Jump to content
Dogomania

Gosia_z_Luką

Members
  • Posts

    177
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gosia_z_Luką

  1. Karka - WELCOME BACK!! :D :D :D Nie wiem, jak Wy, ale ja [b]bardzo chętnie[/b] zobaczyłabym jakieś aktualne zdjątka maluchów :D :loveu: Joanna&Tobi - moja sucz też nie ma rodowodu i też jest śliczna i (jak wyżej pisałam) była doskonale odchowana w domu pełnym miłości. Ale tu nie o to chodzi :roll: Naprawdę nie chcę po raz setny wgłębiać się "dlaczego rasowy=rodowodowy" - jest o tym mnóstwo wypowiedzi, mnóstwo topiców, a nawet specjalna strona internetowa... Ja z perspektywy widzę, że źle zrobiłam kupując psa bez rodowodu, mimo że moja Luka jest NAJPIĘKNIEJSZA I NAJKOCHAŃSZA na świecie! Przenigdy teraz nie zamieniłabym jej na bolończyka z rodowodem, ale mój następny pies będzie miał udokumentowane pochodzenie! :D Amen :wink: :fadein: ps. przyszła dziś ta obróżka od Malty! Jest oczywiście przepiękna, a biała wygląda w niej oszałamiająco!!! Na ulicy praktycznie nie ma czlowieka, który by się za nią nie obejrzał :jumpie: Porobię zdjęcia jak tylko znajdę chwilkę...
  2. [quote name='AnkaW']sprzedający często zastrzegają sobie unieważnienie transakcji jeśli kupujący sie nie spodoba.[/quote] Ale równie często NIE zastrzega tego, i wedle regulaminu ten, kto wygrał licytację musi otrzymać "towar" - w ten sposób szczeniak idzie nie do tego, kto zapewni mu najlepsze warunki, ale do tgo, kto wygrał licytację :evil:
  3. Ja to ogłoszenie już dawno widziałam. Widocznie nie udało się sprzedać i znowu "wrzuciła" szczeniaka na allegro :evil: Ostatnio aż krew we mnie zawrzała, jak czytałam ogłoszenie o małych gronkach bez rodowodu : "PILNE!!!Szczeniaki rosna i pilnie potrzebuja dobrego domu." :evil: :evil: :evil: Na allegro jest całkowita wolność słowa, przedmiotu ogłoszenia, fromy sprzedaży. Handlu zwierzętami NIKT nie kontroluje. Czasami na zamieszczonych fotkach widzę przestraszone, chude szczeniaki, siedzące w kojcu ogrodowym na betonie... Albo sukę z cyckami do ziemi, która rodzi z pewnością co cieczkę. Jest tona psów nierodowodowych, pełno "labladorów", amstafów, pitbuli... Co zrobić... :roll: :( ps.Cockerka - ja tam nie widzę żadnego ringu :o Mogę podobne zdjęcia (na tle czerwonego sukna) zrobić odpicowanej Luce i zapewniam, że będzie wyglądała jak rodowodowy pies.... :roll: ps. a widzieliście bichona frise za 4,75zł.?? :o :( Morelowego... :roll:
  4. Ania - masz moje 100% poparcie! ([size=1]aczkolwiek z tymi paluszkami to nie taki zły pomysł :evilbat: [/size]) Słuchajcie!! Zabierajcie manatki, rodzinki i PSY i przyjeżdżajcie nad morze!!! Byłam z białasem na 2-godzinnym spacerze!! Było cudownie! Najpierw szłyśmy plażą - jakieś 80-90 minut razem z ganianiem patyków i aportowanie sznurka. Psów praktycznie zero, ludzi b.mało. Słoneczko świeciło (chmurek troszkę było, ale słoneczko w większości wygrywało 8) ). A najważniejsze, że było CAŁKOWICIE SUCHO i NIE MUSIAŁAM PO POWROCIE BIAŁEJ MYĆ!!! 0X Wracając kupiłam kości cielęce - jedną po powrocie Luka przez pół godziny obgryzała. Teraz śpi, jest totalnie padnięta, wybiegana i wymęczona! Pysk ma cały we krwi :evilbat: Próbowałam to zmyć, ale niezbyt się udało... chyba czeka nas kąpiel :roll: Wszędzie szukam tej szczotki z metalowymi, prostymi zębami bez żadnych zakończeń - nigdzie nie ma! :( A kupować firmową KW w Karusku za 50zł mi się nie usmiecha :roll: :wink: Chociaż pewnie tak to się skończy. Coś mi jeszcze świta, że w takim duzym zool. w Gdańsku Głównym były te szczoty, pojadę jutro, może wreszcie mi się poszczęści... Muszę też kupić psią pastę do zębów (kolejne prawie 30zł...) i jakąś dobrą odżywkę (30-40zł). Niech mi ktoś teraz powie, że utrzymanie małego psa jest tanie!! 8) :-?
  5. U nas ładnie, najważniejsze, że sucho, a i słoneczko promyczków nie skąpi:D 8) Także zaraz biorę psa, piłeczkę i smycz i idziemy na długi spacer! Morze mnie kusi, tak dawno nie byłam :D
  6. Tomek - ja z allegro sporo korzystam ne ma się czego bać i właśnie nad takim jednym transporterkiem stamtąd się zastanawiam... Potrzebowałam tylko wymiary... Co do kości wędzonych, to nie podaję - jakoś nie mam zaufania do tych twardych "odprysków". Jak kość, to tylko surowa! Uszy są najpierw dokładnie wymemłane, aż zmiękną i taki kawałek nie jest zagrożeniem dla żołądka, czy jelit. Zresztą Luka je te uszy od dzieciństwa... Kiedyś kupowałam takie jasno-beżowe (one są jakoś inaczej preparowane, niż wędzone) - ale za mało śmierdzą i biała zaczęła je olewać... Za to uwielbia właśnie te wędzone! Ja mam akurat katar, więc nie czuję NIC, ale fakt, że śmierdzą okropnie (no ale w końcu jeśli psince smakuje, to cała rodzina musi się poświęcić :roll: :fadein: ). Oooo, ale bywa, że psinka tak chce okazać mi swoją wdzięczność za przysmak, że kładzie mi go w nocy na podusi :lol: Jesli chodzi o barwienie łapek - szczerze powiedziawszy nic takiego nie zauważyłam (jeśli chodzi o wędzone uszy, kości chyba trochę barwią). Za to kiedyś na wystawie kupiłam Luce taką podobno super "kość" o smaku bekonowym! I zostawiłam jej to do gryzienia, a sama poszłam do siebie do pokoju. Gryzła ją na kremowym dywaniku - nie wyobrażacie sobie nawet, co ujrzałam, jak wróciłam do salonu! Dywanik, łapy Luki i pysk Luki były w kolorze czerwono-brązowym, smród nieziemski, wszystko miało "aromat" wędzonego bekonu!! Szok :o :lol: Pseudohodowle i to, co się tam dzieje, to temat na osobny topic... Nie będę się już w tej kwestii wypowiadać, bo mi zaraz ciśnienie skacze... Niestety dopóki będą nabywcy takich szczeniąt, będą i pseudohodowle :roll: ps. zapomniałabym... [img]http://www.geocities.com/SouthBeach/Shores/5026/kbicflo.jpg[/img] WSZYSTKIEGO NAAAAAAJLEPSZEGO Z OKAZJI PIERWSZEGO DNIA W I O S N Y !!! :smilecol:
  7. Agnieszka - w tej CHodowli były podobno jakieś wariackie dzieci - być może mamusia dała im szczeniaki jako zabawki :evil: Takie jest życie... :cry: Ostatnio na allegro pojawiło się ogłoszenie mniej więcej o takiej treści: "niedawno kupiłem na allegro szczeniaka labradora bez rodowodu. Niestety okazało się, że jest on bardzo poważnie chory. Teraz nie mam pieniędzy na leczenie, dlatego proszę o wsprcie. Niestety wiem już, że nie opłacało się oszczędzać na zakupie szczeniaka." :roll:
  8. Tomek - dla mnie to za drogo :roll: Nie wybieram się na razie z białą nigdzie samolotem, a potrzebuję taki najzwyklejszy transporter tylko jako schronienie, jak gdzieś jedziemy (do rodziny/znajomych) i do samochodu... Ale dzięki za wymiary. Biała już po półgodzinnym lataniu za piłką na polku :D Teraz leży na kocyku i odpoczywa gryząc świńskie ucho (wędzone, więc to najbardziej śmierdzące - mmmmm 8) ). Jak pogoda się nie popsuje, po południu pójdziemy na długi spacer! Kupiłam jej szczotę do zębów - taką specjalną, psiarską. Mam ambitny plan szczotkować jej zęby 8) Ostatnio nasza wetka powiedziała, że już trzeba, więc pozostaje jeszcze zakup pasty i do dzieła :lol: Na razie powoli przyzwyczajam ją, że mam prawo wsadzić jej to ustrojstwo do pyska i szorować... A za pastę do zębów służy nam odrobina pasty na kanapki kawiorowej 8) - polecam; Luka już kocha szczotkę 8) :lol: ps. Tomek - polecam Neostradę! Zero problemów z netem (odpukać)! :D PRzeczytałam właśnie Twój post na dogsac - BRAWO! :thumbs: :klacz: Jak to się mówi... "tak powinno być w każdym banku" :wink: 8) Nie zgadzam się tylkoz jednym zdaniem: "pseudohodowli prawie nie ma". Zarówno moja Luka, jak i suczka sąsiadów (kupowali pieska zaraz po nas, zauroczeni białą) są z pseudohodowli. Z tym, że Luka z normalnego domu, gdzie sukę pokryto, bo "musi mieć choć raz szczeniaczki" - całkowite niedoinformowanie, ale fakt faktem; szczeniaki były odchowane SUPER! Piękne futerka, odkarmione, żywiołowe, skaczące po kanapach, kojec w salonie (a zapowiedzieliśmy się pół godziny przed tym, jak staliśmy już w drzwiach, więc nie było mowy o żadnym "przygotowywaniu" szczeniąt, czy fałszowaniu ich rzeczywistego odchowu). W dodatku 7 tyg. szczeniaki były nauczone siusiania na gazety!!! Dzięki temu biała nasiusiała nam w domu w niepożądane miejsce góra 5 razy!!! Ale sąsiedzi nie mieli już takiego szczęścia... :roll: Kupili kundelka (jako bolończyka!) - sunia wyrosła wzdłuż, sierść ma prostą i rudawo-morelową, jest bardzo lękliwa i wrażliwa psychicznie - baaaardzo. Podejrzewam, że nie jest nawet wynikim krzyżówki z czymś tam, ale po prostu zwykłym mieszańcem od dziada pradziada (mieszańcem ras miniaturowych, może jamnika króliczego, może shih tzu). "CHodowczyni" miała fabryczę shih tzu i tych właśnie "bolończyków". Skasowała ich na 600zł!!! :o Gdy sąsiedzi przywieźli małą, zaraz ich nawiedziłam - sunia miała bodajże 3,5 - 4 miechy, a wyglądała na 8 tygodni - chuda, sierść matowa, wytarta wkoło na łopatkach i pod pachami, wet ocenił, że musiała być gdzieś wiązana :o :( Niestety nie udało się wyprostować charakteru, mimo że wygąda ślicznie...
  9. AnkaW - tak właśnie jest - chart najpierw biegnie, potem myśli. Najważniejsze, aby właściciel zdążył wydać polecenie "stopujące psa" PRZED galopadą. A pogonić chart może nawet porwaną wiatrem siatkę albo liść :roll: Wszystko jednak zależy od właściciela; jego refleksu, a także stopnia ułożenia psa - Mała i Druga chodzą bez smyczy, Tilia panuje nad nimi samym głosem... Ale jeszcze raz podkreślam - to zależy tylko i wyłącznie od właściciela! A u nas spadł śnieg :cry: Ja kocham śnieg, ale nie w marcu!!! :evil: W zeszłym roku na Wielkanoc było pięknie - słonecznie, w miarę ciepło, sucho. W tym roku szykuje się chyba zimowa Wielkanoc :evil: ps.ile wysokości powinien mieć transporter dla bolończyka ok. 28-29cm w kłębie?? ps.2 - Mam pytanie - właściwie jak to się stało, że zdecydowaliście się właśnie na bolończyka? U mnie to naprawdę nisamowity zbieg okoliczności był. Właściwie jak już udało mi się ubłagać w domu o psa (błagałam dobre kilkanaście lat...), chciałam najpierw jamnika, potem pinczera średniego, myślałam też o goldenie/labradorze, staffiku i buldogu francuskim - także jak widać, cały przegląd ras i grup :wink: - obecnie absolutnie nie pokrywające się z moimi ukochanymi rasami :wink: Poza tym od września do grudnia musiałam wstawać o 6.00 i iść po bułki (musiałam udowodnić swoją odpowiedzialność :roll: 8) - i autentycznie dzień w dzień wstawałam o tej 6.00, ubierałam się (a wiadomo, o tej porze roku nie było to najprzyjemniejsze :roll: ) i szłam do sklepu :lol: Teraz biała padłaby chyba na zawał, jakbym ją z łózia o 6.00 wywaliła :evilbat: No i pewnego dnia, tuż przed Bożym Narodzeniem, wracając ze świątecznych zakupów, zaglądam do kiosku, a tam National Geographic z reklamą artykułu o psach na okładce i zdjęcie wilka z małym, białym pieskiem (bodajże hawańczyk, ale przystrzyżony-naprawdę śliczny!). Kupiłam gazetę, poszłam do domu, położyłam gazetę na stole (jeszcze nie zwracając uwagi na białasa na okładce). Przyszedł mój tata z pracy, usiadł przy stole, ja też usiadłam, patrzę na gazetę, patrzę na białasa i... olśnienie! :lol: Rzuciłam do taty: "ej, może takiego psa byś chciał?", na co on: "no, nawet mi się podoba, taki może być" 8) :lol: 27 grudnia, czyli niecały tydzień potem, Luka już u nas była :D
  10. [quote name='Cockerek']To się małej dzidzi Luka spodobała :lol: A swoja drogą, to jest dziwne conajmniej: pies niemoże być na plaży, bo może nabrudzić na piachu! Ale nie raz widzi się jak matka ściąga maluchowi gatki i każe siusiać (lub coś więcej) prosto na piasek. Gdzie logika![/quote] DOKŁADNIE TAK! 100% się z Tobą zgadzam! Albo kolejny debilizm - ściga się psy, które pływają w morzu, ale pies do wody kupy nie zrobi - za to człowiek nie ma oporów!! :evil: :evil: :evil:
  11. [img]http://img219.exs.cx/img219/7830/0503191338007ox.jpg[/img] Ta nóżka tylna :lol: :lol: :lol: To UDKO :lol: :lol: :lol: Jakbym białą widziała 8) [url]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/6318.jpg[/url]
  12. Tomek - przecież wiesz, że żartuję :fadein: Aga - ale ona słodka :D A nie masz większych zdjęć?? :roll: Na tych jej prawie nie widać :cry: Wiecie co, jeszcze mnie takie cudo kusi :D [img]http://www.galgo.de/berichte/b2004/slag0409.jpg[/img] [img]http://www.galgo.de/berichte/b2003/jahr0312.jpg[/img] [img]http://www.galgo.de/berichte/b2003/lasv0309.jpg[/img] To są szorstkowłose, hiszpańskie galgo - jak dla mnie cuda! Mniejsze od deera, ale w podobnym typie, charakter równie wspaniały! Niestety w Hiszpanii trzymane jako maszynki do polowania, po sezonie łowieckim są ... wieszane na drzewach! W necie krąży sporo stron ze zdjęciami - mówię Wam, makabra! To trzeba zobaczyć, nie da się tego okrucieństwa opisać... Zacharciłam trochę, za co przepraszam :wink: Ale sami zaczęliście ten temat, a jak ja usłyszę "chart", to już się nie zamknę 8) (chyba że mod wkroczy do akcji 0X ) - -żartuję, już wracam do bichonków :lol:
  13. Cockerek :lol: Charcik się uwali pod parasolem i powiemy, że to taki trochę zmechacony ręcznik kąpielowy :evilbat: A co do bolończyka na plaży - kiedyś Luka mi takiego stracha napędziła :roll: Karwia, prawie pusta plaża, przed nami jacyś ludzie z ok. 2-letnim dzieckiem. Nagle dzieciak zerwał się i biegnie z piskiem w naszą stronę. Biała w tym momencie smacznie spała, krzyk ją nagle zbudził i jak nie wystrzeliła! Zaczęła startować do nóg dziecka, warczeć, szczekać - przestraszyłam się nie na żarty! Złapałam ją, zaczynam ludzi (rodziców dziecka) przepraszać, a oni: :o "ależ nic nie szkodzi, jak cudowny, maleńki pieseczek, śliczny, a jaki bielutki..." :o :wink: Jak by był z nami deer, sami by dzieciaka pilnowali :wink: 8) Żartuję oczywiście, niedopuszczalne jest, aby nawet tak mały piesek nie był pilnowany :oops: Od tego czasu jak biała odpoczywa pod parasolem, zawsze jest przywiązana. Jak biega luzem, nie spuszczamz niej oka i odwołuję, jak tylko ktoś idzie...
  14. Agnieszka-teoretycznie od maja do końca września nie wolno psów wprowadzać na "miastowe" plaże. Ale w praktyce bolończyk, to bolończyk - jeżdżę z białą na plażę nawet latem :wink: A dla charta biegi po plaży to super trening!
  15. No to Wam teraz nie dam spokoju z tymi deerhoundami - sami chcieliście :lol: 8) Po pierwsze-ciekawa jestem, skąd macie takie rewelacje (pracochłonna pielęgnacja, polowania, dużo przestrzeni :o ). Deer to chart :wink: on biega na dworzu, a nie w domu - w domu czeka na spacerek najlepiej śpiąc na kanapie :lol: Mojej fascynacji deerami winna jest Tilia (bywa i tu i na Lukrowych i na charcim forum) - ma dwie deerki i jak zobaczyłam Małą i Drugą, po prostu się zakochałam (przyznacie, imiona mają iście snobistyczne :wink: :lol: ). Oczywiście wymagają ruchu, ale nie wielogodzinnych biegów! Lubią sobie "dawkować" ruch - kilka razy pogalopują, troszkę pomaszerują - wedle chęci. Spacery charcie wcale nie muszą być dłuższe, jak dla labradora, czy owczarka! Zresztą zawsze można brać udział w coursingach (terenowe wyścigi chartów), które pozwlają chartowi na "zrealizowanie się" w pogoni za sztucznym wabikiem... Poza tym nie słyszałam od Tilii, żeby jej deerki brały udział w polowaniach :o :wink: Nawet jak by chciały - to nie mogą, bo polowania z chartami są w Polsce zabronione... Zresztą czy KAŻDY labrador, czy wyżeł poluje? Nie, a przecież to też psy myśliwskie! Teraz o "przestrzeni życiowej" - hehe, jasne że fajnie byłoby mieć szkockie zamczysko, ale jak już pisałam - deer (i każdy inny chart) w domu najbardziej kocha swoje posłanko (a najlepiej swoją kanapę 8) - w domu charta "nie widać" - nie łazi za tobą. Tiliowe deerki w domu to straszne leniuchy - kochają łóżio i spanko :lol: Charty szaleją na dworzu, nie w domu! Tiliowe deery mieszkają w Warszawie, w bloku, bodajże w kawalerce! Pielęgnacja wcale nie jest kłopotliwa. Wystarczy regularne szczotkowanie, przed wystawą psa się trymuje (no, to może nastręczać pewnych trudności, ale bez przesady). Po spacerze wiadomo, że każdemu psu myjemy łapki i brzuszek - podobnie deerowi. Także żadnej filozofii tu nie widzę :roll: :wink: Deer ma fajowy charakter - zrównoważony, przyjazny, bardzo przywiązany do właściciela, prosty w wychowaniu - no i można go rozpieszczać bez obaw, że wejdzie właścicielowi na głowę (oczywiście są wyjątki, ale gdzie ich nie ma...?). Przy odpowiedniej motywacji i chęci łatwo i szybko się uczy (Tilia swoje deery szkoli, Mała troszkę trenowała agility). Ale to nie ON - nie bedzie automatycznie wykonywał poleceń. Musi chcieć, a w kwestii właściciela leży, aby charta zachęcić! Deer, pod warunkiem, że nie zostanie sprowokowany, świetnie dogauje się z innymi psami, nie jest konfliktowy, lubi zabawę. Tiliowe deery mieszkają jeszcze z małą kundliczką i kotami - doskonała symbioza! Jeszcze a'propos ruchu - właśnie dlatego drugi pies ma być duży, żebym mogła go męczyć na długich spacerach w każdą pogodę. Ja kochamy lasy, pola, takie włóczenie się. Niestety sami wiecie, że z bichonem nie można włóczyć się jesienią, czy snieżną zimą po polach i lasach :( A deer to lubi, lubi ruch, może biegać przy rowerze, może się ze mną włóczyć - tego od drugiego psa oczekuję. A przy tym nie chcę się na takim spacerze bać - mając deera nikt mnie nie zaczepi, a jak zaczepi, to pożałuje :wink: Także widzicie - można się zakochać :wink: 8) To wielkie psy, ale mają równie wielkie serducha, a przy tym nie tracą niezależności i "swojego rozumu" (co nie podoba mi się np.u labradorów - które kochają każdego niejako "bezinteresownie" - na charcią miłość i szacunek trzeba sobie zasłużyć!). Wygląd jest sprawą drugorzędną (dla mnie), ale deer w tej kwestii podoba mi się bardzo (i , Tomek, nie przez snobizm :wink:). U mnie na osiedlu mieszka deerka (którą niestety widuję bardzo rzadko :cry: ) - miałam z nią "bezpośrednią konfrontację" dwa razy i zakochałam się po uszy! Zrównoważona, łagodna (Lukę ciekawsko obwąchała) - dała mi się wymiziać i widać było, że jej się to podoba, ale jednocześnie skupiona była na właścicielu. Boska po prostu! A przy tym ta szara, szorstka bródka, kosmata sierść i długie łapy - cud miód :D Zresztą sami zobaczcie, jakie sceniaki cuuuudne: [url]http://www.festina.com.pl/images/styczen/Img_0013.jpg[/url] (miot C, hod. Festina) Gusta i guściki - jedni lubią charty, inni molosy 8) Agnieszka-przesyłam Ci na priva namiar na stronkę Malty, która te cudne obróżki robi! Mamy już taką jedną - jest świetna! Pięknie wykonana, śliczna i niedroga! :D Co do sterylizacji - rak narządów rodnych, rak sutków, ropomacicze - jak dla mnie to wystarczające powody :roll:
  16. Agnieszka - właśnie "jedynkę" zamówiłam :D Będzie pasowała do smyczy - mamy taką parcianą we wzorki indiańskie :wink: Zrobimy z Luki apacza :lol: Oh, ja mam strasznego stracha przed tą sterylką. Żadne moje zwierzę nie miało nigdy zabiegu operacyjnego, a wiadomo, sterylka to nie kastracja, tu jednak trzeba otworzyć brzuch - to operacja z prawdziwego zdarzenia :-? Ehh, no mam nadzieję, że jakoś to będzie... Najgorzej boję się ew. (odpuuuuuukać!!) powikłań :( I nie chciałabym, aby białej się jakoś diametralnie charakter zmienił - np. żeby nie stała się rozleniwionym kanapowcem... Już 100x bardziej wolę, żeby (jak to się dzieje w przypadku niektórych suk) zrobiła się bardziej szczeniakowata, bardziej energiczna. No ale najważniejsze, żeby operacja przebiegła dobrze, żeby mała szybko doszła do siebie i żeby ją jak najmniej bolało ... :roll: Sama 3 lata temu miałam bardzo poważną operację, wiem jak wszystko potem boli, jak ciężko dojść do siebie... Pocieszam się, że pies to pies, wyliże się szybciej niż człowiek, zresztą na całym świecie suki są "powszechnie" sterylizowane i świat się nie wali :roll: Ale i tak boję się bardzo i aż mi serce wali, jak o tym myślę :wink: Cały czas przypominam też sobie, jak bardzo bałam się, gdy biała miała podejrzenie o ropomacicze i jak czekałam na wynik, jak jechaliśmy pędem na USG... Nie masz zmartwień, człowieku, kup sobie psa 8) Zresztą ja na punkcie Lukasa jestem panikara straszna - od paru miesięcy nie mogę się nastawić psychicznie, żeby wszczepić jej chipa :wink: (u nas są obowiązkowe). Jak widziałam tą igłę - brrrr.... :roll: A kiedy Pusinek "planuje" pierwszą cieczkę?
  17. Eh, no takie różne proste to my już mamy (kilka nawet :wink: ) - teraz chcę coś specjalnego i wyjątkowego - na wielkie wyjścia :wink: (tak czy siak biała nie będzie mogła tego cuda stale nosić, bo wszystkie te taśmy są 3-centymetrowe, więc dość szerokie jak na bolończyka). No właśnie - Karka, Karka??? Może trzeba się złożyć na opłacenie rachunku, to dorzuce parę groszy :wink: :lol:
  18. Bichonomaniacy - POMOCY :lol: Chcę białej kupić nową obróżkę i... nie mogę się zdecydować na wzorek :D Pomóżcie mi, bo każdy z tych mi się podoba, najchętniej kupiłabym wszystkie, ale (na razie :lol: ) mogę sobie pozwolić tylko na jedną. Oto wzorki: 1. [img]http://republika.pl/tupwroclaw/9992_50.jpg[/img] 2. [img]http://republika.pl/tupwroclaw/orientczerw.jpg[/img] 3. [url]http://republika.pl/tupwroclaw/liwka1.jpg[/url]
  19. Agnieszka - tak, tak, planuję sterylkę w czerwcu, zaraz po mojej sesji biała idzie pod nóż... Czy się boję - o matko! Jestem prze-ra-żo-na! :roll: :wink: Mam same czarne scenariusze, ta narkoza, te szwy, boję się jak chol...a :wink: Ale wszyscy mnie pocieszają, że wszystko będzie ok, że suka już na drugi dzień jest "normalna" :wink: - no mam nadzieję! :lol: Wkurzyłam się strasznie - przeczytałam na "wszystko o psach" o tej babie, co otworzyła 'biuro martrymonialne' dla zwierząt - w większości nierodowodowych (sic!) - sama hoduje psy bez rodowodów - no porąbane babsko :evil: Najgorzej, że taka nic nie rozumie - jej głównym argumnetem jest to, że "pieski poszły do wspaniałych domów" :evil: Makabra, fabryka psów :(
  20. :BIG: STO LAT DLA CARMEN!! :new-bday: STO LAT DLA PUSI!! :bday: STO LAT DLA AGI!! :smilecol: Cockerek - nigdy nic nie zamawiałam z zagranicznych stron, ale ciekawa jestem, jak wygląda taki zakup, więc - do dzieła! :lol: 8) Biała wtrząchnęła w siebie dziś podwójny obiadek :o Mam nadzieję, że nie szykuje mi surprise w postaci ciąży urojonej :evil: - ostatnio jak miała taki apetyt, dostała mleka :roll: A pogoda paskudna, nawet nie miałabym jak jej wybiegać (ostatnio wybijałam jej szczeniaki z głowy 3.5-godzinnymi spacerami nad morzem :evilbat: ). Przesilenie wiosenne, spać mi się chce, Luka też chodzi tylko z kąta w kąt, żeby się gdzieś uwalić i zdrzemnąć... A ja już się nie mogę doczekać, kiedy będzie SUCHO!!! Mam dość deszczu, śniegu, pluchy, odwilży :( Chcę wreszcie zabrać mojego psa na długi spacer, a nie tylko dreptać pod blokiem!!!! :evil:
  21. [quote name='Genia']Bronia-ja jeszcze Ci polecę ksiązkę /jest we wszystkich sklepach z art. dla zwierząt/ <Jak wybrać psa czyli poradnik dla przyszłego właściciela>Nancy Baer i Steve Duno.<[/quote] Ja z kolei szczerze NIE polecam tej książki! Poglądy są w niej (delikatnie mówiąc) - przedpotopowe... A DOBRY hodowca nigdy nie będzie ukrywał wad i problemów danej rasy!
  22. [quote name='bognik']Nie to co bichony, tylko białe i hawańczyki, tylko odcienia jasnego. [/quote] A lwie pieski?? :roll: To chyba nie jest 'odcień jasnego' :wink: 8) : [img]http://www.ozpets.com.au/dogs/review/media/lowchen/ChMaestro1.jpg[/img] [img]http://www.lowchensaustralia.com/dogs/SabuBrushdnSepiaTones.jpg[/img]
  23. Hmmm... to i ja się wtrącę :roll: :wink: Po pierwsze - bardzo duży wpływ na charakter i zachowanie psa ma WYCHOWANIE, szkolenie i prowadzenie od początku. Dla mnie jest niedopuszczalne, żeby bolończyk kogokolwiek bez powodu ugryzł!! Musiało to być spowodowane albo złym wychowaniem psa, albo jakąś wyjątkową sytuacją - bolończyk jest psem niemal zupełnie pozbawionym agresji, takie zachowanie to ostateczność! Podobnie jest ze szczekaniem - jeśli tylko szczeniakowi nie będziemy pozwalali ujadać bez powodu - dorosły pies będzie dobrym stróżem (tzn. będzie alarmował tylko wtedy, gdy naprawdę coś się dzieje). Ale trzeba też rozumieć psa - jeśli ktoś obcy kręci się za drzwiami, nie wolno nie pozwalać mu szczekać! To jest naturalny odruch - jak Luka zerwie się ze szczekiem, idę za nią, patrzę przez judasza, CHWALĘ JĄ i spokojnie odchodzę. A ona - milcząc idzie za mną! "Robota wykonana! Zaalarmowałam Pańcię, ale szystko jest OK, więc nie muszę już szczekać"...Olbrzymi wpływ ma też sam dom, w którym wychowuje się szczeniak. Jeśli mieszkają w nim nerwowe, krzykliwe, nadaktywne osoby - jest olbrzymia szana, że pies też się taki stanie! To, że dany bolończyk ujada (daję głowę!) jest spowodowane złym wychowaniem - najczęściej - zbytnim rozpieszczeniem i traktowaniem bichona jak zabawki.... Teraz o psim zapachu, linieniu itp... Otóż moja Luka MA psi zapach - gdy jest mokra, albo gdy wróci z aktywnego spaceru. Jeśli komuś przeszkadza psi zapch, powinien kupić pluszaka albo figurkę z porcelany. Oczywiście w przypadku bichonów zapaszek nie jest intensywny, ale JEST - to też pies i trudno wymagać, aby jego gruczoły, skóra, sierść, uszy, łapy itp. nie miały żadnego zapachu! :roll: Moja Luka również linieje. Sierści wprawdzie jest bardzo mało, ale JEST. Czarne ubrania są "moherowe", krzesła muszę czyścić z białych "kotów". Jak już mówiłam - nie można tego absolutnie porównać do linienia ONa, czy goldena, ale sierść z bolończyka (podejrzewam, że i z maltańczyka i z lhasa też) jednak wychodzi. Nie róbmy z tych psów pluszowych zabawek! "Nie linieje, nie ma psiego zapachu, nie alergizuje, nie ślini się" - to jest charakterystyka porcelanowej figurki, a nie psa! :roll: Gruczoły okołoodbytowe (dla niezorientowanych :wink: ) mieszczą się mniej więcej pod odbytem. Zbiera się tam wydzielina, którą pies "zdobi" swój kał - właśnie po zapachu tej wydzieliny psy się rozpoznają. Niestety zazwyczaj pies produkuje tego zbyt dużo i w konsekwencji gruczoły mogą się zatykać. Dlatego ważne jest, aby w mairę regularnie wyciskać w specjalny sposób gruczołki. Zapach jest nieziemski 8) Ja wyciskam sama - nic trudnego, ale zanim ktoś się za to zabierze po raz pierwszy, lepiej, żeby był "przeszkolony" przez swojego weta, który zademonstruje, jak trzeba to zrobić. Ja oczyszczam gruczołki Luce mniej więcej raz na 2-3 tygodnie, ale niektóre psy wymagają nawet cotygodniowego oczyszczania, a niektórym wystarczy raz w miesiącu... Co do uczulania. Proponuję najpierw zrobić wszystkie możliwe testy oraz wybrać się do hodowcy (najlepiej takiego, który ma dużo psów) i posiedzieć u niego kilka godzin. I pamiętać, że nic nie daje gwarancji, że alergia np. nagle się nie pojawi po 5 latach wspólnego życia z psem, bo i takie przypadki niestety się zdarzają.
  24. AnkaW - dokładnie tak!Jak ja widzę, jak znajomi z westem (zresztą baaaardzo łagodnym i kochającym inne psy samcem (jak na teriera, to jest ewenement :o ) - jak boją się o niego na każdym spacerze, boją się spuścić ze smyczy, bo u nas na osiedlu sporo jest psów, które są przez (wrrrrr) właścicieli wypuszczane samopas - i niemal na każdym spacerze któryś z tych psów chce im wetsa zjeść :( Ja dziękuję Bogu, że mam suczkę - ona jest zaprzyjaźniona z tymi psami i zawsze jakiś się do nas przyczepi :wink: Generalnie z moich obserwacji wynika, że większość jest psów-samców, gdziekolwiek jedziemy-zazwyczaj samce, idę na plażę - większość psów... Jak masz suczkę, jest fajnie, jak psa-może nie być za ciekawie. Zresztą gdyby to był Ow.Niem., bokser, czy cokolwiek innego, co umie się obronić (albo odstrasza samym wyglądem), pół biedy... ale w przypadku bichonów - no cóż :roll: nie ma szans :( Moją Lukę w przypadku ataku innej suki ratuje tylko futro (i ja 0X )... Dlatego pozostanę wierna suczkom :lol: ps. ewentualnie możesz dokupić swojemu maltanowi jakiegoś dużego kumpla, (ja dla Luki szykuję deerhoundkę -podobno wtedy ludzie sami będą zabierać swoje psy z naszej drogi :lol: :lol: :lol: ) A teraz idziemy na spacerek (ale najpierw muszę białą z łóżka wygrzebać :wink: ) A ta czekoladka-lewek - no mmmmmmm..... nie mogę się napatrzeć! Karka-spotkałaś się może osobiście z takim umaszczeniem?? Są czekoladki w Europie? (bo w Polsce chyba nie :( )??
  25. Bronka-nie miałam nigdy pieska, a Luka jst moją pierwszą sunią wogóle. Ale nie sądzę, aby były jakieś rażące różnice p-dzy psem, a sunią u bichonów. A z pewnością nie większe, niż u innych ras. Ogólnie mówi się, że pieski są bardziej niezależne (wiadomo-suczki im w głowie :wink: 8) ), w okresie cieczkowym mogą być niespokojne, mogą uciekać... Ale myślę, że to kwestia prawidłowego wychowania i prowadzenia od szczeniaka (aby można go było zawsze "zastopować")- ew. kastracja. Suczka jest o tyle fajna, że jeśli masz większość psów-samców na osiedlu (szczególnie tych biegających luzem), będziesz w spokoju wychodziła na spacery. Moja Luka ma mnóstwo kumpli-"trampów" i zawsze z nimi się wita - nie wiem,czy tak różowo byłoby, gdyby była samcem - wiadomo - walka o terytorium i te sprawy :wink: Także rozejrzyj się po osiedlu, jakiej płci psy biegają, zastanów się, jakiej płci psy są w Twoim bloku/sąsiednim domu. Przed kupnem psa się o tym nie myśli, ale potem okazuje się na przykład, że z duszą na ramieniu wychodzisz z psem na każdy spacer, bo w Twoim bloku mieszka rottweiler,który nie toleruje małego sąsiada i za każdym razem chce go zjeść. Jak masz suczkę jest duże prawdopodobieństwo, że rottweiler się zakocha i będzie super przyjacielem :wink: Oczywiście na odwrót, gdy jest to rottweilerka :wink: Jeśli chodzi o suczkę jest jeszcze sprawa cieczki mniej więcej co pół roku. jeśli nie chcesz wystawiać, polecam sterylizację. Ale cieczki mojej Luki są zupełnie niekłopotliwe (nie licząc amantów na spacerach)-nawet nie nosi gatek-wylizuje się pieknie, zresztą taki maluch niewiele nabrudzi... Jeśli chcesz wystawiać weź pod uwagę to, że samce są często bardziej okazałe i większe - czasami po prostu badziej reprezentacyjne. My wybraliśmy suczkę, bo zawsze chcieliśmy mieć dziewczynę (nawet mowy nie było o chłopaku :lol: ) i w przyszłości też myślę głównie o suczkach...
×
×
  • Create New...