-
Posts
7770 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sota36
-
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
Juz nie wiem co jest grane - po pracy wysle raz jeszcze. -
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
Tak - smiejcie sie, smiejcie, mnie do smiechu nie jest... :( "kule bele" wysylam raz jeszcze. -
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
Dzikie za mile slowa pod adresem Agata, zwanego pieszczotliwie 'Gutkiem" - musze sie poprawic i umieszczac juz samodzielnie wiecej zdjec... -
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
Bardzo Ci Alus dziekuje!!! Dziwnie teraz wygladam, kiedy patrze w monitor i usmiecham sie do niego, a obok mnie lezy mopisko... to samo mopisko! Raz jeszcze dzieki!!! -
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
Mam nadzieje, ze zdjecia beda moze jeszcze dzis??? A to dzieki Ali!!! Jeszcze chwila potrzymam Was w napieciu... -
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
No teraz Agat to juz wazy ze 35 kilo!!! Przyros ma wzorcowy - a to nie hipcio, tylko skrzyzowanie mamutka z leniwcem i mopem, czyli po prostu briard plowy. I to nie jest juz "kajtek" tylko robi sie z niego "facet", w przynajmniej w jego mniemaniu... (a dalej siusiac mu sie zdarzy jak dziewczynce...) -
" Miesieczniny" Agata - przerodzilo sie w galerie.
sota36 replied to sota36's topic in Owczarek francuski briard
Ojej przepraszam! Dawno tu nie zagladalam - mlody wyrosl - jest zdrowy, troche niszczy, m.in. zniszczyl (przez nieuwage mojego meza) plytke ze swoimi dzieciecymi zdjeciami :( , pogryzl tez dywan i wieszak z przedpokoju, zjadl moj papec - no trudno - nikt nie jest doskonaly - hihihi. Teraz dzielnie pomaga w malowaniu i tapetowaniu- wsadza nochala we wszystko. Chodzi do psiej szkoly i jest z niego pociecha. Mam prosbe - czy ktos moglby mi umiescic pare ocalalych zdjec Gutka??? Dziekuje. -
Dzieki za slowa otuchy. Teraz musimy zrobic wszystko, by Gutek byl rowniez szczesliwy.
-
Ja rowniez jestem wdzieczna Dakowi, ze jest "Mlody". To taki "koncert zyczen" po Toniu - Atos byl cudnownym psem, ale mial swoje sloabe strony, np. cierpial na chorobe lokomocyjna i ta ograniczala nasze wyjazdy, bo nie chcialeismy Go zostawiac samego. Zawsze mowilismy, zeby On umial jezdzic samochodem, niestety, pogodzilsmy sie z tym faktem - trudno. Za to "mlody" wchodzi do auta i zasypia... I jak tu nie wierzy, ze tam wysoko jego starszy Brat czuwa nad nim???
-
Och - Alicja - niestety z czasem nikt nie wygral - kazdy musi sie predzej, czy pozniej zmierzyc ze smiercia - jesli sie decyduje na to, by pokochac jakas tam "Paskude" - kiedy Atos zmarl - siedzialm obok niego, glaskalam Go, powiedzialam naszemu weterynarzowi, ze nie chce juz miec psa, bo znow kiedys... On mnie... 'wysmial' - powiedzil, ze tacy ludzie jak ja, sa skazani na to, ze w ich zyciu jest jakis psiak. I to jak najpredzej. No i jest, jest mlody, do ktorego zmusil mnie moj maz - to taki "pocieszek" , by wrocic do rownowagi psychicznej. "Mlody" pojawil sie zaraz nastepnego dnia - pojechalismy do hodowli i w amoku - nie ja go wybralam, a on wybral mnie. Nie chcialam, chcialam sie umarwtwiac, przezywac zalobe, bo uwazalam, ze to zdrada. Maz (madry chlopak) postanowil inaczej. Mlody jest zupelnie inny, by nie porownywac. Kiedy przyjechalismy z nim, 'Mlody' wszedl do domu, rozejrzal sie i ...zaczal sie bawic. W nocy nie skomlil, nie tesknil, mimo ze zostal wyrwany z rodzinnego gniazda majac 3.5 miesiecy, - ja wytlumaczylam sobie (i w to gleboko wierze), ze Tosiek pozostawil jakies tajemnicze fluidy, ze u nas bedzie szczesliwy, bo tak jest. Wystarczy na niego spojrzec. Bardzo go kocham - Atos wiele mnie nauczyl - i teraz owe "profity" wlasnie zbiera moj Gutek. Za Toniem bardzo tesknie, ale niestety - czasu nikt nie zatrzyma. J aGo po prostu bardzo, bardzo kocham i tak pozostanie. A 'Mlody" sobie rosnie... p.s. jeszcze nigdy tego wczesniej nie napisalam - mam nadzieje, ze zrozumiecie....
-
Wlasnie wrocilam od Ciebie, z dzialki. Jak tam cicho, spokojnie i pieknie! Dzis mija 7 miesiecy odkad zaczelismy walke o Twoje zycie...przegrana walke...
-
Mlody zezarl dzis plyty ze zdjeciami - Bogu dziekuje, ze to nie te, na ktorych jestes Ty (te twoje ostanie) , a te, na ktorych jesl mlody "mlody" - wiem jednak, ze kiedys bedzie mi zal, ze Gutek zniszczyl zdjatka ze swojego dziecinstwa. Ale on jest "glupiutki" - musi nabrac twojego doswiadczenia, a na to potrzebuje czasu i mojej cierpliwosci - tej cierpliwosci, ktorej Ty mnie nauczyles i dzieki Ci za to... Bardzo, bardzo Cie kocham - moj Przyjacielu...
-
Dalej znajduje Twoja siersc, a to za meblami, nagle jakies "koty" wylatuja. Wczoraj wieczorem mlody mnie znokautowal - jak walna mi lbem w czolo, to az usiadlam na podlodze. Przypomnialam sobie, ze i Ty tak kiedys mi "przylozyles"....
-
I co z psiakiem????
-
Widzialm briarda uzytkowego (Francja, policja), ogolonego na 2-3 cm chyba - pierw nie poznalam, ze to ta rasa!!! Wygladal... dziwnie. Ale fajnie, jak sie czlowik przyzwyczail, ja jednak Gutka nie bede obcinala.
-
Ten grzebyk do koltunow uzywasz naprawde spokojnie i bezepicznie - wyprobowalam go, a musze to robic delikatnie, bo jak sie douczylam briardom siersc pelna odrasta 3 lata, wiec... My to robimy tak: po wyszukaniu koltuna probujemy go najpierw troche rozczesac i ciut odbic od skory (w przypadku filcakow - czykoltunow wiekszych( , nastepnie bierzemy grzebyk i ruchem od poczatku koltuna (od strony skory) podbieramy go i czeszemy tak jak zwyklym grzebykiem delikatnie pociagajac w dol. Na owym grzebyku posotaja poprzecinane koltuny, a potem uzywany szczotki (takiej metalowej z ruchomymi zebami) Jak jest koltun wiekszy - zeby nie meczyc psa - robie to ratami - ostatnio pozbywalam sie koltuna wielkosci gdziec 5cm na 2 cm (pod pachami) ze 3 dni - ale udalo sie , a pies nie wylysial. Choc czasami (tak gdzie nie widac) wycinam nozyczkami sierc.
-
Wczoraj odwiedzil nas Pan H. z Hamburga (uwielbiales sie z nim silowac :) ) i byl zdziwiony i zasmucony, kiedy uslyszal, ze juz Cie nie ma z nami. Jutro o tym fakcie dowie sie Pani Danka, ktora sie Ciebie tak bala, a Ty ja "oswoiles". I Iwonka tez pytala o Ciebie... , ci sie stalo... Oni tez kiedys musieli uspac swoja Betine...
-
18 lat!!!! Boze to cudny wiek, niestety ze stroscia nikt nie wygral... Ale ciesz sie, ze Ona miala prawie 18 lat!!! moj niespelna 13...
-
OOO - to drugie zdjecie!!! To jest to!
-
To takie niby cos podobnego do trymowania, ale do tego nie sluzy. lekko zakraglone u spodudo podbierania siersci I nozyki do przecinania ma w gornej czesci, tak by psa nie mozna bylo pokaleczyc. "Noz' ten (jak wygladalo na etykiecie) sluzy innym rasom rozniez . Rozcina on siersc na dlugosci, przecunajac koltuny, a potem szczotka sie rozczesuje. Jak zauwazylam - pies traci malo wlosow przy jego uzyciu, a koltunow sie pozbywa. Nie wiem, czy jasno wytlumaczylam - ale mam "dar" przekonywania :)
-
Ajak wygada pudlowka - moze ja mam, tylko nie wiem, ze taki sie nazywa...???
-
Witam - mam pytanie - jak sobie radzicie z kołtunami, kore u psów dlugowłosych zdarzaja sie np pod broda, czy miedzy pachwinami. U mojego mlodego zauwazylam, ze robia mu sie koltuny wlasnie w tych miesjcach - czesze go co dzien, ale widocznie - nie dosc dokladnie wlasnie w tych wymienionych miejscach. Wiem, ze sa srdoki na "odklotunienie" , ale one mnie nie interesuja. Nabylam specjalny grzebykdo rozcinania siersci i teraz chce go uzyc. Prosze o udzielenie mi rad, co robic i czy ow grzebyk nie powycina psu calej siersci. Dziekuje.
-
A skad pochodzi zrodlo odnoscie tych badan???
-
Mój kochany Harley a teraz i Ozzy :(
sota36 replied to Alicja's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kobieto - Ty mi dziekuj, tylko pisz (na priv nawet) jak ci bedzie zle - poplaczemy sobie razem, powspominamy i posmiejemy z naszych kochanych "Paskud" - tak nazywalam Atosa....