-
Posts
1597 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by NigdyNigdy
-
[quote name='Manu']Nie to było zapewne powodem 8) Znaczek [b]&[/b] powoduje takie problemy - przeglądarka zamienia go na inne znaczki, kiedy klikamy "odpowiedz" użytkownikowi z & w nicku.[/quote] A no widzisz.... :roll: Świnia, nie przeglądarka :tard:
-
[quote name='agacia']Bo aga to Artik&Sh[b]a[/b]pali a nie Sh[b]e[/b]pali :wink:[/quote] Nieeee tam.... :roll: Zrobiłam "odpowiedz", więc powinno pójść automatycznie. :-? Spróbuję dzisiaj odtworzyć swoje "arcydzieło" :sadCyber:
-
:-? Nie podoba mi się to :roll: Znam sprawę- wielokrotnie widywałam ten zespół przy warszawskim Nowym Świecie. Na początku mnie zdziwili, ale potem, jak zobaczyłam napis na puszcze, byłam przekonana, że chodzi o wspieranie bezdomnych zwierząt. Nawet pomyślałam, że to niezły pomysł. :roll: Ale teraz dowiaduję się, że oni zbierają na siebie.... Jesteście pewni? :-? Ja nie wiem, ale uważam, że to JA jestem od tego, żeby zarabiać na swoje zwierzęta i zapewniać im godny byt, a nie na odwrót :roll: Ale może to ja jestem pogięta w tej metrii.... :tard:
-
[quote name='SH']A co do puszczania haszczaków luzem... Już wiele razy pisłam, że moje są puszczane i nie mam problemów z ich przywołaniem, ale... to jest zdaje się wyższa szkoła jazdy i przestałam to polecać wszystkim właścicielom.[/quote] Przecież nie napiszę, że czasami i ja puszczam swoją Jagienkę (choćby na wystawie w Katowicach, czy w Świerklańcu) :wink: Tak naprawdę, owszem- ją w bezpiecznym miejscu potrafię spuścić (chociaż rzadko, bo mało które miejsce w Warszawie oceniam jako "bezpieczne"), ale Bursztyna nigdy- jest zbyt niezależny. Nie chodzi mi jednak o strach przed tym, że Husky nie wróci- one dają sobie zwykle radę (pod warunkiem, ze nie natrafią na jakiś samochód :( ) To, co budzi zawsze moje obawy to fakt, że u Husky zwykle występuje kilkusekundowa przerwa pomiędzy nadaniem komendy a reakcją. Czasem te parę sekund to kilka dodatkowo przebiegniętych metrów, a to z kolei może dla psa oznaczać "być albo nie być" :cry: 80 ha powiadasz..... Ehhhh.... (Tu nastąpiło głębokie westchnięcie) :roll:
-
Kilka małych rad na prędce: - kolczatkę dla Husky uważam za zbrodnię najcięższą. Jeśli już nie jesteś w stanie wytrzymać ciągnięcia psa, to polecam taśmową obrożę zaciskową z ogranicznikiem. Mało, bo mało, ale zawszeć trochę pomoże. - puszczniu Husky luzem mówię zdecydowanie "NIE". Husky, jako pies polujący, posłucha się sto osiemdziesiąt cztery razy, a za sto osiemdziesiątym piątym zobaczy kota po drugiej strony ulicy i.... nie masz psa. Pomyśl, czy warto ryzykować. :roll: - ciągnięcie człowieka podczas spaceru na smyczy, nie powinno zrobić psu krzywdy. Jeśli się zmęczy, sam przestanie ciągnąć. Większe ciężary, dopiero z czasem i po malutku zwiększając obciążenia. To moje zdanie. :roll:
-
[quote name='HUSKYTEAM']Szaman - jeżeli masz możliwość to odwiedź oddział warszawki ZKWP, w gablocie są zdjęcia NigdyNigdy z psami. Po prostu piękne: szczęśliwa właścicielka siedząca na przyczepie i kilka rudych, ciszących się mordek wystających z otwartych drzwiczek przyczepki :-) To zdjęcie można z powodzeniem pokazaywać osobom, które twierdzą, że psy są zmuszane do biegania.[/quote] O masz! :o To ja tego zdjęcia szukałam wszędzie, gdzie mi do głowy przyszło, a ono sobie wisi w gablotce?! Sierota ze mnie :-? Muszę się przejść do Związku i porwać to zdjęcie, żeby je zeskanować :wink: A propos tego, co na nim jest- to rzeczywiście fajna sprawa. Nasze psy zawsze bardzo lubiły przyczepę, bo po prostu uważały ją za swój domek (podobnie zresztą, jak klatkę na wystawie). Dlatego często wpuszczliśmy psy do boksów i zostawialiśmy je tak przy pootwieranych drzwiczkach. Oczywiście, nie było mowy o pójściu sobie gdzieś, bo by nam się zwierzaki po prostu rozpęłzły :lol: Jednak wielu maszerów przychodziło do nas zobaczyć to zjawisko. Pytali się nawet, jak my "je tam w środku mocujemy". :lol: Nie pamiętam, jak to wygląda na zdjęciu, ale czasem siadając sobie na przyczepie, brałam ze sobą Wesołą, mamę mojej Jagny- moją najlepszą liderkę (ah! cóż to za fenomenalna wręcz suka! Zawsze byłam z niej dumna.... 8) ) I tak żeśmy sobie siedziały, obserwowały i przytulały się do siebie. Tęsknię za tym.... :sadCyber: [quote name='HUSKYTEAM']A jak chcesz zobaczyć szefa-Bursztyna w ruchu, to zapraszam na moją stronkę (dział relacje-->wystawa w legionowie): najniższy rząd zdjęć, fotka środkowa. Naoczyny dowód na to, że 10-letni pies, który całe życie jest aktywny porusza się nieporównanie lepiej niż "kennelowe" smutasy... i myślę, że on by jeszcze nie jedne zawody pobiegł, co?.[/quote] Heh! Widzę, że nam tu ktoś robi reklamę, a ja jak zwykle dowiaduję się o tym ostatnia :roll: Rzeczywiście, Bursztyn jeszcze nie jednego by zamęczył, choć oczywiście z młodziakami nie ma co rywalizować. Jednak ze mnie robi wyplutą szmatkę regularnie na każdym spacerze :wink: Ma facet formę. Mimo swoich 10 lat, psychicznie i fizycznie, praktycznie się nie zmienił. Aż mnie czasem dziw bierze, że to zwierzątko ma już tyle lat, bo jak dziś pamiętam, jak się urodził :roll: Jedyne, po czym widzę jego wiek, to siwizna oraz szybsze męczenie się organizmu i wolniejsza jego regeneracja. I uwielbiam u niego (i u jego rodzeństwa też zresztą), jego muskulaturę. A co! Jak każda kobieta, ja też lecę na muskulaturkę :wink: Jego przedramiona są naprawdę napakowane. Uda zresztą też ma bardzo umięśnione, a dam głowę, że prosty grzbiet w tym wieku, zawdzięcza właśnie silnym mięśniom wypracowanym przez te wszystkie lata na treningach :roll: No, dobra! Przyznaję się- uwielbiam tego psa, bo dużo żeśmy razem przeszli :roll: I jeszcze słówko do Artik&Shepali (mam nadzieję, że napisałam bez byka- jeśli tak, to przepraszam :-?) Otrzymałam Twoją wiadomość i nawet napisałam w odpowiedzi dłuuugi i przyjazny list. Kiedy wrzuciłam "wyślij", otrzymałam informację, że taki użytkownik nie istnieje.... To, to pal sześć, bo bym namiar znalazła, ale.... Cała moja litania wyleciała w kosmos i wygląda na to, że godzina pisania wzięła w łeb :cry: Ogólnie chciałam miło i pozytywnie :( Czy ktoś mógłby mi choćby poddać pomysł, czy ten list miał szansę się gdzieś zachować (szukałam we wszystkich folderach poczty) ? :modla:
-
[quote name='SZAMAN'][quote name='NigdyNigdy']Noooo... WSZYSTKIE, jakie mam :D To znaczy dwa- Bursztyn i Jagienka :wink:[/quote] :) To ja czekam z niecierpliwością na stronę.[/quote] Bosz.... Ja też.... :sadCyber: W niedzielę! :scared: W niedzielę będę miała małą chwilkę wolną, więc usiądę i zrobię kolejny kawałeczek- przed Bożym Narodzeniem może zdążę :wallbash:
-
[quote name='SZAMAN']Jakie inne husky znajdą się na Twojej stronce? 8)[/quote] Noooo... WSZYSTKIE, jakie mam :D To znaczy dwa- Bursztyn i Jagienka :wink:
-
[quote name='Miśka']nic nie zwezalam, to nie moje zdjecie nawet. takie juz dostalam jak ja cos dopasowuje do strony to juz proporcjonalnie ;-)[/quote] NO! I tak ma być! :wink:
-
[quote name='Artik&Shapali'] NigdyNigdy [quote]To dotyczyło psów REGULARNIE trenowanych. Nie wyobrażam sobie, aby JAKIKOLWIEK pies był w stanie ZA PIERWSZYM RAZEM i "BEZ PROBLEMU" przebiec 20KM. [/quote] To był ich pierwszy raz w zaprzęgu, wcześniej psiaki pokonywały dysntans 10 -15 km na rowerze. Zawsze brałam je na rower osobno.[/quote] :-? Przytoczę cytat:"20 km to był ich [b]pierwszy trening [/b]i o dziwo dały rade bez problemu...." I nic więcej nie będę na ten temat pisać.... :roll: [quote name='Artik&Shapali']Gdzieś pisałas,ze psy mogą się gryzc w takiej grupie. Sądze,że miedzy jego psami, które mieszkają ciągle u niego dochodzi do takich sytuacji. Ale moje psy przychodza tam biegać i nie ustalaja hierarchi z jego psami Psy mają jasno okreslonego przywódce stada.. odpowiednią hierarchie...[/quote] Agnieszko, dlaczego próbujesz obalać odwieczne prawa natury....? :-? Jeśli Husky mieszkają razem, to zawsze MAJĄ USTALONĄ HIERARCHIĘ. Zdarza się, że w sforze (szczególnie dużej) występuje grupka psów o nieokreślonej między sobą hierarchii. Są to psy ze środka drabiny hierarchicznej, które mogą popadać w konflikty, ale to tylko dlatego, że w takiej, nazwijmy to "podgrupie" hierarchia jest zmienna w zależności od sytuacji. Te konflikty są jednak, z reguły mało krwawe i ograniczają się często do sygnałów wizualnych i wokalnych. Hierarchia jest utrzymywana dzięki zachowaniom dominacyjno- submisyjnym i dlatego w normalnych (stabilnych) warunkach (brak bodźców pobudzających takich, jak suka w cieczce, obcy osobnik, nieobecność któregoś z członków stada itp.) zwykle nie dochodzi do konfliktów pomiędzy zwierzętami. To, jeśli chodzi o stado stałe, czyli w tym przypadku grupę Roberta. Jeśli dołączasz do zhierarchizowanego stada psy z zewnątrz, automatycznie zaburzasz porządek w grupie. Twoje psy MUSZĄ, więc odnaleźć swoje miejsce w hierarchii. INNEJ MOŻLIWOŚCI NIE MA i błagam, niech mi nikt nie pisze, że jest, bo się pogniewam. 8) Moje obawy/pytanie dotyczyły właśnie tego zagadnienia. Jeśli piszesz, że psy się nie gryzą, to widzę tylko jedną możliwość- Twoje psy nie próbowały (być może jeszcze, a być może nigdy nie będą próbować) walczyć o wysoką pozycję w grupie, lecz zadowoliły się pozycją niższą. Jest to o tyle naturalne, że nierozsądnym byłoby wszczynać bójki z jakimkolwiek psem, któremu towarzyszy cała duża grupa "jego ludzi" (bo rozumiem, że na treningach, Twoje psy stawiają czoło, całej grupie psów Roberta). To trochę tak, jak z "łysymi" na osiedlu- nikt nie będzie zaczepiał delikwenta, za którego plecami stoją jego kumple :wink: Jednak, również i w tym wypadku Twoje psy MUSIAŁY wpasować się pomiędzy którymiś szczebelkami hierarchicznymi, a co za tym idzie, przypuszczalnie musiały (choćby kilkoma groźnymi spojrzeniami), któregoś psa z grupy zdominować. Nie sądzę bowiem, aby chciały tak po prostu "walk-over'em" stanąć na pozycji "omega", czyli chłopców do bicia. :roll:
-
[quote name='Miśka']zdjecia Bursztyna [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/coyoacan.htm[/url] [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/klub04.htm[/url] [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/wyniki00_1.htm[/url] [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/wroclaw04.htm[/url][/quote] O! No na przykład te :roll: Chociaż na tych zdjęciach Sztysiek jakoś takoś dziwnie w większości wygląda. To zdjęcie z Klubówki 2004 jest wręcz ścieśnione, przez co wyszedł krótki i wysokonożny, choć w rzeczywistości jest lekko wudłużony (jest świetnym kłusakiem, co widać po budowie :roll:). Mirka, przyznaj się- zwężyłaś, bo nie chciało się zmieścić? :wink: Kurka, muszę tę naszą stronę jak najszybciej uruchomić.... :stupid: Mam sporo fajnych zdjęć od ludzi, ale nie są wrzucone na serwer :roll:
-
No, to skoro mowa o rudych reproduktorach, to i ja się pochwalę. Proszę nie brać tego za reklamę, choć jeśli ktoś by reflektował to myślę, że Bursztynek nie miał by nic przeciwko :wink: Mój reproduktor ma 10 lat :lol: i jest brązowo biały 8) Wystawowo miał trochę sukcesów (w tym Best in Show w Warszawie w 1997 :lol: ), jest również V-ce Mistrzem Polski w Uciągu (chyba w 2000 roku :-? ), i duuuuużo biegał w zaprzęgu sprinterskim, jako "wheel-dog" albo "kółkowy", jak ktoś tu to kiedyś zgrabnie ujął :lol: W zaprzęgach sporośmy swego czasu "podiumowali" w czym Bursztyn miał swój dzielny wkład. Koniec reklamy- zapraszamy na film 8)
-
[quote name='HUSKYTEAM']Dlaczego wydaje mi się to dziwne? Zajrzyjcie na stronkę [url]www.yukonquest.org[/url] i ściągnijcie sobie filmy (krótkie są) ze staru zaprzęgów. Przed samym startem sanie trzyma z 5 handlerów za szelki i 4 oddzielne osoby trzymają same sanie. Nie wyobrażam sobie żeby to wszystko "niechcący" puścić i żeby wszystkie zawróciły na komendę. Filmiki szczerze polecam![/quote] Filmików wprawdzie nie obejrzałam (w końcu w pracy jestem, nie? :wink: ), ale teraz sobie przypomniałam jedną rzecz. Kiedy zawodnicy rozpoczynają Iditarod i przejeżdżają przez miasto Anchorage, mają za zaprzęgiem doczepione drugie sanie z człowiekiem i dodatkowym balastem. Wszystko po to, żeby nie rozbijać się za bardzo po mieście- raz, że dodatkowe obciążenie, więc i psy mniej harde, dwa, że w razie cuś, jest ktoś do pomocy. :D To tak a propos tematu "Szukam rudych reproduktorów" :lol:
-
[quote name='SH']A własnie, że nie :) Teraz psiaki mające paszporty są zwolnione z obowiązku posiadania świadectwa zdrowia :P Dokument "unijny" wystarcza :D To informacja oficjalna, zaczerpnięta u źródła, czyli u weta powiatowego.[/quote] :modla: O BOGINI! Jakże wynagrodzić Ci mogę tę dobrą nowinę? :lol: Wielkie DZIĘKI, SH! :D
-
Bosz.... Poczytałam i nie wierzę własnym oczom.... :o Przede wszystkim, widzę, że niektórym puściły nerwy, a to tylko szkodzi konstruktywnej dyskusji. Jeśli chce się kogoś przekonać, trzeba to ARGUMENTOWĆ, WYJAŚNIAĆ, UDOWADNIAĆ (jeśli ma się na to ochotę oczywiście :wink: ) Zauważyłam wiele racji po jednej i po drugiej stronie, chociaż zauważyłam również, że niektórzy troszkę błądzą, zmieniają wersje wydarzeń i WEDŁUG MNIE troszkę naciągają, aby wypaść bardziej "widowiskowo" w oczach innych- to zupełnie niepotrzebne. :nono: Tak między nami mówiąc, wierzę, ba! wiem, że psy są w stanie w ciągu dwóch dni przebieg 150 km (chociaż informacja o "kopnym śniegu" wydaje mi się, z mojego punktu widzenia abstrakcją. Kopny śnieg= bieg siłowy [tarcie sań, zapadanie się psich łap]= olbrzymi wysiłek. Przez dwa dni....? Ciężkie do zrobienia :roll: ) Wierzę również, że niejaki Robert dopina obce (mniej lub bardziej) psy do swojego zaprzęgu. Zastanawia mnie tylko, w jakim wieku są te dopinane. Albo są ustępliwe i znajdują się nisko w hierarchii, albo za parę miesięcy bijatyki będą murowane. :-? Zgadzam się jeszcze z wieloma stwierdzeniami, ale kilka z nich dało mi do myślenia: [quote name='Artik&Shapali']Osoby znające Roberta wiedzą,że tyle biega z psami. Nie sądze aby twoje doświadczenie choć w 1% było poruwnywalne z jego, wiec nie możesz wydawać opini. [/quote] Ja przepraszam. Nie wiem, jakie doświadczenia ma Robert, ale z tego co tu przeczytałam duże. Jednak myślę, że każdy maszer, choćby najmłodszy stażem może czegoś nauczyć tych bardziej doświadczonych. A to po prostu dlatego, że każdy pies jest inny i wymaga osobnego podejścia. Czasem maszer mniej doświadczony, ma okazję nauczyć się więcej niż ten dłużej trenujący. Bazmyślnej dyskryminacji mówimy "NIE" 8) [quote name='Artik&Shapali']Wiesz wszystkie psy jakie robert trenuje około 18, przychodzą na zawołanie, może je spuszać bez problemu, bez problemu również zawraca zaprzęgiem z 16 psami, i jak zadarzy mu sie ze zaprzeg poleci bez niego, potrafi zawrócić go on na komende.[/quote] To jest naprawdę godne uwagi (mam na myśli zawracanie tak dużego zaprzęgu)! Nie chcę, aby ktokolwiek uznał to za drwinę. Mówię serio- jest to tak niebywałe, że chcę to zobaczyć. A wiecie dlaczego to niesamowite? O tym napisałam troszkę niżej.... :wink: [quote name='Artik&Shapali']Wiesz one biegaja od wrześnie, wiec niedługo, ale zawsze na sednie dystanse. 20 km to był ich pierwszy trening i o dziwo dały rade bez problemu.... [/quote] :o WOW! To uważam za dużą przesadę! Co prawda trenowałam zaprzęgi sprinterskie, więc jest to jednak różnica, ale mimo wszystko, możliwości psów husky, ich talenta i predyspozycje są zbliżone. Dam przykład ze swojego życia. Trenowałam psy na dystansach ok. 5-6 km. Trenowane byly dobrze, o czym mogą świadczyć wyniki, jakie wtedy osiągałam. :roll: Trasy treningowe były krótsze od tych na zawodach, z pełną premedytacją- chodziło o przystosowanie psychiki psa do takiego dystansu, a co za tym idzie, osiągnięcie większego zaangażowania psów na zawodach (bo miały świadomość, że trasa jest tak samo "krótka", jak na treningach). Z solidnie wytrenowanymi psami pojechałam na Mistrzostwa Polski, gdzie trasa miała 9 km, czyli prawie dwa razy więcej, niż zwykle trenowaliśmy. Dwa z czterech psów, które wtedy ze mną były, nigdy w życiu nie przebiegły takiego dystansu za jednym razem i choć były dobrze przygotowane na trasy krótsze, miałam POWAŻNE obawy, czy ta dwójka da radę ukończyć bieg. Okazało się, że zawziętość wzięła górę nad zmęczeniem i pokonaliśmy trasę w tempie zadawalającym, choć nie oszałamiającycm. Psy były jednak wyraźnie bardziej zmęczone niż zwykle, a następnego dnia widać było po nich, że mają ZAKWASY. To dotyczyło psów REGULARNIE trenowanych. Nie wyobrażam sobie, aby JAKIKOLWIEK pies był w stanie ZA PIERWSZYM RAZEM i "BEZ PROBLEMU" przebiec 20KM. To mi niestety przypomina publikacje na temat Husky, jakie za starych czasów można było sobie poczytać w "godnej" prasie- "Husky muszą biegać co najmniej 50 km dziennie"- tekst autentyczny. Ludzie! To nie są maszyny! :x To są żywe istoty, które muszą NAJPIERW nauczyć swój organizm takiego wysilku. Podstawowe mechanizmy fizjologiczne :cool1: [quote name='Popuś^']3. apropos zawracania i sluchania sie, moze i ty masz problem z 4 psami, ale uwierz mi ze on z 10 (tyle z tego co widze zazwyczaj biegnie) nie ma, ma swietnie wyszkolonego przewodnika, [/quote] I to zdanie bardzo mnie zadziwiło. :roll: Moja dewagacja nie bierze się z bujnej wyobraźni, ale z DOŚWIADCZENIA w pracy z Husky. Choćbyśmy mieli lidera, który chodzi na szczudłach, staje na rzęsach i robi inne tego typu sztuczki, to NIE DAŁBY RADY opanować zaprzęgu 16 husky. Lider jest tylko liderem, a pozostałe psy w zaprzęgu stanowiące ekipę, są tak naprawdę INDYWIDUALNOŚCIAMI. Jeśli 15 Husky będzie miało swój humor i chęć przebiegnięcia po liderze, to im się to bez problemu uda. I lider nie będzie mieć tu NIC do powiedzenia. Żeby zaprzęg chodził dobrze, potrzebne są dobrze wyszkolone WSZYSTKIE psy. A że liderzy akurat najlepiej spełniają rolę napędzaczo- dyrygentów, to inna sprawa. Powtarzam- jeśli lider będzie miał za sobą grupę nie do końca subordynowanych psów, to sam nic z tym nie zrobi. Tym bardziej, że Husky pracujące razem (szczególnie te młodsze), często (podobnie, jak ludzie) popisują się przed sobą, rywalizują (na tym polega przecież "zapłon" u tej rasy :wink: ). Wypadkowa siły wszystkich nazwijmy to upartych członków zaprzęgu, będzie nie do pokonania przez JEDNEGO (ani nawet dwóch) świetnych liderów. I znów przykład ode mnie- zaprzęg, który wyrwał się z liny, a miał świetnego lidera..... Przebiegł ponad kilometr bez maszera- lider próbował zatrzymać zaprzęg, ale w efekcie był ciągniony przez trzy pozostałe psy. To nie lider musi być dobry i zgrany z maszerem, lecz cała ekipa. 8) [quote name='Popuś^']150 km to chyba dosc duzo na jeden trening, ale po trasie wyratrakowanej mysle ze z odpoczynkiem nie ma problemu z pokonaniem tej trasy w 24h, ba! założe sie ze i 200 by walnęły (o jakąś małą sume bo znawca ze mnie mierny )[/quote] Przyjmuję zakład 8) [quote name='HUSKYTEAM']A jednak jeszcze jedno: Cytat: siemka, z filmem jest drobna lipa, bo jak ujawnilismy cel w jakim chcemy go nagrac robert powiedzial "nie bede marnowal czasu na idiotów" [/quote] UPS! :oops:
-
SH Droga, :wink: Powiedz mi, proszę, czy na wystawę w Katowicach będę mogła zawitać bazując na paszporcie psiulków, zamiast oficjalnego zaświadczenia? :roll: Pliiiiz, powiedz, że mogę..... :modla:
-
[quote name='SH'] Acha, mam pewne podejrzenia, że ów specjalista, który doradzał takie "czary-mary" miał coś wspólnego z ON-ami :roll:[/quote] Ja niestety mam wrażenie, że niektórzy z naszych sędziów zdali egzaminy sędziowskie jakoś tak na łapu capu :-? Czasem mnie to przeraża, bo zgłaszając psa na wystawę liczę na profesjonalizm (nie mylić z gustem). Czasem okazuje się jednak, że sędzia nie ma bladego pojęcia ani o rasie, ani nawet o podstawowych zagadnieniach dotyczących wszystkich ras psów. Jeśli dodać do tego zdarzające się u niektórych, próby zamaskowania swojej niewiedzy górnolotnymi komentarzami typu: "mógłby być wyższy" w stosunku do Husky, który ma 59 cm w kłębie.... :oops: Jako wystawcy, nie wypada mi się kłócić, komentować, przekonywać. Po prostu- nie wypada. Jednak po ocenie w wykonaniu tej klasy sędziego, czuję się po prostu oszukana. :roll: Chcę jednak podkreślić, że nie chodzi mi tu o przegraną z psem lepszym, dobrym, prawidłowym albo po prostu takim, który choć mi podoba się mniej, to jest bardziej"w typie" sędziego. To- OK. Kwestia gustu :) Nigdy nie zapomnę jednak przeglądu hodowlanego (kiedyś oprócz ocen z wystaw, obowiązywał przegląd) naszego najstarszego Haskacza- to było tak około 1991 roku. :roll: Husky było w całej Polsce tylko kilka, więc mało kto znał się na rasie. My wiedzieliśmy jednak, że Husky mają prawo mieć oczy w różnych barwach, a nasz pierwszy pies mial właśnie takie oczy. Na przeglądzie usłyszeliśmy, żeby się nie martwić, bo.... "to niebieskie oczko się z czasem odpowiednio wybarwi". :o To było naście lat temu..... Niestety, u wielu sędziów, tego typu "kwiatki" zdarzają się do dziś. :-?
-
[quote name='"HUSKYTEAM"'] Jeszcze pytanie do Jacka- czy wystawa była organizowana w LITEXPO, czy gdzieś indziej?[quote] Tak tak kompleks Litexpo. Szkoda tylko, że różnica między jedną halą a drugą jest taka jak między naszą kwaterą w Wilnie i Hotelem Hyatt ;-) W sobotę jakaś stara hala z podziurawioną podłogą, a w niedzielę elegancki "full-wypas".[/quote] Aha.... Nie wiedziałam, że te hale się tak różnią :roll: I dziwne, że na taka ważną imprezę wynajęli tę mniej estetyczną. :-?
-
[quote name='Śnieżna-Rakieta']Wyniki są już na stronie: [url]http://www.husky.com.pl/2004_05/myslecinek/wyniki.html[/url][/url][/quote] Heh! Przeczytałam i tak mi się lezka zakręciła.... :sadCyber:
-
[quote name='Cyraneczka']Pewnie, że widać :D ja poznalam po NigdyNigdy :B-fly:[/quote] Cwaniaro! :D Bo wiesz, więcej niż inni :wink:
-
[quote name='sh_maniak'][quote name='NigdyNigdy'][No dobra! Dla tych, co się domyślają, ale nie są pewni: ja jestem Kasia, a moje psiule to Bursztynek i Jagienka[/quote] hehe masz specyficzny sposób wyrazania mysli :wink: od razu było widać, że to Ty Kasiu 8)[/quote] A ja się tak staraałaaam.... :sadCyber: Cy ja se seplenie, cy jak, ze mnie tak łatfo posnać? :stupid: :sweetCyb:
-
[quote name='HUSKYTEAM']Witam, Z ogromną radością pragnę zawiadomić, że na dwudniowej wystawie zagranicznej pod tytułem Wilno 2005 wyhodowane w polsce psy nie dały szans wspaniałym importom ze stanów.[/quote] Heh! Już Wam co prawda gratulowałam, ale co za dużo to.... zdrowo :lol: Dobrze, że byliście i dobrze, że pokazaliście się od jak najlepszej strony- to ważne, żeby ludzie widzieli, że polskie Husky są dobre. Dla wielu Litwinów ta rasa to całkowite "novum"- nie mają pojącia "czym to się je" i z uporem maniaka na hasło "Siberian Husky" mówią- "No wiem- Łajka Syberyjska" :-? Ale cóż się dziwić, skoro mają zarejestrowanego słownie- "jednego" Husky :roll: I całkowicie zgadzam się z Jackiem (a może to nie napisał Jacek, tylko ktoś inny? :-? )- do Wilna nie jeździ się po "łatwe" CACIB'y. To właśnie tam, przyjeżdżają ludzie żeby zdobywaćpunkty do Interchampionatów- i to nie tylko Polacy. Dlatego, choć stawka jest zwykle mała, to jednak dobra. Jeszcze pytanie do Jacka- czy wystawa była organizowana w LITEXPO, czy gdzieś indziej?
-
[quote name='ETM']A ja wlasnie spojrzalem. 8) Sie okazalo, ze ma w przodkach tez cos od 'NigdyNigdy'. :evilbat:[/quote] :saeek: NigdyNigdy, jeszcze nigdy nie wyhodowało żadnego szczenięcia :bigcool: Moi rodzice (czyt. Kojoty), owszem- mają sporo sukcesów hodowlanych. Ja co najwyżej nosiłam te szczeniaczki na rękach i po pupci je klepałam :wink: Ale nie powiem- jestem z tego dumna :roll:
-
[quote name='SH']:evilbat: Na tym forum nic, a raczej nikt, się nie ukryje :lol: :wink:[/quote] Heh! A myślałam, że mi się uda.... :wallbash: :wink: No dobra! Dla tych, co się domyślają, ale nie są pewni: ja jestem Kasia, a moje psiule to Bursztynek i Jagienka- na Waszą cześć robimy meksykańską falę :laola:
-
[quote name='creative_20']Nigdynigdy czy masz rudą suczkę? i rudego pieska?[/quote] TAAAAK :D Czy my się czasem znamy? :roll: