Jump to content
Dogomania

Ewusek

Members
  • Posts

    2254
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ewusek

  1. dzisiaj moj TZ poszedl rano do sasiada i zapytal go czemu nie ma krowy, bo w sumie pomieszczenia gospodarcze ma, łake ma to czemu nie... kiedys mial... potem poszli do pracy i nie mieli czasu sie zajmowac krowa, wiec sprzedali... Powiedzial, byl taki jeden facet, ktory mial koze i zachowywala sie zupelnie jak pies :-) nawet do miasteczka za nim chodzila, a inni sie z niego wysmiewali i krzyczeli za nim "meee" i mimo, tego, ze "obciachem" jest miec koze (u nas na wiosce" to moj TZ jeszcze sie nie zniechecil :-) Urwisku, czy ja dobrze pamietam, ze zajmuszesz sie ze swoja TZka projektowaniem ogrodów ?
  2. tutaj w watku Łatki jest na fotach drewutnia, zobaczcie i powiedzcie, czy cos takiego by sie nadawalo narazie ?
  3. chcialam pogadac z moim TZem i zaczelam od slow "misiu, mam sprawe..." a on "nie zgadzam sie"... hmmm, powiedzialam "ale nie wiesz na co", a on "na kolejnego psa" (jest teraz biedny zachudzony mastino, ktorego foty mu dzisiaj pokazywalam... no to ja mowie "nie o psa mi chodzi...", a on "a o co ???" "o koze... a w promocji dostalibysmy owce..." podjaral sie strasznie, pokazalam mu fotki... musi sie z tym przespac, na razie cie cieszy jak male dziecko i mowi "fajnie byloby miec koze :-) a jak sie dogada koza z owca ? a co bedzie jadla ? a czy drewutnia nie bedzie na razie dla niej za mala ? czy bedzie nas bodła ? tak wiec, czekam az troche ochlonie i odezwe sie niebawem :-)
  4. a plusem jest to, ze jest to koza a nie kozioł... jak mielismy zajecia dotyczace bydla rogatego to uprzedzali nas, ze kozły bardzo lubia sobie obsikiwac brode, a potem chodza i brode wycieraja w rozne miejsca - tak znakuja teren :-)
  5. a plusem jest to, ze jest to koza a nie kozioł... jak mielismy zajecia dotyczace bydla rogatego to uprzedzali nas, ze kozły bardzo lubia sobie obsikiwac brode, a potem chodza i brode wycieraja w rozne miejsca - tak znakuja teren :-)
  6. [quote name='Greven'] Proszę bardzo, polecam się na przyszłość ;) O Twoich psach poczytałam na stronie, oglądałam galerie - piękne masz stadko![/QUOTE] dzieki :-) ale najwazniejsze sunie sa juz za TM... [quote name='Greven'] 9 m2 spokojnie wystarczy na kozę i jej koleżankę owcę. Jeśli Ty zdecydujesz się na kozunię i owcę, to my będziemy stawać na głowie, aby zorganizować jakiś transport. Pasuje? ;)[/QUOTE] no to musze "porozmawiac z moim TZem jak by sie na zapatrywal na kolezanki :-) na razie jest na "nie" na import kolejnej pirenejki, ale moze na koze i owce sie zgodzi ... nie obiecuje... [quote name='Greven'] P.S. Twoje psy nie zrobią sobie obiadu z nowych koleżanek?[/QUOTE] moje towarzystwo przywyklo do dzielenia sie terenem i domem z tymczasowiczami, ktorzy co jakis czas do nas trafiaja, poza tym, nie jedza surowizny :-)
  7. dzieki za odpowiedz :-) 2 lata temu wyprowadzilam sie z Wawy na wies, mamy 2,5 hektarowa dzialke, cala ogrodzona. Mamy psy - na dzien dzisiejszy: 1,5 roczna mastifke angielska, pol roczna mastifke pirenejska, 3 dorosle bulwy, 2 bulwie szczeniaki, mixa bordera ze schronu z lekiem separacyjnym i znaleziona w zeszlym roku DONke... Z mezem myslelismy o dwoch owcach, kozach, zeby po prostu miec :-) Żeby chlopcy poznawali inne zwierzeta i sie nimi z czasem opiekowali ... Z tego co piszesz, to praktycznie nie ma zadnego problemu, zeby zyc z koza, bo drzewka i krzewy sa i tak zjedzone przez psy :-( Jedynym minusem jest to, ze nie mamy teraz zadnego budynku gospodarczego, tylko mala drewutnie 3x3, ktora teraz jest pusta, bo drewno wzime zostalo spozytkowane na opał... Na wiosne rusza budowa budynku gospodarczego, w ktorym otworze hotelik dla "warszawskich bogaczy", czyli taki z wyzszej polki i myslalam, zeby w ostatnim segmencie miec kozy lub owce... Jeszcze jednym minusem jest odleglosc od tej kozy... prawie 600 km...
  8. o ja pier **** az sie poryczalam... Beniu, podziwiam Cie... ale Ty widzac to na zywo, pewnie tez uronilas niejedna łze... Wydaje mi sie, ze ten pies od dawna nic nie jadl... chyba najpierw powinien byc na kroplowkach, zeby wszystko zaczelo funkcjonowac....
  9. [quote name='mru']żeby było jasne: żadna z Was niebędzie decydować o uśpieniu Seda, na szczęście to, co mówicie, niestety świadczy o Waszej niewiedzy, no ale nikt nie wymaga od Was żebyście były ekspertkami od psich zachowań[/QUOTE] [quote name='Joanna_123']Sądzę, że po to jest forum, by prowadzić dyskusję i rozważać wszystkie możliwości. [B]Szanse adopcyjne oceniam tak, jak oceniam, bowiem zostało wykonanych bardzo wiele działań, których celem było znalezienie domu Sedowi[/B]. Myślałam, że możemy wspólnie zastanowić się na problemami, które Sed ma i kropka! Nie da się zamieść tego problemu pod dywan. Jeden czy dwa spacery z zestresowanym psem to trochę mało, by go poznać, mru. To, jaki jest okazało się stopniowo i nie było to wiadome w Ostrowii, Felu. Naprawdę musi się zaopiekować nim ktoś, kto ma pojęcie o psach, bo inaczej historia się powtórzy...[/QUOTE] Ja bym sie chciala dowiedziec jak wiele dzialan zostalo podjetych, zeby wyeliminowac, badz zmniejszyc agresje Seda ? Znalezienie dobrego domu to nie wszystko... Przez te dwa lata kiedy pies przebywal w hoteliku i byly sygnaly o jego zachowaniach, powinno sie skontaktowac z behawiorysta, ktory moglby pomoc. To co napisala byla juz wlascicielka Seda na "forumowisku", ze dzwonila do dwoch psychologow i jeden powiedzial, ze w tym wieku to z psem nie da sie nic zrobic to nie jest moim zdaniem, zaden specjalista ! Zaden fachowiec nie moze przez telefon ot tak sobie stwierdzic, ze ten pies to juz sie nie nadaje... Kazdy sie nadaje, tylko dla jednego potrzeba troche wiecej czasu dla drugiego troche mniej... Behawiorysta powinien przyjechac i co najmniej godzine obserwowac psa, zrobic wywiad i na tej podstawie ustalic dalsze postepowanie. Bardzo czesto takie zachowania wspomaga sie farmakologicznie, zeby psa uspokoic i wyciszyc. Nie mozna stwierdzic, ze pies jest agresywny i przejsc nad tym do porzadku dziennego... jezeli jest taki, to znaczy, ze cos jest z nim nie tak i trzeba mu pomoc, bo pies ze swoja agresja sam sie meczy a kolczatka, jeszcze bardziej go nakreca... W tym wypadku polecam behawioryste, ktory jest jednoczesnie wetem, bo bedzie potrafil dobrac odpowiednie srodki. [quote name='ludwa']Ratując większość psów nie wiemy w co się pakujemy. Bierzemy psa z wypadku- nie wiadomo czy się podniesie, jak się będzie odnosił do ludzi, innych spów...Wyciągając ze schroniska zastraszeńca co z budy nie wychodził, bo był gryziony, też nie wiemy czy w normalnych warunkach nie okaże się dominantem, agresorem. Nie wiadomo ile będzie siedział w hotelu albo czy do niego zaraz nie wróci...Ciągła ruletka. A tu chociaż wiadomo, że nie będzie łatwo, więc i większa czujność przy adopcji[/QUOTE] Ewa, jest dokladnie tak jak mowisz... 2,5 roku temu przyjechal z kaliskiego schronu do moich rodzicow mix border collie, ktory spedzil tam 4 lata. Moi rodzice nie potrafili sobie z psem poradzic, nie byl agresywny, ale mial lek separacyjny, bal sie zostawac sam - ciagle demolki, lacznie z obgryzaniem klamek okiennych, zrywanie zaluzji, bal sie potwornie mezczyzn, na ich widok szczekal i nie potrafil sie opanowac, chodzil krok w krok za jena osoba i zachowywal sie autystycznie... po miesiacu u rodzicow trafil do mnie i ma tu dozywocie. Jest bardzo trudnym psem i ciezko do niego dotrzec... mimo, ze to mix BC, to jest bardzo wycofany ale malutkimi kroczkami idziemy i jest coraz lepiej, ale idealnie nigdy nie bedzie... Tak wiec pies ze schroniska to zawsze loteria...
  10. tylko dziewczyny, jezeli pies ma jechac na pace, to dobrze, zeby tam bylo uchylone okienko... ja wiozlam raz busem mastino ze schronu na SGGW i ledwo, ledwo... gdyby jeszcze bylo 5 km wiecej, suczyna by nie przezyla... ale znamy tez takie przypadki, ze psy umieraly w samochodach osobowych...
  11. trafilam na watek dzieki Furciaczkowi, bo ostatnio wogole mnie nie ma na dogo... Juz na molosach zadeklarowalam wplate i juz wyslalam, na poczatek nie wiele ale zawsze cos. Chlopak jest zagubiony, nie wie co sie dzieje, gdzie sie znalazl, moze pomrukiwac i robic takie "łuuuu ale to nie jest agresja w wykonaniu mastino, tylko one sobie tak gadaja. Mordki niestety bardzo szybko siwieja, czasami 3-4 latkom... Jezeli chodzi o tattoo to w PL tatuuja glownie w pachwinach wszystkie psy, ktorym mozna kopiowac uszy, ale jak tatto byl zrobiony maszynka to szansa na odczytanie wynosi 1%... chip rzeczywiscie bylby jedynym rozwiazaniem, ale skoro ktos go wyrzucil z samochodu, to nie sadze, zeby pies mial chip... PS... szok... jak lezy w budzie i widac mu kazdy krag kregoslupa i kosci miednicy... masakra...
  12. rozliczenie transpotu Brendy wg ViaMichelin: Wyrzyki-Bolewo - 47 km Bolewo-Pultusk-Serock - 82 km Serock-Wyrzyki - 37 km RAZEM - 166km samochod pali 8,4l beznzyny, czyli 166km = 13,95l benzyny. Tankowalam na BP po 4,36. Koszt transportu - 13,95*4,36 ~ 60 zł Dzieki zaistnialej sytuacji odechciewa mi sie pomagac...
  13. dobranoc :-) trzymam suki za sunie, jest naprawde przeurocza...
  14. dzieki Wolny Psie za tego posta :-) Znam Emir od kilku lat z dogo, z tel, z tego co robi... Niczego jej nie ujmuje, ale czasami też moglaby pomyslec o innych, dlatego moj post byl jako sprostowanie pewnych rzeczy... Ja wiem jaka jest Krystyna (obserwuje), ale inni nie wiedza, dltego pewne rzeczy trzeba od razu wyjasniac... Ja tez ci bardzo dziekuje za dzisiejszy dzien :-)
  15. dzis wieczorem albo jutro mial ja obejrzec dr Bissenik, a nie w poniedzialek...
  16. tez sie troche zdziwilam, ale coz, Emir jest jaka jest... 1. nikt wczesniej nie widzial suki, wiadomosc o tym, ze jets ona podobna do kukaza byla od sasiada, ktory sprawe zglosil. Na miejscu ja rozpoznalam, ze suka jest w typie leona. 2. Tak, mam samochod kombi, niestety nie karetke, ale gdybym zadzwonila na miejscu po psia karetke, to nie wiem ile czasu musialabym czekac... 3. dopiero na miejscu sie okazalo w jakim faktycznie sunia jest stanie 4. Po 11 romawialam z Wolnym Psem i ustalilismy, ze sunie przejmie Emir i mielismy sie spotkac pod hotelikiem, zeby sunie przekazac. Zanim ja dotarlam do hoteliku, nikogo nie bylo... przelozylam szczeniaki z transportera do Pusi, zeby byly z mama, zeby wszyscy czuli sie bezpiecznie... nie wyjmowalam jej specjalnie z samochodu, zeby nie sprawiac bolu i nie uszkodzic, wiec cierpliwie czekalismy na pana Tomka, syna Emira... siedzialam w hoteliku ponad 2 godziny i sie nie doczekalam... dopiero wtedy przenieslismy sunie, bo ile mozna czekac ??? Wyjechalam z hoteliku ok. 16.15... Jezeli chodzi o przygotowanie - nie jestem weterynarzem, ale ukonczylam kurs ratownictwa medycznego dla psow i suka byla przewieziona w taki sposob, by zapewnic jej jaknajwiekszy komfort fizyczny jak i psychiczny. Gdyby nie miala pojecia, to nie byloby calej akcji a sunie zawiozlabym do hotelu i zostawila... Pamietaj, ze zasada pierwszej pomocy jest taka, ze lepiej starac sie pomoc i cos zrobic niz stac i patrzec sadzac, ze sie popelni blad i nic nie robic... 5. Jestem Ci Emir bardzo wdzieczna, ze zabralas sunie pod opieke, ale zamiast pisac, ze wszyscy sa nieodpowiedzialni i tyle czasu czekali, to trzeba bylo tam pojechac samej a nie miec pretensje np. do mnie, ze to, ze bralam udzial w takiej akcji... Ja dostalam tylko telefon z prosba o przetransportowanie suki, gdyby nie to, to nawet bym nie wiedziala o tym... 6. Suczka ma na imie Pusia...
  17. F5, F5, F5.... czekalam na info... jestem przerazona.... ;-(
  18. jak mozecie to wpadnijcie na watek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/176806-ALARM-Suka-w-typie-LEONBERGERA-przejechana-traktorem-potrzebne-wsparcie-i-deklaracje/page10[/URL]
  19. jak mozecie to wpadnijcie na watek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/176806-ALARM-Suka-w-typie-LEONBERGERA-przejechana-traktorem-potrzebne-wsparcie-i-deklaracje/page10[/url]
  20. zalozylam suni watek na forum m o l o s ó w : [url]http://www.forum.m[/url] olosy.pl/showthread.php?p=909811&posted=1#post909811
  21. Sunia ma na imie Pusia, szczeniaki to 1 chlopak i 2 suczki. Jedza juz mleko od krowy z bulka lub z makaronem, wiec bez problemu mozna im dawac juz namaczana karme.
  22. na zdjeciu jest Pani Wanda, wlascicielka suni i Pan Roman, ktory mnie am przywiozl, ktory kupuje od Pani Wandy jajka i w ten sposob sie o niej dowiedzial.... Pani Wanda nie jest nawet w stanie dojechac do weta, bo nie jest zmotoryzowana, wet nie chce przyjezdzac, a jak przyjedzie za duzo wyzsza oplata to i tak nic nie zrobi bo jest od krow... Wczoraj cielila sie kowa i kat chcial widlami załatwić psa, ktory spal w oborze... pies sie do nich przyblakal. Pani Wanda jest kobieta o zlotym sercu... Mam nadzieje, ze cala ta akcja nie odbije sie na niej....
×
×
  • Create New...