Jump to content
Dogomania

brazowa1

Members
  • Posts

    26461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by brazowa1

  1. [quote name='rudakacha']To pies, który nie lubi ściemniania, odnoszę wrażenie, że patrzy "zbyt" mądrze, a ludzie nie lubią mądrzejszych od siebie... [/QUOTE] dokładnie o tym samym pomyślałam. O co chodzi z Sosnowcem?
  2. Kasiu... mam nadzieję,ze zle zrozumialam.
  3. niestety kolejny,niedlugo ze starej ekipy zostana pojedyncze psy,maja po kilkanaście lat. Przeszłam sie obkiektywnie po schronisku i popatrzyłam na te nasze stare,znane na Dogo i...cudów nie ma. Diego ma lat z 12,mimo,że ciągle ma wigor. Kastor ma lat dużo,i sorry,ale on będzie następny,mimo,że uwielbiam tego psa,wygląda nadal wspaniale,ale po oczach widac,ze umyka z niego pomału światełko; Bankowy,lat 17 ; Misiek lat 16; Stive lat 15, Szpic tez z 14 już ma do tego sercowiec od pięciu lat na lekach, Pucek i Marian,których nie znacie (bo nie ma sie czym chwalić),stare,dobre homoseksualne małżeństwo, razem mają lat z 38, gdy jedne odejdzie,drugi z tęsknoty szybko pobiegnie za nim,bo nie będzie miał po co żyć, a innego partnera mogą nie zaakceptować; Sułek, Baca lat 15. W ciągu roku przeciez posypią się wszystkie. Zostanie Fant lat 10. A i Kara,młodzianka lat 6. I Łysa Sonia, lat 12z gołymi plecami,która poł roku temu przeszła wylew,chodzi skrzywiona,ale ma na to wylane, że nie widzi tylko na jedną stronę i druga część świata dla niej zniknęła. Dolar (ale on nie moze umrzec przed czasem,przeciez ma raptem 13 i musi przeżyc Kostka ,którego adoptowała Millarca,to wtedy na jego miejsce wskakuje Dolar,juz ja o to zadbam) Każdy staruch przeniesiony do pawilonu,prócz Sułka,dla którego zamknięcie jest tragedią,martwie sie o niego,bo ubrać sie nie pozwala,momentalnie wszystko zdziera,nie potrafi w ubranku się poruszac .Jest grubym owczarkiem,no,ale stary przecież. Można mu tylko dokładać słomy i dosypywac jedzenia.
  4. Niemiec nie dość,ze głupi to skąpiradło
  5. Annavero,a teraz nie wypatrzy się prawie zadnego psa ;),bo zimuja w pawilonie,na zewnątrz w budach zostały pojedyncze najsilniejsze psiaki. A do tego wpierw pieska trzeba odkopać z kołder (mam wrażenie,że cały Sopot zaczął spać pod derkami,bo ciepłe okrycia solidarnie oddano psom)
  6. dzięki kaerjot,dobra kobieto. Mała dzis wyakspediowana do domu,stąd prośba o trzymanie kciuków,bo na razie jej wycie pewnie słychac w promieniu kilometrów...uspokajała się tylko,gdy widziała megi.
  7. ufffffffffffff,ufffffffff,ufffffffffffff, ja tam ciągle o tych astach,bo to są gołe psy.
  8. Agatka wyhopała domy dwóm naszym schroniskowym weteranom, Hopowi i Czartkowi,psom bez absolutnie zadnym szans,a domy dostały ze złotymi klamkami.Teraz czas na kamyka :)
  9. ale sa takie zwierzęta,że jak źe zczynają,to potem ciągle to samo...oczywiscie do chwili,aż sie usmiecha do nich los,bo w końcu tak się dzieje.
  10. słuchajcie,w piątek zrobie mu nowe fotki,a w sobote będzie juz miał 10 ogłoszeń,OK? głupio go z letnimi ogłaszać. Oj,Azalio,podpadł mi mocno,to chyba jedyny tak pilnujący misek pies w schronisku. Miski stoja w różnych kątach bardzo dużego boksu,a ten jak wariat,mimo,że psy kompletnie nie zamierzały mu niczego zabierać i w ogóle nie podchodziły. Jeszcze jakikolwiek ma respekt przed Fantem.
  11. Marta,przed sekunda rozmawialam z wolontariuszka od nas,super babką,która poobszywała na mrozy każdego psa w ubranko,podobno jedno ubranko to 5 minut. Zapytałam,czy uszyłaby dla Was,może podam Ci jej nr telefonu,sobie wieczorkiem pogadacie,ile i na jaki wymiar? Bardzo mnie martwią asty zima na mrozie.
  12. jest ładnym psem-wszystko w nim gra,proporcje,ładne umaszczenie,mocna sylwetka,typ przeznaczony do długowieczności.
  13. Ona jest jakby przeklęta przez los...
  14. Karma byla dla psów,pomoże im przeżyć. Sposób prowadzenia schroniska i przetrzymywania psów nie ma tu nic do rzeczy. Dostały karme psy najbardziej potrzebujące i tak własnie miało być.
  15. tak,to ogromny komfort,po prostu moge spac po nocach zawijając uprzednio mojego psa w kołdre ... Psy doceniają,sa grzeczne i wiedzą, że teraz sie zimuje, jest wykorzystany maksymalnie każdy boks,w niektórych są po trzy,po dwa,ale pieski zgodne,wychodza na dwór tylko na siku i koo,a potem pędem gnają z powrotem na kołdry. Jest tylko kłopot z amstaffami,bo wolą często zalatwic sie w boksie niz wystawic tyłek na mróz.
  16. nie,każdy pies ma imię,prócz tych,które przychodzą,przez pierwsze dwa-trzy tygodnie wstrzymujemy sie z imionami,bo często są odbierane przez właścicieli,a potem sa skreslenia w kartach i robi się bałagan. W tym monecie jest 7 bezimiennych-nowych. I nie z setki,tylko z 60-70ciu :) :) :) a teraz jak bys weszła do schroniska,to na wybiegach bys zobaczyło może z 10 psów w całym schronisku,bo reszta poprzerzucana do pawilonu i zimują w budynku na kołdrach. Mieszkańcy Sopotu zarzucili schronisko ciepłymi rzeczami,jak co roku zresztą:),można na nich liczyć. po prostu dostałam info o dwóch pieskach ,ktore potrzebuja pomocy,szukam kogoś,kto moze się przejechać.
  17. :) tez sie ucieszyłam, że jednak sława jej pomogła,bardzo szybko po kwarantannie przyszli po nia ludzie,którzy czytali o jej smutnym losie. I dobrze,bo suka naprawde była pogrążona w depresji,bardzo mocno siekło ją to porzucenie.
  18. [quote name='annavera']coś nowego słychać u pięknej złośnicy ?[/QUOTE] dostała twarzowe wdzianko. Chciałam nagrac cos dłuższego,ale na razie musi byc to ;) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=YnmjSEbmiN4&feature=youtu.be[/URL] widac dokładnie jej wielkość.
  19. cudowne te psiaki-dzieciaki, szczęścia i zdrówka im zyczę,bo takie bidulki i te oczka...
  20. Przed swiętami zimowymi dostałam informacje o suni, która oszczeniła się w rowie,koło rur ciepłowniczych,pierwsze ,co mi przyszło do głowy,to poproszenie o ratunek naszej forumowej Megi ,która natychmiast zadziałała. Szczeniąt przy matce było początkowo więcej,ale gdy sunia była zabierana,żyły już tylko dwa. Małe biedactwa w wieku dwóch tygodni. Matka szczeniąt,mimo,że była czujna i miała prawo się bać,doskonale wiedziała,że to nadeszła pomoc i pozwoliła sobie pomóc.Sama poszła na smyczy i tylko sprawdzała,że dzieci nadal są na rękach Megi wraz z koleżanka wetką,do czasu odchowania maluchów umieściły sunię w lecznicy,miała tam ciepło,czysto,najlepsza opiekę lekarską i bezpieczne miejsce do odchowu dzieci. Oczywiście maluszki szybko wyfrunęły do domów,ale jak można się było spodziewac została mama... Niestety,sunia z lecznicy dostała eksmisję,ponieważ,gdy została sama urządziła demolkę pomieszczenia. Nie było innego wyjścia. Z lecznicy sunia trafila do Megi,która dwoi sie i troi,aby sunia nie trafila do schroniska,tylko do domu. Musi korzystać z pomocy hotelu,który udostępnił jej kojec. Sama ma dwa psy,na czas pracy musi korzystac z pomocy pani,która wyprowadzi psy na siku. Pani jest starsza i za nic nie chce wyprowadzić tego trzeciego. Wyobrazcie sobie obciążenie trzecim psem (który trafił przez przypadek) i czas życia podzielony między odwozem i przywozem psa z hoteliku. A sunia,jako trzecia nie może u niej zostać. Nie mówiąc juz o obciążeniu samego psa... Bo Megi to twarda babka,ale każdy gdzieś ma swoja granicę odporności... . Sunia jest średniej wielkości,wazy około 20stu kilo,jest gładkowłosa i skrajnie łagodna. Chodzi na smyczy,czysta. Ale jako,że ideałów nie ma,to może mieć tendecje niszczycielskie (u Megi juz nie niszczy,czyli starczy,aby w danym miejscu czuła się bezpiecznie). Moze być towarzystwem dla dziecka. Ludzie cierpliwi i dobrzy są jej potrzebni. Jest usłuchanym psem,zna swoje miejsce, sądząc z opisu charakteru przez megi,moze byc nawet polecana osobom niezbyt doświadczonym. Mam nadzieję,ze megi sie odezwie i coś dopisze o czym mogłam zapomnieć. czy ktoś byłby tak dobry i wspomógł ogloszeniami? ja porobie także,ale im więcej tym lepiej. Po prostu szkoda,aby po tym wszystkim,po tej ciągłej tułaczce psa,po tym wysiłku Megi,która tyle czasu,energii,serca i kawałek swojego zycia włożyła w ratowanie psa, finał był w schroniskowym boksie. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/1305/6b012879a152164dmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/1305/298d1a39b7767fc2med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/1297/36b3b8f80bce0259med.jpg[/IMG][/URL]
  21. Dokładnie,nie każda fundacja niemiecka to ściema.A te wiarygodne od czterech (tak pi razy oko) lat ograniczaja adopcje diametralnie, dosłownie do kilku psów na kilka miesięcy i otwarcie mówią,ze adopcje niemieckie "siadły" z powodu kryzysu i ciężko psom znalezc domy. tak pomyslałam o tych pełnych schroniskach w Niemczech. Ile w nich jest psów spoza Niemiec. Bo schronisko, aby mogło istniec musi miec psy,więc może stąd ich pęd do zwożenia psów,skoro nie mogli sobie zapewnić dostatecznej liczby ze swojego rejonu. Amelio,trzeba czytać,najlepiej dopytywac się,a poza tym kwestia pieniędzy-za sterylki,kastracje,chipy,paszporty,szczepienia, za psa i dowóz,musi zapłacić fundacja pieniędzmi,a nie karmą (która pochodzi z darów). Pies nie może być za tani. Musisz dostac dane właściciela i miec umozliwiony kontakt z nim juz przed adopcją. Z rzetelnej fundacji będą sie z Toba kontaktować w sprawie charakteru psa. Kiedyś,przed laty,byla bardzo smieszna sytuacja z pajunią,kiedy to dogo fundowało jej dosłownie wszystko,nie wydawała ani jednej złotówki na psa z Dogo,który przyjezdzał do niej przygotowany na tip top,a dopiero długo pozniej dziewczyny zorientowały się,ze pajunia za pieska kasuje 300 euro i dlaczego wobec tego nie może wydac tych 250 zł na przygotowanie psa. Smieszne,bo zarabiala na naiwności,a do tego byla guru na dogo i zbawicielką.
  22. Kikka,ale nie ja zrozumialam ,że dziewczyny przestaną pomagac psom,ciagle staraja się o adopcję. Ale (tak równiez zrozumiałam),nie chcą mieć na głowie utrzymania psów pani Renaty, bo tego nikt nie udzwignie.Z racji kasy,odległości. Nie znam Lubelskiej Straży,ale wydaje mi się,ze to nie jest wielka organizacja typu OTOZ,dysponująca ogromnymi,jak na warunki polskie pieniędzmi. Problem polega nie na dwóch pieskach,jakie przyjmie pani Renata,tylko na tym,że na dwóch nie poprzestanie. Gdyby było tak,że schronisko w ogóle przestanie przyjmowac psy,czyli pani Renata informuje wszystkie gminy,że maja nie zwozic psów,to dziewczyny w ciągu dwóch lat byłyby w stanie wyadoptować prawie wszystkie psy,poza najtrudniejszymi przypadkami. I na to sie nastawiały angażując się w schronisko. A nie dozywotni patronat nad schroniskiem. Oferują pomoc,ale mogą w zamian stawiac warunki.Inaczej się nie da. Zwłaszcza,ze schronisko prywatne,teren prywatny. Kikko,jeżeli masz pomysł,jak pomagac skuteczniej,jak pertraktowac warunki współpracy i je egzekwowac (czyli jak wydajnie pomóc schronisku),moze wykorzystasz pomysły i zaangazujesz się w pomoc,czy to jako osoba prywatna,czy w ramach jakiejś dużej organizacji.
  23. no ale która suczke mam puscić w paszczę krokodyla...
  24. hahhaha,dopiero zauważyłam :) a tyle razy patrzyłam na tą fotkę i dziwiłam,że jednak brązowe zołto podpalane sa nader częste,hehhehe Yun,nie wiadomo,jak wpłynełaby na niego kobieta. W schronisku unikamy wspólnych wyjść Filipa i jakiegos innego psa.
  25. Filip siedzi w ubraniu i pod kocem,spod którego wychodzi tylko na błyskawiczne załatwienie się. Gdy patrze na jego umiejętność zrobienia sobie kokonu z koca,żaluję,że tak niewiele psów w schronisku to potrafi. Filip gryzie troche inaczej niz Harry - on pilnuje przedmiotów,tylko trudno czasem sie zorientować,czego pilnował. Jest lubianym psem,znacznie większą sympatia cieszy sie niz Dzaki,który potrafi byc zdradliwy. marmurek...o jejku dzikunkowy jamnik...gdy przeczytałam : [B]Nie udało nam się oduczyć go załatwiania się w domu. Nie udało nam się nauczyć go niczego [/B]to w sumie nie wiem,czy oni siebie obwiniają czy psa, czy w logo stronki jamniczej,po prawej stronie,to Ferka?
×
×
  • Create New...