Podpinam się tutaj,bo to chyba najnowszy topik o kaszakach.
Tak się zastanawiam, czy one faktycznie są niegroźne.Rok temu mojej suce pojawiła się gula na szyi.Poszłam do weta,który od razu zaproponował krojenie, nie dając nawet żadnej supozycji co do rodzaju schorzenia.Stety lub niestety do zabiegu nie doszło,ponieważ gula okazała się być kaszakiem-objawiło się to poprzez opróżnienie.Usunęłam całą zawartość,zdezynfekowałam i ranka zagoiła się w ciągu 2 dni.
A teraz mam problem,ponieważ kaszak sie odnowił i wykazuje tendencje do ponownego wyjścia.
Moja psica ma 9 lat,jest wzrostu nieco powyżej kolana,waga 18 kg,serce zdrowe i teoretycznie nie ma przeciwskazań do zabiegu,jednak ciężko mi się na niego zdecydować.Z drugiej strony obawiam się,że sytuacja bedzie się powtarzać co jakiś czas i może dojść do np.zakażenia.
Czy ktoś ma jakieś doświadczenie w tej kwestii?