-
Posts
1215 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by florance
-
Jak byście go kupili, to by wam i tak wszyscy wmawiali, że macie yorka :lol: :lol:
-
a tak w ogóle to ja chciałam chihuahue kupić 8) niestety (albo na szczęście) mój mąż kazał mi go sobie z głowy wybić :lol: sznaucer był w sumie kompromisem :evilbat: no i mamy diabła w domu :lol:
-
moja nawet jak kupowałam jednego to stwierdziła, że jestem nienormalna... :lol: chociaż bardzo go polubili i jak do nich jeździmy to borysek przechodzi z rąk do rąk :lol:
-
hehehehe ale trzy pewnie jeszcze fajniej? :lol: :lol: :evilbat:
-
orsini wielkie dzięki... na razie wystarczy mi kłopotów z jednym 8)
-
widzicie jak to jest... jak wy jesteście zależne od rodziców, to chcecie mieć całą gromadkę, a jak ja mogłabym mieć i dziesięć to wystarcza mi jeden W ZUPEŁNOŚCI :lol: :lol: No... gdybym miała dom z ogrodem, to biegałby tam jeszcze szary mastiff neapolitano ;)
-
orsini - 5 psów?? :o niezła jesteś :lol: Dobrze, że nie jesteś moją córką :lol: :lol: :lol:
-
Właśnie zrobił dwie spore kupki!!!! :laola:
-
Mek on pierwszy posiłek dostał ok 15... dziś rano już czwarty, a kupki nadal niet... NIestety nie zadzwoniłam wczoraj się skonsultować, bo sama padłam i spałam do teraz... Mój mąż to ma dopiero szpital w domu...:)
-
cholera... teraz dla odmiany w ogóle kupy nie robi :( właśnie dostał 3ci raz jeść... od 15 (wtedy dostał pierwszy raz) nie ma kupki... obawiam się, że jak mój wróci z pracy to będzie miał kurs do lecznicy znowuż :(
-
mi się wydawało, że sznaucer to popularna rasa... a tu wszyscy yorki i yorki... :roll:
-
a wiecie co jest najlepsze...? tak zbaczając z tematu... Już w sumie z 15 ossób mnie pytało, czy to york!!! :evil: zawsze w lecznicy w poczekalni ktoś zapyta..."a to york, prawda?" identycznie było na spacerach i dziś jak tankowałąm auto to na stacji - babka to samo... :evil: ja rozumiem, że on bez metryki i w ogóle, ale żeby od razu york?? :o
-
Pies nie zwrócił!! Byłąm w przychodni... dostał jeszcze jakiś zastrzyk i jutro na kontrolę... (ale już bez kroplowki - mam go karmić kurczakiem na razie). Oczywiście wszyscy byłi zadowoleni, że mu się polepszyło, ale jednocześnie nadal nie mają pojęcia co mu jest... (chyba nawet byli zdziwieni, że już jest lepiej) Dziękuję wszystkim, którzy trzymali kciuki :))
-
nadal nie zwrócił...
-
Orsini zwariowałaś? mam mu łapki zgolić?? :o nigdy w życiu, on ma długą gęstą sierść na łapkach i tych zgolonych placków prawie nie widać... jak on by wyglądał?? :lol: Ps. zjadł 3 łyżki wstrętnej papki i nadal jest głodny... czekamy, co się wydarzy...
-
Robin może w tym tyg w końcu kupimy cyfrówkę to będzie więcej fotek... chociaż on na razie mało fotogeniczny, bo nawet mu łapki do kroplówek ogolili :(
-
no Agatko... masz się czym pochwalić...:) piękne psiaczki :)
-
wiem, wiem, teraz tylko sęk w tym, żeby nie zwrócił... bo w niedzielę też był wesoły i głodny... niestety skończyło się źle... matko, ile to już dni trwa :o
-
no muszę przyznać, że chyba się przejęli... podobno za każdym razem zbierali się w trójkę nad psiakiem i debatowali... do tego nie liczyli stawek wg nocnej taryfy, co też jest miłe... A mały chyba wraca do sił bo już jest conajmniej głodny (a jego udko się niestety jeszcze gotuje)
-
ale oni mieli sto pomysłów... naprawdę tak trudno odróżnić zwierzęce choroby? Najpierw wymyślili, że to poszczepienne, ale szybko to wykluczono... potem, że w momencie jak go szczepili miał już w organizmie rozwijającą się chorobę (jedną z tych, na które był szczepiony, ale cholera wie jaką)... w międzyczasie byłą teoria stresu... ale po czym? no i na koniec, że zjadł coś, co mu utknęło w jelitach, ale nie widać tego na rtg (co wykluczyło badanie kontrastem)... Przecież to paranoja! Właśnie podałam mu wodę pierwszy raz od trzech dni (tak kazali jeśli kontrast wyjdzie ok) i pije... Jak jej nie wyrzygoli to ok południa mam mu ugotować kurczaka z ryżem... i jak tego nie zwróci tzn, że jest dobrze... (ale i tak mam przyjść na konsultację).
-
Dzięki za miłe słowa, jesteście kochani :) Mały wczoraj o północy zrobił taką kupkę jak trzeba było, więc obędzie się bez krojenia... Dziś chyba jest z nim lepiej, bo zaczyna nas podgryzać... Do 14 mam go obserwować jeszcze i iść do lekarza... Dziwi mnie tylko, że czterech lekarzy się konsultowało w jego sprawie i nikt na nic mądrego nie wpadł... Mnie niestety przy tym najgorszym nie było, bo bym kazała mu jakieś badania krwi porobić czy cuś... Nie wiem, czy leczenie zwierząt polega na metodzie prób i blędów?? To naprawdę dobra lecznica, nie chodzi im na pewno o zbijanie kasy, a jednak czuję mały niedosyt...
-
wróciłam z delegacji... dzięki za słowa wsparcia, ale niestety z bublem jest bardzo źle... dwa razy dziennie musi mieć kroplówkę, lekarze nie wiedzą co mu jest :cry: miał robione rtg, ale nic nie wykazało... lekarz dał mu podono jakieś coś, co ma zabarwić kupkę, jeśli nie zabarwi to znaczy, że mu się zapchało jelito i trzeba będzie ciąć!!! :cry: ech... nie dość, że maluszek ciężko chory to i ja wróćiłam z zapaleniem oskrzeli... mam dość wszystkiego :(
-
Właśnie najgorsze, że nie wiem co mu jest. Wetka nie rzuciła żadną nazwą choroby, tylko, że prawdopodobnie poszczepienne... Moja znajoma, która studiowałą weterynarię (ale nigdy nie praktykowała) nastraszyłą mnie, że mógł wziewnie się jakimś wirusem zarazić w sobotę na szczepieniu... :(
-
Dzięki, ale raczej go nie wyściskam, bo takie małe zwłoczki leżą, że aż strach dotykać...:(
-
nie wiem... prawdopodobnie reakcja na szczepienie (chociaż wcześniej żadnych objawów nie miewał). Od soboty w nocy zwraca i ma rozwolnienie... Na razie dostał zastrzyk rozkurczowy i przeciwwymiotny, ale jak do 17 mu nie przejdzie to będą dalesze analizy plus kroplówka, żeby się nie odwodnił :cry: Najgorsze, że mnie przy nim nie będzie!!!! :( Boję się, że złapał jakiegoś wirusa w przychodni (mimo, że nigdy nie puszczam go z rąk)