Jump to content
Dogomania

Melissa.bdg

Members
  • Posts

    110
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Melissa.bdg

  1. Bejasty, nie trzeba być super znawcą aby zapytać o badania i poprosić o dowód ich wykonania, mamy XXI w. nie problem wysłać skany. Ponadto jak ktoś chce mieć pieska na kolanka to czy musi mieć psa o najlepszej anatomii itp. Jak ktoś nie chcę zakładać hodowli to często kastruje psy a więc wykastruje takiego wnętra i w czym problem? Nie byłam znawcą jak kupowałam swoją sukę, ale za nim ją kupiłam przekopałam cały internet w poszukiwaniu informacji o tej rasie, przeczytałam wzorzec, każdy człowiek w obecnych czasach chyba umie odszukać w google stronę ZKwP i poczytać jak wygląda wzorzec poszukiwanej rasy. Ponadto jak pies jest wnętrem to hodowca o tym informuje a jak nie to zwraca kasę, bo w umowie stoi jak byk formuła, że sprzedawany pies jest zdrowy. Już tak nie róbcie ze wszystkich hodowców jakichś szuj jak ktoś jest szują to sobie rozmnaża w jakichś ZHPR i innych takich a nie ZKwP, bo nie będzie sobie utrudniał swojego biznesu. Może są jacyś krętacze, ale nie sądze by było ich tak dużo, może w modnych rasach. Moja modna nie jest i poziom jej hodowli w naszym kraju był przyzwoity.
  2. [quote name='bejasty']W/g masz szanse na nawracanie ale mnie przekonasz dopiero jak Związek będzie dbal o poziom hodowli ,wszelkie wymagane ,badania beda wykonywane rzetelnie ,przegląd miotu bedzie prawdziwą selekcją szczeniąt , obowiązkowe badania genetyczne a wystawy ...no cóż sędziów sie nie zmieni jednak kiedyś byly w Związku ala wystawy czyli przeglądy hodowlane. Reasumując kupię rodowodowego FCI jak hodowla stanie sie hodowla a nie jak dziś w większości przypadkow rozmnazalnią pod szczytnym szyldem.[/QUOTE] Jak komuś zależy to znajdzie hodowlę, w której psy są badane tylko trzeba dobrze poszukać, zadać sobie trochę trudu a nie iść na łatwiznę i kupować psa w pierwszej lepszej hodowli. Ja kupiłam zdrowego psa po dobrych rodziach, ale wyszukałam prawie wszystkie hodowle mojej rasy w Polsce i wybrałam w mojej ocenie najlepszą, gdzie rodzice byli badani i zadbani. Wolisz pseudo Twoja sprawa, Twoje pieniądze i co najważniejsze Twoje sumienie, ale tam psów raczej nikt nie bada. Nie łudź się, że ZKwP kiedyś będzie idealne, bo nie będzie, gdyż nie na świecie nie ma organizacji idealnych, bo tworzą je ludzie a ludzie są jacy są, idealne organizacje to utopia. Zawsze się znajdą ludzie, którzy będą łamać zasady, tak jak łamią prawo karne znając konsekwencje i perspektywę odsiadki - taka już ludzka natura.
  3. Zgadzam się badmasi, dla mnie babcie rozmanżaczki są jeszcze gorsze od wyzutych z uczuć i moralności posiadaczy fabryk szczeniąt, bo w takich "niewinnych" babuniach jest w nich więcej hipokryzji, gdyż robią to rzekomo w imię "miłości" do psa. Myśli sobie taka babka, że jak ma sukę choć odrobinę przypomniającą rasę (rodowody a po co mi rodowody) to już można sobie porożmnażać a co tam! Za mało jest jeszcze kundelków podobnych do modnych ras w schroniskach i trzeba naprodukować nowe. Najlepsze jest jak jeszcze twierdzą, że to dla zdrowia suki. Jakiego zdrowia?! Suce ani dla zdrowia ani do szczęścia szczenięta potrzebne nie są, ona nie ma instynktu macierzyńskiego w przeciwieństwie do człowieka. Jeśli ma się psa nie przeznaczonego do hodowli bez odpowiednich uprawnień to się go nie rozmnaża i nie tylko ze względu na to, że jest to nielegalne, ale przede wszystkim przez wzgląd na miłość by nie narażać suki na porody. Poród nie pozostaje bez wpływu na organizm, to nie jest takie hop siup, to są pewne zmiany w organizmie, raz ten wpływ jest mniejszy a raz większy, ale zasze jest i mogą czasem zdarzyć się komplikacje, szczególnie wśród wspominanych przeze mnie cały czas małych ras. Profesjonalna hodowla od lat współpracuje z klinikami weterynaryjnymi i wszystko odbywa się w razie czego należycie, ale taka amatorka co zrobi jak będą problemy, nie zna się, nie ma doświadczenia jak wezwie weta to byle jakiego, normalny poród suki tej Pani pewnie nie odbywał się pod nadzorem weta, bo to ponad 100 zł za godzinę a poród może trawać nawet 6 h a są hodowle szczególnie małych ras, które zawsze korzystają z usług weta przy porodzie. Suka szczególnie małych ras może mieć problemy z porodem i może nawet go nie przeżyć, często jest tak, że szczeniaki rodzą się martwe. Sporo suk małych ras ma cesarki czasem w jej wyniku umierają, może to Ci przemówi do rozumu: http://forum.gazeta.pl/forum/w,525,67589397,67589397,Smierc_suczki_po_cesarskim_cieciu.html No, ale autorki widać to nie przeraża, bo już ma swoją sweet białą kuleczkę a czy jej rodzeństwo przeżyło czy matka nie ma powikłań po porodzie- who cares, prawda? Ma być maltańczyk, bo ja chcę być modna, zupełnie jak mała rozpuszczona dziewczynka. Pies w typie ze schroniska był ble, bo miał chore oczko, jasne zabijmy najlepiej psy z chorym okiem, bo są gorsze, bo nie zasługują na miłość. Jak mnie za przeproszeniem wkur...a takie gadanie. Jakby autorka zapłaciła schronisku za psa w typie rasy to przynajmniej to by poszło na zbożny cel, wykarmienie tych nieszczęśników, sterylki by nie generować bezdomności a tak nabiła kabze jakiejś cwaniarze. Przygranęłam kiedyś z osiedla kocura bez tylnej nogi i ogona (prawdopodobnie odryzł mu je pies) był bardzo pięknym kotem o dostojnym pysku, pięknej rzadko spotykanej wilczastej maści i bardzo zaradnym po mimo swojej niepełnosprawności. Moja koleżanka miała kotka bez oczka też super kotek. Wszyscy chcą by zwierzę było zjawiskowo piękne a Ty też taka piękna jesteś? Teraz kobitka od tego szczeniaka zaciera ręce i już sobie wylicza jak to łatwym sposobem zarobi ponad 7 kafli. To jest okrutne, że nikt nie chce adopować zwierząt z jakąś wadą, ludzie chcą mieć misski i misterów piękności ze swoich pupili a nie przyjaciół :( Ja mojej suki nigdy w życiu nie oszczenię, za mocno ją kocham by ryzkować. Moi "mądrzy" znajomi mówią weż ja dopuszczaj jest rodowodowa zarobisz, pojedziesz sobie na trzy wystawy i dostaniesz te wymagane bdb owszem na wystawy pojadę, ale tak dla rekreacji nie dla zdobycia uprawnień hodowlanych a rozmnożę po moim trupie! Natomiast babcia koleżanki autorki wątku poczuła niezłą kapuchę i będzie teraz co pół roku "trzepać" sobie po 6 kafli, z jej punktu widzenia świetny sposób by dorobic sobie do emeryturki- nic się nie robi a się zarobi a suka niech rodzi aż w końcu pęknie. Na podsumowanie mojego moralizowania będę nudna i spuentuję swoją wypowiedź słowami, które leżą mi wciąż na sercu: nikt kto nie prowadzi profesjonalnej hodowli z uprawnieniam z ZKwP nie znajdzie u mnie usprawiedliwienia dla rozmnażania swoich psów! BTW dlaczego ten piękny piesek z rodowodem, który jest ojcem miotu nie ma uprawnień reproduktora czyżby był PETem? Aysel, wiem, że PETy są taniutkie, sama o tym wcześniej wspominałam w tej dyskusji a wśród takich ras jak maltańczyk bardzo często zdarzają się takowe osobniki np. z pazurami koloru białego zamiast czarnego itp. taka pierdoła a psa można mieć nawet za połowę ceny wystawowego, ale jak ktoś chce mieć psa zaraz, natychmiast to nie przetłumaczysz, taki typ człowieka. Osobiście znam takich co się uparli na psa z pseudo mimo, że rodowodowy z hodowli z ZKwP kosztował tylko o 100 zł więcej i za Chiny nie szło przetłumaczyć, co wtedy zrobisz? - ano nic nie zrobisz. Nie warto sobie w takim przypadku strzępić języka, bo to i tak nie dotrze. W w rozmaitych dyskusjach w necie na temat psów czy kotów mimo wszystko zawsze potępiam pseudo licząc, że może choć jedna osoba się nawróci to już by mi dało satysfakcje, bo to zawsze jest jakiś mały sukces.
  4. Strzela mnie jak widzę takie ogłoszenia. Bezczelne nabijanie ludzi w butelkę przez pseudo hodowle, kundelki za taką kwotę, przeglądając neta w czasie ostatnich Świąt (jak pierwszy raz natrafiłam na to ogłoszenie) było 800 zł teraz nieco obniżyli cenę: [URL]http://alegratka.pl/ogloszenie/nietypowe-ratlerki-23882125.html[/URL] Podczas gdy rasowego małego psa z rodowodem ZKwP np. cziłkę jak się dobrze poszuka można już kupić od 1200 zł. Dziwie się, że serwisy ogłoszeniowe zezwalają na ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt spoza ZKwP. Jeśli zaś chodzi o mieszańce oraz psy w typie rasy powinny być dozwolone tylko i wyłącznie ogłoszenia o adopcji . Kiedy wreszcie pseudo hodowle znikną z powierzchni tego kraju?! Konieczne są zmiany w ustawie. Niechby w końcu jakiś zespół parlamentarny ds. zwierząt zajął się pracami na odpowiednimi poprawkami do ustawy. W tym ogłoszeniu uwagę zwraca szczególnie to, że ojciec szczeniąt wygląda jak kaleka (pomijając fakt, umaszczenia to jest strasznie chudy i waży tylko 1,4 kg) biedny mały piesek traktowany przedmiotowo potrzebny tylko do rozrodu, mama też bidulka taka poczciwa kundelka. Wątpię, że ktoś kupi takie pieski za taką cenę... i co... pewnie bidulki trafią do schroniska ;(. Co za naród . Szkoda, że jak na razie niewiele można z tym procederem zrobić przynajmniej do czasu poprawienia ustawy, ale kiedy to nastąpi ...
  5. Jak już ktoś powyżej wspominał żywienie suki nie jest dla mnie kosztem odchowu miotu, bo suka tak czy tak jeść musi nawet jakby nie była hodowlaną. Zresztą założeniem jest to, że nawet taki pies jest naszym przyjacielem a nie "pracownikiem", który zarabia na swoje utrzymanie, więc i tak byśmy o niego dbali nie zależnie czy jest hodowlany czy nie. Rutynowe szczepienia też są normalką, profilkatyczne badania raczej też, bo jak komuś na swoim psu zależy to robi je od czasu do czasu, zakładamy że poważne leczenie nie ma miejsca, bo wówczas suka nie byłaby rozmnażana, więc to, że np. leczy się emerytki nie powino być wliczane do kosztu odchowania miotu, bo to 2 różne rzeczy. Niedługo wydatki właściciela na siebie łącznie z jego wybujałymi fanaberiami będzie się wliczać do kosztów odchowu miotu. Karmienie jeśli ktoś ma małą hodowlę czyli posiada powiedzmy od 1 do 4 suk hodowlanych + np. 2 emerytki nie jest wcale takie drogie (kosztu utrzymania emerytek nie wliczałabym w cenę szczeniąt o czym już wspomniałam), no chyba, że to dogi niemieckie czy wilczarze, które z wiadomych względów jedzą bardzo dużo ;). Pies małej, średniej czy dużej rasy, ale z dolnej granicy klasyfikacji rasa duża nie je przecież wcale tak okropnie dużo tej karmy, ten ostatni nawet jak zje te 12-15 kg karmy miesięcznie to w sklepach internetowych czy prosto od dystrybutora dostanie się duży wór dobrej karmy nawet za 160 zł a zakupy za taką kwotę są już zazwyczaj bez kosztów przesyłki czy też dowiezione przez dystrybutora bezkosztowo pod dom. Nie jest to dużo a jeśli nie może przeznaczyć nawet tyle to nie powinien się brać za hodowlę. Małej rasie miesięcznie wystarczy opakowanie 4 kg opakowanie karmy za 60-70 zł wiem po sobie. Jak ktoś ma powyżej 4 suk i to dużej rasy a nie jest krezusem to może już mieć w takim przypadku problem, ale czy ktoś go zmuszał do prowadzenia hodowli. Trzeba być osobą przewidującą i mierzyć siły na zamiary. Jak się nie wie czy się podoła to się nie podejmuje ryzka, to jest chyba logiczne choć niestety chyba nie dla wszystkich! Inna sprawa, że hodowcy często mają dobre układy z dystrybutorami, ponieważ kupują duże ilości i mają naprawdę dobre ceny i często gratisy w postaci wyprawek dla szczeniąt czy dużych opakowań zastępczego mleka w proszku dla szczeniąt. Tacy, którzy karmią BARF'em mają jeszcze lepiej, bo często mają dobre kontakty w zakładach mięsnych i kupują mięso w dużych ilościach po bardzo dobrych cenach po kilka złotych za kilogram. Tak, więc żywienie jest najmniejszym problemem. Po prostu niektórzy naprawdę chcą się dorobić na szczeniętach za wszelką cenę i kombinują z cenami ile wlezie i jeszcze mają tysiąc wytłumaczeń tego stanu rzeczy. Natomiast jak ktoś swojemu psu wylicza ile i czego zjadł, nieustatnie kalkuluje i chce przyoszczędzać na dobrym jedzeniu dla niego to na hodowce się nie nadaje, bo nie kocha zwierząt i traktuje je przedmiotowo. Taka osoba nie jest pasjonatem rasy a "biznesmenem". Szkoda tylko, że robi biznes na żywych czujących istotach. Jak ktoś kombinuje z cenami, śrubując je w imię Bóg wie jak wysokich zysków też się na hodowcę nie nadaje, bo przede wszystkim chodzi o to by szczenięta znalazły nowe domy a zbyt drogie szczenięta ich tak łatwo nie znajdą.
  6. Autorko wątku, widziałam jakiś czas temu, (szukałam maltana dla kogoś znajomego) roczną suczkę tej rasy, która się nie sprzedała za 1000 zł. Starszy pies to wcale nie jest zły pomysł, ja swoją sunię (innej rasy) kupiłam jak miała 7 miesięcy czyli jako, że to mała rasa już dojrzałą fizycznie i to była bardzo dobra decyzja. Po pierwsze chciałam podrośniętego psa, bo wtedy mam pewność jak duży będzie i odpadają mi problemy wychowawcze ze szczenięciem, moja nie załatwiała już potrzeb fizjologicznych w domu, sygnalizowała jak chciała wyjść za potrzebą, potrafiła chodzić na smyczy, potrafiła nawet przyjmować pozycję wystawową i chodzić na ringówce (tak, wiem tym nie chcesz chodzić na wystawy), ale pomyśl czy nie fajnie byłoby parę razy się pokazać na wystawach ;)? Bez sensu jest kupowanie psa w typie, jeśli ktoś chce tylko towarzysza, w takim razie przypadku zwykły do nikogo niepodobny kundelek. No, ale lepiej szpanować przed znajomymi, że się maltańczyka, prawda :P?. Maltany są modne, na moim osiedlu są prawie w co 3 domu, większość pewnie z pseudo :/. Ja jestem z tych, którzy będą piętnować pseudo do ostatniej kropli swojej krwi jeśli zajdzie taka potrzeba. Co z tego, że jest to babcia koleżanki jak uprawia zakazany prawnie proceder. Nigdy przednigdy nie kupiłabym żywej istoty od bliskich znajomych nawet z papierami z ZKwP, pomyśl co jeśli zwierzę (odpukać) jednak okaże się na coś chore np. będzie miało jakąś alergię teraz dużo psów ją ma nawet te z ZKwP, gdyż na to nie ma reguły, to jest tylko natura, której nie da się przewidzieć (różnie może być) i wówczas po przyjażni, bo wątpie, że zajomy hodowca a w tym przypadku "hodowca" będzie partycypował w kosztach leczenia tym bardziej jak pies kosztował jedne 400 zł, będziesz mieć żal, że pies okazał się chory, nie poprosisz o partycypowanie w kosztach, bo będzie Ci głupio i jak już wcześniej wspomniałam po przyjaźni. Jak pies okaże się chory i pochodzi z hodowli z ZKwP to bardzo często hodowca partycypuje w kosztach leczenia, bo czuję jakąś odpowiedzialność. Jakbyś odkładała od tych 7 miesięcy (o których piszesz, że poszukujesz psa tej rasy) pieniądze to pewnie byś uzbierała na maltana z przeciętnej hodowli bez spektakularnych osiągnięć, lepiej jest mieć takiego psa a nie mieszańca w typie rasy. Dla mnie zakup psa był poważną decyzją, przejrzałam prawie wszystkie hodowle mojej rasy w Polsce i w drodze eliminacji wybrałam taką, która wydała mi się najlepsza, gdzie matka była zadbana, dobrze karmiona i badana a ojciec mieszkał w innej hodowli i był zadbany i badany podobnie jak matka (nie popieram hodowli, gdzie kryje się suki psem z tej samej hodowli, gdyż to powoduje zbyt małe zróżnicowanie puli genów w populacji danej rasy). Nie rozumiem tego szału na "maltany" bez papierów, od jakichś 2 lat ludzie się okropnie wściekli na punkcie psów w typie tej rasy, nawet kilku moich znajomych zwariowało. Albo czysta rasa, albo lepiej sobie podarować. Ja się cieszę, że nie mam rasy modnej ani popularnej i ludzie na spacerach nie potrafią jej zidentyfikować :D. Jeszcze jedna rzecz, ktoś w tym wątku wspominał o terierze z pseudo co inaczej nosi uszy akurat taka sytuacja może się zdarzyć też u psa z ZKwP na naturę nie ma rady, moja suka ma papiery z ZKwP i też inaczej nosi uszy jedno ma bardziej klapnięte niż drugie, ale to akurat mało istotna pierdoła a jeśli takie coś jest dla kogoś ważne to znaczy, że nie chce mieć psa jako towarzysza tylko element lansu. Ponado nie zastanawia Cię cena 400 zł nawet pseudo biorą za rzekome "maltany" po 1200 zł, bo i tak mają dobry zbyt i jakiś tam nakład też mimo wszystko ponoszą (chociażby taka suka musi coś jeść a w ciąży i podczas połogu coś "lepszego"). Nawet niektórze schroniska biorą opłatę 100 zł (zwrot kosztów np. sterylki) a tutaj suka niby taka zadbana i szczenięta za jedyne 400 zł, podejrzana sprawa. Myślisz, że ta Pani charytatywnie zrobiła dla Ciebie promocję i chce sprzedać za grosze, bo tak Cię lubi i z tego powodu nie martwi się, że będzie stratna. Nie ma cudów, nie ma charytatywności nawet wśród znajomych, nawet jak kiedykolwiek kupowałam jakiś przedmiot od znajomych (oczywiście nowy) to za cenę jego rynkowej wartości, bo nikt nie chce być stratny i ja to rozumiem, w takim przypadku sentymenty nie grają roli. Suka jest zapewne mieszańcem z tytułu: nigdy nawet koło maltana nie stała a Ty jako laik myślisz, że jest wzorcowa i nie wiadomo co z jej potomstwa wyrośnie. Ja też nie jestem znawcą maltanów i nie ryzkowałabym oceniania czy pies jest wzorcowy czy nie, ale sędzia kynologiczny będzie to wiedział już na pierwszy rzut oka. Nie wierzę, że ktoś sprzedaje psa za 400 zł od tak z dobrego serduszka, no chyba że ta suka jadła chleb rozmoczony w wodzie. Czy małe były szczepione, czy mają chip (chipy mogą i powinny mieć również psy bez papierów ZKwP) jest to przydatne w przypadku zgubienia się, czy dostaniesz wyprawkę? Opowiedż na te wszystkie pytania zapewnie brzmi NIE!, Jakby suka jadła profesjonalne karmy a w okresie połogu dla suk karmiących a nie najtańszą karmę z marketu (taka karma kosztuje ok 30 zł za kg a nie 6 zł jak marketówka) 2 komplety szczepień + wścieklizna nawet 250 zł a chip od 50 zł wzwyż to szczenię kosztowałyby Cię przynajmniej 3 razy tyle. Pani chce sprzedać szczenięta normalnie za 1300 zł dobre sobie, widziałam kilka dni temu w ogłoszeniu cziłkę, która nie była PETem tylko miała średnio ładną anatomię za 1200 zł, podczas gdy są chiłki nawet po 4 tys., są małe rasy, w których za 1500 zł ma się szczenię po zwycięzcy świata a kobieta sprzedaje kundelki po 1300 zł (aaa zapomniałam, że w naszym kraju to norma, że pseuduchy sprzedają psy za grube tysiące niektóre rasy nawet drożej niż hodowle z ZKwP) a Tobie za 400 zł, może jeszcze najładniejsze szczenię w miocie, co?! Oj Ty naiwna, naiwna. Z matką szczeniąt ewidentnie jest coś nie tak w takim przypadku, albo ze szczenięciem,które dla Ciebie wybrali. Szczepień bankowo brak, odrobaczenia napewno również brak, pies Cię wyniesie drugie tyle, ale ciesz się, że zrobiłaś interes życia, ciesz, bo takiej okazji się przecież nie przepuszcza i doszliśmy do czasów kiedy pies stał się towarem, kiedy najbardziej liczy się jego niska cena i nic więcej :/. Pochwal się za pół roku fotką na forum, zobaczymy czy nie wyrośnie Ci z 3 razy większy i cięższy brytan :P. Moja miała 2 komplety szczepień + wściekliznę, odrobaczenie, tylko chipa nie miała, gdyż ma tatuaż, no i oczywiście metrykę. Dostałam również dość "bogatą" wyprawkę z pierwszym opakowaniem karmy wystarczającym na miesiąc, poradnikiem jak dbać o młodego psa, tabelą dawkowania danej karmy oraz miarką do dawkowania tej karmy (wbrew pozorom jest to bardzo przydatna rzecz, nie każdy wie od razu jaką dawkę powinien serwować swojemu nowemu pupilowi) oraz zabawką. Kupisz psa bez "niczego" i "włożysz" w niego kolejne 400 zł na starcie. Za tą cenę masz już prawie PETa a jak dobrze poszukasz to i tańszego, moja znajoma sprzedała ostatnio PETa innej rasy za 400 zł, bo sunia urodziła się ze złamanym ogonkiem. Pies to nie towar, który trzeba mieć już od razu, natychmiast, to towarzysz na następne kilkanaście lat naszego życia i zakup szczenika nie powien odbywać się raptownie. Hodowla zaś to nie market, żeby robić promocje. Ile masz lat? Piszesz jak niecierpliwa nastolatka. Ludzie oczekują często na zakup szczeniaka wymarzonej rasy po 2 lata, bo czekają na odpowiedni miot, nie wszystkie rasy są tak bardzo często rozmnażane, nie każda suka rodzi co roku i bardzo dobrze, że tak jest. Jesteś w gorącej wodzie kąpana, nie możesz poczekać, bo co?- bo za jakiś czas przestaną być modne i nie będzie czym szpanować na dzielni, zgadza się :P? Piszesz, że potępiasz pseudo nie wydaje mi się. Takie babcie rozmnażaczki to również pseudo tylko bezczelny typ pseudo, który uważa, że suka musi mieć szczeniaki, bo jest do tego stworzona i krzywda jej się nie dzieje jak rodzi a jeszcze wmawiają, że to dla jej zdrowia. Pies to nie człowiek i nie ma instynktu macierzyńskiego, młode nie są jej potrzebne do szczęścia. Dlaczego skoro ta Pani tak kocha swoją suczkę naraża ją na porody, które nie są bez wpływu na organizm, mogą zdarzyć się porody z komplikacjami a u małych ras jest tego większe ryzyko itp. Uważam, że żadne psy poza hodowlanymi z uprawnieniami z ZKwP nie powinny być rozmnażane! Profesjonalna hodowla ma doświadczenie, wiedzę, warunki także materialne by taki poród z kompilkacjami, kiedy potrzebna jest cesarka doprowadzić do szczęśliwego zakończenia u porządnego weterynarza a cesarka kosztuje i to nie mało. Ja bym w życiu swojej suki nie narażała na porody, bo ona ma być tylko i wyłącznie moją przyjaciółką. Suka tej Pani jest po prostu przedmiotem podkreślam przedmiotem jej zarobku i dla takich osób mam jeszcze mniej szacunku niż dla wyzutych z uczuć i moralności szemranych posiadaczy fabryk szczeniąt, bo tamci to parszywy typ człowieka a tzw. babcie rozmnażaczki działają pod płaszczykiem rzekomej ogromnej miłości do zwierząt, ot taka hipokryzja wiejąca na kilometr. Gardzę zarówno jednym i drugim procederem. Może będziesz miała maltańczyka z przodkiem, który miał pradziadka np. jamnika szorstkowłosego, bo przecież dalsi przodkowie są NN. Znam takiego co myśli, że ma husky, tyle że pies wygląda jak wyrośnięty jamnik z umaszczeniem husky. To nie jest śmieszne to jest żałosne i tragiczne. Ogólnie powinnam mieć to gdzieś, bo to nie mój pies i nie ja go będę leczyć i tracić kasę jeśli okaże się chory, ale jednak mimo wszystko mnie to obchodzi, bo za rozmnażaczami stoi najczęściej ból i cierpienie, zwierząt, śmierć wyeksploatowanych suk, powikłania poporodowe czy nawet śmierć szczeniąt a nawet suki przy porodzie. Niektórzy nie nie mają wyobrażni, rozsądne myślenie im się wyłącza, gdy widzą słodkiego szczeniaczka a co przeżyła suka przy porodach już ich nie interesuje a co tam mam szczeniaczka a jego matka mogła nawet zdechnąć w męczarniach, albo ze szczeniaka wyrasta wielki byk a póżniej wchodzi się na takie gumtree i czyta: oddam rocznego (często z dopiskiem za koszty utrzymania czyt. za tyle za ile kupiłem a jak by inaczej, kasa się musi zgadzać) psa rasy jakiejś tam, bo bla bla dziecko ma alergię, przeprowadzam się za granicę czy jeszcze coś innego a często powodem jest to, że szczenię wyrosło na takie co się nie podoba i już go nie chcą, albo na FB co jakiś czas pojawiają się wydarzenia o szczeniakach zabranych z interwencji w pseudo i jest bardzo często rozgłaszame, proszone, błagane tygodniami a czasem nawet miesiącami, żeby ktoś chciał przygarnąć któregoś szczeniaka, bo za psami wcale taka kolejka w naszym kraju nie stoi. Mam koleżankę, która prowadzi dom tymczasowy dla zwierząt w potrzebie to wiem ile się musi natrudzić by znaleźć dom swoim podpopiecznym. Masz to w du..e, bo interesuje Cię tylko to, że spełniłaś swoją zachcianę i kupiłaś tanio kundelka do miziania.
  7. Odpisałam Ci Martens na PW ;), bo tutaj nie chciało mi się wysłać nie wiem dlaczego, pierwszy raz mam taki problem :(.
  8. [B]Matrens[/B]: "Ludzie, jak kogoś nie stać na psa rasy, w której szczeniaki chodzą średnio po 3 000 zł to niech spojrzy obiektywniej na swoją sytuację finansową i dostosuje chęci do możliwości... I wybierze tańszą rasę, albo darmowego kundelka ;-) psioczenie, że hodowcy poszaleli z cenami rasowych psów, bo za szczeniaka chcą 1500 zł czy 2000, a kogoś nie stać, są po prostu żenujące. Jak mnie nie stać na wille z basenem to czyja to wina?" Nie jestem biedakiem, ale też nie krezusem. Nie zarabiam na razie dużo, bo jestem osobą w miarę młodą 27 lat i od niedawna pracuję, mam znikome doświadczenie zadowodowe, ponieważ wcześniej kończyłam 3 kierunki studiów, podczas których nie pracowałam. Najlepiej twierdzić, że jak ktoś nie zarabia 5 tys,. to niech bierze kundelka. Niekoniecznie musi brać kundelka, są rasy za 1500 zł ja za swojego psa wydałam całą wypłatę od razu (raty w przypadku zwierząt to jest dla mnie śmieszne, jak się chce szczenię to się planuje kilka miesięcy i chyba można wówczas przygotować się na taki wydatek) trudno się mówi, to jeszcze nie jest taki wielki wydatek, przecież ma się oszczędności i ma się za co wyżywić, jak ktoś jest gospodarny to nawet najniższą krajową może dobrze spożytkować i mieć na przyjemności, ja sobie umiem tak poradzić, umiem odłożyć tak, że mam na swoje pasje, na wczasy itp. trzeba tylko chcieć. Wyprawka dla psa też nie musi być taka droga, no chyba, że ktoś chce mieć samą obroże za 100 zł, ja wydałam mniej jak 100 zł za swoją wyprawkę: obrożę, smycz, kaganiec + jakieś wędzone smakołyki i zabawki, pierwszą torbę karmy oraz także jakąś zabawkę dostałam od hodowcy a obecnie wydaję na karmę tylko ok 65 zł miesięcznie, bo mam małą rasę, która niewiele je. Niektórzy rzeczywiście biadolą bez sensu, że szczenie + wyprawka to taki wielgachny koszt, jak się kupuje z głową i komuś rzeczywiście zależy to wcale nie jest taki wielki koszt. Jak kupiłam psa z rodowodem to niektórzy znajomi mieli do mnie również zarzut: a dlaczego nie kundelek, bo nie, bo może podoba mi się taka właśnie rasa i jej charakter i nie ma sensu wmawiać komuś kundelków jeśli ktoś marzy o rasowym piesku, z jakichś względów, bo np. podoba mu się jakaś rasa, jej charakter, (bo w kwestii kundelka nigdy nie będziemy wiedzieć czego się spodziewać w kwestii charakteru czy psychiki w przeciwieństwie do konkretnej rasy) w granicach jego możliwości oczywiście, bo chyba większość osób jest jednak rozsądnych. Nie mówię, żeby kupować psa za 3 tys. jak się nie szasta kasą, ale takiego za 1500 zł spokojnie można kupić a jak jeszcze nie duża rasa to i wydatki na jedzenie mniejsze, mojej wystarczy 4 kg torba karmy na miesiąc duży pies musi mieć taką z 10 kg. To, że ceny szczeniąt bywają kosmiczne to swoją drogą, bo powyżej 3 tys. za szczeniaka to trochę śmieszne, nawet jakbym zarabiała 5 tys. to bym psa za tyle nie kupiła po prostu jest to dla mnie nie do przyjęcia. Pies to dla mnie nie towar, na którym ktoś się wzbogaca, według mnie hodowanie to powinna być pasja a nie główny dochód, tyle tylko by nie być na minusie i trochę do przodu, dorabiania się na psach nie popieram. Nie popieram hodowli z więcej niż 3 sukami hodowlanymi, bo to już dla mnie jest wówczas fabryka szczeniąt a nie porządna hodowla. Mam prawo mieć takie zdanie. Wmawianie mniej zamożnym osobom kundelka jest niegrzeczne są rasy za 1500 zł - 2000 zł to jest przyzwoita cena. Nie popieram jak rodziny dysfukcyjne żyjące na zasiłku z MOPSu chcą mieć rasowego dla szpanu, ale jeśli np. młoda osoba świeżo po studiach, która nie zarabia kokosów chce mieć małego pieska z rodowodem by wystawiać go czasem jako nowe wyzwanie w życiu jak ja to dlaczego nie.
  9. [quote name='cockermanka']Normalnie wszystko opada.... Ciachanie wszystkiego,co się rusza jest ok? Nie sądzę. To poważny zabieg (wbrew temu,co się ogólnie wypisuje...) i ma bardzo poważne konsekwencje dla zwierzęcia...i o ile w uzasadnionych wypadkach medycznych i społecznych ma uzasadnienie,to robienie tego dla idei jest po prostu bez sensu...[/QUOTE] Zgadzam się, jestem za sterylizacją np. kotów, gdyż trudno je upilnować i często się mnożą generując coraz to kolejne często bezdomne mioty, ale psa łatwiej jest dopilnować i jeśli ktoś nie wypuszcza swojego psa bezmyślnie samopas to jestem na NIE! Moja poprzednia suka nie była sterylizowana, na ulice wychodziła tylko na smyczy a biegała po ogrodzonej posesji, nigdy szczeniąt nie miała, bo była dobrze dopilnowana i dożyła sędziwego wieku- umarła ze starości. Obecnej suki również nie mam zamiaru sterylizować, wychodzi tylko na smyczy, jest pilnowana, nawet na posesji nie pozostaje sama, bo jako rodowodowy pies może łatwo paść łupem złodzieja i nie ma szans by miała młode. Sterylizacja to poważna ingerencja w żywy organizm, może nieść za sobą powikłania jak i również istnieje ryzyko niewybudzenia się po narkozie, poważne ingerencje w organizm powinny mieć miejsce jedynie w przypadku bezpośredniego ratowania życia. Nie rozumiem sterylizowania zdrowych psów szczególnie rasowych. Dla mnie sterylizacja ma sens tylko w przypadku kotów i to wychodzących (moje wychodzące koty są po zabiegu a jeden niewychodzący nie i planuje wszczepić jej implant superlorin na wypadek jakby mi jednak przypadkiem czmychnęła z domu) lub suk czy kotek, które mają chorą macicę. A gadanie, że może zachorować tak samo sterylizowany zwierzak może zachorować, jak ktoś dba o pupila, obserwuje go i w miarę szybko dostrzeże oznaki choroby to wszystko jest do wyleczenia. Denerwuje mnie również gadanie, że zwierzę niewysterylizowane pożyje krócej, jakieś 40 lat temu nikt zwierząt nie sterylizował a żyły dłużej niż obecne w dzisiejszym zanieczyszczonym środowisku. Tak naprawdę nikt nie jest jasnowidzem nawet weterynarz i nie zagwarantuje, że zwierzę po zabiegu będzie zdrowsze czy będzie dłużej żyć od tego niepoddanego zabiegowi. Takich kwestii nie da się przewidzieć, ogólne zdrowie czy długość życia to wypadkowa wielu czynników.
×
×
  • Create New...