-
Posts
4091 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Camara
-
maluszek się przypomina ;) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/9739/p12bn5.jpg[/IMG][/URL]
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Camara replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
[quote name='mar.gajko']... Paju popatrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczyskami i polizał mnie po pysku. Tak dokładnie po buzi, po policzku. Nie trąchnąl nochem, nie gucnął. Tylko porządnie zrobił liz, liz po policzku. Z namysłem i świadomie.[/quote] chyba wiem, co czułaś :p wiem, bo moje Borysiatko zrobiło to samo... po 2 latach pobytu u nas... a teraz wykorzystuje każdą okazję - od kiedy nauczył sie dawac buziaki to jest najbardziej całuśnym psem w domu :evil_lol: -
[quote name='Asior']powiem tak... nie jest tak do końca prawdą, ze żadnemu z pracowników nie udało się do niego podejść.....Dobrze dogaduje się z nim Paulina i Pan Paweł... mnie już też liże po ręce jak przychodzę do schronu... :) Więc mśle , ze nie będzie z nim tak źle.. tylko koniecznie dom..... [/quote] jeżeli tak jest - to bardzo się cieszę!!! Jeżeli dojdzie do stanu, gdzie bez lassa da się wyprowadzić z klatki to ponowię jego ogłoszenia i może coś z tego wyjdzie. Podobnie było z Atolem (mieszkał 2 klatki dalej) - nie wiem kto (ktoś z pracowników) oswoił go na tyle, że dał sobie założyć obrożę i wyprowadzić na smyczy. Teraz mieszka na śląsku i jest super. Mam kontakt z ludzmi :p
-
Asior... masz talent, żeby człowieka dobić :placz:
-
[quote name='Asior']Camara- a wiesz o tym podhalanie w schronie??? To Misio. W schronisku od stycznia. Przyprowadziła go kobieta, która twierdziła ze się przybłąkał i ją pogryzł. Jak do tej pory żadenemu z pracowników nie udało się do niego podejść. Agresywny do psów. Do suk także. Na początku był w depresji. Teraz wyszedł z niej... ale w niedobrym kierunku. Nie wykluczam, że to klatka tak na niego wpływa. Ale i tak jest to pies, który wymaga systematycznej pracy z człowiekiem. Niestety nie mam takich mozliwości (ja do schroniska jadę ok 1,5 - 2 godz. w jedną stronę) ani takiego DT. Z dużym kojcem i umiejętnością prowadzenia tego rodzaju psa. Ogłoszenie o nim jest na stronie związkowej Klubu Podhalana. Misio jest tak piekny, że 3 lub 4 osoby były w schronisku poznać go. Niestety poddały się...
-
Od dziś mam pod opieką tę panienkę: Bona Bona jest z krakowskiego schroniska. Ma ok. 9 lat. Jest sterylizowana ponieważ miała ropomacicze. Jest podejrzenie o niewydolność nerek i wątroby. Ma guza na sutku. Juz na oko wygląda na nowotwór. Guz jest mocno wrośnięty w mięśnie klatki piersiowej. Poza tym ma zapalenie sutków i ropno-krwawy wysięk. Juro zostanie wygolona, ponieważ pod filcem ma zapalenie skóry. Jak na razie to tyle. Jeżeli ktoś ma jakieś sugestie gdzie z nią jechać do weterynarza to bardzo proszę. Po Igorze i Eni mam juz traume, jeżeli chodzi o wybór wetów. I jeszcze prośba do schroniskowych wolontariuszy. W izolatce w szpitalu jest podhalan - stary pies. W stanie podobnym do Bony. Juro ma mieć amputowany palec. Z bólem serca, ale musiałam go zostawić. Nie dam rady mieć pod patronatem i opieką takiej ilości psów. Zwłaszcza, że mam je porozrzucane we wszystkich kierunkach od Krk + moja liczna gromada. Jeżeli będziecie mieć szansę to proszę o zrobienie mu chociaż zdjęcia :-(
-
Alaa - ja też mam Borysa, który jak się ściemni to nie wyjdzie z domu. Ale jak wypcham za próg, to już przynajmniej pilne potrzeby załatwi. Tyle, że u Ciebie burza, u mnie burza i ciemność - a u Leona WSZYSTKO i do końca nie wiadomo co :cool1: na forum krakvetu znalazłam parę rad w temacie "strach", póki co porzuciłam Pani Luizie ten wątek - może coś da się wykorzystać...
-
[B][SIZE=3][COLOR=red]Pilnie potrzebujemy dobrych rad i wypróbowanych metod!!![/COLOR][/SIZE][/B] Leon od początku miał pewne fobie - jak wiecie bał sie facetów. W nowym domu na spacerach ujawnił się strach przed urządzeniami przypominajacymi budy: czyli kioskami ruchu, warzywniakami itp. Do tej pory było to do opanowania. Niestety jest coraz gorzej - po ostatnich huraganach i burzach (była cała seria takich wydarzeń jakieś 3-4 tygodnie temu) Leon w wogóle nie chce wychodzić na spacer. Trzeba go na rękach wynosic za próg mieszkania. Potem opłotkami ciągnąć do parku a i tak Leon jest cały zestrachany. Cały spacer to jeden wielki stres. Leon nie widzi, nie słyszy tylko patrzy, żeby czmychnąć - byle jaki odgłos powoduje panikę. [B]Macie jakieś pomysły??? szkoda psa :-([/B] W domu jest OK. Wesoły, lubi sie bawić, bez problemów zostaje sam. Nie szczeka wtedy, nie wyje i nie niszczy. Śpi sobie albo tarmosi pluszaka a w wolnych chwilach podgryza chlebek (on w ogóle najchętniej żywiłby sie suchym chlebem) i wygląda na szczęśliwego psa. Tylko te spacery... no a wychodzic z domu przeciez musi!!! [B]Czy ktos miał z czymś takim do czynienia????[/B]
-
piaskowa SAVANA szuka domu...... już OD ROKU . ma dom
Camara replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Gosiapk']Na prawdę? oooo! A w której? Krakowskiej?[/quote] Tak, w dodatku krakowskim. -
piaskowa SAVANA szuka domu...... już OD ROKU . ma dom
Camara replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Savana jest dziś w GW -
[quote name='Ela_and_Krzys']No i trzy ma jeszcze w zapasie :) Jeśli tylko wrócą do domu :evil_lol:[/quote] założe sie, że juz wróciły... tylko gospodarz nie rozpoznał, że to te, za które zapłaciliście ;) a w wogóle: Fuksio jest śliczny i wygląda zupełnie jak blablador :crazyeye: kocio... ech ta arystokracja :p Bimbuś - wzruszająco bezbronnie wygląda na tych fotkach...
-
Igorek... nie wiem sama co pisać... Ponieważ Igor reaguje nie najlepiej na wizyty u weta, trzeba je ograniczać do mninimum. Za radą lekarzy, pod których opieką jest teraz Igor, Biafra samodzielnie założyła mu 2 szwy, żeby to wszystko się nie rozleciało. Sączek wyciągnięty prawie do końca. Goi się, ale nie w takim tempie jak powinno, no i pięknie to nie wygląda... na całe szczęście Biafrze pozwala na wszelkie operacje przy sobie - płukanie, przemywanie i zastrzyki. Czyli Biafra jest teraz pielęgniarką na cały etat. Ponieważ kołnierz nie wytrzymuje kontaktu ze ścianą to Igor chodzi w wiadrze na głowie. Nie musze chyba dodawać, że niezbyt to lubi... ale nie ma innego wyjścia. Gojąca rana chyba bardzo swędzi, bo Igor całe dni spędza na kombinowaniu jak się do tego dobrać. Mam nadzieję, że po tych przejściach Igor wróci do normy i będzie nadal przytulnym miśkiem. Na razie jest rozdrażniony a Bafra na skraju rozstroju nerwowego... we wtorek mają jechać do kontroli
-
[quote name='lamia2']Choroba tak mi przykro .... dziewczyny trzymajcie, wiem, że miało być dobrze, on ma chyba pecha :-( :-( :-([/quote] a wiesz, że chyba nie można tu mówić o pechu... jakby nie dziwny zbieg okoliczności to scenariusze mogłyby być gorsze - Igor w schronisku - Igor na łańcuchu - Igor pilnujący hurtowni (itd, itp.) - w każdym razie: Igor w obliczu straszej choroby i bez pomocy. Obietywnie rzecz biorąc to Igorowi nie jest źle - siedzi w domu i daje w kość Biafrze :oops: I to dzielny chłopak, więc przetrwa kryzys. To tylko ja mam wyrzuty sumienia, bo mogłam lepiej wybrać mu lekarza...
-
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
Camara replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
[quote name='PaulinaT']...I Szarik, z mina winowajcy co wie że źle czyni postanowił na tym łóżku koło mnie się umiejscowić... wlazł, powolutku, nie patrząc na mnie tylko zerkając od czasu do czasu i strasznie zmieszany sie położył... No ale twarda byłam i poprosiłam o zejście. Zszedł z westchnieniem "no tak, wiedziałem że tak będzie, no ale spóbować trzeba było"... [/quote] nie dobra pańcia, oj nie dobra :mad: biedny pies wykazał tyle samozaparcia, odwagi cywilnej i pokonał wrodzoną nieśmiałość i tak go potraktować :diabloti: :lol: -
[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img261.imageshack.us/img261/2711/p9xi9.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img521.imageshack.us/img521/2382/p11so3.jpg[/IMG][/URL] :loveu::loveu::loveu:
-
[quote name='mar.gajko']No po, ale pomysł wogóle skąd się wziął w głowach. I to jeszcze "najlepszy psi okulista".[/quote] Polecił go Garncarz :cool1: I generalnie wszyscy, do których zwracałyśmy się z problemem tam nas odsyłali. Dziś byliśmy na kontroli. Istotną sprawą jest to, że zrezygnowałyśmy z tego... leczenia. Trzeba tylko odebrać wyniki badań Igora i ten etap zamykamy. Więcej tego komentować nie będę. Oko Igora dziś wygląda tak samo jak 3 dni temu, albo gorzej. Ponoć niesforny Igor sam sobie rozwalił szew (jeden z kilku). Na jutro był umówiony na zabieg opracowania powiek i ponowne zszycie - oczywiście pod narkozą. Nie pójdzie tam. Biafra pojechała z Igorem na konsultacje do innej kliniki. Dostał solcoseryl w zastrzyku i będzie próba gojenia tej rany bez ponownego zszycia. Jeżeli się nie uda i reszta szwów popęka to i tak nie unikniemy zabiegu - ale już pod narkozą wziewną, bo wydolność płuc Igora pozostawia wiele do życzenia. Chyba nic nie pokręciłam - w razie czego Biafra mnie poprawi... Generalnie czuję się jakbym miała powtórke z Lincolna :cool1: Chyba się powtórzę, ale nie tak to miało wyglądać :shake: A w ogóle to Igor rzeczywiście jest pobudzony. Denerwuje go kołnierz, wyciek z oka i to, że nie widzi. Strzela cudne fochy i obraża się na Biafre, która i tak ledwo żyje, bo Igor domaga się szczególnych względów i uwagi 24 godziny na dobę. A jakby ktoś mógł nas wspomóc - to konto Fundacji podałam wyżej. Oczywiście z dopiskiem - "Igor - leczenie"
-
[quote name='Katcherine']... Biafra - przeslij mi nr. konta na priv.[/quote] Dobrodziejów prosimy o wpłaty na konto Fundacji: [B]Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą"[/B] [B] ul. Batalionu "Skała" AK 8/36[/B] [B] 31-273 Kraków[/B]nr konta PEKAO SA I O. w Bielsku-Białej:[B] 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674[/B] Fundacja jest zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem 0000169668
-
wczoraj Biafra odebrała Igorka z lecznicy. Ja go jeszcze nie widziałam, ale wg Biafry miejsce po oku wygląda źle. Ma tam zaszyte tampony i sączek. W poniedziałek część tych opatrunków ma być wyjmowana. Generalnie nie tak to miało wyglądać :shake: Mam nadzieję, że Biafra znajdzie troszkę czasu i napisze szczegóły
-
niestety są komplikacje :-( Igor od rana był bardzo zdenerwowany i niespokojny. Na pewno trochę na to miała wpływ przymusowa głodówka... ale to i tak nie usprawiedliwiało jego nerwowych reakcji... Biafra zawiozła Igorka do kliniki na 14. Dostał głupiego jasia ale słabo zadziałał. Igor nie chciał się położyć - bronił się - unosząc łepek i usiłował wstać. Dostał narkozę i wykonano RTG płuc. Nie ma przerzutów, ale sprawę tego dziwnego zacienienia wyjaśni doktor jutro. Miał także zrobione USG - nerek i wątroby. Chyba jest dobrze, ale w zdenerwowaniu nie pamiętam, czy mi Biafra mówiła. Miałyśmy go odebrać koło 18 - już byłam w drodze do kliniki, kiedy zadzwoniła Biafra z informacją, że Igor ma krwotok. Na razie zostaje w klinice i próbują powstrzymać krwawienie. Jeżeli się nie uda, to trzeba psa ponownie uśpić i oczyścić jeszcze raz ranę. Czekamy na informacje z kliniki...
-
A to fotki sprzed lecznicy ;) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img120.imageshack.us/img120/8589/31540835mh5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img337.imageshack.us/img337/8867/85832747pb8.jpg[/IMG][/URL] a poza tym... Biafra opisała wszystko co trzeba. Widziałam Igora w dniu przyjazdu do Krakowa i po dwóch tygodniach. Niestety - różnica w wielkości oka jest znaczna, czyli guz rośnie. Niepokoi mnie tempo tego wzrostu. Myślę, że nie ma innego wyjścia - trzeba operować. Miałam jeszcze pewne wahania odnośnie tego sączka. Po usłyszeniu opinii lekarza, ze Igor ma szansę na dość długie życie - przyszło mi na myśl czy aby nie szukać mu domu. Nie to, że u Biafry jest mu źle!!! Nie o to chodzi. Tam jest jednym z wielu zwierząt wymagających uwagi. Biafrze byłoby lżej... a Igor może znalazłby dom, gdzie byłby jedynym pieszczochem. Takie zamknięte oko - ale bez deformacji znacznie ułatwiłoby szukanie mu domu... Tyle, że ta metoda wiąże się z bólem - a tego obie chcemy mu oszczędzić. I jak Biafra słusznie zauważyła - Igor i tak na zawsze zostanie psem szczególnej troski. Ciężko byłoby mi zaufać, czy ew. opiekunowie dopilnują regularnych badań, niczego nie przeoczą, nie zlekceważą pierwszych objawów. Szczególnie, że Igor nie jest zbyt wylewny w okazywaniu uczuć. Nie jestem pewna, czy nawet jak zacznie boleć - będzie to po nim widać. Niech więc ma ten zapadnięty oczodół... i niech będzie szczęśliwy. hmmmm... a mnie dopadły jeszcze takie durne myśli... lamii upchnęłam Igorka na tydzień... który trwał 2 miesiące :oops: Biafrze upchnęłam Igorka na (góra) parę miesięcy, a jak dobrze pójdzie to Igorek ma lata przed sobą :p czym Igor mnie jeszcze zaskoczy :hmmmm: więc trzymajcie mocno kciuki, żeby badania przed zabiegiem wypadły pomyślnie i wszystko się udało !!!! Kasą będziemy się martwić... później :roll: