Jump to content
Dogomania

Viktorija

Members
  • Posts

    298
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Viktorija

  1. Wielkie dzięki i usciski od pieszczochy Migotki :) Kotka jest juz naprawdę bogata!
  2. Na razie chyba nic nie bierze, bo przeszła taką kuracje lekową na sggw, przez okreslony czas lekami, które pobudzaja nerwy do działania. teraz chyba te nerwy same muszą przez jakis czas podziałać, a raczej zacząć działać, ale jak widać sie udaje! Teraz w DT jest obserwowana przez przyszłą panią wet, która trzyma rękę na pulsie i jak będzie potrzeba to będziemy reagować. Mam jednak nadzieję, ze wszystko sie poukłada i nie bedzie juz musiała wrócić na SGGW. Kitka jets szcęśliwa, bo po 20 dniach ma wreszcie wolnosć, więc łazi pod nogami, ocera sie i mizia ile wlezie :) Dzieki wszystkim za pomoc finansową!!!!!
  3. Bardzo proszę o dalsze wsparcie finansowe Kotki Migotki, ponieważ rachunek za nią wynosi aż 654 zł! Chciałabym też móc zwrócić karmicielce, która ja znalazła 150 zł za operację amputacji ogonka, którą zrobiłyśmy w Pruskowie, zanim trafiła na sggw. Ta Pani naprawde nie ma pieniędzy... Ponawiam prośbę o pomoc z gadżetami do sprzedaży na bazarku. Mam ich duzo, ale nie mam czasu zrobic zdjęć i wstawić na forum :( Może ktoś pomoże.... Moze zrobic aukcje na allegro? Zamiast cegiełek, mozna dać któryś z gadżetów, jako wygraną... NIe mam w tym doświadczenia. Może ktoś coś pomoże? Potrzebna nadal kasa!!!!
  4. Słuchajcie. migotka jest od kilku godzin w domu tymczasowym, u jednej z dziewczyn z sggw. Najwazneijsza informacja, to że kicia nie ma problemów z kupką :)))) Załatwia sie pięknie do kuwety!!!! Jest nadal problem z siusianiem, ale polega na tym, że nie można naciskać na brzuszek, bo wtedy kicia jak ma pełny pęcherz to siusia. Ale ważne, ze nie leci juz po kropelce jak wcześniej. Mamy do Was prośbę. Moze ktoś z okolic ma jakieś niepotzrebne kuwety? Kicia ma hrabiowskie nawyki i musi mieć bardzo czystą kuwetę, dlatego jej opiekunka chce poustawić ich wiele, w różnych miejscach mieszkania. Kicia została wykąpana :) Jest miziasta jak zawsze :) Niedługo dowiem sie ile wynosi rachunek na sggw. Mamy najdzieję, ze nie bedzie musiała juz tam wracać, ale oczywiście wszystko będzie pod kontrolą i w razie koniecznosci pójdzie znów do szpitala. Szukamy dla niej bardzo dobrego i wyjatkowego domu!!!!! Koleżanka Kasi, u ktorej jest kicia zrobiła jej kilka zdjęć. Mozna je obejrzeć tu: [URL]http://www.flickr.com/photos/47083328@N00/401935149/in/set-72157594555527182/[/URL]
  5. Jak pani na poczcie tak powiedziała, to pewnie wie, że tak można. Będzie dobrze nie martw się. Zagladaj tu: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23645&page=26 Dziewczyny wstawiają co kilka dni rozliczenie i zobaczysz, czy twoja wpłata jest zarejestrowana. Dzięki za pomoc
  6. Dzięki wielkie. To już będzie "komplet" pienieniędzy. Na razie jeszcze nie było to uwzglednione w wykazie wpływów na AFN, ale z pewnoscią dojdą w ciagu kilku dni. Dzięki!!!
  7. Tak konieczna pomoc!!! Bardzooo!!! Jeśli nazbiera sie zbyt duzo pieniędzy, to moze uda nam sie zwrócić pieniadze karmicielce kotów, która zapłaciła za rtg i obcięcie ogonka w lecznicy w Pruszkowie 150 zł. Wtedy obiecałam jej, ze jak uzbieraja sie pieniądze, to jej zwrócę, bo myślałaśmy, ze kicia posiedzi u mnie w domu do zdjecia szwów i oddam ją w dobre ręce. nie wiedziałyśmy nic o pupiastych problemach. Jak zawiozłam kicie na sggw, to ta pani powiedziała, zeby jej nie oddawac kasy, tylko wszystko wpłacać na jej leczenie na sggw, ale przecież kobieta sama z własnej kieszeni karmi w 10 miejscach koty i psy!!!! Codziennie i nie ma kasy na nic... Ale to załatwimy w razie czego w drugiej kolejnosci. Ważne, zeby było na razie na leczenie i pobyt w szpitalu oraz pieluchy, chusteczki itp.
  8. Wiecej zdjęć i całą historię kotki Migotki możecie zobaczyć na forum miau. Oto link: [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=55841[/url] Tak, każdy dzień pobytu kotki w szpitalu to większy rachunek, ale przecież musimy jej pomóc! Kotka jest taka miziasta, ze jak ją odwieźlismy do szpitala, to mój TZ powiedział: "O rany, dobrze, ze ja tam zawieźliśmy, bo na pewno któregos dnia bym ja zdeptał". Oczywiście on jest wielkim miłosnikiem zwierzat, pomaga mi we wszystkim i nie miał nic złego na myśli, ale rzeczywiscie kotka chodziła tylko ósemkami dookoła naszych nóg i czasem cieżko było ja omijać. Miejmy nadzieję, ze pęcherz i zwieracze zaczną działać prawidłowo. Ja mam wciaz taką nadzieję, bo 2 dni po przejęciu do szpitala miała taki weekend, ze załatwiała sie do kuwety i siusiala w 1 miejsce. Potem znów się pogorszyło, ale to znaczyć, ze nie jest tragicznie!!! Niestety z nerologicznymi urazami nigdy nic nie wiadomo... Trzeba trzymac kciuki, zbierać kasę na lecznie i szukać domu.
  9. Nie było to oddawanie za wszelką cenę.... Ale to inna sprawa i dłuższa dyskusja.. Co do wsparcia finansowego, to będę bardzo wdzieczna. oto dane do przelewu Numer konta: 78213000042001038801430001 VWBank ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE UL.JAGIEŁŁY 5 M 19 14-100 OSTRÓDA NIP 7412025929 KRS 0000264523
  10. nadal brakuje 40, 50 zł. F-ra już wysłana do dziewczyn z AFN. Zaraz będa płacić... Moze ktoś moze dać chociaż parę złotych....To juz ostatni raz na tego psa zbieramy kasę...
  11. Juz wszystko wiem. Na SGGW trezba zapłacić 235,50 zł. Na AFN zebrało się 195 zł. Brakuje 40,50 zł. Proszę wpłaćcie jeszcze te kilka złotych, bo już zostanie wysłana f-ra na AFN. To już jednyne co mozemy zrobić dla Szejka...
  12. Za Szejka trzeba będzie zapłacić na SGGW około 250 zł. Tak mi przynajmniej powiedziano w szpitalu. Nie moge złapać osoby wystawiajacej f-ry, bo dzwonię wciąz za wcześnie lub za późno. W kazdym razie na AFN widziałam, ze wpłynęło 195 zł. Potrzebne jeszcze trochę pieniędzy. Pomóżcie...
  13. Wreszcie sie Pani/Pan odezwał/a... bardzo żałuję, ze nie zajmowąłam sie sprawą Szejka i ze dostali go Pańśtwo w swoje ręcę choćby na chwilę. Wiem, ze pies był chory itp., ale nie przyszło mi do głowy, ze ktos moze mieć taką znieczulicę... Kaśka, która przyjechala po psa powiedizła, ze siedział w zaspie śniegu i nawet nie wstawał. jak mozna być taką szują, zeby sobie patrzeć na to wszystko z okna, nawet przez 2 dni i nic nie zrobic? I jescze pani tu wypisuje o dzieciach, które sie martwią... Nieźle je pani wychowuje, jak się tak martwią, ze mogą obserwować powolne konanie psa na mrozie przez okno, a rodzinka nic. Myśle, zę nie powinni miec panstwo zadnego zwierzaka i mam nadzieję, ze tak bedzie. Pienądze pienedzmi,czas czasem, ale k*** m**** skazywac na cierpienie zwierzę i przyglądac sie temu bezczynnie to mozna nazwać tylko sk***** wem. jak Pani widzi wystarczyło parę poruszań paluchami po klawaiaturze, żeby znalazl sie ktoś, kto Panią uwolni od tego ciążaru. Zawsze wsyztskim powtarzam- trezba tylko chcieć. Po przeczytaniu tego, co dziś pani napisała na forum przekonałam się do końca, ze jest pani po prostu złym człowiekiem bez duszy i wrażliwosci. To takk ładnymi słowami napisałam, bo tu też dzieci mogą czytać. myślę, ze z większym zaangażowaniem i emocjami moglaby Pani napisać o worku kartofli... Nawet weterynarz, który do mnie dzownił po zgodę na uśpienie psa, jak zaczelam coś mówić o kotce, która mam w szpitalu powiedział: "Przepraszam, ale musze juz lecie, później porozmawiamy, bo trzeba wreszcie przeciąć cierpienia tego psa. on tak sie meczy". Boze, myślsłam, ze osoba, która ma tyle dzieci... Ech.... Nie bede juz tu pisac, bo obrażę kogoś śmiertelnie... Mam nadzieję, ze nigdy nie spotkam jaśnie szanownej byłej pseudorodziny Szejka...
  14. Zaraz, zaraz. jaki drugi wątek? Słuchajcie, też myslałam o prokuraturze lub sądzie, ale jest wiele ale... najlepiej na tel. 0-698 66 33 04.
  15. Dobrze, ze chociaż ma kogoś, kto go opłakuje... Nie wszytkie psy miały nawet tylko tyle...
  16. Szejk za chwilę będzie uśpiony. Musialam podjąć tę decyzję, ponieważ jego stan powoduje, ze przeżywa straszne cierpienia i może, a właściwie raczej musi, umrzec, tylko nie wiadomo za ile czasu. Ma coś w jelitach. moze to byc ciało obce, moze być guz, moze być wiele innych rzeczy, natomaist ogólny jego stan powoduje, ze nie przeżyje narkozy i operacji. Poz atym nie mógłby juz wrócić w to samo miejsce, bo lekarze łapią sie za głowę nad jego ogołnym stanem wycieńczenia, w jakim trafił do schroniska. Pies jest w agonii i umiera. Pani doktor powiedziaął, ze oni wiedzą, keidy pies juz powolutku odchodzi i właśnie tak jest... Nic nie da się juz poradzić. gydby trafił do szpitala wcześniej, to moznaby próbować. Nie działaja na niego leki przeciwwymiotne. Cały czas ma odruchy wymiotne, mimo że nie ma czym wymiotować. Inne leki też nic nie pomagają. Jest już za późno...:-( Przeżywa koszmarne cierpienia i sam juz nie ma siły, zeby dłuzej walczyć... Oczywiscie okropna chwila, aby o tym mówić, ale dostał duzo leków, kroplówek, był własciwie reanimowany, zostanie uśpiony i trzeba zutylizować zwłoki (5 zł za kg). Trzeba bedzi epokryć koszty. jak tylko pani dr bedzie wiedziała ile pieniedzy, to do mnie zadzwoni. proszę wpłacajcie na skarpetę Szejka, z pamiecią nad jego walką i cierpieniem, bo musze uiscić ten rachunek, zebym mogla pomagac potem innym zwierzakom. jeśli czegos nie zapłacę, to nie przyjmą mi potem innych zwierząt, które bedą miały szanse. Aga Mazury, pisz ile sie nazbieralo w skarpecie...
  17. szkoda, ze nie trafił do szpitala wczesniej, a swoja drogą ciekawe co z Rafałem. juz sie zaczynam o niego niepokoić, bo nie wiem czy jakby wszystko było ok, to mógłby się tak m-cami nie odzywać i nie kontaktowac w sprawie Szejka. NIe iwem co sie z nim dzieje, ale mam nadzieję, że nic poważnego. Ciekawe, czy Szejkowi można bedzie jeszcze pomóc, czy już nie...
  18. Słuchajcie. Jestem zdruzgotana... To Rafał załatwiał ten dom, ja przyznaję, ze go nie sprawdziłam, bo Szejkiem zajmował sie Rafał, a mnie na wszytsko oczywiscie nie starcza czasu. PIes jest w bardzo złym stanie. Zobaczymy, czy będzie mozna mu jeszcze pomóc. Na razie został wykapany, dostaje leki na brzuch, przeciwymiotne no i kroplówkę, bo jest potężnie odwodniony. Wymiotuje nawet po wodzie....Ma też bardzo napięty brzuszek, wiec z pewnoscią go boli...Najgorsze, ze jest szkieletem! Lilithian, ktora duza nie jest spokojnie podniosła go sama i włożyła do auta.... Dzwoniła do mnie przed chwilą i powiedziałą, zę pobrano krew do badania i zobaczymy co potem. Nie wiemy jeszcze kompetnie czy są szanse na przeżycie, czy też nie. Do tego są potrzebne badania i ich wyniki. Czekamy... Pies zasnął sobie w ciepełku, a Lilithian czuwa na miejscu nad wszystkim. Co do domu, w którym był, to ja wiele mogę zrozumieć. Wiem, zę Rafał obiecywał pomoc i do pewnego momentu sie z tego wywiązywał, ale od miesiecy nie odbiera komórki, a ja nie mam z nim innego kontaktu, ale jak napisała Shantara, nigdy nie było żadnego jasnego sygnału od opeikunów, ze chcą go oddsąc albo coś tam. NIeprawdą jest to, zę kontaktowali sie ze schrosnikeim. ktokowielk miał cos ze schroniskiem wspólnego, dzownił do mnie. Mój nr był na stronie KOrabiewic. Do p. magdy ne spoósb sie dodzownić. Teraz jej numer jest na stronie pod każdym pdem. mozecie spórbowac. Życzę powodzenia. Więc nie wierzę w żadne kontakty. jedyne kontakty, to to forum. kazxdy moze przeczytać... Nawet jak był sygnał o pomoc, to po chwili była cisza i nikt wiecej z opiekunów nie pisał. Czy jest na forum choc jeden moment, ze zwrócili sie państwo z jakimś pytaniem i nikt nie odpisał? NIe ma. Zawsze my wszyscy z forum sie dopominaliśmy kontaktu,a z panstwa str. była cisza. Ja nie potrafiłabym doprowadzic psa do takiego stanu i sobie spokojnie siedzieć w ciepłym domku obok. moze sobie Pani życzyć, badź nie takiego pisania na forum, ale fakty są faktami i jak widać nic Pani na nie nie poradziła...Za każdy swoj czyn trzeba wziąć odpowiedzialność i już. Jak widać, jak tylko jakoś jano pani napisała, ze potrzebna jest pomoc, to od razu sie znalazła. Dziękuje pani takze za napisanie, ze nie mogę pomóc, bo pies jest na moje nazwisko na sggw i powiedziałam, zę biore na sibei koszty jego leczenia. POwieziałam pani przez tel, ze nie wiem skąd, ale kasę wytrzasnę i juz i ze państwo nie bedą mieli nic wspólnego z finansami oraz że kasia kombinuje transport. No rzeczywiscie, to ewidentany brak pomocy i olania sprawy. Jak zawsze zostali państwo sami....
  19. lilithain, ja juz też nie wytrzymałam i po naszej rozmowie napisałam...:cool3: Pomocy, bo ja sama juz nie daje rady teraz...
  20. U mnie o tyle sytuacja sie zmianiła, ze nie jestem juz w żadnej fund., nie jeżdże do schroniska. nie mam wiec funduszy oprócz swoich prywatnych skromnych środkó. nie moge też zbierać takich kwot jako osoba prywatna. Dziwi mnei nieco podejście, bo jednak alarm był w grudniu i momo moich prób skontaktowania sie i pisania maili itp. państwo sie nie doezwali. któregos dnia przestali pisać... Coż. Wazne, zeby pies nie cierpiał i trafił teraz na sggw. jakoś ktoś kiedys za to zapałci... Bo ćóż innego mozemy zorbic. ja też sie chciałam skontaktowac z rafałem, ale nie odbiera tel od m-cy. moze zmienił. nie wiem. mieszkam poza w-wą. Mam w domu na tymczasie psa po operacji, a na sggw kota, za którego tez musze zapłacić. Nie dam juz rady fizycznie, ani finansowo. NIech ktoś pomoże go przewieźć na sggw. Na leczenie takie jak poprzednio nie nazbieramy kasy, bo to było pare tys. zł. Nietstety jeśli nic innego nie pozostanie, oczywiscie zależy to od diagnozy wetów, ale moze trzeba go bedzie uśpić. Jesli coś mu w srodku nie działa, a moze to byc powiązane z urazem, który kiedys miał, to moze nie poozstanie nic innego. to juz zobaczymy. Ważne, zeby miał teraz ciepło, kroplówki i lekarza. Kto moze pomóc go zawieźć na sggw?
  21. hej Smucą mnie te wieści. Do schroniska, to nie ma co psa zabierac, bo tam mu nikt już nie pomoże. My od wrzesnia nie jeździmy do Korabiewic, więc żadnych trudnych adopcji nie ma co zostawiac na ich głowie. Nikt sie odpowiedzialnie tym nie zajmie. Nie wiem co z Rafałem. jakiś m-c temu rozmawiałam z nim przez tel, to mówił, ze załatwia jakieś leki dla Szejka. Ale potem już się nie odezwał, mówił też, że nie potrzebna mu pomoc. jeśli juz szukać mu domu, to bezpośrednio od Państwa moznaby go zabrać. Przekazywanie go z rak do rąk nie jest na pewno dorbym rozwiązaniem. Czy jego widuje jakis weterynarz? NIe je od kilku dni i wymietuje, ale czy juz wiadomo dlaczego? Proszę jasno napisac, czy Pani chce go gdzieś oddać, czy ma zostać. Ja musze wiedzieć jasno i na tej podtsawie mogę podejmowac dalsze działania. Od lipca nikt od Państwa nic nie pisał, a tu nagle takie okropne wieści... W raie czego podaje tu mój nr tel, bo wcześniej mógł być inny, fundacyjny, już nieaktualny. teraz nr to 0-698 66 33 04. Prosze wszystko przemyśleć i dać znać.
  22. no tak, to w da grasso to z naszego newslettera. mamy pania, która jest opiekunką wirt. 1 z naszych psiaaków i pomaga umieszczajac óżne info na stronie da grasso! Bardzo fajnie!!! czaruś jest też na stronach innych naszych przyjaciół. Akurat wyjeżdżam do końca m-ca za kilak dni, więc jak worcę, to pewnie będzie juz wiadomo co i jak z nowym domkiem i czy Czarus pojechał. Wtedy roześlę informacje do wszystkich z ta wspaniałą nowiną!!! Ja też zawsze od wetów słyszałam, ze ze sparwami neurologicznymi to pewnośc mozna mieć po pół roku, a nawet póxniej. Moze jeszcze cos tam sie ruszy!Oby!!!! Przypominam historię naszego Murzynka, dokladnie tak samo sparalizowangeo, któremu po wielu badaniach najlepsi spece w W-wce nie dawali sznas tzn. nie przepraszam, dawali 0,5%. A murzynek w noym domu po jakiś 3 tyg zaczłą chodzić, a teraz zasze siedzi w najwyższym miejscu, włązi na meble, skacze po nich i jest bardzo szczęśliwy. Tez pomogły zabiegi rehabilotacyjne, naświetlania. Moze Czaruś nie bedzie biegał, ale moze coś tam jeszcze się poprawi np. z wypróżnianiem itp. Trzymajmy kciuki!!!
  23. w naszej ksiedze gości jest wpis od [email]cypres11@interia.pl[/email]: "Jak zobaczylam Czarusia to sie az poplakalam... mieszkam pod Krakowem troche daleko do tego schroniska i mam juz psa. Chcialabym wiedziec czy moj pies moglby mu zrobic jakas krzywde bo w opisie bylo napisane ze Czarus musi byc w osobnym pomieszczeniu... Bardzo prosze o odpowiedz bo tak strasznie mi zal tego psiaka i naprawde zastanawiam sie czy nie wziasc go do siebie...." Czy ktoś z Was moze do niej napisać? jesli nie u niej, to moze ona pomoże w szukaniu mu domu. ja nie pisze do niej. Dajcie znac, kto to zrobi
×
×
  • Create New...