-
Posts
422 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zabajka
-
Tak, dropsy do nauki owszem... Mam nadzieję, że Ułanka zdąży się nauczyć postawy nim roztyje się na amen...
-
WSZYSTKO O NOWOFUNDLANDACH (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Zabajka replied to lidiya's topic in Nowofundland
Witam Oto macie prawdziwego hodowcę niufów. Witam także Hel :) , który ostatnio zdradza niufy na rzecz landseerów... Więc tak- -woda jest im potrzebna tak, jak goldenowi czy labradorowi polowanie !!! - w bloku są niewidzialne i niesłyszalne, -ich szczęście zależy od bliskości Pana lub Paniusi a nie od metrażu !!! . zresztą czy mieszkając w domku biegają po nim ??? od biegania są spacery na zew. - niuf doskonale współmieszka z każdą rasą - oto dowód: zapraszam na www.vivazabajka.beep.pl do "aktualności". Mam dwie suki : Era waży ok. 60 kg a Ułanka jakieś 1,70 dkg !!! Jakoś się nie zjadają.... - żywienie niufa musi być takie by zawsze był szczupły ! żadnego karmienia wiaderkami czy na kilogramy ! największym nieszczęściem niufa jest ZAPASIENIE a nie mieszkanie w bloku.... - a z tym życiem 9 lat, to bym nie przesadzała.... Znam mnóstwo niufów żyjących 10 czy 12 latek.... Ufff.... Pozdrawiam- E. PS. Andrzeju, pomóż prostować te przesądy i gusła dot. niufa..... -
Nam hodowczyni zabroniła "różnych smakołyków".....Mamy dbać o linię... :) Wszystko w określonych ilościach, żadnych przegryzek, ciasteczka okazjonalnie...
-
Takie jest życie, ale to zawsze jest bardzo przykre....
-
Ech... Taki jamnik to ma klawe życie ! Dzięki swemu rozmiarowi wiele nie zje, to i można sie "pobawić" w wymyslanie super obiadku. 5 dkg tego, 5 dkg tamtego... Mój "malutki" niufek patrzy na to wszystko z zazdrością. Obiadek dla niej (rano sucha karma, wieczorem gotowane) to pół kilo mięsa+pół kilo ryżu plus sporo różnych jarzyn... Też nie jestem do końca przekonana do suchych karm, no ale takie jest życie. Nie każdy ma czas by gotować ...
-
Acha ! Puszek, to w ogóle nie daję. Nawet dorosłemu psu- to raczej rzadko. W puszce jest sporo "chemii", więc zamiast puszki to juz wolę dać kawałeczek mięska z warzywami i ryżem. Dla jamnika miniaturowego to są tak "ogromne" porcje, że można sobie pozwolić na przygotowywanie czegoś samemu...
-
Witam ja mam miniaturę szorstkowłosą. Suczkę. Moja hodowczyni karmi tak samo. Tzn. Eukanuba+ mięsko+ warzywa+ryż. Mam dawać także żółtko surowe- 2 x w tygodniu po pół z twarożkiem.
-
Acha, to już wiem wszystko . Spróbuję teraz wysłać tutaj fotkę mojej Ułanki, zrobioną w wieku 8 tygodni. Mamy już za sobą pierwszy wspólny spacer. Mała Ułanka biegła cały spacer bez smyczy !!! Trzymała się blisko tylnych łap Ery lub szła tuż za mną. Nio szok ! Miałam obawy przed spuszczeniem jej za smyczy już w pierwszym dniu. Jamniki podobno są bardzo szybkie... Ale była taka grzeczna. Istny aniołek ..! Hmmm. Nie mam pojęcia, jak tu wstawić to zdjęcie....???
-
A kto to jest Inka ??? Jedziesz z nią do Szczecina ? Ja też miałam wielką ochote na tę wystawę, bo jest "dobry" sędzia do niufów, ale mnie ta odległość zniechęciła. Więc obie z Ułanką moooocno trzymamy kciuki za Wasz występ !!! :kciuki:
-
No to rzeczywiście mały ten światek. Monika wybiera się teraz chyba do Bielska- Białej. Acha ! No i w Krakowie wystawi obie suczki. Jak wspomniałam - trochę zwolniła z powodu maturki,a przed nią egzaminy na studia... A mój nowy nabytek przespał noc w budce. Nastawiłam sie na pobudkę o 6 rano, a tu nic ! Przespała słodko aż do 7,20. Teraz rozrabia po całym mieszkaniu, a moja Erka nawet wzrokiem za nią nadążyć nie potrafi ! I są już zaczątki psa myśliwskiego. Kopie tunele pod ...kołdrą. :)
-
BINGO !!! Monika ma dwie suki odemnie. Z miotu 2002- Goń Marzenia, oraz z miotu 2003- Humor Niech Cię Nie Opuszcza. Obie są Championkami Młodzieży, Monika sporo wystawia- teraz troszkę odpuściła- bo zdawała maturę...
-
Tak, to ten miot zimowy- z 27 lutego. A debiut chyba dopiero w Przemyślu, bo na nasz Rzeszów , braknie nam kilku dni do klasy szczeniąt...
-
Było 4 szczenięta. Hodowczyni mówi, że ta suczka jest ok. 40 % mniejsza od reszty szczeniąt i że to bedzie prawdopodobnie króliczy... Ta druga suczka była dużo większa... 1 piesek poleciał do Kanady a drugi do Kaliningradu...
-
Mama to Nowalijka Arlet ( 5 x CACIB, ma wpisane w metryce). Taka jasna, a ta suczka jest ciemna- tak jak tato...
-
Taaaak... Właśnie przyszła championka "zaznaczyła" sobie dywan... A znasz mamę...?
-
Dzięki rysiczka ! ja zakupiłam miniaturkę która będzie chyba królicza. A znasz tę hodowlę Arlet ?
-
No i stało się ... Godzinkę temu przyjechałyśmy do Rzeszowa. Nazywa się Ułanka Arlet , po Monty Python Catonium, od Nowalijki Arlet. Umaszczenie ma po ojcu. Z pewnym zakłopotaniem rozgląda sie po mieszkaniu , zastanawiając się co to jest za wielkie czarne bydle spoglądające na nią z balkonu... Pierwsze co znalazła to drogę na łóżko ! Wskoczyła na sam środek mojej poduszki i.... układa się do snu. No to się zaczęło ..!
-
Tak jest. Amen. Co innego wzięcie szczeniaka na wystawę, a co innego sprzedaż w ramach stałego abonamentu przed bramą... Pozdrowienia z Zabajki !
-
Witam Nie wiem dlaczego obcięło mi odznaczenia cytatów od moich odpowiedzi, ale rikosz chyba się domyśli, który tekst jest jego, a które to moja odpowiedź...?
-
Sorry, ale to zabrzmiało jak pogarda dla wszystkich użytkowników dogomanii i nie tylko, którzy na forum zadają pytania, proszą o poradę, chca się doradzić innych itp. itd. Czy Oni wszyscy są żli i kupili "z kartonu" ????? Czy Ty od pierwszego swojego psa - wiedziałaś wszystko i nikomu nie zadawałaś pytań ????? Naprawdę to znowu popadanie w skrajnosci !!!! Tutaj mnie nie zrozumiałeś. Chodziło mi o czas na zastanowienie, czy tę akurat rasę chcę kupić ? Czyli co ? pies który kosztuje 2.000 zł bedzie napewno szczęśliwszy od tego za którego ktoś zapłaci 200 zł ???? Czy co w koncu ma znaczenie: PIES czy JEGO CENA ?????? A gdzieś Ty znalazł takie moje stwierdzenie ??? Nie rozmawiamy o szczęściu psa rasowego czy mieszańca, tylko o kupowaniu w określonym miejscu. A jezeli kogoś nie stac na kupno psa okreslonej rasy "z papierkami" za 2.000 zł - to odrazu oznacza, że to zły człowiek i nie powinien miec takiego psa ????? Czy to oznacza, że nie jest wstanie dac tego czego pies potrzebuje najbardziej - czyli przyjażni i własciwego miejsca jako członek rodziny???? Teraz to już nie na temat. A co to ma do kupowania na wystawach ? Każdy może dac psu szczęście, tylko niech weźmie tego psa z domu od hodowcy a nie spod bramy. Poza tym zamiast kupować niby-rasowe za 200 zł, lepiej wziąść psa ze schroniska Owszem, kupując psa "bez papierków" w pewnym sensie podejmuje ryzyko, ze pies nie bedzie tzw. "czystej rasy" - ale to tylko niewielkie ryzyko a nie REGUŁA !!!!! Ale czy przez to pies napewno bedzie nieszczęśliwy ????? Znów nie na temat. Listy nie dotyczą szczęścia psa z rodowodem lub bez, tylko zakupu psa na wystawie lub w domu, u hodowcy. Czy TYLKO KASA ma byc wyznacznikiem ????? PRZECIEZ TO JEST CHORE !!!!!!! Pewnie, ze chore. Ponownie polecam przepełnione schroniska, zamiast pseudo-hodowcy... Sorry, ze tak powiem, ale czasami słysząc własnie takie stwierdzenia - mam nieodparte wrażenie, że własnie hodowcom zalezy na tym, że ci tzw. handlarze poprostu odbierają im rynek zbytu i staja się dla nich duża konkurencją. Że własnie tak naprawdę w tym wszystkim wcale nie chodzi o dobro psa a przede wszystkim o KASE !!!!!!!! No tutaj zaprotestuję. Gdybym nie miała chętnych na szczenięta- naprawdę nie pokryłabym suki. Więc konkurencji ze strony takich "wystawowych hodowców" sie nie obawiam. A może, gdyby psy z "prawdziwych hodowli" były trochę tańsze - wówczas wielu nie musiałoby podejmowac tego ryzyka i kupowac psa "z kartonu" ???? Może wówczas, Ci handlarze poprostu nie mieliby tak duzego zainteresowania ????? Może. Może masz rację... Ale na cenę psa rodowodowego składa się wiele czynników.Moja wystawa w wałbrzychu kosztowała mnie 250 zł benzyna+ 65 zł zgłoszenie. Powiem krótko - nie ma znaczenia czy ktos za psa zapłacił 2.000 zł czy 200 zł czy poprostu otrzymał go za darmo - jeżeli ma byc przyjacielem psa i troszczyc się o niego - to bedzie!!!!!! Tak. Masz rację. Zgadzam sie z Tobą. I naprawdę, nierzadko zdarza się tak, ze psy "bez papierków" sa lepiej traktowane i sa szczęśliwsze od tych "prawdziwych i z papierkami". Tak. Czasem się tak zdarza.Ale w większości jest nieco inaczej, skoro schroniska są takie przepełnione...Skąd tyle psów w schroniskach ????
-
Dodam jeszcze, że gdyby na wystawie nie było tych w/w szczeniąt, to te osoby nigdy by psa nie kupiły ! Gdyby trzeba było dopiero jechać, gdzies tam do kogoś do domu, umawiać się - zrezygnowałyby z zakupu. I jedna i druga osoba, dokonała zakupu szczeniaczka, pod wpływem emocji. Żałując po fakcie , że psa kupiła....
-
Brawo gwarek!!!! I właśnie o to mi chodziło. Żeby uniknąć takich sytuacji, ZERO sprzedaży na wystawach. Nabywca musi mieć czas by przemyśleć swój zakup. A jak jest NAPRAWDĘ zainteresowany, to może podjechać do domu, do hodowcy i zakupić szczeniaczka. Obojętnie czy kupuje z rodowodem czy bez. A takie zakupy "przed" czy "obok" wystawy zawsze są pod wpływem impulsu.Wiem ,bo sama znam kilka takich "zakupów". Sąsiadka mojej mamy kupiła okazyjnie jasnego labradora za 500 zł który wyrósł na krzyżówkę ....bulteriera !!! Brat mojego przyjaciela poszedł tylko obejrzeć wystawę i ...wrócił z pekińczykiem..Super rasowym...za 150 zł !!! Z pekińczyka wyrosło coś kudłatego nie podobnego do żadnej rasy. Urodziło im się dziecko i piesek wylądował na wsi , gdzieś "u znajomych"- teraz pewnie rodzi całe tabuny "pekińczyków". Dowiedziałam sie o tym niedawno, przez przypadek. Takich przypadków jest setki... Dlatego pytam: po co sprzedaż na wystawie ??? Jaki jest problem z zakupem w domu , u hodowcy ???
-
Ojej....Nie wiedziałam...Strasznie mi przykro.... :( To zostałaś tylko z podhalanką...? Kurcze, już przecież niemłody pies z niego był....I dalej taki "wyrywny"?
-
A mili zwolennicy sprzedaży "przed", "obok", "koło" i tym podobnych , słyszeliście, że ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ ????? Mam 5 pokoleniową hodowlę, odchowałam bodajże 11 miotów. NIGDY nie sprzedawałam szczeniat na wystawie !!!! MOŻNA, powtarzam MOŻNA znaleźć nabywców poprzez ogłoszenia- można przyjść na wystawę z kolorowymi kartkami, z wizytówkami. Umówić się na wizytę w domu. Hmmm. Powiecie pewnie, że potem , po wystawie to już nabywca straci ochotę na kupno ??? Jeżeli się rozmyśli, to i lepiej !!! Takie kupno na wystawie , pod wpływem impulsu, to krzywda dla przyszłości psa ! Ktoś przychodzi po psa rasy X, a kupuje psa rasy Y- bo akurat takie były.... Zgroza. Na wystawie nigdy nie ma możliwości spokojnego "opowiedzenia" szczegółowo o danej rasie, o żywieniu, szkoleniu czy charakterze. A potem mamy listy typu : "ratujcie, bo ....". Albo pies zostaje porzucony- co tam, te 200 czy 300 zł można sobie odpuścić...Rasowce też (choć oczywiście rzadziej) są porzucane. Albo oddawane czy odsprzedawane. Nigdy kupno przed czy obok wystawy nie da możliwości normalnego, pełnego przekazania najważniejszych uwag. Na zebraniu w swoim oddziale- tym wyborczym co było w marcu- kilka osób wystapiło z propozycją całkowitej sprzedaży szczeniąt "koło" ,"obok" wystawy. I co ??? Owczarkarze i inni hodowcy mało nas nie zjedli !!! No bo oni muszą gdzieś sprzedawać szczenięta !!!! A jak zapytałam, czy skoro mają aż takie problemy ze sprzedażą- to po prostu nie prościej jest NIE KRYĆ SUKI, to zrobiła się cisza i zmieniono temat...Nie ma chętnych- to nie kryj !!! Nie kryję swojej suki jeżeli nie mam minimum 3-4 zaliczek. Po co produkować niechciane szczenięta i potem wciskać na chybił-trafił ??? A propo- szczeniaczków dla osób nie zainteresowanych rodowodami i wystawianiem. Takich co to chcą kupić tanio nie na wystawy, nie mają wiele pieniędzy- odsyłam do najbliższego schroniska. Pełno tam stęsnionych, samotnych psów... Podsumowując- jestem za ABSOLUTNYM zakazem handlu żywym towarem "koło", "obok", "przed" i tym podobnych... Nie tylko patrząc na to "okiem psa", ale także patrząc na to "okiem" osoby która kupuje psa rasy pod wpływem impulsu nie mając pojęcia co wyrośnie z tego ślicznego szczeniaczka, którego tak tanio i okazyjnie kupili....
-
Alusia od Alberta to Ty ??? Nie pasuje do mnie sierściuszek...? Wiesz, na drugiego niufa narazie za wcześnie, Era ma dopiero 4,5 roku. A samej jej tak smutno. Niedawno wyfrunęły z gniazdka jej dzieci i ma depresję !!! Doszłam do wniosku, że potrzebna jej przyjaciółka. Podobno rozmiar nie ma znaczenia w uczuciach....? :wink: To już dziś. Jadę po tę małą ok. 16 godziny...