-
Posts
245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Izabela.S
-
Ursusik ma chyba dom tylko jego ludki nie wpadli na pomysl zeby zadzwonic do schronu :roll: Jest niesamowicie ulozony, zna wszystkie komendy i lubi blondynki :lol: Supergoga powstawiaj foty Jozia w czapeczce, moze mikolaj kogos chwyci za serce? Jozio pomagal innym psiakom ze schronu, zebrac pieniazki na swiateczne smakolyki dla nich...
-
I jeszcze raz Ursusik :lol: :loveu:
-
Dzis dwa psiaki ze Schroniska "Ciapkowo" kwestowaly na festynie Mikolajow. Jozio i Ursus swietnie sie sprawdzili w roli Mikolajow. Chcialabym bardzo podziekowac Sonii i Natalii za pomoc przy futrzakach i rozdawaniu ulotek. Nie moglabym wziasc dwoch psow, i to jakich! Olbrzymow w czerwonych czapach :) Pogoda troszke nie sprzyjala bo padal deszcz co widac zreszta po Joziu :) Wzbudzalismy wielkie zainteresowanie, ludzie robili psiakom zdjecia, pytali skad jestesmy. Dziewczyny nawiazaly kontakty z ludzmi, ktorzy chccieliby pomoc schronisku. Mysle, ze jak dotra do domu to same o tym napisza. A to Ursus. Jest w schronie od tygodnia i nie wiem dlaczego upodobal sobie mnie...;) szczerze mowiac, boje sie rotkow ale ten to cud miod i orzeszki :lol:
-
[quote name='kordonia']Zdjęcie dnia (niemożliwe stało się wykonalne) :lol: : [IMG]http://img83.imageshack.us/img83/8077/wszystkieec7.jpg[/IMG][/quote] Niesamowite! :lol: a za razem cudny widok :loveu:
-
Wolontariusze,zbiorka w schronie w niedziele o 12.00 :) idziemy na festyn :) Nie czekamy na spoznialskich ;)
-
Spokojnie Wiewiora, nie sprzedam go za paczke landrynek ;) Idziemy na spacer a ze do trojmiasta zawitaja mikolaje to Jozek tez bedzie "mikolajem" zachecajacym ludkow do odwiedzin w schronisku. Jozek jezdzil juz autobusem, spacerowal po sopockiej plazy, to nie buszmen tylko bardzo fajny pies! :lol: I bede na niego uwazala, o to mozesz byc spokojna.
-
[quote name='loozerka']Iza, nacinij edit na dole pierwszego w watku postu, potem go advances wtedy otwiera sie edycja tytulu i po porstu wpisujesz nowy :)[/quote] dziekuje, wlasnie zmienilam :)
-
Nie potafie zmienic naglowka w temacie Saby :oops: podpowiedzcie prosze :oops: Czytam wieczorami relacje Kordoni, serduszko sie raduje a jednoczescie jest ogrona tesknota za mala czekoladka..... Biuro czyli dawny pokoj Saby przejela ksiegowa, nawet dobrze bo kiedy wchodzilam tam i widzialam jeszcze jej poslanka ( Saba miala gooooore poduszek, materacyki i wykladzinki zeby bylo jej cieplo w tyleczek :lol: ) to lzy same nabiegaly do oczu. Jeszcze raz dziekuje Ewie za wspanialy dom dla tej malenkiej kruszynki i prosze o czeste relacje i zdjecia! Tak sie zarzekalam, tak mowilam, ze juz zadnych psiakow ( oprocz Jozia) ...... a tu wczoraj wypatrzylam taka mala psia biedke.... to kawaler, taki starszy zdziwaczaly tetryk :lol: niesamowity :lol: Zaloze mu watek i.... poszukamy mu domu :)
-
Jozio w niedziele idzie ze mna na festyn mikolajow. Wolontariusze kochani macie czas w niedziele zeby mi troszke pomoc ? :)
-
Po Sabinkowym cudzie wierze, ze i Jozus znajdzie swoj dom. A tymczasem umilam mu czas spacerami, dzis dostal wielgachna koooooosc! :lol: No i pase go troche zeby nabral cialka. Olka, tak mu dobrze z tym mizianiem, ze nie chce dobrowolnie wchodzic do swojego kojca :lol: Kiedy sie tak zapiera, biore szczote i czeszemy sie jeszcze z 15 minutek :lol:
-
Bylam dzis w schronie kapac Jozia przed wyjazdem do Wawy. Niestety nikt po niego nie przyjechal :( Nie mamy kontaktu do Pani z Warszawy :( Mam nadzieje, ze to nie sciema z ta adopcja. Obym sie mylila.
-
Jozio jedzie w niedziele :) :)
-
Sabinka ma domek :) jedzie jutro do Elblaga :) do Kordoni !!! huuuuuuuuura!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Aha, mam plyte z fotkami Petki z nowego domku :loveu: boskie zdjecia, zamieszcze je w watku tylko nie dzis, nie dzis. Lece spac, dobranoc wszystkim :)
-
Jozek na stole wygladal komicznie :lol: lapeczki przednie podkulone pod sam pysio, dupka z lekka zwisajaca ze stolu :lol: Asystowalam i widzialam zabieg wyluskiwania jajka :evil_lol: Niestety drugie jest tak gleboko w jamie brzusznej ze tylko echo-sonda moglaby je zlokalizowac :roll: Olka! kocham Cie rowniez i za te koty londynskie :lol: :lol: Te lyse placki moga byc od hormonow, chociaz jesli kot je nerwusnie wylizuje, to moze byc jakas odmiana grzybola, ktora nie atakuje Wiewiorek :lol: A brzuchol tej kotki jaki jest? Wzdety? Boczki rozepchane? Pamietasz moje koty z "kurnika"? one tez mialy wylizane placki. Obserwuj kochana i donos co robia koty ;) Wracajac do miska..... Jozio jest wychudziony, kiedys z pogarda patrzyl na moja bulke z kielbasa a teraz karmie go moim sniadaniem czyli bula z pasztetowka i wciaga jak szalony! Daje mu kocia fajowska diete, gotowana na ryzu, kurczaku i warzywkach a oprocz tego dostaje suche w duzych ilosciach i ciagle mu malo. Na pewno brakuje mu towarzystwa. Teraz w kojcu jest sam, bez zadnej towarzyszki zyciowej. Chcemy aby nie przemeczal lapy na figle ;) aby nabieral cialka i wypoczywal po stresujacej adopcji. Co moge jeszcze napisac o Joziu? Super jest wtulic sie w jego kudly na glowie, przytulic sie do ogromnego kochanego piecha, potargac go za uszyskami. Bedzie mi go brakowalo... bo kocham go tak samo mocno jak malutka Sabcie :oops:
-
Jozio po zabiegu. Mial wyciete tylko jedno jajo poniewaz drugie znajduje sie w jamie brzusznej i szukanie go byloby zbyt ryzykownym zabiegiem do kudlacza. Wlasnie sie wybudza, troche juz drepcze po ambulatorium. Wycielam mu koltuny , ktore znajdowaly sie zaraz obok opuszczek paluchow.
-
Nigdy nie bylo ani jednego telefonu w sprawie Saby. Byly ogloszenia w prasie (nie tylkoo w Fakcie) ogloszenia na trojmiejskich portalach, allegro i ani jednego telefonu, nawet cienia zainteresowania :(
-
Mam dzis dyzur w biurze, Sabinka tez:p
-
Wczoraj nie mialam sily pisac, przepraszam. Poryczalam sie kiedy zobaczylam jozia, tragedia-brudny, wychudzony i tak bardzo steskniony. Olka! wyobrazasz sobie ze on usiadl mi na stopach i chcial byc ciagle drapany??? Kiedy nie mial juz sily siedziec i podpierac sie przednimi lapami (kuleje na przednia lape, w poniedzialek to zbadamy dokladnie) polozyl sie na ziemi i chcial byc jeszcze miziany :( Co kudlacz przezyl? A ile jest adopcji gdzie tak do konca nie wiemy co dalej dzieje sie z psem? Nie jestesmy w stanie kontrolowac wszystkich adopcji, jestesmy tylko 3 w biurze i ja kociara z doskoku z psami. Ide dac kudlaczowi jakies pycha papu, pozdrowienia dla wszystkich fanow Jozia. Wiewiora, napisze dzis maila.
-
Jozek w schronie, wiecej napisze z domu. Jozek nie chce wejsc do boksu, chce pieszczot i chce byc z nami. Stoimy przed biurem i go miziamy, rycze
-
Jozio bedzie w shcronisku pozniejszym popoludniem, wszyscy na niego czekamy.
-
Cale szczescie znalazl sie. Zglosilismy na pogotowie wetwrynaryjne, ze Jozek zaginal i moze blakac sie po Obluzu. Dzis rano byl telefon, ze Jozek stoi gdzies przy bloku, mialam po niego jechac ale osoba ktora go znalazla zaprowadzila go do opiekuna. W miedzyczasie my tez dzwonilismy do wlascicieli Jozia i wasnie sie dowiedzielismy ze to nie pierwsza jego ucieczka :( Biedak nie mogl trafic do schroniska bo to daleko wiec blakal sie po osiedlach. Gdybym mogla to pojechalabym na kotrol wczesniej ale moj syn byl chory. Pluje sobie w brode, ze Jozek tyle przeszdl ale mam nadzieje, ze teraz w Wawie bedzie mial w koncu swoj wymarzony dom. Wiewiora PRZEPRASZAM! :(
-
jesli go nie przywioza to ja pojade po niego, mam umowe adopcyjna i pozwolenie od szefostwa na odebranie Jozka
-
dla mnie to kolejna lekcja...powinnam zajac sie adopcja kociastych bo na tym znam sie lepiej :oops:
-
Ola to nie tak, ze dalismy Jozka bez zastanowienia pierwszej lepszej osobie. W sumie zostalismy przez opiekuna Jozka oszukani. Mial byc dom z ogrodem a jest pusta dzialka na ktorej pies strozuje. Dlatego wyje bo brakuje mu kontaktu z czlowiekiem,teskni. W schronie byl naszym pupilem, zawsze ktos podszedl poglaskal go, pogadal, podrapal za uchem i wyprowadzil na spacer. Podobno Jozek im uciekal z tej dzialki, nie radzili sobie z nim. Kiedy dzis przyszlam pierwszy raz po zwolnieniu do pracy uslyszalam ze Jozek zaginal. Pozniej byly telefony i namierzanie psa, szukalo go schronisko nie opiekun, ktory naszym zdaniem mial to gdzies czy pies sie znajdzie. Chcialam dzis jechac na kontrol ale facet kiedy sie o tym dowiedzial powiedzial, ze jutro odda go sam. Nie usprawiedliwiam siebie, Jozek zasluguje na najlepszy dom i taki postaramy mu sie znalezc.