Jump to content
Dogomania

Ifat

Members
  • Posts

    323
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ifat

  1. To śliczny psiak. Pogadaj z ludźmi, którzy mają takie psy, oni napewno wiedzą czym ją zainteresować. Ja czytałam tylko, że one nie lubią aportować.
  2. Uważam, że źle zrobiłaś, wynosząc jej jedzenie na dwór, bo: 1) nagrodziłaś złe zachowanie (suczka nie przyszła na wołanie, a w nagrodę dostała jedzenie) 2) nie chodzi się z jedzeniem za psem (potem może bardzo kaprysić, a poza tym jak trochę będzie głodna, to nic jej się nie stanie - wtedy pewnie sama by przyszła). Może pownnaś zmniejszyć jej też porcję, skoro nie zjadła do końca, tylko zakopała "na później'. Serduszek moj pies jeszcze nie próbował. Te psie smakołyki nie są w ogóle apetyczne, no ale w końcu to im mają smakować.
  3. [quote]żołądki z kurczaka (lub indyka, ale to to raczej za duże dla Twojej małej)[/quote] Zawsze można pokroić:) [quote]jedni twierdzą, że absolutnie nie należy przeszkadzać psu w pewnych sytuacjach (do nich zalicza się też jedzenie), według innych nie powinno być sytuacji, kiedy pies na coś nie pozwala[/quote] Jak zawsze. Nie chodziło mi oczywiście o sytuację gdy pies na coś nie pozwala. Moje psy zawsze miały "ciężkie" warunki przy jedzeniu. Miska obok lodówki w maleńkiej kuchni. To też pewnie niezbyt mądre :wink:
  4. Z tego co czytałam, to psów nie głaska się przy jedzeniu (bo to podobno jest nieśmiała prośba, żeby pies oddał nam jedzenie), a na początku nie dotyka się też szczeniaka w kąciki pyszczka. Myślę, że może powinnaś spróbować karmić psiaka z ręki. Część jedzenia zawsze z ręki, a reszta z miseczki. W ten sposób powinien nabrać zaufania do Ciebie, no i nie będzie nigdy warczał przy jedzeniu. Mój szczeniak chorował po kaszy gdy był taki mały. Dostawał ryż albo makaron (bez jajka i bez konserwantów) z marchewką (gotowaną a potem surową startą), a do tego gotowany kurczak, indyk, gotowana albo surowa wołowina. Czasem biały serek. Na smakołyki - żółty serek, ugotowana a potem ususzona wołowina, potem też żołądki drobiowe, parówki drobiowe. Sama zobaczysz, co psiakowi smakuje. Zresztą o żywieniu psów jest naprawdę wiele napisane, często sprzeczne rzeczy. Może powinnaś bawić się z psem na dworze? Wtedy nie będzie chciał uciekać. Spuszczasz psa i mu uciekasz, jak Cię dogoni, to smakołyk w pyszczek (jak biegnie do Ciebie to wołaj "wróć" , będzie stopniowo uczył się tego hasła). Przeciągaj się z nim sznurkiem, piłeczką na sznurku, gryzakiem. Zobaczysz, co mu się najbardziej podoba. Może kup jakiegoś pluszaka, szczeniaki bardzo lubią miękkie, miłe zabawki. Jak powinno kupować się szczeniaka? Zobaczyć warunki, w jakich jest odchowany, czy szczeniaki są socjalizowane, a może trzymane w kojcu bez kontaktu ze światem, czy matka nie jest agresywna/lękliwa, itp. Ja kupiłam psa od pseudohodowcy, nad wieloma rzeczami musiałam duuuużo pracować, niektore wady będą tylko "zaleczone" i nigdy sie ich nie pozbędę. Joanna, teraz nie jest już ważne, gdzie kupiłaś psa, najważniejsze to teraz zdobyć jego zaufanie. Naprawdę, kup "Z kluczem do psa", do książki dołączona jest płyta z pokazaną pracą ze szczeniakiem. I wejdź na tą stronę, ktorą Ci podałam. Tam jest mnóstwo przydatnych informacji.
  5. Martussia, bardzo mi przykro z powodu psiaka. Życzę dużo zdrowia. A pieniądze, eh, komu ich nie brakuje...
  6. Zgadzam się z tym, co już tutaj Ci poradzono. Piesek musi mieć dużo spokoju, najważniejsze jest teraz zdobycie jego zaufania. Powinnaś postępować z nim delikatnie, ale jednocześnie konsekwentnie. Żeby psiak od początku wiedział, co się od niego wymaga. Myślę, że teoria dominacji, poza dobrymi rzeczami, spowodowała też wiele złego. Ludzie zaczęli obawiać się, że małe szczeniaki myślą tylko o tym, jak zdominować właściciela i dlatego trzeba je traktować bardzo surowo. Joanna, Twój psiak to też takie malutkie dziecko, do tego przestraszone zupełnie nową sytuacją. Poza "Sygnałami uspokajającymi" poleciłabym też "Z kluczem do psa" Zofii Mrzewińskiej. Tutaj [url]www.owczarek.pl/zofia[/url] autorka opisuje wychowanie swojego szczeniaka (teraz już rocznego).
  7. Ile kosztował? Chyba około 12 zł. ale dokładnie już nie pamiętam. Chciałam kupić taki sam, jak pokazywał instruktor na wykładzie, ale w sklepach nigdzie takiego nie znalazłam. Jeśli dobrze pamiętam, to Starkiewicz mówił, że u nich można różne rzeczy kupić, bo ktoś tam z Czech sprowadza. Ten mój łańcuszek ma tą zaletę, że jest bardzo leciutki. W sklepach pokazywali mi takie z małymi, gęstymi oczkami i były strasznie ciężkie. Może nie będzie potrzebny :D
  8. A jeśli chodzi o spacery - na stronie klikerowej rzeczywiście jest sporo rad, na Dogo też. W skrócie można napisać, że: - nigdy nie karci sie psa, gdy przyjdzie (nawet jeśli wytarzał się w "wonnościach" itp) - nigdy nie goni się za psem, bo i tak się go nie dogoni, poza tym on wtedy myśli że to zabawa, pies ma się pilnować właściciela - czasami warto mu sie schować, żeby się trochę przestraszył - jak pies pobiegnie do przodu i nie patrzy, odwracamy się i idziemy w drugą stronę - może warto prowadzać psiaka na razie tylko na lince (tylko pewnie będzie ją gryzła), jak mój podrósł to chodził z 5m linką, potem z puszczoną - jak się psiaka spuści i zaczyna uciekać, to biec w przeciwnym kierunku - zacząc uczyć przywoływania na nowe hasło, najpierw w domu - itd. Życzę powodzenia, na pewno bedzie dobrze!
  9. Z tego opisu wynika, że suczka zachowuje sie jak szczeniak, który dopiero uczy się załatwiać na dworze. Poszukaj o uczeniu sikania na dworze. Mój psiak na początku też się wszystkiego bał, uciekał do domu, przeraźliwie wył, itp. Brałam go na ręce, odchodziłam od domu tyle, żeby nie wiedział jak wrócić, stawiałam na ziemi i na spacerek. Przenosiłam tylko przez ulice. Dawałam smakołyki, wołałam, nie zwracałam uwagi na piski, próby wdrapania mi się na ręce. Jeden, dwa spacery dzień w dzień do centrum miasta dały w końcu rezultaty. Ale pracy trzeba było w to włożyć. Myślę, że trzeba właśnie brać psa na spacery, żeby sie jak najszybciej ze wszystkim oswajał. Żadne trzymanie psa pod kloszem, za to spokój, konsekwencja. Żadnego karcenia za załatwianie się w domu. Ważne jest zdobycie zaufania suczki, ale to musi trochę potrwać.
  10. [quote]to tak samo robia psy - starszy, wyzszy robi tak z mlodszym, mniejszym...i co to oznacza? masz sie mnie bac? jak dla mnie poddanstwo - ewidentnie [/quote] No właśnie - ale jeśli ten słabszy pies, młodszy kiedyś dorośnie i będzie chciał przejąć dowództwo? Zrobi tak ze starszym, jeśli przekona się, że już tamten nie jest taki silny. Właściciel ma być kimś tak ważnym i silnym dla psa, że psu nie powinno nawet do głowy przyjść, aby się z właścicielem skonfrontować. Poza tym szczeniaka lub małego psa łatwo jest przewrócić na plecy - ale po co? Cierpliwością i pracą osiągnie się o wiele wiecej. A co z dużym psem - np. owczarkiem kaukaskim? Właściciel ważący 60 kg. ma szansę z takim psem? Nie sądzę, takie psy są naprawdę silniejsze od człowieka, a jeśli są do tego silne psychicznie, to takie przewracanie na plecy może skończyć się tragicznie dla właściciela. I dlatego psu nie wolno pokazać, że jest sie słabszym fizycznie. Porthole, nie martw się! Sama piszesz, że masz psiaka od niedawna. Nie da się wszystkiego szybko załatwić. Dużo pracy przed Tobą, ale w końcu wiadomo, że tak będzie, jeśli kupuje się psa :) I nie porównuj nowej psinki do poprzednich - bo na razie zawsze gorzej wypadnie. Przeczytaj sobie, jak Zofia Mrzewińska krok po kroku wychowuje swojego szczeniaka, ktory jest bardzo żywiołowej rasy ( [url]www.owczarek.pl/zofia[/url] )
  11. Nigdy nie wywracaj psa na plecy i nie przytrzymuj za gardło! To jest najgłupsza rzecz jaką można zrobić! Nauczysz psa tego, że należy bać się człowieka, że człowiek jest nieobliczalny, nie można mu ufać i jego ręce robią krzywdę. Psia matka nigdy tak nie robi, w podgryzanie bawią się tylko psy, ktore walczą o pozycję w stadzie (np. szczeniaki). Ty masz być ponad tym i [u]nigdy nie wchodzić z psem w walkę[/u]. Jeśli pies robi coś źle, należy go skarcić spokojnym głosem (żadem krzyk, pies ma Ci ufać, a nie się bać, "nie" ma być informacją, że pies zrobił cos źle i tyle), powiedzieć "siad" (waruj czy co tam już umie), dać smakołyk i najważniejsze - [u]pokazać zachowanie zastępcze[/u]. Np. - pies gryzie firanę - spokojne "nie", wyjęcie firanki z pyska, jakaś komenda, nagroda, pobawić się chwilę z psem zabawką obok miejsca przestępstwa. Po iluś tam razach w końcu przykładowe firanki staną sie tłem mieszkania i pies nie będzi zwracać na nie uwagi. Ja walczyłam tak z gryzieniem tapety, firanki i demolowaniem choinki. W końcu choinka przestała ja interesować:) Ze smyczą - podobnie jak z przykładową firanką, poza tym możesz dawać psu zabawke do noszenia, żeby odwrocić uwagę od szarpania smyczy. Myślę, że jeśli masz bardzo żywiołowego psa, to Ty musisz być za to baaaardzo spokojna. Im bardziej żywiołowy pies, tym spokojniej trzeba z nim postępować. Najlepiej kup sobie książkę Zofii Mrzewińskiej "Z kluczem do psa". Do książki dodana jest płyta z pracą ze szczeniakiem, to sie bardzo przydaje.
  12. [quote]Podobno łańcuszek powinien być o 10 cm. dłuższy[/quote] Przyznam się, że nie mam pojęcia o ile ma być dłuższy :niewiem: Kupiłam w Gostarze - popatrzyli na psa i powiedzieli, że pięćdziesiątka (czy coś takiego). Mój łańcuszek trzeba zakładać przez głowę (zresztą pewnie każdy), więc nie może być taki ciasny. A tu zdjęcie, pierwszy albo drugi od lewej strony: [img]http://www.gappay.cz/engl/katalog/obojky01.jpg[/img]
  13. Powiedzieli, żeby kupić, to kupiłam. Zresztą u nich, właśnie coś takiego, jak na zdjęciu, ale Gappay'a. Ale wydaje mi się, że lepszy jest taki, który można też zapiąć tak, żeby się nie zaciskał i wtedy można chyba normalnie używać jak zwykłą obrożę. Łańcuszka ani razu psu nie założyłam, ćwiczyłam z nią na zwykłej, parcianej obroży. Staram się ją nauczyć chodzić na smyczy "bez pomocy", czasem tylko zakładam w drodze do parku (niestety), bo wtedy na nią nic nie działa i zamienia się w psa pociągowego. :(
  14. Jak ja byłam na teorii, to jedni właściciele przyszli ze szczeniakiem. Na początku było "strasznie":wink: , trudno było się skupić na wykładzie, bo piesek ciągle piszczał itp. Ale potem też służył za modela:) Martussia, nie zapomnij zabrać na zajęcia praktyczne: - zabawkę, którą pies lubi (ja miałam szmaciany aport) - smakołyków (najlepiej parówki pokrojone w małe kawałeczki, ma być tego ok. pół litra :wink: , ale lepiej miec więcej, żeby nie zabrakło. Mogą być oczywiście też inne smakole - ja miałam, oprócz parówki - ugotowane żołądki drobiowe, ale suszona wołowina też jest ok. Zresztą wszystko zależy od tego, co psiak lubi, a z parówkami może być różnie.) - saszetkę na smakołyki - na wykładzie mówią jeszcze, żeby zabrać linkę 10m (mnie się nie przydała, ale czasami jej używam) i łańcuszek zaciskowy (dławik). Zresztą chyba wszystko można tam kupić (poza smakołykami :wink: ), a napewno łańcuszek i saszetkę.
  15. Hmm, jaki model? :o
  16. Czyli profesjonalnie, żadnego "równaj":) Martussia - byłaś w przedszkolu? Jak Ci się podobało?
  17. Tylko weź piłkę na sznurku, bo "zwykła" się nie nadaje. "Treser nie może ręczyć za psy ,które uczęszczaja na szkolenie...wybierasz się z psem na kurs na własną odpowiedzialność" Myślę, że nie powinniśmy jednak mieszać tutaj PT z przedszkolem. W przedszkolu szczeniak ma nauczyć sie ufać światu - ludziom i psom. To się potem może zmienić, ale myślę, że socjalizacja jest jednym z głównych celów przedszkola. Sami napisaliście, że na PT instruktor agresywne psy trzymał daleko od siebie - czyli jednak można coś zrobić. A pies, o ktorym piszę, gdy był spuszczony, okazał sie całkiem fajny. Więc może jednak na początku powinien trochę pobawić siez innymi, to wtedy (może) byłby spokojny. Zresztą moim zdaniem on bardziej nadawał sie na PT niż do przedszkola. Mam pytanie - jak na PT uczą w Gostarze polecenia noga? Bo mnie to zawsze ciekawi:) I jeszcze jedno - te pierwsze 3 darmowe spotkania są z psem? Czy tylko w roli obserwatora?
  18. Dlatego przyszła z psem na szkolenie, ale: [quote name='Marmasza'] 1. Inni uczestnicy zapłacili za kurs i mają prawo oczekiwać, że w trakcie zajęć będą mogli spokojnie poświęcić się szkoleniu swoich psów i że instruktor będzie poświęcał całą swoją uwagę na przebieg szkolenia. 2. Ci sami ludzie mają prawo oczekiwać, że zajęcia będą bezpieczne dla ich psów. [/quote] (Marmasza, wątek "Obroża elektroniczna"). Cytat z trochę innego wątku, ale myślę, że pasuje. Moj pies powinien czuć się bezpiecznie w przedszkolu. Raczej tamta właścicielka powinna się czegoś nauczyć, bo skoro widziała, że mój pies wyrwał się z obroży, ponieważ wystraszył się jej rozpędzonego psa (który mojemu mógłby uszkodzić kręgosłup), a którego nawet nie chciało jej się złapać :evil: Poza tym jej piesek podrapał mnie, dobrze że zdąrzyłam się odsunąć, bo pazury na twarzy to jednak nie to, o czym marzę. Rozmawiałam z jedną dziewczyną, ktora chodziła do przedszkola we Wrocławiu - na początku zawsze była chwila zabawy psów, żeby się trochę wyszumiały. Raczej żaden nie był potem strasznie zmęczony. Ja przyjeżdżałam z psem pół godziny wcześniej żeby pobiegał. Martussia83, życzę zadowolenia z przedszkola. Żeby wszystko było ok, żebyś spotkała odpowiedzialnych właścicieli (napewno w większości będą tacy :) ) i żebyś świetnie spędziła czas z psiną :) PS Mogę Ci doradzić jedną rzecz (chociaż pewnie to wiesz). Na kolejne zajęcia trzeba zabrać zabawkę - nie rób takiego błędu, że kupisz nową zabawkę i pokarzesz ją dopiero psu na zajęciach. :)
  19. Właśnie, jeśli wiadomo, że duży pies nie zrobi krzywdy małemu, to ok. Ale ja byłam raz na takich zajęciach, gdzie była pani z wielkim psem na smyczy i w ogóle nie potrafiła nad nim zapanować. Mimo że pies był na łańcuszku zaciskowym szarpał kobietą na wszystkie strony, a mój pies boi się takich wielkich psów, bo parę razy był już poturbowany. Pies skakał po mnie, podrapał mnie, w końcu ja musiałam przed nim uciekać, a chyba do właściciela należy obowiązek zapanowania nad własnym psem. Raz jej się wyrwał, podbiegł oczywiście do mojej suczki, pani nie była w stanie go odwołać, wcale nie chciało jej się po niego pójść i ja musiałam go łapać. Na szczęście piesek robił to z radości, a nie z agresji. Zresztą skoro był taki energiczny, to może właściciel powinien go najpierw wybiegać. A z dobermanem chodziło mi o to, że najpierw instruktorka przywiązała go do słupka i pies cały czas szczekał, a potem wył. Potem, gdy pieski wchodziły na przyrządy, to pani stała z nim obok przyrządu, to raczej było stresujące dla szczeniakow, że muszą wchodzić prawie na wprost obcego psa. Mój pies powinien się socjalizować z psami, ale nie wtedy gdy to jest dla niego stresujące.
  20. Ja byłam w przedszkolu Gostaru. Za plusy uważam: - najpierw jest teoria. Ludzie często nie czytają żadnych książek o psach, więc dla takich osób jest to bardzo przydatne, duży nacisk jest tam na teorię dominacji. Myślę, że osoba, ktora prowadzi wykład, świetnie się do tego nadaje. - szczeniaki uczone są na smakołyki i zabawkę - żadnego krzyku, zmuszania itp. - instruktorka, z którą miałam pierwsze zajęcia Minusy: - wtedy gdy byłam z psem, to nie było przerw, psiaki nie mogły się pobawić. Dopiero za drugim razem gdy skonczyły się zajęcia, szczeniaki zostały spuszczone, - za duży przedział wiekowy psów, poza tym niektóre były całkiem spore. Oprocz podziału na tych, ktorzy są pierwszy oraz kolejny raz, powinien być podział na duże psiaki i całkiem malutkie - inni kursanci - to może być i plus, i minus. - instruktorka z dobermanem, miła osoba, ale zabieranie własnego psa jest moim zdaniem nie na miejscu - znowu teoria. Powinna być możliwość zrezygnowania z niej. Ja nie dowiedziałam się nic nowego.
  21. Może coś będzie w hodowli Energizer. Na razie się zastanawiają.
  22. :cry: A więc sprawa z Gostarem wygląda następująco: Gostar najprawdopodobniej wyprowadzi się z parku w Chorzowie, bo opłaty za dzierżawę terenu są za wysokie (podobno ma tam powstać hotel). Planowany jest zakup terenu w Katowicach-Ligocie, gdzieś pod lasem, jeśli ARiMR (chyba) nie będzie chciała tego wykupić. Część toru jest zniszczona przez wandali i ciagłe włamania, w związku z przeprowadzką na razie nie będzie remontowana. Elementów na dworze nie można przestawić, bo są wmurowane. Jedyne, co dało by się zrobić, to przeprowadzić trening flyball, bo jest do tego maszyna. Jedna z osób z Gostaru zajmowała się szkoleniem w tej dziedzinie. Więc gdyby byli chętni na jakiś trening flyball (ale raczej nie szkolenie), to z tym może dałoby sie coś zrobić - kwestia chyba tylko zebrania chętnych, umówienia terminu, przywiezienia maszyny. Tylko nie wiem czy teraz czy jak będzie lepsza pogoda, no i nie wiem jaki koszt. Tylko ja wtedy odpadam, bo mój pies jest jeszcze za mały na skakanie:( Skontaktuje się jeszcze z właścicielami dwóch innych torów (albo ich namiastek). Wydawało mi się, że największym problemem jest brak trenera, ale teraz to raczej kwestia toru (podobno kosztuje 3 tys). Jeśli chodzi o psie sporty, to woj. śląskie chyba jest prowincją:(
  23. Ifat

    Pamięć psów

    "Inteligencja psów" Stanley Coren
  24. Nie pytałam się jeszcze o cenę, bo na początku przecież nie wypada się pytać, poza tym nie wiadomo czy wszystko będzie ok.
  25. Na razie wszystko jest oczywiście w sferze planów, do realizacji jeszcze daleko. 1. Osoba chętna do poprowadzenia zajęć jest. 2. Tor w Gostarze jest niekompletny (przynajmniej ten na dworze), może resztę przyrządów mają schowaną, żeby nie "zniknęły". W tym tygodniu muszę się ich wypytać na temat toru, itp. 3. Jeśli z torem byłoby wszystko ok., najważniejsze jest znalezienie chętnych. 4. Jeżeli punkt 2. i 3. będzie spełniony, można umówić się na jakiś termin. 5. Szkolenie miałoby raczej formę "weekendowego szkolenia agility", czyli byłby to jeden weekend. Potem można byłoby ćwiczyć we własnym zakresie, najważniejsze, to poznać podstawy, itp. Weekendowe szkolenie (na miejscu, we Wrocławiu) opisane jest tutaj: [url]http://www.mojepsy.v.pl/index.php?lang=0&f=szkolenie/week_a_s.html[/url] Myślę, że u nas byłoby podobnie, ale do tego jeszcze długa droga.
×
×
  • Create New...