć Czarusia, ja tez mam , ale w domowym kompie i moge wysłać dopiero wieczorem.
  9. Od-Nowa, to naprawdę jakieś adopcyjne szaleństwo!:crazyeye: :multi: Przed chwila dostałam maila od dziewczyny z Krakowa ,że jest zdecydowana na Bobika, czyli beżowego szczeniorka.:loveu: Do Krakowa też ma jechać Fafik, tylko czekamy cały czas na wyniki badań, myślę,że ci ludzie się nie rozmyslili. Czyli mozna by było połączyć transport szczeniorów.:lol:
  10. KaLOlina, oczywiście proponuj nasze psiaki:lol: , podobno jedna sunieczka z tych, o których piszę wyżej jest bardzo maleńka. A na razie dzięki wielu ludziom dobrej woli Berniś, czyli Bernisia jedzie dzisiaj do Poznania. :loveu: Jest to bardzo skomplikowna operacja transportowa. Do Warszawy jedzie z Fioną.22, tam odbiera ją Asia czyli Perfetia, wieczorem ma przekazać ją Oli, do której trafi również kotek przywieziony przez zasadzkas, z ktorym razem jada do Poznania. A do Poznania Bernisie z kotem zawiezie Donvitow, który przywozi z Gdańska do W-wy bokserkę, a później z ładunkiem kocio-psim wraca do Poznania. Mniej więcej tak to wygląda , nie wiem czy czegoś nie pokręciłam.:razz: [SIZE=3][COLOR=red]Bardzo dziękuję wszystkim wymienionym za pomoc! :iloveyou: :iloveyou: [/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=#ff0000][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=#ff0000]No i oczywiście KaLOlinie, która bardzo dobry domek dla Bernisi;) :lol: znalazła! :buzi: :buzi: [/COLOR][/SIZE]
  11. A to dopiero historia:crazyeye: :razz: , Berniś okazała się Bernisią!!!:evil_lol: Przed chwilą dostałam telefon od Fiony.22, która przejęła domniemanego Bernisia :cool3: od teściowej andzi69 i wiezie go pociągiem do Warszawy. I co się okazało przy bliższym poznaniu? Że nie ma tego , co każdy piesek mieć powinien:lol: ;) . Dziewczynka podobno urocza, taka do zakochania, ale sie trochę zdenerwowałam, bo nie wiem co na to przyszły domek:-o . Dzwoniłam do KaLOliny, która domek znalazła, ona mówi, że nie powinno być problemu, ale ma jeszzce tam zadzwonić. Powiedziałam,że gdyby jednak był problem, to byśmy pokryli koszty sterylki w odpowiednim czasie.
  12. Nie wiem weszko, czy takich czasów doczekamy:shake: . A przybyły nam do szukania domków cztery szczeniaczki z Marzysza, takiej podkieleckiej ,równiez letniskowej miejscowości, gdzie mieszkańcy Kielc masowo wyrzucają psy. Niestety część z nich jest zdziczała. Nasza znajoma dokarmia tam takie stadko. Min. jest tam niewielka suczka, którą próbowała wiele razy łapać , aby ja wysterylizować, niestety bez skutku. Ta sunia w zeszłym roku miała pięć szczeniaków, z czego trzy, a może cztery to suczki, w tej chwili już ok.8 mies, czyli wkrótce i one będa miały cieczki. I niedawno urodziła nastepny miot, szczeniorki teraz maja ok. 7 tyg. Znajoma wzięła teraz te maluchy, aby nie zdziczały tak , jak te poprzednie, ale przeciez nie jest w stanie ich zostawic u siebie, bo ma juz 6 w domu, a karmi jeszcze kilkanaście. Jest jeden piesk i trzy sunieczki, malutkie, bardzo ładne misiaczki. Piesek juz jest zamówiony , czyli trzeba szukac domów dla tych trzech sunieczek. Postara się zrobic zdjęcia, to umieszczę.
  13. Mam nadzieję, że jej te destrukcyjne zapędy miną:cool3: . Czy ona to robi w waszej obecności? Postaram sie dowiedziec , co mozna robić z tym fantem. A jaka śliczna na tych zdjęciach:lol: . Zawsze mnie zadziwia, jak te wszystkie psiaki z różnych przecież warunków od razu wiedzą do czego służy kanapa, czuja się i wyglądaja na nich , jakby spędziły tak całe życie:lol: .
  14. Jak będę miała troszkę czasu, to powstawiam jakie mam zdjęcia Misi i jej szczeniorków. A to dopiero historia z tym imieniem Mony:evil_lol: . Elwira tak ją nazwała, bo jak trafiła do nas, to miała całe czoło/ jest czoło u psa?:cool3: / wyłysiałe, a dookoła długie włosy i wyglądała jak Mona Lisa, no i została... Moną Lirą , ha, ha, ha /tak sie musiałam usmiechnąć, bo znowu nie ma emotioikonek/.
  15. Nie mam dzisiaj czasu, ale Berniś jedzie jutro do Poznania, a Misia pojutrze do warszawy.:lol: A szczeniaków jeszcze przybyło,o tym jutro.
  16. Ewatr, a skoro ona jest prawie jak Twoja, to nie da rady jej wziąć do siebie? Nie ma takiej szansy? :roll:
  17. Fusica, a jak myślisz, czy jest szansa, że p.Mariola sie zdecyduje? Czy wiadomo od czego zależy ta decyzja?
  18. Ależ talenty się tu objawiają :razz: :lol: .
  19. No właśnie, założyłam Baremu dwa wątki, a teraz musze w obu pisac:cool3: ,a Anashar w obu wstawiać zdjęcia:oops: . Już na tamtym podziwiałam , jak błyskawicznie Bary sie zaaklimatyzował.:lol:
  20. Napisałam, czekam na odpowiedź.
  21. Jak widać, Bary czuje się już jak u siebie. :lol: Widocznie jest mu tam dobrze, skoro tak błyskawicznie się zaaklimatyzował.:loveu:
  22. Podnoszę, bo bardzo pilne!
  23. Podnosze, bo bardzo pilne. Skoro nawet na rasowego Murata nie ma chętnych, to co dopiero mówić o staruszku Bazylu.:-( :-( :-(
  24. Witamy i cieszymy się betel ogromnie, że Ineczka do Was trafiła.:loveu: :loveu: :loveu: Naprawdę badzo martwiłyśmy się o los Inki. Ciężko jest nam znaleźć domu dla bezproblemowych, ufnych psiaków, a Inka , chociaż przekochana, to jednak wymaga jeszcze pracy, cierpliwości , aby stała się radosnym , normalnym psem. Chociaż i tak teraz było o niebo lepiej w porównaniu z tym , jak do nas trafiła, wystraszone , dzikie zwierzątko, miała już wtedy ok.4 mies. Jej matka koczowała koło szpitala położonego w lesie pod Kielcami. Mimo starań osoby, która ją karmiła nie udało się jej oswoic. Nie udało sie też jej złapać do sterylizacji, mimo wielokrotnych prób, uciekła nawet kiedyś z wbitą strzykawką ze środkiem usypiającym. Z tego miotu, z którego pochodzi Inka udało sie tym ludziom wydać pieski, zostały dwie sunie. Później ta opiekunka dotarła do nas i prosiła o pomoc . Ale sunie były juz duże i udało się tylko złapac Inkę. I tylko ona przeżyła, bo ostatnio miałysmy wiadomość, że mama Inki i jej siostrzyczka nie żyją, ta pani znalazła je martwe, prawdopodobnie zostały otrute przez okolicznych mieszkańców.:-( Inka czekała na swoje szczęście kilka miesięcy, nabierała zaufania do ludzi, ale z pewnościa ten proces przebiegał by szybciej, gdyby miała stały kontakt z człowiekiem. Niestety u nas była na działce i nie mogłysmy jej poświęcić zbyt duzo czasu. Ale myślę, że teraz otoczona miłością, błyskawicznie nadrobi zaległości.:lol: Czekamy na relacje z postępów sunieczki.:p
×
×
  • Create New...