-
Posts
337 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinia_w
-
Głowa do góry i się nie stresować, bo Werter to będzie wyczuwał i będzie sobie myślał: "Oho, teraz pańcia się denerwuje, to ja jej potowarzyszę" ;) Muszkietero nie tolerował obroży, zakładam mu ją niby niepostrzeżenie, ale jak tylko się orientował, że ją ma, to się wściekał, drapał, nie chciał chodzić, ani bawić się. Jak już można było mu założyć szeleczki, to pędem do sklepu i zaczęło się przymierzanie. Tak się spodobało Muszkiemu, że od tej pory szeleczki uwielbia. Nauczył się nawet, że przy ubieraniu podnosi się najpierw jedną łapkę, a potem drugą i do tego stopnia mu szelki nie przeszkadzają, że czasami po spacerze zwiewa w jakieś swoje kąciki bez zdejmowania szelek i jakoś mu to nie robi różnicy. Potrafi w nich chodzić cały dzień :)
-
[quote name='Księżycowa_Pyza'] Na szczęście jeszcze nikt mi się nie zapytał ile moj cudak kosztuje ufff :fadein:[/quote] To masz szczęście :-? Mnie się pyta co druga osoba, która na chwilę przystaje, żeby pogadać, czy pogłaskać psa. Można czegoś dostać :-?
-
Piesu zbadany, opukany i osłuchany i wszystko jest OK. Jakby były jakieś dziwne reakcje, to będzie miał robione badania krwi. Kamień z serca :)
-
[quote name='Flaire']kinia_w, dobra akcja - gratuluję i trzymam kciuki za pieska! [/quote] Dziękuję :) Piesu nie wygląda na chorego, nie zachowuje się jak chory i mam nadzieję, że nie będzie chory (ale w najbliższym czasie biegnę do weta przebadać psiaka, może jakieś badania analityczne, żeby się przekonać, że wszystko będzie OK). [quote name='Axel']Szybko i sprawnie :jumpie: To super, że się udało, bo właśnie miałem pisać o lecznicy w Brynowie. Może teraz już nigdy nie chwyci się czekoladowego zająca. W końcu SŁONO za to zapłacił :wink:[/quote] Na pewno nie szybko, a tym bardziej nie sprawnie. Zanim znalazłam numer do lecznicy na Brynowie (nagle wszystko poginęło ;) ), zanim porozmawiałam z panią doktor, zanim zrobiłam tę nieszęsną sól i zanim zdołałam napoić tym psa, który zwiewał jak tylko mógł, minęły nagle dwie godziny. I w tym czasie zdążyłam przeczytać te wiadomości o czekoladzie i tych śmiertelnych dawkach. Z wyliczeń mi wyszło, że Muszkietero pochłonął niebezpieczną dawkę, a ten tylko pił, pił i robił się coraz cięższy (jak takie 2,5 kg wchłonie pół litra wody + ten zając, to robi różnicę) i nic! Ja tu umieram ze strachu, a ten na mnie obrażony (nie dziwię mu się w sumie, ta woda ohydna była, fuj). Rodzina zdążyła wrócić z gór, a pies nadal udawał, że nic mu nie jest. Potem jednak stwierdził, że coś ciężkiego leży mu na sercu (i w okolicach) i przybiósł ulgę sobie i mnie (właśnie miałam dostać zawału). Ufff!
-
Zając był z b. dobrej czekolady, mlecznej (to małe szczęście, gorzka, jak czytam, jest jeszcze gorsza). Do weterynarza niestety nie miałam jak się wybrać, w Tychach żadnej działającej przychodni, najbliższa w Katowicach, a samochód z rodziną w górach :| Ale zadzwoniłam do dwóch wetów, kazali dać psu wodę z dużą ilością soli na sprowokowanie wymiotów. Muszkietero ode mnie ucieka, bo musiałam go tym napoić siłą, ale jest skutek, zwymiotował, jeśli nie wszystko, to znaczną zająca część. Przy okazji pije jak oszalały, wlał w siebie ponad pół litra wody i co chwile idzie pić dalej (to pewnie po tej soli). Kiedy nie pije i nie stuka pustą miską o podłogę, to śpi. Chyba największe zagrożenie (i strach) już minęły. Dziękuję :)
-
Muszkietero nie wiem skąd, dorwał zająca, takiego ok. 100 gram z mlecznej czekolady. Piesu waży 2,5 kg, po zającu zostało trochę pazłotka (pewnie jego też trochę zjadł). :(:(:( Czy taka ilosć czekolady jest bardzo szkodliwa? Czy moze być śmiertelna? Czy ktoś wie, jakie mogą być objawy zatrucia w tym przypadku i co wtedy zrobić? Co można zrobić teraz? Jeśli ktoś wie cokolwiek o zeżarciu takiej ilości czekolady, to proszę o informacje.
-
Boże, jaką dzisiaj niedouczoną kobietę spotkałam :/ Najgorsze jest to, że jej opinie po krókiej wymianie zdań zaakceptowali wszyscy jej towarzysze, czyli znowu jakieś bzdury poszły w świat :( A było to tak: pojechaliśmy sobie na spacer do Wisły, tak w ramach Wielkanocy :) Ku zdziwieniu naszemu i psa ;) jest tam jeszcze trochę śniegu, na tyle, żeby pies mógł po nim pośmigiać, co uwielbia, i pobiegać za kulkami. To sobie biega, zmoczył trochę włosy, mówi się trudno. Podchodzi grupa 10 osób, i opinie jednej pani: - Patrzcie jaki brudny pies, pewnie nie myty przez dwa miesiące (wczoraj był kąpany, ale to drobiazg), - Widzicie, jaką ma słabą sierść, na pewno jest chory. Ale z tej rasy to wszystkie tak mają, jak jakiś ma dobrą sierść, to jest przypadek jeden na 100. - Ta rasa je tylko surową cielęcinę, czymś innym pluje. I, uwaga, hit sezonu: - One są takie drogie, bo suka po urodzeniu dzieci zdycha i właściciele muszą odchować szczeniaki (dlatego są takie chore) i kupić następną. Ręce opadają, zwłaszcza, że nie dała sobie niczego przetłumaczyć :(
-
Amstafy są pieknę i takie słodziutkie. Muszkietero lubi się z nimi bawić (zresztą on jest trochę dziwny ;) bawi się albo z małymi pieskami, typu inne Yorki czy inne miniaturki, albo z ogromniastymi 'bestiami' ;) typu amstafy, duże teriery, owczarki, nawet bernardyn ważący 40x więcej, średniaków nazwyczajniej się boi i zwiewa przed nimi), o ile tylko one chcą się bawić z nim. Radziłabym na przyszłość nie urządzać histerii przy każdym spotykanym dużym psie, bo naprawdę ułamek z nich to groźne psy, a większość jest przerozkoszna i uważać tylko trzeba na to, żeby w zabawie czy chociażby zapoznawaniu się takie duże coś nie usiadło na maleństwo :) I oczywiście pilnować psiaka, bo jednak ten groźny ułamek też się zdarza.
-
Od kiedy piesek podnosi noge przy siusianiu...?
kinia_w replied to Aga_i_Papi's topic in Yorkshire terrier
A Muszkietero nie podnosi nogi :-? Za to zaczyna znaczyć teren - nie tak jak kiedyś pierwszy lepszy kawałek trawy i sik, tylko chodzi, wącha, to trochę, tam trochę i tak łazi 15 minut. Ja na to mówię, że chłopak idzie zwiedzać świat ;) Przy czym brak podnoszenia nogi jakoś specjalnie mi nie przeszkadza :) -
Muszkietero waży 2,3 kg (wzrostu nie znam, bo nie umiem go zmierzyć). Jak przybierał na wadze, jak był maluchem, to myślałam, że nigdy nie przestanie i wyrośnie mi york-gigant o wadze 10 kg ;)
-
Muszkietero (York) też miał takiej wielkości kiełki, jeden weterynarz mi pokazał, miał prawie 3 cm. One nie miały prawa wypaść i mogłam sobie czekać i czekać, a bym się nie doczekała. Wypadnięcia reszty nawet nie zauważyłam - wet mi przy badaniu powiedział, że Muszki ma już wszystkie zęby stałe i jeszcze nadmiarowe mleczaki (to akurat było widać).
-
A ja się dowiedziałam, że w czasie, kiedy wystawiane będą Yorki, będę miała zajęcia :( Chyba nie będę mogła przyjechać i poznać ludzi z Dogomanii.
-
Yorki - mają boski włos zamiast sierści, o budowie zbliżonej do budowy włosa ludzkiego i co za tym idzie, nie powodują alergii. Chyba, że alergia jest nie na sierść, a np. na ślinę czy na inne tego typu rzeczy.
-
Mojemu maluchowi wyrosły wszystkie stałe zęby, 4 mleczne pozostałe. A z tych, który wypadły, nie widziałam na oczy żadnego :o Wet w trakcie badania stwierdził, że te, które ma, to już są stałe. Co do wyrwania: mój piesu będzie miał podanego głupiego jasia. Dopiero jeśli będzie taka konieczność, jest podawana diagnoza. Zabieg w czwartek, a ja już się stresuję, jakby operację na sercu miał :(
-
A my idziemy rwać zębiszcza w czwartek o 13:00. Chyba z nerwów coś mi się stanie :-? Tylko, że wiem, że trzeba, bo od miesiąca ponad są podwójne i mleczne wcale nie mają zamiaru się ruszać z mordki :(
-
Chciałam podziękować za identyfikator :)
-
A czy ja też mogę poprosić? Prawdopodobnie wybiorę się do Katowic jako widz i chciałabym wiedzieć, którym psiakom kibicować :) kinia_w - Karolina
-
Gratuluję :D Myślę, że na początek tych zabawek wystarczy, a z tym sznurem to na początku lepiej uważać i pozwolić psu, żeby sam się z nim bawić. Bo jak się przeciąga takie małe ząbki, to się mogą wykrzywić, a po co to komu :)
-
Taką piłeczkę można kupić w sklepie z zabawkami dla dzieci. Muszkietero ma takie dwie i z piłką w mordce czasami zasypia :D Aha, nie zdziw się, że całkiem maleńki szczeniaczek może nie wykazywać chęci do zabawy. Będzie głównie spał :) Dokładnie tak, jak niemowlaczek :) Pierwszą zabawką dla Muszkietera był taki mini-bucik formowany z zielonymi sznurówkami. Ciagnął za te sznurówki i z bucikiem szedł spać :)
-
Bo to trzeba zrobić taki myk, żeby te części nie wypadały :D Trzeba takie cuś, co się wrzuca, odpowiednio np. zgiąć tak żeby w środku się odgięło i nie chciało wyjść. I duże butelki też małemu dajemy, ale to czasami jest za duży hałas :D Aha, mój pies bawi się też żwaczami :/ Roznosi te śmierdziele po całym domu, rzuca nimi, a potem sam na nie wskakuje i zjada.
-
Mój pies nieładnie pachniał tylko raz - kiedy wytarzał się w błocie. A tak normalnie to ma boski zapach :) Uwielbiam, kiedy koło mnie na poduczce, bo cały czas się go czuje.
-
Co do ***: pewnie jakaś mini-cenzura :) Co do nielubianych zabawek: - takie kości prasowane, formowane, kolor beżowy, jasno-brązowy, czy podony - u Muszkietera leżą od samego jego bycia u mnie w domu i rusza je rzadko. I to tyle :) Co do tych uwielbianych: - białe kości formowane, ale nie prasowane (takie miękkie) - zaraz biega po całym domu, gryzie, rzuca i w ogóle wielka radocha, mogą być też białe buciki (też formowane), - to samo z poduszkami (albo małymi maskotkami, takimi zwykłymi dla dzieci), - dobre są takie piłeczki gąbkowe z dzwonkiem w środku, piesu jest nimi zachwycony, - wszystko co piszczy, treszczy i wydaje inne odłgłosy, najlepiej, jak to wszystko dzieje się na raz, - mocno zawinięte sznury (można kupić w zoologu) - Muszkieter z nimi śmiga i rzuca w kogoś (jak się chce pobawić) albo w coś (jak bawi się sam), - kradzione skarpety i inne brudne rzeczy, które czasem udaje mu się uprowadzić, - butelki po malych napojach, zgniecione na płasko, żeby pies miał je gdzie chwycić ;) do jednej takiej butelki półlitrowej wrzuciłam parę kawałków pogryzionego już bucika ;) pies ma grzechotkę i cieszy się tym niezmiernie. Generalnie prawie wszystko :D I naprawdę nie muszą to byc jakieś drogie zabawki, można nie tyle kupić, co stworzyć samemu coś, czego nie będzie żal, kiedy pies porozwala na kawałki i poroznosi po całym domu.
-
To powiem tak: brakiem szczekania się nie przejmuj, Muszkietero też długo nie dawał takich odgłosów, potem się przemógł i zdarza teraz mu się szczeknąć :) Co do krztuszenia - wet. Yorki mają skłonność do zapaści (tak to się chyba nazywa) tchawicy czy krtani. Lepiej to sprawdzić, zwłaszcza, jeśli pies jest prowadzony na obroży (dla Yorków polecane są szelki).
-
Ja to chyba skonsultuję jeszcze z jednym wetem i wyciągnę średnią z tego ;) Wiem, ze mleczaki zaczęły mu wypadać jeszcze zanim skończył 5 miesięcy, niedługo będzie miał 7. Może rzeczywiście jeszcze poczekam, tylko sęk w tym, że na pewno dwa przednie kiełki trzymają się bardzo mocno, tych tylnich podwójnych nie widzę. A mam jeszcze takie pytanko: czy nie ma niebezpieczeństwa, że te stare się rozpychają i te nowe będą rosły nie w tym miejscu, w jakim powinny?
-
Muszkietero ma jeszcze 2 tygodnie na to, żeby mu zębiska (4) wypadły. Jak nie, to też idzie do wyrwania. Ale ma nie dostawać narkozy, tylko głupiego jasia i coś na znieczulenie. Też się stresuję okropnie, ale te zęby wcale nie chcą się same ruszać i wypadać :(