Jump to content
Dogomania

azzie5

Members
  • Posts

    811
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by azzie5

  1. nikt do mnie nie zadzwonił:roll:
  2. proszę o jakiś kontakt do osoby, telefon, która ma bezpośredni kontakt z tą sprawą, pomogę. Im szybciej tym lepiej, ważne. mój tel. 607 584 763
  3. to może jakoś jutro Ci podrzucę? kurczak, hm...no tak, to wszystko wyjaśnia:cool3: , pyychota dla tak czujnego nosa, który wszędzie potrafi wyczuć nioemal każdy okruszek jedzenia.:lol: No widzisz, Diana się rozkręca, nabiera tempa na spacerach, powolutku nabierze jako takiej kondycji.:multi: Moge spróbować pomóc ze zdjeciemi, choć też mam z tym ostatnio problemy, ale spróbujemy, może się uda.:lol:
  4. buhaha, przecież Diana po tej kąpieli to puchaty niedźwiadek.:lol: mam nadzieję że z tą łapką okaże się że to nic poważnego Pozdrowionka!
  5. no to super że takie dobre wieści. :) Mam już książeczkę zdrowia Diany w garści, muszę podrzucić ją Wam jakoś w wolnej chwili.
  6. odwiedziny bardzo miłe.:multi: Diana rzeczywiście bawi się pluszakiem - jestem pod wrażeniem, ona odkrywa w sobie nowe, nieznane dotąd zachowania i ładnie zgadza się z drugą sunią. Wobec wielu rzeczy czuje się jeszcze niepewnie, szczególnie wobec skrzypiącej podłogi, ale minęły dopiero niecałe 3 dni, a i tak postępy są duże. Kochany pychol cały czas merda ogonkiem, podaje łapki. Teraz poprostu ma wreszcie wspaniały dom i najwspanialszą Zosię!
  7. to może ja przyjdę dzisiaj po pracy ok. 16.30, może być? moze to poprawi sytuację. martwie się...
  8. byłam wczoraj u Szamana. Nadal jest w stanie bardzo zabiedzonym, ale zdecydowanie wyładniał mimo wszystko i psychicznie tez czuje sie już lepiej. Choc to jest staruszek, który niepewnie trzyma się już na nogach z racji wieku i przeszedł pewnie niejedną przykrość ze strony człowieka, to on jest wyjątkowo jak na swój stan i położenie kontaktowym i ufnym psem. Zagląda mi w oczy, łagodnie trąca pyskiem dłoń, cieszy się na głaskanie i pomerduje wtedy ogonkiem. Gdyby o niego zadbać, byłby jeszcze pięknym psem, ma w sobie wdzięk. Futro w skandalicznym stanie powoli odrasta, jest tak zapuszczone, że wystarczy raz pogłaskać, a ręka jest czarna. Leczymy dawne rany w jego psychice i szukamy domku. Szaman jest kochanym psem.
  9. o kurcze, to może ja powinnam pomóc przekonywać ją do windy? A jak relacje z kotem? :razz:
  10. no pewnie, książeczkę dostaniecie pocztą - takie są nasze milanowskie procedury, będę pilnować, żeby Wam szybko wysłali:razz:
  11. a ja siedzę w pracy i nie da rady, muszę pohamować moje emocje.:lol: Ale naprawdę jest to wspaniała, niezwykła chwila i jeszcze raz napiszę, że jestem bardzo happy. Musze Was jakoś wpaść odwiedzić, może jak Diana się już trochę zaaklimatyzuje, żeby jej nie wprowadzać na początku w zamieszanie moją osobą, jak myślisz Miki?
  12. Mika z Dianą trzeba spokojnie, powolutku, napewno sobie poradzicie. Diana do wszystkiego musi się przyzwyczaić, ale u Ciebie, w Twoich warunkach, przy wychodzeniu na spokojne spacery, łagodnie dojdziecie do ładu i nigdzie indziej Diana nie miałaby takiej opieki jak u Ciebie. Martwi mnie ten staw, ale podejrzewam, że to głównie nadwaga, a teraz będzie miała więcej ruchu, no i ciepłe, domowe warunki, już nie moknie i nie marznie w boksie schroniska. Wykąpać będzie trzeba, oj tak. Diana przy takich czynnościach bardzo lubi drapanko na plecach i z boczków. Pisz jak sytuacja, w razie czego dawaj znać i wiedz że możesz na mnie liczyć.
  13. wreszcie dostałam się do komputera. Tak bardzo, bardzo się cieszę że to juz się stało. Mika, tak bardzo Ci dziękuję za to, co zrobiłaś, podarowałaś jej więcej niż dom - Diana dostała nowe życie i Ciebie, swojego własnego człowieka. Podróż ze schroniska do Warszawy minęła bardzo spokojnie, Diana ku mojemu zdumieniu prawie cały czas leżała połową ciala na moich kolanach, chyba była lekko zestresowana, ale ufała, że jedziemy w dobre miejsce i nie zawiodła się. We Włochach przekazałam ją w ręce Miki, wsiadły do samochodu i pojechaaa-ły! To odbył się poprostu cud, taki wspaniały dom dla takiej wspaniałej suni, która nie była doceniana przez całe swoje życie, i dopiero teraz jest wreszcie czyjaś własna, chciana i kochana. Czekamy na relację z domku Miki - o juz widzę relacja jest
  14. ja poprostu zawsze tak mam - z wrażenia, że to juz, że wreszcie, że po tylu latach, szukaniu, rozczarowaniach, wysiłkach i ...... wreszcie Diana znajdzie swój spokój i swój dom
  15. ojejku jejku, jak mnie nerwy zżerają, już się na niczym nie potrafię skupić. Prosimy o kciuki.........
  16. teraz zawężamy szczegóły.:lol: Diana niedługo będzie u siebie w domu. :)
  17. tak, Mars reaguje pokornym przytulaniem się do ziemi na takie bodźce jak tupniece, szarpnięcie, machanie rękami czy krzyk - zawdzięczamy to jego 'mądremu' panu. Nie jest oczywiście strachliwy do przesady i nie ma żadnych problemów z psychiką, ale co przeżył z Korą wcześniej to zapamiętał.
  18. mogę pomóc z transportem Diany z Milanówka do Warszwy Włochy, stamtąd ktoś musiałby ją jeszcze podwieźć samochodem przez Warszawę. Najlepiej żeby się to odbyło w dniach między jutrem (poniedziałek) a najbliższym czwartkiem, ok. godz. 18.00. Może ktoś pomóc? bardzo prosimy.
  19. ja tez mało się nie skręcę z tego wszystkiego.:razz: W niedzielę odwiedziłam Dianę, deszcz lał potwornie, ale powiedziałam, że musimy pójść na ten nasz pewnie jeden z ostatnich schroniskowych spacerów. Siedzę jak na szpilkach w gotowości.
  20. i kochana morda w górę. Widzimy się w sobotę lub niedzielę, to zrobimy więcej lepszych zdjęć.
  21. oj, trzymamy! :kciuki: :kciuki: ostatni tydzień w schronisku.
  22. Mika, pani Zosiu! :lol: Cóż ja mogę jeszcze więcej powiedzieć, kiedy wiesz dokładnie co ja myślę. To spełnienie naszych bardzo głębokich marzeń. Słowa to poprostu za mało. Czekamy bardzo niecierpliwie. Dzięki Miki, tej zwykłej - niezwykłej osobie możemy szczęśliwie zakończyć szukanie domu dla Diany - czy uwierzycie? Wando, Aniu-Soniu, Beata, paros, Aga, Asia, pidzej, wszyscy, wszyscy - bardzo dziękuję Wam za wszystko, co zrobiliście dla Diany, za wspieranie psychiczne, ona i ja nigdy Wam tego nie zapomnimy. A teraz - jeszcze tylko ok tydzień i...................:multi:
  23. podnoszę smutna mordę. Trzeba będzie brać się za ogłoszenia i jeszcze raz budzić nadzieję tam, gdzie w ludziach już jej nie ma.
×
×
  • Create New...