Belga
Members-
Posts
361 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Belga
-
To pewnie dr Jarosław Wypart i jego żona dr Małgorzata Wojtasiak-Wypart. On jest świetnym chirurgiem, a ona znakomitym anestezjologiem. Oboje są twórcami VetSerwisu [URL="http://www.vetserwis.pl/"]http://www.vetserwis.pl/[/URL] Przyjmują też w Żoliborskiej Klinice Weterynaryjnej ul. Schroegera 72 tel. 834-54-53
-
Greven ma wielkie zamiłowanie do konfabulacji!:evil_lol:
-
[quote name='Greven'][LEFT]Jestem taka zboczona, że mam zaufanie tylko do "swojego" weterynarza ;)[/LEFT] Nie wiedziałam, że u mnie są szczury. Biedna ja! [/quote] Greven, zmieniłeś(aś) płeć?:-o
-
Mam 9-letniego hovawarta, który posiada "wilcze pazury" - i nie ma z tym najmniejszego problemu! Pazury kontroluję i mniej więcej raz na pół roku przycinam!
-
[quote name='asher'] Po drugie, jest wiele ras pasterskich, o wiele popularniejszych w tej pracy, niż ON i jakoś im nie wydłużaja się tylnych kończyn? [/quote] Chociażby OB!
-
[quote name='asher'] Niech mnie ktoś oświeci, bo nie wiem - czemu tak głębokie kątowanie, jak mają dzisiejsze eksteriery ma służyć? Co to psu daje? ;)[/quote] Ja też bym bardzo chciała się tego dowiedzieć!
-
[quote name='Mrzewinska'] 5. Brak prawdziwej odpowiedzialnosci karnej i finansowej za zachowanie zwierzecia. Zofia[/quote] Dopóki nie będzie spełniony powyższy warunek, niestety nie będzie to możliwe!
-
Najwięcej informacji uzyskasz "u źródła" - czyli tu: [URL="http://www.owczarek.pl/"]http://www.owczarek.pl/[/URL]
-
Moja suka (OB) od chwili zamieszkania w moim domu, w wieku 1,5 roku, wędrowała po schodach bez najmniejszych oporów. Trwało to około 2 lat, po czym całkowicie przestała po nich chodzić! Dotyczy to tak jak u Ciebie tylko schodów wewnętrznych (dość stromych), po tych na zewnątrz (pięć stopni) nadal wchodzi bez problemu. Wszelkie moje wysiłki aby przekonać ją do pokonania oporu spełzły na niczym. Dałam więc sobie (i jej) spokój i tak jest już od ponad pięciu lat, z tym, ze moja nie histeryzuje zostając na noc na dole. W każdym razie w naszym przypadku nie ma to nic wspólnego ze stawami - suka jest całkowicie sprawna i zdrowa. Ja przypuszczam, że kiedyś będąc sama w domu musiała się wywalić schodząc po schodach i to ją tak zraziło. W naszym przypadku to bardzo prawdopodobne, bo ona nie potrafi chodzić spokojnie, tylko musi wbiegać i zbiegać, a z ostatnich stopni zeskakiwać (jak to OB).
-
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
Belga replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I jak tam nasz Mazaczek? -
Nie mam sumienia karcić psa, ktory byl już wystarczająco skrzywdzony przez ludzi. Zresztą, mimo, ze jest ze mna już rok, cały czas pracuję nad pozyskaniem jego całkowitego zaufania i wiem, że najmniejszy gest z mojej strony, ktory by go przestraszył, móglby wyrządzić bardzo dużą szkodę w naszych relacjach. Piesek wychował się na ulicy (wiejskiej, w otoczeniu lasów) i kiedy go poznałam, zachowywał sie bardziej jak lis niż jak pies. Owszem, zgadzam się a Waszymi radami, lecz każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie. Ten piesek zupełnie nie nadaje się do karcenia! Za rady oczywiście dziękuję!:lol:
-
No właśnie, ja mam podobny kłopot z moim psiakiem, którego rok temu wzięłam z ulicy (miał wówczas około roku). Generalnie jest posłuszny i bezproblemowy, jednak ma bardzo silny instynkt myśliwski (pogoni) i kiedy zobaczy lub wyczuje jakiegoś zwierza, staje się całkowicie "głuchy" na wszelkie wołanie. Zastanawiam się nad szkoleniem PT, lecz szczerze mówiąc nie jestem przekonana, czy szkolenie jest w stanie pokonać tak silny instynkt. Jak uważacie? Narazie piesek biega tylko po naszym ogrodzie (na szczęście ogrodzenie mam bezpieczne), a na spacery chodzi na smyczy flexi (piesek jest wielkości dużego jamnika).
-
[B]Vectra[/B], natychmiast się do Ciebie przyłączę!:mad:
-
Oto moje dwa pieski: Belga zaraz po adopcji [IMG]http://foto.onet.pl/upload/5/93/_579965_n.jpg[/IMG] i później [IMG]http://foto.onet.pl/upload/5/58/_579967_n.jpg[/IMG] Gawrosz, kiedy mieszkał na ulicy [IMG]http://foto.onet.pl/upload/9/83/_579972_n.jpg[/IMG] i później [IMG]http://foto.onet.pl/upload/27/3/_579974_n.jpg[/IMG] i razem [IMG]http://foto.onet.pl/upload/46/33/_579975_n.jpg[/IMG]
-
Już wysłane!
-
Przed podaniem narkozy koniecznie trzeba zrobić badania ogólnego stanu zdrowia psa - badanie krwi, osłuchanie serca! Tymbardziej kiedy piesek jest ze schroniska i nie wiadomo na co w życiu chorował! Nie chce Cię straszyć, lecz parę lat temu mój jamnik przy usuwaniu kamienia nie obudził się z narkozy. Wet zbagatelizował sprawę i ocenił stan zdrowia "na oko". Podstawowe badania są niezbędne!
-
A, to dobrze! Ale mnie przestraszyłaś!
-
Coż to za tajemniczy, niepokojący tekst???
-
Może coś przeoczyłam, lecz mam pytanie - jak dawno Nikodem był wykastrowany? Miałam podobne problemy z moim psem i przerabiałam wszelkie metody zapobiegawcze jakie były Ci tu proponowane. Nie skutkowało nic! Owszem obroża uzdowa spowodowała, że wogóle mogłam utrzymać psa na smyczy (mój waży 50 kg). Natomiast po kastracji problem całkowice zniknął, lecz oczywiście nie nastąpiło to odrazu, a dopiero po około pięciu miesiącach od zabiegu. Może i u Was to zacznie działać? Życzę Ci tego z całego serca i mocno trzymam kciuki, bo doskonale znam uczucie bezsilności, które przeżywasz.
-
I o sylwestrowych emocjach, bo bardzo się o niego niepokoiłam!
-
PALATINA, powiedz mi proszę kto Ci wyrył imię psa na kamieniu? Ja też o tym myślałam, lecz nie wiem, czy można to zlecić np. kamieniarzowi? Narazie na grobku mojego psa mam tylko symboliczny kamień.
-
Miałam takie dziwne przeczucie, że Greven swoimi opowieściami pięknie wypełnia nam i sobie świąteczny czas. Teraz, po wyrywkowym przejrzeniu paru innych wątków Grevena mam już pewność - gratuluję talentu! Popracuj nad chronologią.
-
Greven, poradzić się fachowca oczywiście powinieneś, ale Księżniczka ma prze**** z całą pewnością! Taka sytuacja w domu jak macie teraz to koszmar dla wszystkich! Rzeczywiście macie wielki problem. Skoro Twój wspólnik tak kocha sunię, że nie mógłby jej oddać, to jak przeżyje jej zagryzienie? Czy z miłości chce jej zgotować taki los? Moja znajoma przygarnęła kiedyś bezdomną sukę, która nie została zaakceptowana przez jej "pierworodną". Nienawiść do suczyny była tak wielka, że nie mogły się spotkać nawet na moment. Znajoma mieszka w domku, więc izolacja była nieco łatwiejsza, choć oczywiście męcząca. Pewnego razu moja znajoma musiała wyjechać, zostawiając suki i psa pod opieką przyjaciółki. Wystarczył moment nieuwagi i po powrocie właścicielka suczki już nie zobaczyła. Drugi znany mi przykład to dwie siostrzyczki - dogi niemieckie, które od momentu dorośnięcia zaciekle się tłukły, do tego stopnia, że jedna drugiej złamała żuchwę, a ich pan przy okazji rozdzielania miał złamany obojczyk. Jednak państwo tak bardzo je kochali, że nawet słyszeć nie chcieli o oddaniu którejkolwiek. Ta "miłość" skończyła się tym , że musieli wezwać weterynarza aby "dobił", czyli uśpił jedną z suk, bo już nie było czego składać. Właśnie suki są tak zaciekłe w nienawiści, że cały czas czekają tylko na okazję by dopaść swoją ofiarę. A Księżniczka z całą pewnością jest taką ofiarą i Twój wspólnik musi to zrozumieć zanim będzie za późno! To właśnie ona powinna mieć inny dom, w którym będzie szczęśliwa i bezpieczna. Chyba lepiej trochę popłakać z powodu rozstania niż później opłakiwać tragedię i mieć obciążone sumienie.