Jump to content
Dogomania

kinia_w

Members
  • Posts

    337
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinia_w

  1. Czyli właśnie teraz. Kciukościski aktualne (właśnie przeczytałam cały topik i włosy mi się zjeżyły :o) Super, że wszyściutko wychodzi na prostą :) Tak trzymać !
  2. A mój piesu wychodzi ostatni raz między 22 a 1 w nocy (zależy, jak ja się kładę spać), a na pierwszy spacer różnie: jak wieczorem za dużo zje i go potem goni ;) to potrafi mnie obudzić w okolicach 7-8. Czasem, w jakichś szczególnych przypadkach zdarzało mu się urządzać pobudkę wcześniej, przy czym wtedy idziemy na szybką toaletę i wracamy spać. Ale np. jak ja wstaję o 6, to psa ledwo z łóżka wyciągam, ubieram szelki, a on jeszcze śpi, znoszę go z 4 piętra, stawiam na ziemię, a on dopiero wtedy się budzi i patrzy zdziwiony: a dlaczego tu nie ma kołderki? ;) A jak sobie gnijemy ;) w łóżeczku to potrafi wychodzić o 10 i wcale nie marudzi, że chciał szybciej :)
  3. [quote name='maga18'] moj w wieku 3 mies mial chrapke na panów :lol:, teraz ma 7 i roznie to bywa... :wink:[/quote] Żeby życie miało smaczek ... ;)
  4. A są może zdjęcia 'rodzinne'? :D
  5. [quote name='Marta Chmielewska']Flaire pomyśl, jesli kleszcz zakaża śliną a musi ślinę wpuścić, bo ona zawiera środki znieczulające to razem ze śliną wpuszcza bakcyla. Jedyne uzasadnienie jest takie, ze im dłużej siedzi tym więcej tych bakcyli wpuszcza. Ale też wyraźnie jest powiedziane, każdy ukąszony przez kleszcza zarażonego zachoruje (poza wyjątkami i chyba nie na wszystkie z wymienionych chorób). Czy jest możliwe, żeby zakażony wirusem hiv zakaził dopiero po trzecim kontakcie seksualnym z tą samą osobą? [/quote] Jeśli chodzi o hiv, to tak właśnie jest - nie jest powiedziane, że każdy kontakt z wirusem powoduje zakażenie. Co do kleszczy - nie jestem pewna, bo się na tym nie znam, ale przecież mechanizm może być podobny.
  6. Przemyte jest spirytusem salicylowym, w skórze na pewno nic nie zostało, dokładnie sprawdziłam. Ten kleszcz na pewno nie siedział w skórze zbyt długo - albo od spaceru o 16. albo od tego o 19, kiedy go znalazłam. Tylko martwi mnie to, że on pękł. Jejku, ale mnie ostatnio psiak stresuje, wczoraj wyszła konieczność kastracji, dzisiaj kleszcze. Lepiej nie myśleć, co będzie jutro :-? Jeszcze mam takie pytanko (no nie umiem tego znaleźć) - w jakim czasie od ugryzienia kleszcza pojawiają się ew. pierwsze objawy - czy jest to kwestia godzin, dni? I kiedy można powiedzieć, że na pewno nic złego się nie stało?
  7. Ludziska, pomocy. Jak wygląda kleszcz? Znaczy: jaki ma kolor? Przed chwilą wyciągnęłam ze skóry Muszkiego coś małego, czerwonego, było toto płaskie. Przy wyjmowaniu rozpadło się na dwie części :( I tak, która została, była mocno wczepiona w skórę, wyciągnięcie bolało Muszkiego. Czy to był kleszcz, czy jeszcze jakieś inne paskudztwo? Kompletnie nie znam się na robalach i innych wstrętnych stworzeniach :-?
  8. Sredniojadek 8) ;)
  9. Jak ja zaczynałam dopiero orientować się o co chodzi, to myślałam tak: to karma i to karma, o co tu chodzi? A potem pomyślałam na zdrowy rozsądek - co to może być za karma oparta na mięsie, skoro jej kilogram ma kosztować 3 czy nawet 5 zł? Odpady rzeźnicze i tyle, a nie dobre mięso dla psiaka. No a to, że mięso 'nieco' ;) lepsze niż takie odpadki trochę kosztuje, to już jest oczywiste.
  10. kinia_w

    Kastracja

    Muszysko idzie pod nóż za kilka tygodni :( Już kiedyś myślałam o kastracji Muszkiego, żeby przypadkiem komuś z rodziny nie wpadło do głowy, żeby Muszki został tatusiem. A także z tego powodu, że kiedyś, jak opowiadałam, że znajoma się pytała o niego, ile ma lat itp., bo szukała psa dla swojej suni, to moja mama stwierdziła, że bardzo fajnie, piesu zostanie kiedyś tatą i w ogóle, a ja postanowiłam, że on dzieci mieć nie będzie, mimo, że jest piękny. Generalnie jak wspominałam o kastracji, to w domu larmo, co ja mu chcę zrobić, co mam przeciwko szczeniaczkom i w ogóle. Argumenty w stylu: on nie ma rodowodu, dlaczego jego dzieci miałyby być gorsze? Kiedyś na badaniu wet stwierdził, że jedno jąderko wędruje i że jak za jakiś czas to się nie zmieni, to zaczniemy leczenie, ew. w jakiejś tam perspektywie operacja. Potem zeszło i było wszystko ok do czasu, kiedy Muszkietero dorósł i jedno znowu zniknęło, a drugie urosło. I okazało się, że problem nie jest nawet w tym (choć oczywiście też, ale to jest problem mniejszy), które wędruje, ale w tym drugim, które zostało. Jest za duże i wet mówi, że to nie jest normalne. Czekam na końca sesji i piesu idzie na operację. A wiecie, co jest w tym najgorszego? Że jakbym nie naczytała się o kastracji na Dogomanii i nie latała co chwilę do weta, to mogłabym tego w ogóle nie zauważyć, i co? I psiaka bym miała chorego :( I nie daj Boże miałby jeszcze dzieciaki i one też by mogły być chore. Co nie zmienia sytuacji, że stresuję się potężnie już teraz, bo jak się nawet zastanawiałam nad operacją, to kiedyś tam, w przyszłości, może... A tu nie ma tak, że to mój wymysł, tylko, że trzeba. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że jak to są względy medyczne (dosyć wcześnie wykryte, bo to jedno jąderko urosło stosunkowo niedawno, czyli w tym momencie z psiakiem nic złego nie powinno się dziać), to chociaż rodzina mi nie będzie marudziła, że psu robię krzywdę i mam jakieś fanaberie.
  11. Niejadek to nie jest ;) Niejadki nie jadają po kilka dni i uważają, że wszystko z nimi OK 8)
  12. Co do tych proporcji i procentów. Kiedy Muszkietero przechodził na gotowane i rozmawiałam z wetem, mówił, że ma dostawać do 5 deko mięsa dziennie. Młody ważył wtedy coś koło 2.5 kg -> wychodzi 2 procent :) A i tak piesu sobie sam dawkuje jedzenie i jak pańcia by go chciała utuczyć ;) to po prostu nie je :)
  13. Jutro ma być 18 stopni 8) Pocieszcie się: dzisiaj na Śląsku o 6 było za ciepło, żeby piesu pobiegał. Z kolei kiedy wstałam o 5 sama z siebie z chęcią wzięcia Muszyska na spacer, żeby sobie poszalał, to mnie olał, odwrócił się tyłkiem i ani myślał wstawać. Teraz czeka na bieganie do nocy.
  14. kinia_w

    Brzydki nawyk

    Małe psiaki są zawsze ciekawe świata, żeby nie powiedzieć, że wścibskie. Wszędzie muszą być, wszystko powąchać, pogryźć, poślinić ;) Jak małe dziecko :) Co do zeskakiwania: Muszkietero bardzo długo np. nie schodził ze schodów (mamy w mieszkaniu i po kilku tygodniach pobytu u nas potrafił już na nie wchodzić, ale zchodzić się bał), ale zeskakiwanie z kolan, z łóżka, z pufów - u niego to było normalne, ale też nigdy nie były to takie wysokości, że coś mu się mogło stać. Jak uważał, że za dużo, żeby on, mały szczeniaczek, mógł zejść/zeskoczyć - to zaczynał piszczeć i wołał kogokolwiek, żeby mu pomógł. Oczywiście lepiej pilnować psiaka, żeby nie właził za wysoko, bo wtedy jak koniecznie będzie chciał zejść, a nikogo w pobliżu nie będzie, to się może przestraszyć i spaść i wtedy to rzeczywiście nieciekawie - przecież wiadomo, że bezpieczniej się zeskakuje (oczywiście do pewnej wysokości ;) ) niż spada.
  15. kinia_w

    Dożątko moje :D

    [quote name='adda'][quote name='Hexi']najpiekniejsze sa jak mysla i marszcza czolo z wysilku :D[/quote] Przy innej czynności z wysiłkiem tysz marszczą czoło :lol:[/quote] Ale wtedy nie są takie piękne ;)
  16. [quote name='Huskuś']To chyba cecha wielu Polaków - uważać, że ich dzieci są najwspanialsze, psy, ... itp. także. [/quote] Ależ mój pies jest najwspanialszy! A ja jestem taką egoistką, że nie pozwolę, żeby jakieś inne psiaki miały jego geny i dzieci mieć nie będzie ;)
  17. Z moim psiakiem chodzę do lecznicy, gdzie przyjmuje małżeństwo. Żadne z nich jeszcze nigdy nie chciało pieniędzy za wizytę, chociaż za każdym razem się pytam, ile się należy. Płacę za witaminy, zabiegi, leki, szczepienia, temu podobne, ale porównując ceny z innymi lecznicami (tu mam informacje od znajomych, w niektórych z nich za wizyty się płaci) też widać, że nie są zawyżane - są po prostu normalne. Ale gdyby zaczęli kasować pieniądze za wizytę, nie nazwałabym ich lekarzami bez powołania, czy zdziercami. Wg. mnie pieniądze za wizytę im się należą - taki jest ich zawód i tyle. Jeśli idę z psem na wyrwanie zębiszczy - płacę i tak samo mogę zapłacić za zbadanie psiaka (za każdym razem gruntowny przegląd, temperaturka, waga, opukanie i osłuchanie, uszy, pyszczek, łapki), czy porady. Co innego ceny wizyty - ale jak już zostało wspomniane - mamy wolny rynek, nie ten wet, to inny, ale z drugiej strony to przecież oczywiste, że jeśli ma się lecznicę w centrum dużego miasta, gdzie koszty jej utrzymania są wyższe niż na peryferiach, to ceny również będą większe.
  18. Czyli apetycik też dopisuje. Oby tak dalej (znaczy w sensie rekonwalescencji, a nie zapędów do wykonywania rozbiórki domu :) )
  19. kinia_w

    Miski na stojaku

    [quote name='adda'][quote name='isabela']Stojaki sie jednak przewracaja,sa bardzo niestebilne [/quote] Moje się nie przewracają, nawet wtedy, jak młodzież pcha mi do misek łapy w celach... no nie wiem jakich celach... :lol:[/quote] Pewnie w celach przed(lub po)konsumpcyjnych. Albo żeby się przekonać, że takie stojaki są naprawdę stabilne i w czasie jedzenia nie pójdą sobie ;)
  20. kinia_w

    Dożątko moje :D

    Jakie fajne małe dożynki :D
  21. Ja problemy miałam i dałam sobie spokój. Muszysko jest obcięty teraz na krótko i tak obcinany będzie. Męczył się okropnie, żal było na niego patrzeć. Wcale nie miał zamiaru się przyzwyczaić do czegoś na głowie :( I jest krótkowłosym przystojnym facetem :)
  22. A moi weci to i karmią psa chrupkami (ale on nie chce :D) i szybko robią zastrzyki 8)
  23. To się pociesz, mojego psa 'gwałci' taka jedna szurnięta suczka (jamnik). Znaczy inaczej: szurnętą to ma właścicielką, bo Kaja biega luzem nawet jak ma cieczkę :-? a jej właścicielki to nie interesuje specjalnie.
  24. A ja przechodzę w całości na gotowane. Piesu miał być w założeniu karmiony tylko suchym - bo wygodnie, pewnie, z witaminkami, i takie tam. Tylko, że nigdy za nim nie przepadał. A kiedy z okazji choroby, a potem usuwania ząbków, a potem kilkudniowej diety musiał być tylko na gotowanym, okazało się, że do suchej nie ma zamiaru się tknąć. Próbowałam go nakłonic do jedzenia suchej, ale serducho mi się kraje, jak widzę psa, który chodzi głodny, ale karmy nie zje. Jak dostaje gotowane, to zaraz cały szczęśliwy. Wet stwierdził, że gotowane mu na pewno nie zaszkodzi :) (a też sprzedaje karmę, więc w sumie w jego interesie jest, żeby jadł chrupki), a jak będzie miał problemy z kamieniem, to się go będzie po prostu usuwało raz na jakiś czas. I powiedział jeszcze coś: "Dla psa jedzenie może być kolejną przyjemnością, jakiej zaznaje od właściciela, więc jeśli suche mu po prostu nie smakuje, lepiej mu gotować i mieć szczęśliwego psiaka" :)
  25. Muszkietero dostaje żółtko surowe - wrzucam do miseczki, piesu przybiega, szaleje z radości, dziabie je zębami, żeby się rozlało i wylizuje miskę do czysta, bo po prostu uwielbia żółtko :)
×
×
  • Create New...