-
Posts
1597 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by NigdyNigdy
-
[quote name='SH']Jeszcze a'propos weteranów :lol: Zdaje się, że na Słowacji jest tytuł Championa Weteranów :roll: Czy ktoś coś wie na ten temat? A może by tak u nas zawnioskować o utworzenie takiego tytułu?[/quote] Tak rzeczywiście jest- w Czechach mają Championat Weteranów :D Co więcej- weterany mogą wygrać rasę. Niech mi ktoś powie, dlaczego w Polsce są tak dyskryminowane? :niewiem: Z tego, co pamiętam, to grupa warszawskich delegatów została zobowiązana podczas Walnego Zebrania, żeby taki championat zaproponować na Walnym Zjeździe Delegatów (i zaklinam się- ja nie miałam z tym nic wspólnego :roll: ). Ja też uważam, że weterani to jest coś. O wiele trudniej jest takiego psiula utrzymać, zadbać o niego- to miłe, kiedy zostaje to docenione (i tu nastapiło głębokie westchnienie :wink: )
-
[quote name='SH']To raczej błąd tłumacza - chodzi pewnie o konkurencję na Najlepszą Hodowlę.[/quote] To chyba nie jest błąd tłumacza :lol: Pamiętam, że na którejś "klubówce" (gzieś tak w połowie lat 90's) zorganizowano taką konkurencję. Oprócz tego, były również wszystkie inne konkurencje hodowlane. W konkurencji "Najlepszy kojec" chodziło o zaprezentowanie grupy psów tej samej rasy i należących do tego samego właściciela, ale niekoniecznie z tym samym przydomkiem. Ale to był zdaje się jakiś jednosezonowy wymysł organizatorów :wink:
-
O rrrrany.... :o Oczom nie wierzę. :-? Ja naprawdę nie spotkałam się nigdy z takim traktowaniem przez obsługę biura Oddziału Warszawskiego :roll: Wręcz przeciwnie. Wiem również, że jeśli któraś z pań odbiera telefon i ktoś prosi ją o radę, to informuje delikwenta o dniu i godzinach dyżurowania sekcji i prosi o telefon w tym czasie. Jeśli telefon jest w godzinach pracy sekcji, to wtedy prosi kogoś z tejże sekcji do telefonu. :roll: Same rzeczywiście porad dotyczących hodowli nie udzielają, bo nie czują się kompetentne. Faktem jest również, że czasami dzwoniący ma z góry pretensje o wszystko, bo przecież.... jemu się należy :-? No i co do annaleo.... Cieszę się, że napisałaś o swojej przygodzie. Myślę, że to ważne i potrzebne. Życzę Ci, abyś mimo wszystko miała ze swojego chorowitka dużo radości i satysfakcji. Osobiście, jeszcze trochę siły mam, aby "zielonym" ludzikom tłumaczyć i wyjaśniać, starając się nikogo nie urazić. Faktem jest, że rozwinięcie wizji psa chorego, zarobaczonego i obciążonego ciężkimi wadami genetycznymi, robi swoje. :lol: Z drugiej zaś strony- czasem jest mi głupio, bo przecież posiadanie psa rodowodowego NICZEGO nie gwarantuje. A gwarancja, to właśnie to, czego ludzie oczekują od rodowodu. Ahhh.... Trudny temat.... :roll:
-
Championat - jak długo czeka się na potwierdzenie
NigdyNigdy replied to Wojtecki's topic in Championaty i tytuły
Uczulam przed wysyłaniem podania o championat za pośrednictwem formularza elektronicznego 8) Też tak złożyłam, ale wyszła mi z tego wielka kiszka. :-? Wszystko poszło gładko, nawet w swoim Outlook'u miałam tę wiadomość, jako wysłaną. Nadzszedł czas odbioru championatu, a tu .... zonk! :o Nie otrzymali mojego podania. Widocznie coś się sp... zepsuło znaczy się :lol: Na szczęście, pani była milutka- przesłałam podanie ponownie faksem i miałam championat do odbioru już następnego dnia. Ufff! Na szczęscie, bo zależało mi na zgłoszeniu do Lublina :wink: -
[quote name='ETM']A ja mam prosta sprawe. Chopak i dziewczyna. I zgadnijcie, kto rzadzi. :evilbat:[/quote] A tu wbrew pozorom, można by było zgadywać, bo to wcale nie takie oczywiste :wink: Pamiętam naszego pierwszego Huskusia (Sajko)- był samcem, który wychował naszą pierwszą suczkę (Sonię), a potem jeszce kolejną (czyli Choco). No, powiem, że obie suczki (a już Sonia, to nade wszystko) trzęsła Sajkiem ile wlezie. :Help_2: Potrafiła wydębić od niego kość, a potem bezwzględnie warczała na niego, kiedy ten się do niej zbliżał. :snipersm: Ale to to pół biedy. :roll: Kiedy Sonia zapragnęła się bawić, po prostu biegła do Sajkusia (choćby spał- to bez różnicy) i wgryzała mu się w kark, szyję i inne tam takie. Do dziś mam przed oczami obraz, jak ciągnęła go za kark po podłodze (a Sajko był dwa razy od Soni większy), a ten tylko coś tam sobie burczał pod nosem. :watpliwy: Ale Sajkuś to pierdoła był- też fakt :icon_roc: Chociaż, qrcze, gryzł się chyba najbardziej namiętnie :stupid:
-
[quote name='Huskas']SH Kazdy ma swoje autorytety. Jacek okazal sie [u][b]jedynym[/b][/u], ktory poswiecil swoj czas na moje pytania. :lol: O pomoc zwracalam sie do kilkudziesieciu przyjaciol Haszczakow, do klubow Husky itp. ale nikt oprocz Jacka nie zareagowal :-?[/quote] No widzisz? Trzeba było dryndnąć. :bigcool: Bo tak- skąd mogłam wiedzieć, że potrzebujesz pomocy :wink:
-
[quote name='SH']Jeśli promujemy autorytety w dzidzinie huskowego behawioru to ja polecam opinie prezentowane przez NigdyNigdy :D Nie dość, że wychowała się wśród stada husky to jeszcze poświęciła im swoją pracę naukową :wink:[/quote] Zabrzmiało, jak historia Tarzana :cunao: Ale dziękuję Ci, SH, za rekomendację :modla:
-
[quote name='SH']Ciekawe macie doświadczenia ze swoimi psiakami :roll: Moje husky są chyba z innej bajki :-? Nie mam problemów z walkami o dominację chociaż mieszkające razem ze mną stadko, a właściwie istny babiniec, rozrósł się do niespodziewanych rozmiarów 4 sztuk :o [/quote] Eh, SH, Twoje Husky wcale nie są z innej bajki. :roll: Bo widzisz- tak naprawdę- im więcej członków liczy grupa, tym więcej konfliktów w niej powstaje. Po prostu każdy musi z każdym hierarchię ustalić i tak samo każdy z każdym musi ją co jakiś czas zweryfikować. I fakt faktem- suki walczą O WIELE rzadziej, żeby nie powiedzieć, że jedynie okazyjnie. Nie wiem, na czym to polega, ale takie konflikty są za to bardziej konkretne i brutalne. Za to potem.... Spokój i cisza na dłuuuugi czas :D Z moich obserwacji wynika, że samce często robią dużo huku, warkotu, wrażenia. Nierzadko nawet nie mają skaleczeń, co nie znaczy, że konflikt nie wygląda groźnie. Generalnie samce mają swoją hierarchię ustaloną tak samo, jak suki, ale.... Ach te cieczki.... :roll: Wtedy z reguły zaczyna się kociołek. Dodatkowo, sfora którą się opiekowałam była bardzo złożona- jej członkami były i psy i suki, w wieku od kilkumiesięcy do kilkunastu lat. Raz był konflikt z powodu suki w cieczce, innym razem, dlatego, że jakiś młodzieniec właśnie dorastał i chciał sprawdzić swoje możliwości. :-? Innym znów razem, ktoś skaleczył łapę, więc wędrował do domu- sfora ulegała destabilizacji, więc psy musiały powiedzieć sobie to i owo. Potem leczony delikwent wracał na wybieg i czuł się przez pobyt w domu aż nadto dowartościowany- próbował korzystać z okazji i wspiąć się na wyższy szczebelek hierarchii. I tak w koło Macieju.... :roll: Pamiętaj, SH, że to stado 14-16 Husky- tam, z racji liczby zwierząt, sytuacje "nadzwyczajne" zdarzały się stosunkowo często. No i zawsze było u nas więcej samców i samic, a to też nie bez znaczenia. Wiadomo, my kobiety, jesteśmy bardziej pokojowo do świata nastawione :wink:
-
Słuchajcie, tak męczycie tych biednych (ale szczęśliwych :wink: ) ludzi, a wszystkie stawki WRAZ Z DOKŁADNYMI WYNIKAMI znajdziecie pod linkiem, który zapodała Dorotal: [url]http://www.ksu.com.ua/[/url] Dla ścisłości- nie znam rosyjskiego, ani ukraińskiego, ale niezbędne informacje znalazłam- powodzenia :D Noooo.... I najważniejsza część mojego postu- wielkie [size=7]GRATULACJE [/size]dla polskiej ekipy :laola: Wspaniały i ponadprzeciętny sukces! :D
-
[quote name='Gucio']NigdyNigdy-to chyba Jagna ;-) Ta co bodajze ucho jadła i warczała pomimo, że nic nie było a Ty uspokajałaś ją mówiąc że tam przecież nic nie ma ;-)[/quote] Tiaaaa..... To była NA PEWNO Jagna- taki mały woreczek kompleksów :lol: Zawsze w takich sytuacjach ma nadzieję, ktoś (coś) się w końcu zainteresuje jej uchem i jej pozazdrości. A tu- nic, chętnych nie było, więc sobie chociaż poburczała :wink:
-
[quote name='virtavalo']a u mnie nikt nie sprawdzał ile miotów poszło z przydomkiem.Pewnie tak robia gdy jest podobny zarejestrowany w FCI. Mojego nie było i bez problemów sie obyło.[/quote] Kiedyś było tak, jak napisała SAWA- trzeba było mieć co najmniej dwa pokolenia psów wyhodowanych ze swoim przydomkiem. Kilka lat temu zmieniły się jednak przepisy i to , co powyżej nie jest już wymagane. :D
-
Mam jeszcze pytanie do Malwiny.... :roll: Pamiętasz może, gdzie odbywały się sympozja w 2003 roku? W jakimś hotelu? Może w tym roku nie zmieni się lokalizacja, a najchętniej nocowałabym gdzieś w pobliżu.... :roll:
-
[quote name='Gucio']NigdyNigdy-ten co jadł coś to który to był? :D[/quote] Hmmm... Poczkaj poczkaj.... :stupid: Pewnie oba coś jadły, ale jeden z nich skończył wcześniej :wink: No, w każdym razie, takie duże rude w klatce bliżej ringu to był Bursztynek, a ten mały rudy w klatce bliżej publiczności to była Jagienka. Jeśli się grzebało z jedzeniem, to na 100% Jagna :wink:
-
[quote name='Gosia i kropki']Bo ja mam troche mylący (nie mylący) nick ;) Gosia---> Brunetka z reguły w czerwonym, która od czasa do czasa wystawia haszczaki :)[/quote] To mi wystarczy! :D No pewnie, że wiem o kogo chodzi :wallbash: [quote name='Gosia i kropki']Przykład...hmm... Arktogea TSUNAMI w Kielcach ;)[/quote] No, to było pierwsze, co mi przed oczami przebiegło :wink: Bosz.... Ja się normalnie ze wstydu spalę na kolejnej wystawie.... :help1:
-
[quote name='Janosik']Oj ty moje tofane [b]Nigdu Nigdy [/b]ucałuj Bursztysia niech jego dobra passa nigdy się nie kończy :D [/quote] Done! :D Już mu się futerko na czole wytarło, tyle osób prosi o ucałowanie go. :roll: A mnie? Kto ucałuje? :lol: Dziękujemy za życzenia. :wink:
-
[quote name='Lara']Wyzej wspomniany niebieski namiot, a w nim moje wesolki :D [img]http://psiepola.w.interia.pl/dogomania/radom7_0505.JPG[/img][/quote] :lol: To ja koło Was też krążyłam jak meteoryt :roll: To znaczy, co i rusz kursowałam obok Was z Husky- raz z dużym rudym, raz z małym.... też rudym :lol:
-
[quote name='Malwa&Landi']i gratulacje dla bis weterana :wink:[/quote] Senkju :modla: ....no i gratulacje zwrotne ślemy :klacz:
-
[quote name='Malwa&Landi']ale chodziło mi o to sympozjum w Łodzi :wink: [/quote] Aaaa... No chyba, ze tak :lol: To było chyba w 2003 roku- wtedy z kolei mnie nie było :roll: Ale tym razem szykuję się na poważnie :D [quote name='Gosia i kropki'] A ja byłam w 2004 na sympozjum I było suuuuper!! Dzięki Tobie Kasiu [/quote] Ups! :oops: Dzięki nie dzięki. :wink: A.... powiedz.... no.... to znaczy.... która to Ty....? Bo ja już mam taki mętlik w głowie od tych nicków, avatarków i tych twarzy w realu, że ja już zupełnie nic nie wiem :oops:
-
Alfa Alfą, a reszta stada też musi sobie hierarchię ustalić. :roll: Ważne jest jeszcze to, co napisał Huskuś- przy czlowieku (czyli tej niby Alfie z prawdziwego zdarzenia) psy gryźć się nie powinny (to znaczy powinny wiedzieć, że im tego nie wolno). Prawdziwy Alfa jest nie tylko po to, żeby być dominantem, ale również po to żeby utrzymywać stado w ryzach. Czuwać, opiekować się i pilnować porządku. Tak a propos Alfy i jego udziału w porządku stada- mój Bursztyn, jako szef sfory kilkunastu Husky rozdzielał gryzące się samce, a nawet stawał na rzęsach, aby powstałe między psami napięcia załagodzić. Nie wiem skąd coś takiego się u niego wzięło, bo nie wiadomo mi (i nie tylko mi zresztą) nic na temat tego typu zachowania u wilków. Podejrzewamy, że chodzi tu o naśladowanie opiekuna, jako autorytetu i uczenie się pewnych zachowań właśnie od człowieka (gryzienie się przy człowieku było przez nas zawsze uważane za grzech najcięższy, a co za tym idzie wyciągane były odpowiednie konsekwencje :wink: )
-
[quote name='Janosik']Zadowolona jestem, ale pierwsi mogliśmy być gdyby nie brak P1.[/quote] Janosiku Drogi, obiecałam, że napiszę, więc słowa dotrzymuję 8) MAMY! :multi: Mamy kolejnego BiS'a Weteranów! :lol: No i serdecznie gratulujemy wszystkim zwycięzcom. :laola: I tym nie koniecznie zwycięzcom, którzy są ze swoich wyników zadowoleni też gratulujemy. :D A tych którym się tym razem nie udało, pocieszamy- nie na jednej wystawie świat się kończy (ani zaczyna :wink: )
-
[quote name='Gucio']Czasem nie Ty mi zabawki dawałas? :D Najlepsze to było jak suzkałam Janosika, podeszłam do NigdyNigdy, która rozmawiała z Janosikiem, pytam się 'dzieńdobry, Pani jest z dogomanii?' NigdyNigdy'tak, alenie kojażę Cię' cos tam coś tam 'a wie Pani moze gdzie jest Janosik?' 'przed chwilą z nią rozmawiałam' i nas zaprowadziła :lol:[/quote] :oops: Tiaaaa.... Ja tak właśnie myślę, kiedy jestem na wystwie :-? Wtedy teoretycznie jestem, ale mnie nie ma :lol: Wogóle, to ja Cię Guciu dobrze kojarzę, ale.... po avatarku jakoś mi nie przyszło do głowy, że to Ty (jestem wzrokowcem :lol: ). Wybacz- to się już więcej nie powtórzy. Gucio.... :wallbash: Gucio.... :wallbash: Gucio.... :wallbash:
-
[quote name='Malwa&Landi']No słyszałam jeszcze, że w tym roku tak jak przed ostatnią klubówką szpiców w Łodzi ma być sympozjum także myślę, że warto przyjechać i zapraszam bo ostatnio mi się podobało :)[/quote] Byłaś na sympozjum w 2004 roku? :roll: A... nie kojarzę :oops: W każdym razie, tak kombinuję żeby być ten jeden dzień wcześniej i posłuchać referatów- może być ciekawie. I jakby ktoś znał jakiś przyjemny hotel w Łodzi (najlepiej z tych większych- lubię się gubić w tłumie :wink: ), gdzie psy są mile widziane, to byłabym wdzięczna za wskazówki. No i oczywiście sędzia :roll: Sędzia na Husky interesuje mnie nade wszystko :lol:
-
Cóż mogę dodać....? :roll: Zgadzam się zarówno z HYSKYTEAM, jak i z Manu. Dadać mogłabym jeszcze tylko coś więcej z praktycznego punktu widzenia. Trudno jest czasem odseparować dwa psy (tak, jak to miało miejsce u Manu), trudno też zdecydować się na kastrację samca tylko dlatego, że chce dominować (względy etyczne), trudno też oczekiwać od zwierząt, że same sobie wszystko ułożą tak, jak by to zrobiły wilki w środowisku naturalnym (tym bardziej, że u wilków również zdarzają się zagryzienia w wyniku walk). Dlatego, osobiście troszkę psom zawsze "pomagałam" w ustawianiu hierarhii (o ile moja pomoc była potrzebna). Owa pomoc polegała na: 1.) Obserwacji obydwu psów i ustaleniu, który z nich ma większe szanse, racje i możliwości. Słowem- który z nich bardziej rokuje na to, że będzie szefem. WAŻNE, aby nie faworyzować tego psa, którego się bardziej lubi, lecz tego, który faktycznie może/powinien zostać szefem grupy. 2.) DELIKATNIE wspierałam osobnika rokującego na zwycięzcę w tym konkretnym konflikcie (jeśli walka odbywała się pomiędzy Alfą, a psem młodym z niższej połki hierarchicznej, wtedy wspieram Alfę- chodziło o utrzymanie starego porządku w sforze). Takie działanie ma na celu przyśpieszenie procesu ustalania hierarchii i jednocześnie ograniczenie urazów, które w tym czasie powstają (a niestety powstają i to wcale nie rzadko i nie małe :-? ) Wspieranie psa w takim konflikcie polega na dziesiątkach, a nawet setkach drobnych gestów, które onieśmielają jednego psa, a dodają pewności siebie drugiemu. Chodzi tu o kolejność karmienia, głaskania, pobłażliwości na pewne zachowania itp. Jednak wszystko musi być utrzymane w granicach zrodwego rozsądku tak, aby nie dyskryminować jednego psa i nie rozbisurmanić drugiego. To mają być zwykłe gesty, które pokazują, że Ty wybrałeś i uznałeś już swojego Alfę, a ten drugi....? Niech się lepiej podporządkuje :wink: Powodzenia! :D
-
[quote name='Malwa&Landi']Narazie jeszcze nic nie wiedzą :-? , o sędziach zadecydują dopiero pod koniec miesiąca... Jak się dowiem coś więcej to dam znać :wink:[/quote] Malwino, gdybyś "coś" już "gdzieś" zasłyszała, to byłabym (a przypuszcam, że nie tylko ja :wink: ) wdzięczna za informacje dodatkowe. :modla: Bedziem czekać :wink:
-
[quote name='Asiaczek']Bursztyn trzyma [b]klasę[/b], Ty trzymasz [b]kasę[/b], a Jagienka trenuje [b]samodyscyplinę[/b] i sprawa załatwiona! Tak trzymac! [/quote] :lol: Dziękujemy za miłe słowa. Będziemy się zatem starać podnosić [b]klasę[/b], zarabiać [b]kasę[/b] i ćwiczyć [b]dyscyplinkę[/b] (na [b]samo[/b]dyscyplinkę bym raczej nie liczyła :wink: ) Rozgrzewamy motorki na Radom :D