-
Posts
11728 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by betty_labrador
-
[quote name='dorotak']Cały czas nie rozumiesz, o co mi chodzi. Oczywiście, że wyników badania krwi nie będziesz miała od razu i jeśli jest duże prawdopodobieństwo, że to babeszja, to należy od razu podać leki. Ale poza tym warto zrobić badanie krwi, nawet następnego dnia czy po paru dniach, żeby ocenić, czy nie została np. uszkodzona wątroba i nie należy podać dodatkowych leków. Babeszjoza to jedno a leczenie jej skutków to co innego.[/quote] ok, juz rozumiem. Dzieki :) [quote name='dorotak']Dostał jeszcze dwa razy antybiotyk (co drugi dzień) - ale taka jest procedura u mojego weta. Nie było to związane akurat z jego dyszeniem. Ale ja wiedziałam, że nic złego się nie dzieje (miałam wyniki badania krwi), więc mogłam być spokojna, że to osłabienie organizmu plus całodobowa głodówka.[/QUOTE] mhm, oks, to tez juz rozumiem. Tata jutro z rana jedzie na zastrzyk, ja niestety niemoge sie zabrac, musze byc w szkole.. i mam nadzieje ze wet poda antybiotyk teraz? bo tak sie dowiedzialam, ze musi podac antybiotyk. co do temp. znalazlam termometr elektroniczny, ale nijak nie wiem co robic, jak wetknac do tylka, nawet po posmarowaniu. Wiec poprosilam tate by wzial termometr i by jutro wet pokazala jak to robic, bede umiala juz wtedy(mam nadzieje).
-
okropnosc, bialaczka :( trzymaj sie LAZY :(
-
[quote name='Flaire']Może opowiem Ci o jednej mojej takiej rozmowie. Pojechałam z 11-letnią sunią, która zaczęła tydzień wcześniej wymiotować, nie jeść i mieć biegunki, na USG nerek - bo wyniki krwi miała bardzo złe. No i USG wykazało, że nerek już prawie nie ma - bo z niewydolnością nerek jest tak, że pierwsze objawy pokazują się, gdy 75 % nefronów jest już zniszczonych. :-( Jak tam jechałam, to nie spodziwałam się wyników aż tak złych... w końcu objawy nie trwały jeszcze długo, choć sunia była już słaba. Spytałam wetki, co dalej. Powiedziała, że mogę sunię zostawić na 24 godziny pod kroplówką i może udać się ją z tego wyciągnąć tak, żeby na jakiś czas mogła wrócić do domu. Spytałam, co to znaczy "na jakiś czas". Pani wet powiedziała - no może tydzień-dwa. No i wtedy ja jej powiedziałam - nie, nie będziemy jej męczyć. A wetka - że to bardzo mądra decyzja, bo śmierć na nerki jest bardzo bolesna i nieprzyjemna. I wtedy tam, na miejscu, sama, tego dnia uśpiłam moją najwspanialszą, najukochańszą suńkę. Do dzisiaj jestem z tego dumna. Odeszła spokojnie, bez bólu, w moich ramionach. Niestety z kolejną czekałam za długo i do dzisiaj nie potrafię spokojnie o tym pisać ani myśleć. Wtedy nie miałam już, niestety, dobrego weta, z którym mogłabym pgadać. :-([/QUOTE] :-( to byl tez airdale?
-
[quote name='dorotak']Betty, zrobiłaś najlepiej jak mogłaś w tej sytuacji. Jeśli wetka nie umiała/nie miała możliwości sprawdzenia pod mikroskopem to pewnie lepiej że dała lek w ciemno. Po prostu moim zdaniem warto w takiej sytuacji NIEZALEŻNIE od zastosowanego leczenia zbadać krew. Żeby mieć obraz stanu psa.[/quote] no tak, masz racje, tylko mysle ze to nie bylo w ciemno, gdyz poprzednie dwa razy bylo tak samo, i po leku poprawialo sie natychmiast. Poprzednim razem to bylo na obozie w Zdworzu, zachrowala nagle, to byla niedziela, i juz sie czula okropnie, pojechalismy do miejscowego weta, tez cos mowilismy o badnaiu krwi, ale powiedzial tak: "pani, to jest niedziela, kto pani bedzie robil badanie krwi w niedziele, zanim bysmy wyslali probki do zbadania psu sie pogorszy..."wiec nie bylo na co czekac, dal lek i weiczorem bylo juz lepiej. [quote name='dorotak']A co do dyszenia, to Atos też następnego dnia miał takie chwile, że stał i dyszał jakby się strasznie czymś zmęczył. Po prostu organizm był jeszcze osłabiony.[/QUOTE] i dostal nastepny zastrzyk? czy juz nie trzeba bylo?
-
to una jest po sterylce? dlaczego? :-(
-
[quote name='Flaire']Ten sprzęt, to mikroskop... Tyle że nie każdy wet potrafi rozpoznać babeszjozę, bo to nie koniecznie musi być łatwe. Dlatego wielu wetów woli odesłać do laboratorium - choć przynajmniej niektórzy najpierw patrzą sami. Tak w każdym razie powiedział mi mój wet - on woli odesłać, ale najpierw spojrzy sam, szczególnie w sytuacjach pilnych. Krew do tego badania powinna być pobrana z maleńkich naczynek - np. z ucha.[/QUOTE] no to pewnie sie nie znala ta pani, widac ze mloda, to moze dopiero zaczyna praktyke? bo wczesniej jak jezdzilismy to sami faceci przyjmowali, ja pierwszy raz widzialam.
-
Toff? ktory to? beagel? adresowke wybijalam w Carrefour na wilenskim, jest to taka firmowa [url]http://www.quicktag.pl/[/url] w innych zoologikach tez widzialam takie maszynki, na miejscu Ci wybijaja w dwie minutki :) za 25 zl.
-
[quote name='dorotak'] Betty, odpowiadając na Twój post z topiku "Apel", czy miałaś czekać do następnego dnia na wyniki badania krwi... Jak ja z Atosem przyjechałam do weta i powiedziałam, że podejrzewam babeszjozę to wetka zmierzyła temperaturę, następnie pobrała kropelkę krwi z ucha, podłączyła kroplóweczkę i poszła do mikroskopu. Po chwili wróciła i potwierdziła, że to babeszja. Następnie pobrała krew do analizy i potem podała cały zestaw zastrzyków. Wyniki badania krwi miałam po paru godzinach. Widzisz, to badanie krwi nie było po to, żeby potwierdzić babeszję - to wiedziałyśmy już po 10 min. Ale po to, żeby ocenić stan psa i zdecydować czy potrzebne jest dalsze specyficzne leczenie. Na szczęście nie było potrzebne.[/QUOTE] no to widocznie, ta w Wolominie nie ma sprzetu, bo powiedziala mi ze na wyniki trzebaby czekac do jutra... i ze mogloby byc za pozno... dlatego sie na to nie zdecydowala.. dala imizol, i jutro jednak tata z nia pojedzie na jeszcze jeden zastrzyk. jest o wiele lepiej, ale jeszcze dyszy, i nie chce wszystkiego jesc.
-
ja dzis sie przeszlam na spacer, i zrobilam foty, wybralam najladniejsze i pokazuje dla odpoczecia od tematu KLESZCZY ;) Ladny Tosca ma identyfikator? [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/25/96zf.jpg[/IMG] [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/1852/82lv.jpg[/IMG] [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/5004/78us.jpg[/IMG] [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/8471/60bc.jpg[/IMG] [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/2931/53bw.jpg[/IMG] [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/2672/42cl.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/5179/31db.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/6679/21qo.jpg[/IMG] [IMG]http://img459.imageshack.us/img459/8417/16xp1.jpg[/IMG]
-
[quote name='BeataSabra']Jedz jak możesz z nią na ten zastrzyk. Nie zaszkodzi i zmierz jej temperaturę. Pozdrowka[/QUOTE] poprzednim razem tez dwa razy jezdzilismy na ten zastrzyk... wiec moze teraz tez warto by bylo. Apetyt juz odzyskuje i sily witalne tez :p hura.
-
[quote name='Flaire']Romas, ludzie na babeszjozę raczej nie chorują. Od kleszcza możesz ewentualnie zarazić się boreliozą, ale tego w Polsce mało. Również kleszcze przenoszą zapalenie opon mózgowych i kilka innych chorób - ale to chyba nie w Polsce.[/QUOTE] no to wniosek, lepiej samemu zlapac kleszcza, niz pies :lol:
-
[quote name='Flaire']betty, do psa używa się termometru "dopupnego" ;-), takiego, jak dla niemowląt. Elektroniczny w pobliskim sklepie z artykułami dla niemowląt kosztował 14 zł - rtęciowy pewnie mniej. Warto mieć taki dopupny termometr pod ręką, bo gdy pies się źle czuje, wart móc mu zmierzyć temperaturę - szczególnie właśnie na wsi, z daleka od weta.[/quote] mhm :) oks.to my ten elektroniczny mamy. Tylko musze uzyc w czasie niewiedzy rodzicow bo nie wiem jak zareaguja...ale my i tak dla siebie uzywamy z rtecia ;) [quote name='Flaire']To chyba powinnaś tej Pani powiedzieć "dziękuję, nie", bo jest baaaardzo poważnie niedouczona. Chyba że coś źle zrozumiałaś. :roll: Cytuję z [URL="http://www.vetserwis.pl/kleszcze.html"]vetserwisu:[/URL] "Choroby nie można także wyleczyć całkowicie - po wyzdrowieniu, po jakimś czasie zwykle zdarzają się nawroty, jednak zazwyczaj przebiegają one łagodniej. Dlatego tak ważne jest stosowanie odpowiedniej profilaktyki - czyli zabezpieczanie psa przed kleszczami."[/QUOTE] nie, nie zrozumialam zle.... napewno. wierze Wam ze jest cos takiego jak nawrot. czyli jak mialam powiedziec jej nie? jechac o tej porze do innego? co do Fiprexu-jest dostepny np. u mnie w klinice w Radzyminie.. ale, ... jest wielkie ALe, sasiadka kupila Fiprex dla swojej kaukazki we wtorek 4.04 , no i co? i to ze wczoraj wyciagnela z psa kilka napitych kleszczy :roll: ja mam Virbac, wiec Tosci kleszcze sie nie trzymaly dlugo... no i najnowsze info. wlasnie poszlam z nia na krotki spacerek, po asfalcie! i juz za chwile siedzialo na niej 5 kleszczy :roll: po przyjsciu do domu wyczesalam gestym grzebieniem, zdjelam jeszcze 2 z lapy przedniej i tylniej i mysle ze powinna juz nie miec...:shake: okropnosc, nawet nie ma gdzie na spacer pojsc. :mad: myslicie zeby jeszcze raz dzis jechac na zastrzyk? jest o wiele lepiej, bo na zewnatrz byla juz bardzo zywa jak zawsze, je juz troszke, ale ciagle dyszy(nop nie tak jak wczoraj), ale stanie i dyszy....
-
[quote name='asher']Betty, smarujesz końcówkę termometru wazeliną, albo linomagiem - generalnie czymś dającym "poślizg" i wtykasz go psu w pupę ;) Oczywiście nie cały, tylko końcówkę :lol: Radziłabym mieć termometr specjalnie dla psa, najlepiej elektroniczny, bo zazwyczaj żaden pies nie przepada za tym zabiegiem (nie dziwię się :cool3: ), a przy użyciu elektronicznego trwa to dużo krócej, niz przy rtęciowym. No i jest bezpieczniej, bo jak ci się pies będzie miotał, to termometr moze sie złamać, a rtęć jest bardzo toksyczna. To nie jest duży wydatek, ok. 20 zł.[/QUOTE] o wiesz co? wlasnie przypomnialam sobie, ze gdzies mielismy taki elektroniczny termometr, zaraz poszukam, i sprobuje zmierzyc jej temp. teraz ide sie kawalek przejsc. ps. Tosca lezy kolo mnie i rzadziej jej miesnie juz drza , uff.
-
[quote name='dorotak']Napisz potem co z Toską.[/quote] [quote name='BeataSabra']Daj znać co powiedział wet trzymam kciuki za nią.[/quote] [quote name='WIND']I co z Tosca? Mam nadzieje, ze po wizycie u weta bedzie juz tylko lepiej ... W.[/quote] z Tosca juz o wiele lepiej, dzieki :) dostala zastrzyk na spadek goraczki, i na zastopowanie babeszji. Dzis jak o 14 przyjechalam do domu i wyszlam z nia to byla juz wesola, zupelnie inny piesek :lol: tak sie ciesze, nawet zjadla ser, ktory jej schowalam do lodowki od wczoraj rana. jednak jeszcze troche dyszy i slabo jej. Weterynarz powiedziala, ze jak bedzie tak zle jak wczoraj lub tez zle jeszcze to mamy przyjechac dzis jeszcze raz... nie wiem narazie czy jechac. [quote name='dorotak'] Ech, ostatnio coś dba o to, żeby Ci adrenalina nie spadała[/quote] tak, tak ostatnio mam jakies zmartwienia nachodzace mnie ciagle. [quote name='BeataSabra'] betty może ma gorączke i dla tego jej mięśnie drżą.[/quote] mysle ze masz racje. [quote name='BeataSabra']Tosca nie wygłupiaj sie obóz coraz bliżej[/quote] hehe, no wlasnie ;) [quote name='BeataSabra']Betty Tosca w zeszłym roku miała babeszjozę??? Jeżeli miała to może być nawrót choroby.[/quote] Tosca miala babeszje w tamtym roku w lutym jakos(razem z cieczka dodatkowo :roll: ), no i ta druga miala we wrzesniu na obozie agility.... Pytalam weterynarz wczoraj o ten nawrot choroby, i tak jak napisalam w watku apel-to co powiedziala mi pani, ze nie ma takiego czegos. Wiec nie wiem jak to w koncu jest. Powiedzialam, ze ostatniego kleszcze wyciagnelam 6 dni wczesniej, i powiedziala, ze to by sie zgadzalo, bo choroba rozwija sie ok.5-6 dni..... [quote name='Flaire']Może spróbuję jeszcze raz, powooooooli, bo jak napisałam poprzednio, to nie dotarło[/quote] dotarlo, dotarlo, ale nie wiem jak mierzyc u psa temperature-a raczej czym? [quote name='Flaire']Można zmierzyć temperaturę! Nawet należy. Natychmiast[/quote] wiem, wiem juz. Tylko jedna sprawa, nie wiem za bardzo jak? mam termometr ktory my uzywamy wsadzic jej do tylka? tak sie robi? nie wiem na prawde.
-
jestem w szkole teraz, wiec po skrocie, bylismy wczoraj u weta o 22, i dostala zastrzyk przeciw goraczce i na babeszje, mysle ze sie poprawilo, choc jesc nie chciala nadal, i miala jeszcze rano goraczke, ale na polance pogalopowala sobie troche, i do mnie z powrotem biegla szybko-nie to co wczoraj. jesli dzis na wieczor sie nie polepszy mamy jechac jeszcze raz, na jeszcze jeden zastrzyk. ale sie ciesze, ze tata dal sie przekonac. jak dojade do domu, napisze wiecej. papa
-
[quote name='dorotak']Betty, a nie masz telefonu do jakiegoś weta w okolicy? Albo nie wiesz gdzie mieszka? Bo jeśli to rzeczywiście babeszjoza, to faktycznie nie ma na co czekać. I każdy wet to zrozumie.[/QUOTE] [B]Ola[/B], mysle ze to babeszja, od wczoraj dziwnie sie zachowuje. Ja tak za pierwszym razem nie wiedzialam co jest i czekala KILKA(o zgrozo) KILKa dni, i jak juz Tosca byla wyczerpana do granic mozliwosci pojechalam do weta jednak i sie okazalo ze na ostatni moment :( z epozniej byloby juz raczej za pozno. a tez myslalam ze moze jej przejdzie ze to nic takiego. Jeszcze zauwazylam jedna rzecz- lezy i przysypia, i cale miesnie jej drgaja, tak jakby sie trzesla- a zimno nie jest w domu. lecimy do weta, narazie.
-
[quote name='Sajko']Betty, gdybyśmy my czekali 'do rana' to już bym nie miała Barika:-( [/quote] :( jejku, to takie smutne :( :placz: [quote name='Sajko']Ale trzymam kciuki, bo skoro od poniedziałku to się wlecze, to nie ma postaci nadostrej, więc do jutra rana może jeszcze nie będzie takich strat. Koniecznie wlewaj w nią mnóstwo picia. I trzymam kciuki, żeby jednak Mama chciała jechać do weta...[/QUOTE] nie, nie od poniedzialku... od wczoraj, bo w sobote zjadla jeszcze duza kosc, a w niedziele nie chciala nic, jedynie jeszcze smaczki z reki na wystawie jadla, pozniej popoludniu zrobila sie szybko jakas nieswoja, ale nie podejrzewalam ze moze byc chora, pozniej reszte dnia po powrocie do domu przespala, nie chciala wychodzic nigdzie! co jest dziwne w jej przypadku, stanela na progu i stala, stala poki jej nie zawolalam z powrotem. no i dzis jest o wiele gorzej, tez nic nie je, wziela kawalek jedzenia do pyska zjadla, tak jakby chciala a nie mogla, reszte zostawila...a to jej ulubione jedzenie :roll: Pije dosc sporo, co mnie wlasnie zdziwilo ze tak pije duzo... Jak napisalam na watku weterynarii o kleszczach, tata dzwoni do wetow bo go przekonalam jednak(zdziwienie) i moze zaraz pojedziemy... a tak w ogole to sie zalamac mozna, :placz: :placz:
-
niestety nie mam jak jechac do weta, tata tylko wypomina ze tyle pieniedzy na kropleki poszlo i po co ja je kupowalam skoro jest chora teraz? :placz: :placz: ja nie wiem co robic? najblizszy wet zamkniety, samochodu nie mam. mamy nie ma jeszcze i wroci za godzine, wiem tez ze nie pojedzie bo jak zwykle wykreci sie ze jest zmeczona, bo bedzie. Poprzednim razem tez nie chciala jechac wieczorem kazala czekac do rana, bo nic jej nie bedzie... :placz:
-
:placz: nawet nie mam czym jechac do weta, przed chwila powiedzialam tacie ze jest chora, a tata, ze- to po co kupowalam preparat za tyle pieniedzy, i juz nic nie dal sobie powiedziec tylko zaczl krzyczec ze starata forsy teraz bedzie. Mamy nie ma, bedzie za 30 minut lub za godzine, i tez nie zgodzi sie jechac, bo juz bylo tak poprzednim razem :roll: . Jutro rano nie ide do szkoly, moze sasiadka mnie podwiezie, jak nie- pojde na pieszo(a to 40 min drogi na pieszo.) choc chcialabym teraz to nie mam jak... co za bezsens, a najblizszy wet zamkniety, wiec nie ma co isc. A jest chora bo nic nie je, i jest bardzo osowiala. Na tej wsi to nie wiem co mozna zrobic? chyba sie powiesic.
-
no i pomimo zabezpieczen Tosca chyba chora, dyszy bez powodu, a nigdzie nie biegala i nic nie chce jesc, nawet najlepszych ulubionych rzeczy. Zje kawalek i wypluwa reszte, tak jakby chciala a nie moze :( jutro do weta.
-
[quote name='Romas']Betty i Tosca Gartulacje ![/QUOTE] dzieki :cool3: jestem szczesliwa z tego ze taka piekna ocena, i Zaklina ma wielkie w tym zaslugi :p A ja mam kolejne zmartwienie z Tosca :-( chyba zbankrutuje niedlugo... dzis kupilam kostke-adresowke za 25 zl, ale slicznie wyglada i jest ok. ale moim zmartwieniem jest to ze chyba jest chora na babeszje :-( tragedia, znow pojdzie 70 zl, a kupilam tydz temu kropelki, moze to kleszcz z poniedzialku ja zarazil? teraz zadnego nie moge znalezc od czasu zakropienia(wtorek tydzien temu). Ostatni posilek Tosca zjadla w sobote wieczor, swoja kosc, troszke jej zostawila...no ale ok, uznalam ze sie najadla, bo tak pewnie bylo. w niedziele przed wystawa, chcialam jej dac ten kawalek, ktory zostawila, ale nie chciala, schowalam i pojechalismy na wystawe, na smakolyki ladnie chodzila i myslalam ze jest ok. Na wieczor w niedziele tez nic nie chciala... i tu sie zaniepokoilam, bo to troche dziwne z jej strony. No i dzis rano nie zjadla bialego serka, ktory zawsze wcina ze smakiem. zjadla dwa kawalki, trzeci wyplula, tak jakby chciala a nie mogla. Pojechalam do skzoly, wrocilam, serek nie ruszony. Wyszlam na dwor, nie chciala biegac, tylko sie wysiusiala(nie spojrzalam nawet jaki kolor moczu), i przebiegla truchcikiem do mnie starsznie dyszac jakby robila niewiadomo jaki ciezki wysilek. Po powrocie wzielam miske do reki i dalam kawalek sera do pyszczka-zjadla, kolejny zjadla, kolejny rzucilam na podloge, i zjadla, ucieszylam sie, ale postawilam miske, powachala i poszla sie polozyla. :-( wode pije. Ale stoi i dyszy bez powodu(wet poprzednim razem powiedzial ze takie dyszenie bez powodu to objaw babeszji), no i jeszcze jedno, ze kupilam jej ulubiona szyje indycza, dalam kawalek oderwanego miesa, zjadla, ale calosci nie chciala... No i kurcze znow tragedia...:shake:
-
[quote name='Zeliika']Bilans weekendu: wczoraj z lasu wrocilismy z 1 wedrujacym kleszczem, dzisiaj z lak - z 3 wedrujacymi :-o[/QUOTE] to dobrze, czy zle? Tosca nie lapie juz kleszczy po Virbacu.... ale za to ja dzis ze swojej glowy odczepilam lekko napitego paskudzielca :roll: moze zaaplikuje sobie Frontline? :mad:
-
[quote name='talut']tata stwierdził, że jak chwalę Monulca to mam wkurzająby głos :lol: [/QUOTE] ale szczery :cool1:
-
[quote name='bzuma']:shake: Rece mi opadly....chyba nigdy w zyciu nie mialalas/les setera i stad ten post...-rozumiem. Gdzie jest napisane,ze non stop ucieka? I gdzie ja do cholery pisze,ze na nia krzyczymy???:angryy: Linka w gre nie wchodzi w tym przypadku..a zreszta ...[/QUOTE] przepraszam, to po co pytasz sie o rady skoro tak reagujesz? jest napisane (a przynajmniej mozna wywnioskowac), ze ucieka za kazdym razem :roll: i tez nie rozumiem po co spuszczac psa ktory ucieka? dlaczego myslisz ze pomysl z linka jest zly? (grzecznie pytam)
-
flat coated retriever (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
betty_labrador replied to Drache's topic in Flat coated retriever
Ciucci, dzieki za fotki- sliczniaste flaciki :loveu: ja dzis z Tosca bylam na wystawie no i musze sie pochwalic bo po raz pierwszy dostala CWC :multi: jak wrzuce fotki na serwer dam link. Weronika, nie mam tego numeru, jeszcze nie kupilam z braku kasy przy sobie wtedy co ogladalam.