Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. Amiga własnie tez wie, że jest najważniejsza i o każdy gest w kierunku innego psa jest okropnie zazdrosna. A co do spacerku, to i owszem, tylko ja bedę mogła wziąć tylko Bono, bo Amiga Py-Zulkę zje na deser
  2. Bonuś już po zabiegu. Narazie jest mocno zakręcony, nawet nie chciał zrobić siusiu na trawce. Pewnie, pewnie- stanowczo lepiej jest podsikać ścianę i meble w domu:-))) Tosca, ja go karcę, ale on jest taki malutki i zestresowany, że nie ma sumienia głośno krzyczeć. Wołam tylko - nie wolno, fe i coś w tym rodzaju, ale on ma to głęboko w nosie. Jak już podniesie łapkę, to już przepadło. Na szczęście to nie brytan, tak jak na szczęście kierowcom biociany niezbyt często przelatują nad samochodami :evil_lol: AnkaG i Toska - dzięki dzięki Wam za dobre słowo i kciuki
  3. Monito - Amiga też lubi gości, ale tylko dwunożnych. O czworonożnych jest starsznie zazdrosna. Mam buż Bono, mam od wieczora w sobotę. teraz jest u weta bo go pozbawiają od razu klejoncików. Jak byś go chciala obejrzeć, to wejdź tam : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=50241&page=27[/URL]
  4. Ufffffffffff noc przespana. I spacerek też udany. Bono jednak boi się tak bardzo Amigi, że nie wchodzi wcale do pokoju tam, gdzie Amiga pilnuje mnie jak oka w głowie. Spał na posłanku w przedpokoju. Dzisiaj biedak starsznie się domaga picia, ale nie mogę mu nic dać - ma być na czczo. Przez to i Amiga przechodzi "głodówkę". Bono nadal podsikuje każdy kancik i mebelek. Dobrze, że to mały piesek i robi naraz tylko kilka kropelek :p
  5. Proszę też o kciuki za dzisiejszą noc. Może uda mi się coś węcej tej nocy pospać. Mieszkanie jest podzielone na "rewiry" - Amiga zajmuje mój pokój ze mną, a Bono biedak urzęduje w przedpokokju, kuchni i w pokoju syna, bo tam Amiga nie zagląda w momencie, jak ja siedzę w swoim pokoju. Ona po prostu mnie pilnuje jak oka w głowie. Ale udało mi się już Bono skłonić, jak usiadłam na podlodze, do tego, żeby mi sam wszedł (narazie przednimi łapkami) na kolana. On domaga sie pieszczotek, ale nie lubi jak się go przytrzymuje na siłę. I to jest problem, bo chyba odkryłam w pachwince jeszcze jednego kleszcza, ale mu sama napewno go nie wykręcę, bo musialabym Bono położyć na pleckach. A jednak potrzebne mi są palce do przesuwania preparatów pod mikroskopem:p
  6. I u nas nie brak tych pasażerów. Może narazie jeszcze psy tak strasznie nie chorują po ich ukąszeniach, ale niestety to chyba tylko kwestia czasu. Aga_Mazury żebyście nie wiem jak tęsknili za Bono, to już go Wam nie odeślę :evil_lol: Dzieki, że go "wyciągnęłiście " z budy i ze udało się Wam doprowadzić do tego, że Bono będzie mial nowe życie :loveu:
  7. Melduję posłusznie, że Bono sie władował synowi do łóżka, dał mu sie wziąć na ręce (aczkolwiek niezbyt chętnie) i dzięki temu mogłam mu wyciągnąć drugiego kleszczora! :multi:
  8. Trochę mnie takei zasady martwią. Bo przecież nawet najzdrowszy i najmłodszy piesek może niestety potrzebować weterynarza i wtedy co?
  9. Ja to wszystko wiem :p Tylko chciałoby się żeby to jak najszybciej sie zdarzyło. Bylam teraz na dłuższym spacerku z nimi. trudno jest zmęczyć jednocześnie i Amigę i Bono. Dla niej to zwykły maleńki spacerek,a on się nadrypciał tymi nóżętami :loveu: . Ale twardo mężczyzna podążał za jej śladami zalotnie. Ona na spacerze zupełnie teraz nie zwracała uwagi, bo jak go zaczęcała do zabawy, to on się kulił ze strachu. Myślę, że juz dzisiaj jest o wiele lepiej niż wczoraj. :multi: Tylko chciałabym, żeby on sie już tak nie bał - on wcale nie wchodzi do mnie do pokoju, bo ona mnie stale pilnuje.:shake:
  10. Jakoś patrząc na to wszystko nie za bardzo wierzę, że moja zołza się potrafi zmienić. Jest okropecznie rozpuszczona i teraz sie tego wstydzę:oops: :oops: :oops: :oops: :oops: Więc mam tylko nadzieję, że jeśli nie pokocha Bono, to żeby go chociaz obojętnie tolerowała i żeby biedak nie bał się koło niej przechodzic. A na spacerku to Amiga go wyraźnie zapraszała do zabawy, ale ona wtedy poszczekuje to on biedak aż się kulił :-(
  11. Tosko - one się poznały nie w mieszkaniu i w pierwszym momencie było calkiem całkiem. Amiga zapraszała Bono do zabawy, ale jak tylko wyciągnęłam do niego rękę i to nie tak od razu na przywitanie, to ona od razu na niego naskoczyła. Na spacerze ona koło niego podryguje i podskakuje, ale on się boi jej głosu nawet w czasie zabawy. On ogólnie boi się wielu rzeczy - boi się podnoszenia na rękach, boi się jakiegoś przytrzymania - np wyczułam przy kąpieli kleszcza którego z zaskoczenia od razu mu wyjęłam, ale potem w trakcie głaskania wyczulam jeszcze jednego. Ale on jest w takim miejscu, że musi się Bono przytrzymać, żebym go mogła wykręcić. Ale Bono warczy jak sie go chce nawet delikatnie przytrzymać :shake: .
  12. Taaaaaaaaaaaaaa.:p Miałam nadzieję, że moja zołzeczka jednak zaakceptuje pieska. I tak już jej nie zrobiłam tego świństwa i nie wzięłam na tymczas żadnej sunieczki. Ale myslę, że powoli, powoli sprawa się unormuje.
  13. No wiem, wiem, w dodatku wszystkie pzepiękne i wszystkie potrzebują nagląco pomocy!!!
  14. Monita - ale macie fajnie, że tak bezkonfliktowo Wam się udało wprowadzić do domu Py-Ziulkę. Mimo, że w domu juz był "rezydent". Widać Maksio nie był aż tak rozpieszczony jak Amiga:p
  15. Dzięki Kam. No faktycznie nie czuję się z tym najlepiej, jak widzę że się psy omijają, a Amiga jest spięta jak struna. Na szczęscie wrócił syn z pracy, więc Bono zasiadł u niego w pokoju, a Amiga pilnuje mnie. Jest już i tak duzy sukces, że Amiga nie musi siedzieć cały czas w kagańcu i jakoś obok siebie przechodzą, nawet jak je równocześnie głaszczę, to ona już się na Bono nie rzuca. Dzięki pomocy syna udało mi sie go wykąpać, a nawet wyjąć jednego kleszcza. Nie wiem, dlaczego Bono tak strasznie boi się podnoszenia na ręce??? Z wanny też o mało co by nie wyskoczył! Chociaż taki kurdupelek. Ale jak chodzi za mną i wpatruje mi się głęboko w oczy tymi swoimi biednymi oczkami, to aż się miękko w sercu robi :loveu:
  16. Musi się udać!!!:p
  17. Dzięęęki weszko - już sama zauważyłam, że on nie lubi podnoszenia. Przecież chciałam go wykąpać! Ale się nie odważyłam go wstawić do wanny! Noc była fatalna. Bono cały czas piszczał - niezależnie od miejsca, w którym akurat był - w kuchni piszczał, w kenelu piszczał, a przecież musiałam Amidze na noc w końcu ściągnąć kaganiec :-( Rano już dały taki popis, że o 4 w końcu wstałam i poszłam z nimi na spacer. Amiga jeszcze najpierw pokazała mi swój charakterek i zrobiła w pokoju wieeeeeeelkie siusiu! Na spacer wyszliśmy bez kagańca - nawet w windzie udało się bez zęboczynów. Na spacerze Amiga zapraszała Bono do zabawy, ale on biedactwo się jej boi :shake: Na koniec dał taki wsteczny, że o mało mi się nie rozebrał z szelek. Teraz jesteśmy w domu i Amiga jest bez kagańca. Ale stale go gdzieś przepędza do kąta i leciutko mu daje głosem znać kto tu rządzi. Oj biedny Bono - napewno to dla niego stres:placz: Wiedziałam, że Amiga to zołza nad zołzami!
  18. Ciekawe dlaczego on tak sie boi podnoszenia? No i ciekawe, dlaczego tak cały czas posikuje i ciekawe, dlaczego cały cza popiskuje? I ciekawe jak będzie wyglądała ta noc?
  19. Tak czekam w przedpokoju - może potwór Amiga jakoś zniknie? Ale chyba nie znika, może jeszcze poczekam? potwór biedny zakuty w kaganiec wygląda niemniej biednie
  20. Właśnie udało mi sie zrobić ze dwa, ale musze je najpierw pomniejszyć. Amiga musi niestety być cały czas w kagańcu. Bono popiskuje, boi się jej niestety. Chowa się cały czas za mną i jak tylko przestanę go głaskać, to on piszczy. Myślałam, żeby go może od razu wykąpać, ale on jset jakiś wrażliwy - jak chciałam go podnieść, to zaczął na mnie warczeć - strasznie groźny, ogromny brytan :lol:
  21. Zawsze wiedziałam, że za bardzo rozpuściłam to swoje suczydło! Ale że aż tak, to nie miałam okazji sprawdzić! Strasznie jest o mnie zazdrosna!
  22. Wymiziane już są oba dokładnie. I już jest trochę lepiej, bo wprawdzie Amiga ejst jeszcze w kagańcu, ale juz tak na niego nie naskakuje jak na początku. Natomiast on chodzi i podnosi łapkę gdzie tylko sie da. Na szczęscie nie ma już czym siurać. Podjadł już sobie trochę, bo przecież od rana biedak nic nie jadł. Najgorsze jest to, że on łazi cały czas za mną, a ona jest właśnie o to zazdrosna, kiedy on sie do mnie zbliża.
  23. No jest tak, jak przypuszczalam. Póki nie pogłaśkałam Bono jeszcze pozxa domem, to było wszystko ok. Amiga podrygiwała przy nim, zapraszała do zabawy. Do domu weszliśmy jako takow zgodzie, ale już tutaj jest narazie nie za wesoło. Amiga została ubrana w kaganiec, bo na niego biedaka warczy i naskakuje. A on się cofa przed nią i wykazuje 0 agresji. Za to zaznaczony ma już siuśkami chyba kazdy kącik i każdy kancik i wszystko :lol:
  24. Właśnei miałam tel. od weszki że dojechała szczęśliwie do Krakowa. Jeszcze tylko odstawi "towarzystwo" do domów i za jakieś 15 min będzie "spotkanie na szczycie" :multi:
×
×
  • Create New...