-
Posts
203 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by hohufka
-
Są ludzie, którzy wszelkie sąsiedzkie konflikty i zatargi próbują rozwiązać za pośrednictwem administracji, jakby nie można było tego załatwić między sobą. Jedynym sposobem ich komunikacji z otoczeniem są skargi i donosy. Dlatego nie przejmuj się zbytnio tym, że administracja budynku może Ci cokolwiek zrobić, podejrzewam, że mają oni do czynienia z takimi nawiedzonymi sąsiadkami bardzo często. Warto byłoby na ich ewentualną wizytę zaprosić innych sąsiadów, któzy przedstawią jak wygląda sprawa z ich punktu widzenia.
-
Insomnia, tak się zastanawiam, komu tu bardziej współczuć: Tobie upierdliwej sąsiadki, czy administracji, która musi się zajmować takimi bzdurami...
-
Dieta jak każda, ma swoje wady i zalety. Pies (tak jak i ludzie ;)) jest wszystkożerny i dlatego równie dobrze trzyma się na barfie, suchym, tradycyjnym, jak i "optymalnym" jedzeniu. Szkoda, że nie napisałaś proporcji mięsa i warzyw, ale zastąpienie wypełniacza marchewką może prowadzić do zbyt małej ilości węglowodanów. Kości również nie polecasz, a zatem, kolokwialnie mówiąć, z czego ten pies ma wyprodukować masę kałową :-?. Poza tym strasznie monotonna ta dieta, ciągle mięso (gotowane czy surowe?), dlaczego nalegasz, aby psu nie podawać nabiału :o. Pierwszy raz się spotykam z takim poglądem, zdaje się, że zwolennicy dr Kwaśniewskiego stosują nabiał, i to często. Co do drobiu również mam wątpliwości, są na forum ludzie karmiący barfem (ja stosuję coś pośredniego między barfem, a jedzeniem tradycyjnym), gdzie drób stanowi podstawę diety. I psy również mają się świetnie. Piszesz o ugotowanym żótku, a co z resztą jajka (skorupka+białko)? To też chyba nie jest zbytnio zgodne z tzw. dietą "optymalną" :-?.
-
:D Dziwne wrażenie, takie trochę 'pływające'. Gdyby nie to, że meble się obijały, pomyślałbym, że mam zawroty głowy. Boro szczeknął dwa razy tym swoim 'wow', obrócił się na łóżku i poszedł spać.
-
Boro w zimie prawie w ogóle nie pije wody, jedyny napój to pół szklanki mleka na kolację :8 Aireedhelien: pobujało was wczoraj w Nowym Targu?
-
Ejże, chyba nie sugerujesz, że właściciele kurzej fermy nie kochają swoich kurcząt ;) A tak na poważnie to hodowla tego typu musi wzbudzać duże emocje i nie chodzi tu o kolor marynarki lub getrów. Każdy ma prawo tworzyć swój image i nie ma co tego krytykować. Wg mnie rozchodzi się o coś innego: o kształt hodowli. Być może porównanie do fabryki nie jest doskonałe, ale hodowanie kilkanastu różnych ras jednocześnie musi wzbudzać wątpliwości ponieważ przeczy podstawowej zasadzie: amatorskiego prowadzenia hodowli. Siłą rzeczy, gdy taka hodowla stanowi źródło utrzymania, to przybiera kształt przedsiębiorstwa. Uczciwie trzeba zaznaczyć, że profesjonalnego. Wolałbym jednak, aby pies którego kupuję, pochodził mimo wszystko od pasjonata rasy, a nie od osoby, która zawodowo mnoży psy ras tak bardzo od siebie odmiennych. Kwestia gustu 8)
-
Nie obracam się w kynologicznym światku i nie jestem zawistną konkurencją dla tej hodowli. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz: po co hodować tyle ras i to tak od siebie odmiennych. Z jednej strony yorki i jamniki, a z drugiej ast i husky :-?. Czy przypadkiem jest to, że są to przede wszystkim rasy będące w modzie :-?. Nie rozumiem tego i jeżeli mogłabyś to mi to wytłumacz. Byłaś "wewnątrz" tej hodowli i skoro twierdzisz, że: to powiedz mi po co je hodują? Nie mam nic przeciwko zarabianiu pieniędzy na hodowli, ale z tego co sama piszesz wynika, że zwierząta służą tam głównie temu celowi. To, że psy mają dobre warunki, właściciele je doglądają, propagują kynologię -chwała im za to. Ale podobnie postępują porządni właściciele kurzej fermy. Ale za to Ci się dostanie ;): Czy te "lepsze" warunki polegają na tym, że "zwyczajna" hodowla nie musi zatrudniać pracowników i woluntariuszy, by ci pielęgnowali i zajmowali się psami? Bo właściciele w tym momencie mają na głowie kilkanaście (kilkadziesiąt) innych psów, konie, papugi i co tam jeszcze? Wydaje mi się, że nie będę osamotniony w swoich poglądach, ale zdecydowanie wolę te złe hodowle, w których staroświeccy hodowcy posiadają kilka psów tej samej rasy, traktując je przy okazji jako psy domowo-kanapowe i którym poświęcają swój czas chociażby na spacery i zabawy nie zatrudniając do tego obcych ludzi. Czy właścicielka opisywanej hodowli w natłoku swojej miłości do zwierząt znajduje czas, aby ze swoimi psami pojechać chociażby do lasu albo nad wodę.? Czy do tego też zatrudnia pracowników i wolontariuszy?
-
:o Czy ja kogoś oskarżam? Wyrażam jedynie swoją opinię o instytucji hodującej kilknaście ras jednocześnie i to tak odmiennych od siebie jak ast, golden, husky, sznaucer miniatura i wiele innych. Gdzie tu jest miejsce na związek między człowiekiem, a psem, o którym pisała asher? Może mam zbyt idealistyczne podejście do hodowli, ale oczekiwałbym, aby hodowca był autentycznym miłośnikiem rasy, którą się zajmuje. A tak chyba w tym wypadku nie jest :roll:
-
Nie znam tego przedsiębiorstwa, bo tak chyba trzeba to nazwać. Z tego co można przeczytać jest to przykład świetnie zorganizowanej psiej fermy, gdzie może i są zapewnione dobre warunki bytowe, ale dla mnie profesjonalizm w takiej formie jest nie do przyjęcia. Psy to coś więcej niż krowy lub kury :-?
-
'NIE' dla polskich Tatr - pojedziemy sobie w inne gory... :)
hohufka replied to zPeronowki's topic in Podróże po Polsce
Jeszcze tytułem uzupełnienia. Pytanie Grzesia dotyczyło TPN: z informacji uzyskanej w Parku wynika, że ochroną krajobrazową objęta jest jedynie Dolina Chochołowska. Wynika z tego, że jedynie tam można wybrać się na spacer z psem. -
'NIE' dla polskich Tatr - pojedziemy sobie w inne gory... :)
hohufka replied to zPeronowki's topic in Podróże po Polsce
Nie wolno, ale tylko na tereny objęte ochroną bierną lub czynną. Na tereny objęte ochroną krajobrazową (czyli około 20 % powierzchni polskich PN - ca 60 tys. ha) psy mogą być wprowadzane. Co więcej plan ochrony może przewidywać, że dopuszcza się wprowadzanie psów na tereny objęte ochroną bierną lub czynną -
'NIE' dla polskich Tatr - pojedziemy sobie w inne gory... :)
hohufka replied to zPeronowki's topic in Podróże po Polsce
Olgierd, co do rozporządzenia to przypominam: Lex superior derogat legi inferiori ;). TPN objęty jest ochroną bierną i czynną, więc psów wprowadzać nie można. -
'NIE' dla polskich Tatr - pojedziemy sobie w inne gory... :)
hohufka replied to zPeronowki's topic in Podróże po Polsce
Porządkując to wszystko: Park narodowy lub rezerwat przyrody mogą być objęte kiloma rodzajami ochrony, przede wszystkim ochroną ścisłą (inaczej bierną), czynną oraz krajobrazową. W planie ochrony przyrody PN określa się, które tereny objętę będą ochroną. Z reguły jest tak, że przeważająca część powierzchni parków objęta jest ochroną bierną lub czynną. Na tych terenach obowiązuje zakaz wprowadzania psów, nawet tych na smyczy. Pytanie Grzesia konkretnie dotyczyło TPN, wedle mojej wiedzy cały teren Parku jest objęty ochroną czynną lub bierną, dopiero w projektowanym nowym planie ochrony proponuje się wyłączenie kilkunastu procent powierzchni Parku spod tej ochrony i objęcie ich ochroną krajobrazową. Zatem odpowiadając na pytanie postawione przez Grzesia należy odpowiedzieć, że z psem nie wolno chodzić po Tatrach, zresztą podobnie sytuacja wygląda w pozostałych PN Co do pierwsze części Twojej konkluzji: tak jest (chociaż to też będzie raczej hipotetyczne), co do drugiej: związanie ochrony ścisłej/czynnej z zakazem wprowadzania psów dotyczy jedynie takich form ochrony przyrody jak: PN oraz rezerwat. Przykładowy skwer miejski może być np.: uznany za zespół przyrodniczo-krajobrazowy i również objęty ochroną czynną, jednakże nie oznacza to automatycznie, że nie wolno tam wchodzić z psem. Taki zakaz może dodatkowo wprowadzić rozporządzenie wojewody lub uchwała rady gminy. Ale większość jest wymarzonym miejscem na spacery z psem, szkoda tylko, że nasi parlamentarzyści za występki nielicznych pajaców puszczających swoje psy luzem, postanowili ukarać wszystkich pozostałych :evil: -
'NIE' dla polskich Tatr - pojedziemy sobie w inne gory... :)
hohufka replied to zPeronowki's topic in Podróże po Polsce
Niestety nie można (chyba, że strażnicy nie widzą ;) A czy mógłbyś podać, która jego część nie jest objęta ochroną :o -
:o To chyba nielogiczne: skoro chleb ma powodować fermentację w jelitach to chyba nie powinno się go podawać z mlekiem, lub szerzej z nabiałem, który również ma silne działanie fermentujące :roll:. Niemniej jednak mleko z chlebem lub bułką stanowi stały punkt dziennego menu mojego psa.
-
To nie jest takie proste. Ustawa dopuszcza możliwość, aby zwierzęta były trzymane na uwięzi stale, stwarza jedynie wymóg, aby ta uwięź zapewniała im możliwość niezbędnego ruchu. W związku z tym, stosując się do uchwał rad gmin, obowiązkiem właściciela psa jest stosowanie takiej uwięzi, która zapewni mu możliwość niezbędnego ruchu. Może to być np.: 50-metrowej długości linka 8)
-
Odnoszę wrażenie, że opinie, które przytoczyłeś, są niczym więcej jak elementem kampanii reklamowej producentów suchego (czyli monotonnego) pokarmu. Karmię swojego psa na zmianę jedzeniem surowym, gotowanym, od czasu do czasu również suchym, i nie zauważyłem żadnych problemów z trawieniem lub zaburzeń pracy układu pokarmowego. Wg mnie im jedzenie jest bardziej zróżnicowane tym jest to dla psa zdrowsze, bo dzięki temu ma okazję przyswojenia różnorodnych aminokwasów, kwasów tłuszczowych, minerałów, etc.
-
Zatrzymanie gwałtownego wzrostu u Bora zaobserwowałem koło 7 miesiąca, chciaż nadal rośnie, oczywiście w znacznie wolniejszym tempie. Jak u Was wygląda sprawa jedzenia, mój pies odkąd nadeszła jesień ma niewyobrażalny apetyt :o. Niejadkiem to on nigdy nie był, ale to co wyprawia od około 3 tygodni nie mieści się w głowie. Może to zapowiedź zbliżającej się zimy, już nie wiem czy mam w domu boksera, czy niedźwiedzia...
-
No właśnie, nauczenie psa komendy "do mnie" gdy wokół jest pustka nie jest trudne. Mam pewne wątpliwości, czy jest możliwe takie pokierowanie szkoleniem psa, aby ten nie oddawał się zachowaniom samonagradzającym. czyli np.: gonieniem kota, a wracał do przewodnika :roll:
-
Teorie nakazów i zakazów Fischera również opierają się na wzmacnianiu zachowań. Niestety są to zachowania, które odgrywają drugoplanową rolę. Pies nauczy się dzięki temu wielu nieprzydatnych rzeczy (zakaz włażenia na fotele, ustępowanie w progu itp.), ale nijak się to przełoży na podstawy posłuszeństwa jak przychodzenie czy chodzenie przy nodze. Skoro pies się czegoś nauczył i to wykonuje, to po co człowiek ma być dla niego Alfą? Czy można psa nauczyć pożądanych zachowań bez stosowania fischerowych nakazów i zakazów, czy też jest to niemożliwe? Szkoda tylko, że nikt nie opisał zachowań charakterystycznych dla psa-dominanta :-?
-
Dołączam się do pytania Marmaszy, mój pies jest wychowany dokładnie wbrew każdej z tych zasad: śpi na łóżku, włazi na fotele, niektórzy domownicy go dokarmiają, zabawa w przeciąganie jest naszą ulubioną, a piłką może się bawić o każdej porze dnia i nocy. Czyli zostałem zdominowany i, o zgrozo, dobrze mi z tym ;) Może nie czytałaś Fischera, ale szkoleniowec, o którym piszesz, zapewne był jego gorliwym wyznawcą ;)
-
Karmię wyłącznie surowym mięsem (czasami o zgrozo lekko nadpsutym), surowymi podrobami, surowymi warzywami, surowymi kośćmi i czasami gotowanym makaronem. Coś jakby lekko zmodyfikowany BARF ;). Pies nie śmierdzi, a weterynarza odwiedzamy tylko z okazji szczepień.
-
Z każdego zwierza, każdą część i najlepiej na surowo :wink: :lol:
-
Nudziło się pewnie chłopakom i chcieli pogadać ;)