-
Posts
110 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Melissa.bdg
-
Czy ten sport to weight pulling? Jeśli tak to uważajcie na kontuzje, swojego czasu trochę czytałam na ten temat i jest to bardzo kontuzjogenny sport no i wposażenie jest dość drogie. Życzę powodzenia w przygotowaniach :).
-
Hey Dioranne, cieszę się, że wypoczynek Wam się udał :). Szkoda że nie masz zdjęć młodego jak pływa. U nas zmiany, debiutujemy wystawowo wcześniej niż pierowotnie planowałyśmy. Za namową mojego hodowcy wybieramy się na dwie wystawy do Chojnic (26-27.07) na krajową i krajową grupy 2. Trzymajcie więc kciuki :). MELISSA ma od tygodnia również swój fan page: [URL]https://www.facebook.com/pages/MELISSAPocahontas/273698729500634?fref=ts[/URL] Dog193, nie śmiej się z takiego ogonka, moja swój podobnie nosi, niektóre pinczery po prostu już tak mają ;). Pozdrawiamy :)
-
Tyska, chodzilo mi o to, że mówienie o pinczerach jako psach ozdóbkach czy zabawkach deprecjonuje tę rasę, bo psy zabawki to często takie zmanierowane maskotki a pinczery są rasą taką prawdziwe psią, myślę że wiesz co mam na myśli. Wierzę, że nie miałaś niegatywnych intencji, stwierdzam tylko, że nie lubię takiego kategoryzowania tej rasy tym bardziej, że nie jest prawidłowa, gdyż formalnie jest to grupa II i jest to rasa z kategorii psów stróżujących a psy zabawki to grupa IX. Dioranne, miłego wyjazdu Wam życzę :). A teraz z innej beczki, mała prośba do Was o kliknięcie 'głosuj' pod tym konkursowym zdjęciem, głosować można dziś do 24 h: [url]http://www.socialtab.mobi/work/491648[/url] Z góry dziękuję i pozdrawiam :). Z góry dzięki :). Życzymy wraz z MELISSĄ miłego wieczoru :).
-
Tutaj jeszcze jedno osobne zdjęcie z prawie profesjonalnej sesji zdjęciowej MELISSY i Juli :). [IMG][URL]http://i58.tinypic.com/16hvxx3.jpg[/URL][/IMG] Pozwolę sobie również na małe sprostowanie, gdyż w dyskusji kilka razy pada określenia rasa ozdobna w stosunku do pinczera a pinczer to nie jest grupa psów zabawek, więc nie znowu taka ozdóbka, to że mały to jedno, ale nie oznacza to automatycznie, że ozdóbka czy zabawka. Nie lubię określenia, że pinczer to rasa ozdobna. Jakby nie patrzeć to grupa psów stróżujących o czym mało kto pamięta. Jakoś tak w moim odczuciu określanie pinczerów jako psów ozdobnych czy zabaweczek deprecjonuje tę rasę. Ogólnie stosunek większości ludzi do tej rasy mnie denerwuje, ostatnio się trochę zdenerwowałam jak byłam w ubiegły weekend na plenerowej imprezie i ludzie którzy byli z małymi kundelkami mówili, że takie podobne są do siebie nasze psy nic nie mówiłam udawałam, że nie słyszę i szłam dalej, nie będę się bawić w dyskusuje z niedoinformowanymi :/. Szkoda, że tak piękne psy są identyfikowane jako kundelki, bo świadomość społeczna, że istnieje taka rasa jest znikoma :(. Natomiast cieszy mnie jak ludzie, najcześciej kibice określają młodą jako kilera wiadomo, że z ich strony to taki żarcik, ale jednak to jest nawet fajne hehe. Mówią tak dlatego, że młoda na spacerach ma kaganiec (plastikowy, ale nadaje jej grożnego wyglądu) a ma go dlatego, że zbiera napotkane śmieci i chce je zjadać :/ oraz jest zapięta podwójnie na przepinanej smyczy, bo mam obawy przed zerwaniem się ze smyczy (taka trauma po przednim psie, który zerwał się dwa razy), więc ludzie niektórzy żartobliwie (kibice) a niektórzy poważnie np. starsze panie, sądzą, że ma podwójną smycz, bo jest taka grożna i silna :P. Tak szybko raczej do Leszna jednak nie przyjadę, bo wszystkie weekendy w lipcu mam już zaplanowane (czekają mnie ślub koleżanki, wolontariat na zawodach sportowych, wyjazd na turniej rycerski, bo bardzo lubię rekonstrukcje historyczne o czym już chyba kiedyś wspominałam). Może w sierpniu, ale to też nic pewnego, bo mam wtedy w planach wyjazd nad morze z kumpelą, wystawę Melissy. Z kolei we wrześniu urlop na Słowacji i być może jakaś kolejna wystawa a później to już jesień, zima, zimno i tak nie za specjalnie na podróże z psem. Chyba już w tym roku się nie uda... Chociaż nigdy nic nie wiadomo, bo teraz mam taką pracę, że głownie pracuję w domu, więc czasu mam teraz jednak dość sporo... Zgadamy się jak przyjdzie na to czas... :). A jak się nie uda zobaczymy się w 2015 roku, być może na leszczyńskiej wystawie :). Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru oraz weekendu, przez weekend nie będzie mnie na dogo, bo mam bardzo intensywne plany, więc jak coś odezwę się za kilka dni :).
-
Zgadzam się z przedmówcą Nico ma budowę wręcz książkową myślę, że wygrywał by wystawy w cuglach, fajne jest to że sam się poprawnie ustawia :). Moja ustawia się sama z siebie prawie dobrze trochę jej jedna tylna noga ucieka co widać na focie, ale jak na to, że aż tak dużo z nią nie mam czasu ćwiczyć, praktycznie tylko w soboty to i tak idzie jej dobrze ;). Tutaj ma jeszcze wygląd trochę bardziej dziecinny, bo to zdjęcie z kwietnia z okresu przed Wielkanocą, teraz wygląda już bardziej poważniej. [URL]http://naforum.zapodaj.net/8838c67cfada.jpg.html[/URL] My z Lisską chcemy traktować wystawy jako zabawę, ale jako że traktuję ją jak córkę byłabym dumna jakby zdobyła MŁCH PL latwo nie będzie, ale do odważnych świat należy. Kto nie próbuje nic nie zdobywa, więc chcemy spróbować :). Czy jako dorosłą będę ją wystawiać nie wiem, to zależy od tego ile będę miała czasu, gdyż jestem właśnie w trakcie zmieniania pracy i mogę niebawem mieć mniej czasu. W Bydgoszczy, Toruniu czy Grudziądzu, w tym ostatnim mam większość swojej rodziny (więc mam okazję by ich odwiedzić oraz mam się gdzie zatrzymać będę ją wystawiała na pewno dla fajnej rozrywki. Domyślam się w temacie Kory, że chodzi o babcię oraz jej córkę czyli mamę mojej suni i muszę przyznać, że podoba mi się sylwetka jej matki jest zarazem wzorcowa jaki taka bardzo dziewczęca, bardzo zgrabna, babcia czyli Kora jest według mnie trochę duża jak na suczkę, ale pewnie też ma jakiś urok, każdy ma inny gust i inne preferencje co do budowy psów ;). Niestety Melissa moim zadniem prawie wcale nie przypomina swojej matki, wygląd odziedziczyła bardziej po fińskich prababciach i praprababciach, których zdjęć znalazłam sporo w necie i porównałam. Tak czy siak jest dla mnie ładna i kochana i nie zamieniłabym jej na żadną inną :). Jak mi przyślą foty z pikniku członkiń Demokratycznej Unii Kobiet to jakąś wstawię ;). Mamy taką fajną fotę grupową, fajnie to wygląda, bo jestem jedną z najmłodszych członkiń większość jest po 50tce (a ja jeszcze wyglądam dość młodo jak na swój wiek, bo jestem bardzo szczupła i niewysoka) i mam psa na kolanach ;). Większość członkiń na pikniku rozpieszczała Lisskę jak swoją wnuczkę, każda ją wypieściła, tak więc zrobiła furorę :). Musiałam pilnować by nie karmiono jej potrawami z grilla, bo niestety niektórzy są mało reformowalni w tym temacie. Jak większość z Was muszę też pilnować by babcia niedokarmiała psa, ale na szczęścle młoda rzadko wchodzi do jej pokoju a babcia już nie chodzi po domu. Mimo, że jest dobrze dopilnowana jak już pisałam gdzieś powyżej przytyła u mnie pół h, ale po zmniejszeniu porcji karmy pewnie szybko wróci do swoich wyjściowych 4,5 kg. Sprawdzałam hotele w Lesznie ceny prawie jak w dużo większej Bydgoszczy zazwyczaj przynajmniej 150 zł doba to u nas jest 170 zł. Znalazłam natomiast fajny ośrodek agroturystyczny koło Leszna 5 km do miasta czyli niedaleko, ale nie wiem jeszcze czy są jakieś autobusy dojeżdząjące do miasta i czy przyjmują psy. Przyszły tydzień mam wolny, bo jak już wspominałam jestem w trakcie zmiany pracy na inną i mogłabym wpaść na kilka dni, no ale jeszcze mi nie opisali czy mają w tych terminach wolne pokoje i czy przyjmują psy :/.
-
Niestety nie mam auta, wspominałam już o tym jakiś czas temu. Poruszam się pociągami, więc wygodniej mi będzie zatrzymać się w samym mieście. Ja mieszkałam w Poznaniu podczas Euro przez 3 tygodnie, byłam wolontariuszką odpowiedzialną za informowanie kibiców o kwestiach dla nich istotnych. Mieszkałam w bursie, którą gwarantowało nam miasto. Wolontairuszy w Poznaniu było około 500 z czego sporo przyjezdnych, którzy mieszkali w tej bursie, poznałam wtedy wiele fajnych osób z całej Polski i przez te 3 tygodnie bardzo się ze sobą z zżyliśmy :). To była fajna przygoda, miałam pod drodze aż do dziś jeszcze pare innych wolontariatów sportówych też fajnych, ale tamten był w ciągu moich 6 lat uprawiania tego typu wolontariatu był najfajniejszy :).
-
Skoro mam przywolenie na jeszcze jakieś foty to wkleję jeszcze tę fotkę :). Moje obie "córeczki" w prawie profesjonalnej sesji ;) :). Rozłożyłam na kanapie satynę, dołączyłam perły, które są moim ulubionym rodzajem biżuterii. Oświetlenie było trochę kiepskie, więc Melissa wyszła miejscami jakby była granatowa nie czarna. Poduszki są ręcznie malowane i przedstawiają moje dziewczyny. Melissa słabo podobna, ale to dlatego, że malowana ze zdjęcia, na którym nie było widać szczegółów jej podpalanych znaczeń, no i uszy inaczej wtedy inaczej miała (przez to jej różne noszenie uszu na każdym zdjeciu wygląda jak inny pies ;)). [IMG]http://i60.tinypic.com/b702rq.jpg[/IMG]
-
Widzę, że mamy ze sobą trochę wspólnego też mam babcię starowinkę ma 95 lat, moi rodzice też trochę na mnie czekali, bo najpierw mój starszy brat umarł przy porodzie a ja urodziłam się 6 lat później. Wracjąc jesteś do Ciebie jesteś nielicznym, dojrzałym, chlubnym przypadkiem, bo niestety ludzie w Twoim wieku tzw. gimbaza to w większości psychole. Z roku na rok są coraz gorsi aż strach pomyśleć co z nich wyrośnie... Chętnie wpadnę do Leszna, bo nigdy nie byłam a kiedyś poznałam także fajną dziewczynę stamtąd (podczas wolontariatu na Euro 2012 w Poznaniu, bo jedną z moich wielu pasji jest też wolontariat podczas imprez sportowych) może byłaby okazja zobaczyć się też z nią. Jakbym znalazła gdzieś jakiś hostel, pensjonat czy coś w tym stylu, bo hotele bywają drogie to chętnie wpadnę. Może w lipcu się uda, bo teraz w czerwcu czeka mnie kilka zagranicznych weekendowych wyjazdów.
-
Zgadzam się z przedmówcą, dziewczynki są ładniejsze jak są delikatniejsze a chłopaki fajnie wyglądają jak są masywne. Ukraińskie reproduktory są według mnie najładniejsze, bo masywne i przekazują dobre zdrowie swojemu potomstu. Ojciec Melissy to jeden z najlepszych reproduktorów mieszkających w Polsce i po nim młoda jest bardzo silna jak mnie czasem pacnie podczas zabawy łapą to okrutnie boli a jak mi włosy wyrywa jak wskakuje do łoźka masakra, ale i tak jest kochana "córeczka" moja. To, że Melissa jest drobna w żadnym wypadku mi nie przeszkadza, bo jest kobietą a że nie stawia uszu no trudno wszystkiego w życiu mieć nie można ;). Jeszcze wracając do kwestii różowego koloru, o którym dużo ostatnio dyskutujecie również go nie cierpię, bo kojarzy mi się z ciziami, ale niestety na kanapie mam kocyk w różowej kolorystyce :P. Tylko dlatego, że potrzebowałam na szybko, żeby zwierzaki mi nie pobrudziły kanapy, nie miałam czasu latać po całym mieście a w najbliższym sklepie tylko takie były. Jednakże Lisska (tak czasem skracam jej imię) nie wygląda na nim najgorzej. Pozwoliłam sobie wkleić zdjęcie (w wolnej chwili założę jej fotobloga raczej dużo zdjęć tam nie będzie, bo w kwestii zdjęć jestem trochę leniwa, ale chociaż parę dodam, żebyście mogli zaznajomić się bardziej z Lisską) z cyklu leżenie na "żabkę" obróżkę też ma średniawą (nie lubię wzorków na obrożach, wolę gładkie, ale to nie mój zakup, dostałam w prezencie no to na razie niech młoda ją ponosi dopóki nie zużyje, mamy parę obróżek, bo jak widzę jakąś w ładnym kolorze w zoologu to się nie mogę opamiętać i kupuję, które trzeba zużyć przed zakupem nowych ;)). [IMG]http://i59.tinypic.com/fu0rxi.jpg[/IMG] Tak się czasem zastanawiam, ciekawi mnie to czy nasze psy, gdyby miały okazje się poznać czy by się polubiły i miały ochotę się ze sobą pobawić ;)? Sądzę, że tak skoro ja Ciebie lubię :). Jesteś o 12 lat młodsza ode mnie, jestem przy Tobie staruchą hehe, ale można z Tobą pogadać tak normalnie, bo nie jesteś dziecinna jak wielu młodych w Twoim wieku to mi się w Tobie podoba :).
-
No takie malutkie to te fińskie jednak nie są, są mniejsze niż Twój, ale bez przesady. Melissa przy cziłkach czy ratlerkach jest bykiem ;). Dziwię się, że taki ratlerkowaty osobnik jak mówisz został dopuszczony, no ale jak miał papiery to nie mieli wyjścia. Tyska, lubię się tak rozpisywać, a na tematy które mnie interesują to już wogóle, mogłabym dyskutować godzinami :). Pozdrawiam :).
-
To, że pin min'y są różnej wielkości to ja doskonale zaobserwowałam już dość dawno i powiem szczerze nawet mi się to podoba ta różnorodność, lubię takie trochę byczy wygląd, ale to u chłopaków, dziewczyny wolę trochę dorobniejsze. Babcia Melissy od strony matki jest bycza i ruda średnio mi się podoba, bo wolę tak jak już wspominałam mniejsze i czarne podpalane, (bo dla mnie osobiście takie mają większy urok, uwielbiam te podplane znaczenia, im ciemniejsze tym lepiej i mocno wyodrębnione trójkąty na piersi dla mnie to jest to, no i nie bez znaczenia jest to, że taki pin min jest miniaturową kopią dobermana, które też uwielbiam już od dzieciństwa :)). Nie mówię, że nie lubię rudych, wiem że mają swój urok i swoich zwolenników, jednak bardziej lubię czarne podpalane, ale to moje osobiste zdanie i nie chcę nikogo kto posiada rudego urazić :). Melissy matka należy do niższych min pinów ma 27 cm podczas gdy większość dochodzi do 30 cm, ile ma moja szczerze stwierdzę, że nie wiem bo nie bardzo wiem od jakiego momentu mam ją zmierzyć, zapomniałam prosić weta jak u niego ostatnio byłam (bo dostała kilka pryszczy na kufie pod spodem, ale wet stwierdził, że to nic takiego i właściwie już powoli znikają), żeby mi ją profesjonalnie zmierzył, ale na oko podejrzewam że też ma poniżej 30 cm nie mam porównania, bo nie mam w zasięgu innego pin min'a a porównywanie ze zdjeciami nie jest adekwatne, bo zdjęcie łatwo może wprowadzić w błąd. Jeszcze dodam nie lubię pinów przesadnie krótkich, bo wyglądają śmiesznie (kilka lat temu taki bardzo krótki pin'ek był zwycięzcą świata co mnie dziwiło, bo wyglądał dziwnie), długich nie widziałam, na szczęście moja nie jest ani krótka ani długa, mieści się w normie :). Wracając jeszcze do różnorodnych typów urody min pin'ów t te wyglądy wyglądy też są różne w zależności od linii zagranicznych, z których się wywodzą Melissa ma urodę preferowaną w Finlandii i Izraealu czyli taki mniej grożny wygląd, delikatniejsza budowa, szczególnie fińską, bo sporo przodków od strony matki ma stamtąd właśnie. Osobiście uważam psy ze wschodu Europy za ładniejsze, szczególnie ukraińskie i rosyjskie tam jest preferowany taki typ wyglądający bardziej bojowo, że to tak określę. Melissa ze strony ojca ma pochodzenie ukraińskie (ojciec ukraiński import) oraz rosyjscy dziadkowie, ale niestety nie wdała się wyglądem w tych przodków. Podoba mi się ona, jest dla mnie ładna, ale parę rzeczy mniej mi się podoba u niej, ale cóż tak to bywa ;). Np. zakręca ogon jak prosiak a ja lubię ogony normalnie zakręcone, no i nosi uszy na 1000 różnych sposobów a ja wolę stojące. Fajnie uszy nosi Twój młody. Melissa wygląda wypisz wymaluj jak jej prababcia Humblepup TOPAZ i to za nią tak nieszczęśnie kręci ogon, z tym, że TOPAZ ma postawione uszy a moja stawia je rzadko, ale tak poza tym podoba mi się jej budowa :). Z tym, że odchudzam ją od kilku dni, bo waży obecnie 5,05 kg i według mojego weta jak na dziewczynkę to za dużo waży. Jak ją kupiłam miała 4,5 kg i szybko przybrała te 0,5 kg w sumie nie wiem od czego, bo je głównie suchą karmę (dawkę podaną przez producenta). Teraz dostaje porcję karmy o 0,25 kg mniejszą. Jeszcze jedna kwestia w temacie różnych wyglądów pin min'ów mi to odpowiada, ale jednak społecznemu postrzeganiu tej rasy to raczej nie służy, bo ludzie postronni jeszcze gorszy mentlik od tego mają, nie dość że prawie nikt tej rasy nie zna to jak jeszcze zobaczą tak różne typy to już w ogóle nic nie będą z tego rozumieć. Ostatnio wspólpracuję z handlerką (chciałabym spróbować zdobyć Mł CH PL, gyż jestem ambitna i lubię wyzwania, łatwo nie będzie, ale kto nie ryzykuje ten się nie dowie :)) i ona mi poleciała wybierać wystawy pod kątem sędziów lubiących typ fiński, bo wśród takich młoda miałaby według niej spore wzięcie, ale to jest nierealane, bo raczej nie da się dowiedzieć, którzy sędziowie mają takie preferencje :). Z tym, że się nie boi tłumnych i gwarnych miejsc to nie zawsze było tak kolorowo, mam ją od kiedy miała już 7 miesięcy czyli wśród małych ras prawie dorosły pies i na początku bała się wszystkiego okrutnie a najbardziej ruchu ulicznego, bo hodowla mieściła się w małej mieścinie a właściwie wiosce i przerażał ją hałas dużego miasta. Nawet sobie nie wyobrażasz jak szalała przy próbach wyjścia na ulicę, mimo że mieszkam na spokojnym osiedlu i ruchliwą ulicę mam sporo dalej od mojego domu. Dostawała wtedy szału, szarpała się okrutnie, szła na dwóch łapach do tyłu tak ciągnęła, prawie w powietrzu szła. Dopiero po miesiącu u mnie zaczęła wychodzić poza moją posesję, ale wtedy dość szybko od czasu jak zaczęła wychodzić dalej była ze mną na zawodach sportowych, gdzie był hałas, później kolejne pikniki, różne pokazy i to ją zahartowało. Tak, więc decyzja aby zabrać ją dość szybko tak hardcorowo na głośne zawody, gdzie było dużo ludzi, grała głośna muzyka to był strzał w dziesiątkę. Widocznie potrzeba było jej mocnego impulsu takiego nagłego a nie cackania się, bo rozciąganie w czasie nie jest dla nikogo dobre a szczególnie w przypadku kiedy pies jest niemalże dorosły, bo później byłoby coraz bardziej trudno. Co do Polonii, czytaj czytaj dowiesz się nie tylko ciekawostek sportowych, ale też historycznych, bardzo patriotycznych (z tej drugiej pozycji). Wielu z bohaterów tej książki walczyło podczas II wojny światowej o Ojczyznę i wielu poniosło wówczas śmierć. Mnie bardzo napawa dumą historia zawodnika Polonii i zarazem pułkownika Ludwika Bociańskiego, który ryzykując życiem zawrócił na moście marszałka Rydza Śmigłego, który chciał zdradzić Ojczyznę uciekając z pola walki. Póki nie masz jeszcze tej książki wklejam Ci link z artykułem opisującym tę historię tylko w artykule akurat niestety nie wspomnieli o jego przynależności do Polonii Bydgoszcz, szkoda: [URL]http://www.patriota.pl/index.php/dzieje-narodowe/biae-plamy/612[/URL] Taka wiedza historyczna jest przydatna i warto jako Polak takie rzeczy wiedzieć, zwłaszcza jak się jest patriotą a Ty jako młodziutka osoba możesz jeszcze taką wiedzę w szkole na lekcji historii wykorzystać, więc połączyć przyjemne zdobycie wiedzy z pożytecznym, coraz bardziej doceniane zjawisko eukacji przez sport :). Życzę dobrej nocy :).
-
Immortal, nie zauważyłam wcześniej tych cytrusów. Maron, dzięki Tobie dowiedziałam się o tej wersji Brita, która mi się podoba i może przestawię moją na nią za 2 miesiące jak skończy rok, tak więc dzięki :). Na razie mamy Joserę i od niedawna urozmaicam jej od czasu do czasu dietę mięskiem np. jagnięcinką z warzywkami, którą wciąga prawie na raz tak jej smakuje :). Muszę się dowiedzieć czy w moim mieście w zoologach będzie. Nie wiesz może w jakich opakowaniach jest dostępna, mnie interesuje 4 kg, bo mam psa małej rasy i w jakiej jest wówczas cenie (wolałabym aby nie kosztowała więcej niż 30 zł za kg, bo przy droższej to już taniej mi wyjdzie dawać prawdziwe mięso, bo mały pies dużo nie je)? Z góry dzięki za odpowiedż :).
-
Immortal akurat owoce są dla psa zdrowe, ale podałaś owoce cytrusowe i winogrona a tych psy jeść nie powinny, bo mogą poważnie zaszkodzić i nie widzę tego w składzie podanym przez Maron, więc dlaczego oczerniasz producenta karm? Dziewczyna poleca karmę, bo jej psu służy i ma takie prawo, może ktoś się skusi zamiat kupować karmy 3 razy droższe. Z tymi karmami też niektórzy są zafiksowani jeśli psu nieszkodzi to nie widzę problemu by ją podawać czy polecać. Mączka mięsem nie jest, ale jest składnikiem potrzebnym w diecie, OK według jednych niepotrzebnym, ale według innych potrzebnym. Mnie mączka w karmie nie przeszkadza, mojemu wetowi z ponad 20 letnim stażem, który prowadzi jedną z największych i najlepszych klinik w moim mieście również nie. Ogólnie wczoraj gadałam ze znajomą, osoba w średnim wieku, dobrze wykształcona, na stanowisku, na sytuację materialną nie narzeka a karmi psa kiełbasą i to nie dlatgo, że jest nie uświadomiona tak uważa i już a jej poprzedni pies tak karmiony żył 18 lat. Każdy karmi psa jak uważa i dopóki pies jest zdrowy jest OK. Rozmaite dyskusje o karmach często ocierające się o złośliwość są męczące i bezsensowne, bo każdy i tak zrobi jak uważa. Mój pies je karmę przyzwoitej jakości, ale nie żadną bezzbożową czy z samym suszonym mięsem i nie uważam, że to żle, w hodowli też jadła tę karmę i wszystkie psy w tej hodowli jedzą karmę tej marki i są zarówno zdrowe jak i dobrze wyglądają. Ponadto mój pies je też warzywa i owoce, dozwolone dla psów, które według wielu są nie potrzebne a to jednak żródło witamin a te potrzebuje każdy organizm żywy!
-
Witam wieczorową porą, W moim poprzednim poście wkradł się błąd idolem mojego ojca był Glucklich, Poukarda mój ojciec słabo pamięta, bo był wtedy dzieckiem. Warto, warto przeczytać te książki, Żużla po bydgosku możesz już nigdzie nie dostać, gdyż to książka z 2000 roku- no chyba, że na allegro, natomiast tę drugą można dostać np. tutaj: [URL]http://www.sendsport.pl/product-pol-1003-Zapomniane-pokolenie-Polonia-Bydgoszcz-1920-1949.html[/URL] może jeszcze znajdziesz jeszcze w jakichś innych internetowych księgarniach, bo w stacjonarnych księgarniach to chyba tylko u nas w Bydzi można było dostać. Jeszcze taka mała ciekawostka jeden z bohaterów tej drugiej książki bramkarz Weresz już Ś.P. to dziadek jednego z naszych kibców, który mieszka na moim osiedlu, znamy się z widzenia, chodzliśmy do tej samej podstawówki tylko do innych klas, bo on jest 2 lata młodszy ode mnie. Jak tam wrażenia po Waszej leszczyńskiej międzynarodowej wystawie? Były jakieś pin'y min'y :)? My byliśmy w ubiegły weekend na międzynarodowej wystawie lotnictwa na naszym bydgoskim lotnisku oraz wystawie starych aut (na punkcie, których też mam fizia) z okazji 40 lecia technikum samochodowego, Melissa dzielnie zniosła tłumy ludzi :). A dziś byliśmy na wspominanym już wcześniej przeze mnie Pikniku Demokratycznej Unii Kobiet, młoda była gwiazdą imprezy :). Mam w planach zorganizowanie zlotu miłośników pinczerów miniaturowych, mam nadzieję, że mi wypali, wybrałabyś się jakby udało mi się go zorganizować :)? Tutaj ankieta dotycząca między innymi technicznych kwestii zlotu, ale nie tylko: [URL]http://www.ankietka.pl/ankieta/151586/czy-jestes-zainteresowanay-zlotem-milosnikowpsow-rasy-pinczer-miniaturowy-skierowane-dowlascicieli-psow-tej-rasy.html[/URL] Proszę o wypełnianie zainteresowanych właścicieli pinczerów, jeśli odwiedzają ten wątek :): Z góry dziękuję :). Życzę miłego wieczorku :).
-
[B]Filodendron[/B], pies jest z Polski, ale jej bliscy przodkowie są z zachodniej Europy głównie Finlandii. Może kontakty z hodowcami z tej części Europy spowodowały, że przyjął taki sposób żywienia. On ma podejście takie, że różnorodna dieta może powodować rewolucje żołądkowe u psa. Ja doszłam do wniosku, że od czasu do czasu jako dodatek do diety złożonej z suchej karmy tak dla urozmaicenia podam jej mięsko z warzywkami. Jagnięcine z warzywami wciągnęła aż miło :).
-
Niczego Tobie nie ujmując, ale jesteś młodziutka i w roku 2002 byłaś mała a do tego roku Polonia była jednym z silniejszych klubów w kraju. Lata 70te, 80te i 90te należały do Nas. Interesuję się bardzo historią klubu, przed laty mieliśmy takie gwiazdy jak chciażby bracia Świtałowie, Poułkard, Glucklich, ten drugi to idol mojego ojca z jego młodych lat oraz idol całej ówczesnej Bydgoszczy. To tylko nieliczni z dawnych liderów tego klubu, jedni z najlepszych zawodników w kraju, członkowie kadry narodowej. Pewnie Tobie nic te nazwiska nie mówią. Byliśmy kiedyś przed laty potęgą a teraz jesteśmy na dnie. Jeśli masz okazję gdzieś wypożyczyć książki na temat historii Polonii to Polecam przeczytać dwie: Żużel Po Bydgosku oraz Zapomniane Pokolenie Polonia Bydgoszcz 1920-1949 ta druga o zawodnikach z czasów międzywojennych, wojennych i początków powojennych (wszystkich ówczesnych sekcji sportowych Polonii nie tylko żużlowców, którzy oprócz uprawniana sportu bronili Ojczyzny), napisana przez jednego z naszych kibiców na podstawie odnalezienia zapomnianych oraz nieznanych wcześniej historycznych żródeł. To przykre, że młode pokolenia pamiętają tylko te chude lata. Oto dowód jak zszargali Naszą markę :(. Wszystko zaczęło się od pamiętnych początków lat dwutysięcznych kiedy to ówczesny prezydent zaczął owo dzieło zniszczenia kontynuowane przez kolejne władze miasta i coraz bardziej nieudolnych zawodników (na lepszych nas od ładnych paru lat nie stać). Niestety, ale to jest początek końca, są tacy którzy nie chcą żużla w Bydzi i im to na rękę, że on pada. Ostatnie miejsce w tabeli I ligi czyli najgorsze w historii istnienia klubu świadczy o jednym nie tyle o pierwszym w historii spadku klubu do 2 ligi, ale też jego finalnym końcu, bo pewnie nastąpi rozwiązanie :/. Jak dziś pamiętam nasz pierwszy w historii spadek do 1 ligi, pierwszy po klikudziesięciu latach istnienia, pamiętam jak to bolało, niespodziewałam się, że zaledwie 7 lat później nadejdzie koniec.
-
[B]Fil[B]odendron[/B][/B], mięsa dałam jej tylko raz trochę ugotowanej wołowiny. Kiedyś 2 razy jej kupiłam także po słoiczku Gerbera to były jakieś mięsne potrawki, ale to jak ją miałam na początku (mam ją od stosunkowo niedawna, od kiedy skończyła 7 miesięcy). Ser to jej się może zdarzyło ukraść z kanapki, bo ona jest bardzo łakoma. po zjedzeniu swojej karmy potrafi podkradać karmę kotu i muszę chować kocie miski, również czasem jak się ją spuścić z oka potrafi ukraść coś z kanapek, bo ława nie jest zbyt wysoka i jak stanie na 2 łąpach to sięgnie. Wiem, że nie można zmieniać psu diety radykalnie dlatego mam pewne obawy, bo nie wie ile, wiem że nie dużo, ale ciężko określić ile konkretnie, bo karma ma dawkowanie i miarę a ilość mięsa trudniej oszacować, no chyba jedynie zważyć na kuchennej wadze, ale ja takowej niestety nie posiadam. Jutro ugotuję jej trochę jagnięcinki, mam nadzieję, że chętnie ją zje bo jednak jest nieprzyzwyczajona do takiej diety. Nie będę jej zmieniała całkiem diety, będę ją tylko urozmaicała mięsem. [B] Józef,[/B] za taką cenę to już wolę rzeczywiście podawać wołowinę i jagnięcinę, które są drogie ale jednak jest to naturalne mięso, no i moja sunia jednak dużo tego mięsa nie zje z racji swoich gabarytów, więc się opłaca. Tak czy tak kupuję od czasu do czasu takie mięso na obiad dla rodziny, więc mogę część ugotować psu bez przypraw. Normalnie może jeść karmę od czasu do czasu z przerywnikiem w postaci mięsa, bo wieprzowiny czy drobiu, które częściej goszczą na moim stole nie zamierzam jej podawać, bo obecnie zdrowe nie są, ludzie jak ludzie jakoś to wytrzymują, ale pies ma zbyt mały i delikatny organizm by mu to podawać.
-
[B]Gagunia[/B], moja sunia ma 4,5 kg i chyba jej już tak pozostanie, no ewentualnie jak zmężnieje to może dojdzie do 5 kg, bo pinczer miniatura ma pomiędzy 4-6 kg to małe psy, ale jak na małą rasę dość masywne. Z tego co się orientowałam o rasie to z racji ich silnych mięśni potrzebują w wieku młodzieńczym składników wpływających na rozwój mięśni. Jest to również rasa z większą niż inne rasy tendencją do osadzania się kamienia nazębnego, są karmy które ograniczają jego powstawanie do minimum niby moja karma miała takie składniki, tak pisało w ulotce jeśli wierzyć producentowi. Czy Ziwi Peak posiada takie składniki? Josery moja je dziennie 100 g, bo takie jest zalecane dawkowanie skoro mówisz, że Ziwi daje się mniej to może masz rację, że 50-60 g byłoby wystarczające. Ty ją stosujesz jak rozumiem, to może byś mi przeczytała dawkowanie dla tego wieku i wagi, byłabym wdzięczna. Jak duże opakowanie kupujesz i ile ono kosztuje? [B]Filodendron[/B], z tym mięsem to się nie znam aż tak bardzo, aż tak dużo psów w życiu nie miałam i nie chciałam przekombinować. Wieprzowina jest niezdrowa, kurczaki są na hormonach i antybiotykach, pozostaje wołowina i jagnięcina. Muszę się jeszcze mojego weta dopytać jak on to widzi, żeby nagła zmiana nie spowodowała skutków ubocznych. Mam akurat w domu jagnięcinę podobno dla psów najzdrowsza, bo nie powoduje alergii. Nie wiem czy zaryzkować i jej trochę podać, no i zupełnie nie wiem ile i czy dać surową czy lepiej nie?
-
Gratuluję zwycięskiego meczu :). U nas niestety kolejny raz w plecy i pewnie ostatnia pozycja w tabeli, Polonia obecnie plasuje się w najgorszym miejscu w całej swojej długiej i chwalebnej historii, nie będę ukrywała, że już mnie to trochę irytuje, bo to trochę hańbi dobre imię klubu. Ja wiem, że trzeba być z klubem na dobre i na złe, ale obecny styl tych zawodników to hańba, ciężko się z nimi nawet identyfikować, bo w tym roku to istna zbieranina oprócz 2 wychowanków w składzie w tym jednego powracającego do klubu po kilku latach :( :angryy:. My mieliśmy dziś intensywny dzień najpierw ku uciesze Pań z komisji wyborczej Melissa była ze mną na wyborach do PE :). Póżniej byliśmy na imprezie nad naszym malowniczym Kanałem Bydgoskim oraz dłuuuuugim spacerze, bo pogoda była "lajtowa" nie było takiego upału, zrobił się później jak już wróciłyśmy do domu :). Poznała nowych kolegów i koleżankę mopsa, teriera walijskiego oraz yorka. Najbardziej skory do zabawy był york, ale takie chucherko było przy niej, że szok. Szkoda, że wciąż nie udało mi się znaleźć dla niej pinczerkowej koleżanki. Ostatnio Lisska (czasem sobie skracam jej imię) zalicza ze mną dużo eventów za niecałe 2 tygodnie będzie uczestniczyła ze mną w pikniku dla członkiń Demokratycznej Unii Kobiet, do której należę, tak więc robi się z niej światowa "kobietka" :). Nie mieliśmy dziś czasu na naukę agility, więc zaczniemy w następny weekend, coś czuję że łatwo nie będzie, ale nie musi być idealnie w końcu to ma być tylko rekreacja, dobra zabawa i dawka ruchu dla zdrowia fizycznego i dobrej kondycji nas obu :).
-
Ja również kupiłam mojej w piątek te same 2 przeszkody do agility obręcz i tzw. "hopkę". Slalom zrobię sama z rurek PCV, tunel mam od mojego kota, który jest podobnego rozmiaru co ona i niedługo będzie miała ładny tor przeszkód ;) :). Przydomową działkę mam dużą, tak więc wszystko się ładnie pomieści. Teraz pozostaje tylko zacząć się uczyć, mam nadzieję że nauka będzie szła w miarę łatwo, bo ani ja ani ona nie mamy w tej kwesti doświadczenia :). Ona jest młoda to chyba powinna się szybko uczyć :). Powodzenia w Waszym jutrzejszym meczyku :). My mamy mecz w Lublinie, na który nie jadę bo szczerze się przyznając nie bardzo mi się chce, to chyba starość :P. Nie no żartuję, lubię dalekie wypady, ale jakoś w ten weekend nie mam ochoty na podróże. Zbieram siły na zbliżający się wypad do Szwecji i Dani, jedziemy z kumplem odwiedzić moją kumpelę mieszkającą pod Kopenhagą i trochę pozwiedzać a Szwecję zahaczamy przy okazji, bo to blisko a ja bardzo lubię ten kraj :). Życzymy wraz z Melissą miłego wieczorku :).
-
[B]Gagunia[/B], sorry mój błąd, miałam na myśli karmy amerykańskie, szczególnie jedna marka, która była bohaterką afery, większość psiarzy wie jaka to marka, nie wiem skąd mi się wzięło ta skandynawia. Moja surowej marchwi by nie zjadła :). Wiem, że pies to zwierzę drapieżne, ale warzywa, owoce czy niektóre zboża są uzupełnieniem diety. Czytałam kiedyś wywiad z psim dietetykiem, który twierdzł, że odsądzana od czci i wiary na psich forach kukurydza bądź też ryż są dla psa OK, więc czasem mam już mętlik w co mam wierzyć ;). A jeszcze taka ciekawostka według niektórych dietetyków wegetariańskie karmy też są w porządku, bo np. zawieraja białko w postaci soi. Podobno są np. świetne dla psich alergików, więc już na prawdę w takiej sytuacji nie wiem co mam myśleć na temat karm i jaką wybrać, gdyż mam wrażenie, że każdy wybór będzie zły, no może poza Orijenem, bo jest skonstruowany na podobieństwo BARFu, ale wiadomo, że to karma na którą niewiele osób może sobie pozwolić, gdyż jej cena jest kosmiczna. W takim razie jaką karmę dla małych ras najlepiej starszych szczeniąt, bo mojej brakuje jeszcze 3 miesięcy do tzw. dorosłości w cenie podobnej do Josery polecasz? Tylko nie Boscha, Brita czy Ariona, tę pierwszą miała moja koleżanka nic specjalnego, Brita miał kiedyś mój kot była bardzo średniawa a skoro kocia karma tej marki nie jest zbyt dobra to psia pewnie również nie zachwyca zaś Ariona miał mój poprzedni pies i moim zdaniem jest jednak słabszy od Josery.
-
[B]Filodendron[/B], no właśnie dobrze, że to podkreśliłaś karmy bezzbożowe nie zawierają samego mięsa, tak mi się właśnie wydawało (nigdy ich składu nie czytałam, więc nie chciałam się wymądrzać), bo nie możliwe by karma była w 100% z mięsa. Niestety niektórzy jednak myślą, że takie karmy to same mięso. Pewnie nawet karma powyżej 300 zł za 10 kg czyli niby super luksusowa również zawiera jakieś inne elementy oprócz mięsa. Jak jednak zwolennikowi rzekomo tylko mięsnej karmy zwrócisz uwagę, że różne składnki pokarmowe są psu potrzebne, nie tylko mięso to się oburza, że pies nie jest wege ano nie jest, ale jakieś inne składniki w tym warzywa powinien otrzymywać stąd też ja daję np. gotowaną marchew. Planuję wprowadzić jeszcze inne warzywa do diety mojej suczki, ale muszę się mojego weta dopytać jakie radzi, bo nie chcę psu zaszkodzić a nie chcę pytać ludzi, bo nie każdy właściciel psa zna się dobrze na psiej dietetyce, nikomu oczywiście nie ujmując. Pół biedy, że się nie zna, gorzej jak chce edukować innych a też się tacy zdarzają. Inna sprawa, ze kiedyś takich wynalazków nie było, były w Polsce 3 karmy na krzyż, lata 90te, które mimo że byłam wtedy dzieckiem pamiętam i zwierzaki świetnie się miały, moje psy z tamtych lat również. Psie organizmy przez te wszystkie lata udomowienia przywykły do różnego typu pokarmów także jedzenia domowego, którego podawania nie popieram, ale gro ludzi szczególnie na wsiach tak robi, no cóż.. Zresztą możecie mnie hejtować, ale uważam że już lepiej jak pies dostanie te ziemniaki i resztki mięcha oraz kości byle nie drobiowe a jest kochany, ma duży wybieg, znam takie wiejskie psy niż wiejski pies, który ma krótki łańcuch, nie ma nawet budy a miałby coś lepszego do jedzienia. Potrafię takich ludzi zrozumieć (oczywiście tych pierwszych co w jakiś sposób o psa dbają), postawić się w ich położeniu. Tak, więc głupotą jest twierdzenie, że jeśli ktoś daję karmę z segmentu tzw. dobrych a nie bardzo dobrych to chce psu zaszkodzić, bo są psy, które nawet bardzo średniej karmy dostępnej w markecie nie dostają. Nie po to kupowałam psa z dobrym pochodzeniem między innymi po imporcie, żeby go truć, zresztą nawet kundelka bym nie truła, miałam kiedyś takowe i również podawałam im karmy określane mianem całkiem dobrych np. Ariona choć mając obecnie jakieś doświadczenie z Joserą uważam ją za dużo lepszą od Ariona. Przepraszam za taki ostry wtręt o truciu, nie mam na myśli nikogo z dyskutantów zabierających głos w tym wątku, ale kiedyś na innym forum w podobnym temacie tak mnie na najeżdżano, więc z góry na wszelki wypadek to podkreślam. Super, że teraz jest taki wybór karm, ale prawda jest taka że tak naprawdę nigdy nie wiemy czy można karmie zaufać, wszystko jest na zasadzie prób i błędów. Ja nie musiałam dużo eksperymentować Joserę polecił mi mój hodowca, póżniej chciałam zmienić na niby lepszą, droższą, bo też przyznaję się ze wstydem nieco uległam ludzkiemu gadaniu, ale nie potrzebnie kombinowałam. Każda karma oprócz marketowych jest na swój sposób dobra jeśli dobrze wpływa na naszego zwierzaka i aby się o tym przekonać musimy popróbować różne opcje. Tak, więc w sumie nie ma co słuchać innych, tylko samemu nabyć jakiegoś doświadczenia w zakresie karm. Gadanie, że Josera to syf jest dziecinne, może jest nieco gorsza od karmy, która za 10 kg kosztuje 300 zł, bo 10 kg kosztuje 160 zł, ale jednak jest to karma bez barwników, konserwantów i wyprodukowana w Niemczech, w których normy są rygorystyczne, więc z pewnością trująca nie jest. Ponadto nie sądzę by hodowcy z szanujących się hodowli, których znam podawali byle chłam swoim psom tym bardziej, że nie są to ludzie narzekający na swoją sytuację materialną i mogli by kupować również droższe karmy, ale po co skoro specjalnej różnicy nie ma. Celowo napisałam określenie trująca, bo niektóre internetowe mądrale twierdzą, że ktoś kto nie podaje karmy za przynajmniej 20 kg oczywiście piszę w kontekście dużego wora to truje swojego psa. Moja Josera wychodzi dość drogo, bo nie robią w tej opcji opakowań większych niż 4 kg, inne typy Josery wychodzą tanio. Znam ludzi co podają swoim psom RC dla szpanu, tak szpanu, bo wypada dawać RC, która jest jakimś tam niby synonimem luskusu, bo na taką ją dzięki marketingowym mechanizmom wykreowano. Śmieszne jest dla mnie uleganie reklamie, czy modzie w przypadku karm dla zwierząt. Fajnie, że Ty masz do tematu karm rozsądne i racjonalne podejście :)
-
Mam 9 miesięczną pinczerkę miniaturową, której podaję jej Joserę MinisBest-karma dla młodych i dorosłych aktywnych psów małych ras i moja sunia jest zdrowa oraz ma błyszczącą, aksamitną sierść. Ten rodzaj karmy jest odpowiedni nawet dla alergików, gdyż zawiera jagnięcinę oraz łososia, które nie powodują alergii. Tak, więc jak widać mojej suczce ta karma służy. Były krótkotrwałe próby zmiany, eksperymenty żadnej innej karmy nie chciała chętnie jeść. Weterynarz nawet wręcz nakazał nam na razie już nic nie zmieniać, bo ta karma jest dla niej optymalna. Mam znajomych stosujących wśród swoich psów różne opcje Josery i również są zadowoleni. Wiem, że ludzie sobie chwalą Joserę Festiwal. Mój wet z ponad 20 letnim doświadczeniem, właściciel jednej z najlepszych klinik weterynaryjnych w moim mieście twierdzi, że to dobra karma a gadanie, że te droższe są lepsze to ściema i chwyt marketingowy. On ma na sprzedaż w swojej klinice 3 inne marki karmy, Josery w swoim asortymencie nie ma i mimo tego nie wciska mi czegoś innego by zarobić, bo jest uczciwy. To nie jest tak, że to co tańsze jest gorsze, często jest odwrotnie drogie jest kiepskie, bo cena ma sugerować wysoką jakość na takie sugestie nabiera się gro ludzi. Josera nie zawiera barwników i konserwantów i to jest jej ogromny plus. Mączka kostna jest potrzebna, psy powinny jeść mielone kości, które są elementem najlepszej diety BARF. Ja nie mam czasu stosować BARFu, mielić itp., kości nie miałabym nawet jak mielić. Zresztą nie wiem czy jest aż taka tania za 4 kg worek płacę 69 zł inne karmy w tej gramaturze kosztują bardzo podobnie. Zresztą to karma niemiecka a ten naród nie pozwala sobie na chłam. Moja rasa jest bardzo popularna w Niemczech co jest w sumie uzasadnione, bo stamtąd pochodzi, większość szanowanych hodowców tej rasy w tym kraju karmi tą karmą. Mój hodowca jeden z bardziej doświadczonych w tej rasie w naszym kraju również karmi nią swoje suki emerytki i hodowlaną, ich sierść wygląda bez zarzutu, zdrowie też, jego suka hodowlana rodzi zdrowe i liczne mioty. Na pewno nigdy nie zmienię karmy na karmę produkcji skandynawskiej nasłuchałam się tyle na ich temat, że nie zaryzykuję. Ponadto nigdy nie zdecyduję się na karmę bezzbożową, nad którymi niektórzy się tak podniecają, że prawie się posikają, bo mój wet stwierdził co zresztą jest logiczne, że zboże w diecie zwierzęcia jest potrzebne, zwierzę nie może jeść tylko mięsa. Taka karma jest uzasadniona w przypadku alergii na zboża, ale jeśli takowa alergia nie występuje to po kiego gmerać zwierzęciu w diecie, kombinować, różne składniki pokarmowe są potrzebne w diecie, ludzie też jedzą różnorodne składniki pokarmowe. Dlatego też moja sunia oprócz karmy dostaje również raz w tygodniu, w weekend kiedy mam więcej czasu gotowane plasterki marchwi.
-
Chcę Melissę wystawić kilka razy, ale w obrębie mojego województwa, ponieważ nie mam samochodu a to trochę utrudnia. Nasza pierwsza wystawa ma mieć miejsce w sierpniu w Toruniu. Na SGP było mało ludzi, ja też nie byłam. Powody: brak Golloba, więc nie przyjechało zbyt dużo ludzi z polskich ośrodków żużlowych oraz bojkot BSI za to jak potraktowali organizatorów SECu zakazując startu zawodników z SGP w tych zawodach. Może nie jestem obiektywna, bo znam organizatorów SECu, ale jednak SEC mi się ostatnio bardziej podoba. Co do Jarka zawsze wydawał mi się jednym z najmniej sztucznych zawodników. Inna kwestia, że czasy takie a nie inne i większość zawodników podlizuje się w ten sposób, o którym piszesz różnym klubom, w którym startują, każdemu sportowcowi obecnie zależy najbardziej na kasie a nie jakichś wyższych wartościach. Już abstrahując od Polaków zagraniczni jeżdżcy też tak robią, najlepszy przykłąd z naszego bydgoskiego podwórka A.Jonsson, który miał wyhaftowane na kevlarze I love Bydgoszcz później ZG też pokochał i postanowił pozostać u nich na długo. Ja się już od dawna nie przywiązuję do obcokrajowców jeżdzących w Polonii, bo w nich jest najwięcej hipokryzji. Zresztą obecnie jesteśmy w tragicznej sytuacji poniekąd dzięki nim. Niby skład teoretycznie przyzwoity a taki Hansior nic nie jedzie a kiedyś był jednym z zawodników ze światowej czołówki. Polacy się nie przykładają a najwięciej stara się Siopek czyli Marcin Jędrzejewski, który jest wychowankiem wracającym po kilku latach do klubu oraz Wożniak również wychowanek Zawsze jest tak, że najbardziej starają się wychowankowie a jest ich niestety w klubach coraz mniej. Gollob w Bydgoszczy też jest znienawidzony, owszem jest część która go wielbi, ale jest ich coraz mniej. Gollob nagrabił sobie już dawno, ale rok temu dolał oliwy do ognia tym Toruniem, w którym zresztą też zbyt mocno lubiany nie jest.
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Melissa.bdg replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
Beatrix, rzeczywiście usunęli ogłoszenie. W ogłoszeniu były łaciate biało- czarne ratlerki a ojeciec miotu był tak przeżliwie chudy żal mi się zrobiło biedaczyska (w ogłoszeniu z dumą oczywiście podkreślone, że ma 1,4 kg). Czy ja wiem czy takie legalne jakby nie patrzeć jest to bezczelne wykorzystywanie pewnej luki w prawie.