Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Zu - Bubencja ma Ciebie i Cezara . To jest teraz najważniejsze dla niej !!! To jest jej szczęście !!!!! Jest ktoś, kto o nia dba , troszczy sie, przytuli , nie opuści choćby jak źle było - dla niej to teraz sie liczy, po tych miesiącach tułaczki schroniskowej !!! Wierzę, ze jeszcze się sobą nacieszycie !!!! Czy Bubencja ma nadal temperaturę ?
  2. Mosii - co to za ludzie ? czy z Warszawy? (masz pw)
  3. Zu - nie trac wiary, musi byc dobrze. Pomysl. Bolesław był w takim stanie, ze jego tętno było niewyczuwalne - a wyszedł z tego. Z Toba Buba ma szanse na dalsze życie. bez Ciebie Buby by juz nie było ! Pewnie te jej wszystkie problemy, nawracajace stany gorączkowe były wynikiem nie wyleczonego całkowicie zapalenia, a teraz "wybuchło" ono z całą siłą i stąd tak wysoka znów temperatura i duszności. Przy silnym zapaleniu płuc nawet ludzie maja problemy oddechowe. Jesli ma apetyt - to znaczy, ze ma wole zycia i bedzie walczyć z chorobą. A to że sie nie poddaje i nie rezygnuje jest najważniejsze !!! Ufam, ze jeszcze zdązycie sie soba nacieszyć - nie moze byc inaczej !!!
  4. [quote name='Bodziulka'].... mój Box jest głuchawy - ale to ze względu na wiek. [B]Momentami jest jakby nieobecny i jakby między nim a światem była jakaś ściana, przez którą nic do niego nie dociera [/B](nawet bodźce wzrokowe - na nic nie reaguje)...[/quote] No własnie , też zastanawiam sie cały czas czy ta momentami "nieobecnośc " Oskarka "tu i teraz" wynika z problemów neurologicznych czy jest to zachowanie zwiazane z jego głuchotą :hmmmm:
  5. Zu - cały czas śledze Wasz wątek i zyczę Wam, by Buba "wyszła na prostą " i była choć w takiej kondycji jak teraz Boluś. One (Buba i Boluś) nigdy nie beda całkiem zdrowymi boksiami - zawsze bedziecie ( i ja równiez) drżec o ich zycie , ale codziennie trzymam kciuki byscie Ty i Dharma mogły sie nimi jak najdłużej cieszyc a one zaznac długo Waszej miłości. Jedno jest pewne - Bubencja jest teraz bardzo szczęsliwym psiakiem .Gdyby nie Ty ( a dokladnie : to " młode małzeństwo, których serca skradła" :evil_lol: ) z pewnościa biegałaby juz wspólnie z Astonkiem :-( za tęczowym mostem :-( . Ona nie pozyłaby długo w schronisku.
  6. Dlatego interesują mnie doświadczenia ludzi majacych głuche psy, by wiedziec czy takie zachowania moga towarzyszyć głuchocie czy jest to ewidentnie sprawa neurologiczna.
  7. ja nie myśle o typowych zachowaniach neurologicznych jakie prezentował (m.in.jak wyżej opisujesz) ale o innych sprawiających wrazenie trudności w nawiazaniu z psem kontaktu , nieobecności psa "tu i teraz" , zamknięcia "we własnym świecie" - one wcale nie musza miec związku z jego problemami neurologicznymi , które niewatpliwie były bardzo powazne .
  8. Pytałam o ten słuch , bo kilkakrotnie pisałyście, ze Oskarek jest "jakby w innym świecie" . Takie jego zachowanie nie koniecznie i całkowicie musi wynikac z problemów padaczkowych . Psiak z jakimiś dysfunkcjami zawsze bedzie choćby troche "jakby we własnym swiecie" . Nie wiem jak to wygląda w przypadku zycia z głuchym psiakiem , ale kilka lat zyłam z niedowidzącym a potem juz całkiem niewidomym spanielem (ale mysle , ze sprawa wygląda choć troche adekwatnie). Ważne jest aby lekarz prowadzący Oskarka wiedział o tym - problemu sam moze nie dostrzec w trakcie wizyty , a wiedza o takowym pomoże w ocenianiu Oskarka (zwłaszcza jego zachowań i reakcji) Myślę, ze bardzo dobrze, ze przy Oskarku jest drugi psiak Konisi - im na pewno łatwiej nawiązac kontakt . A tak wogóle to pomyślałam, ze może w "innych" założyć wątek "kto ma doswiadczenia w prowadzeniu psa głuchego" by osoby majace w tym zakresie doswiadczenie podzieliły sie nim z Konisią - mając wiedzę na ten temat łatwiej bedzie oceniać zachowania Oskarka (jakie zachowanie jest "normalne" przy głuchocie psa a co raczej z tym niezwiązane ) - co Ty na to Konisiu ?
  9. mosii - a co z jutrzejszą TV ? jest szansa ?
  10. Mosii - a mozejeszcze nie wszystko stracone z TV Kraków ? Moze udałoby sie opowiedziec o losie Pele bez jego udziału w studio tylko pokazac fotki, bo z drugiej strony wozic tak biedaka "tam i spowrotem" ? Moze np. rozmowa telefoniczna na antenie ze szkoleniowcem a ty w studio i Twoja opowieśc o nim ? próbuj jeszcze moze w tym kierunku ? Poza tym z tego co zrozumiałam "wyjątek" nie wycofała swojego zainteresowania adopcja pele tylko "odwlekło" sie to w czasie. Więc działamy na zasadzie , że szukamy domu - jak sie uda wczesniej to świetnie - jak nie to Wasza wizyta u pele bedzie w czerwcu - czy dobrze zrozumiałam ??? Po pierwszym przesle troche na hotel , moze tez uda sie z tą zbiórka kolezanki dbsst. Wg mnie pele juz i tak na tyle przyzwyczaił sie do ludzi w hotelu, ze "tydzień czy dwa dłuzej czy krócej w hotelu nie ma az takiego dla niego znaczenia - wazne by trafił do odpowiedniego domu !!! Pozostaje kwesia zebrania pieniedzy na opłacanie jego pobytu w hotelu !
  11. Dyplomy dla dzieciaków juz sie drukują - wyśle je do Warszawy pod koniec tygodnia (chyba w czwartek ew. piatek) piorytetem. Może jest ktoś z Częstochowy lub okolic zmotoryzowany kto mógłby Wam pomóc (dołoże sie jak cos do paliwa), bo z Krakowa to musiały by byc aż dwa kursy "tam i z powrotem"
  12. Konisiu - a co z słuchem Oskarka ? W pierwszych postach napisane było że prawdopodobnie nie jest głuchy - czy to sie potwierdziło ? (Moze jego brak reakcji nie wynikał z głuchoty tylko z postepujacej choroby ?)
  13. Miałam zamiar zrobic to na ozdobnym papierze , bo mam taka mozliwość ;)
  14. i faktycznie, boksio lezy "kołami do góry" wtedy gdy czuje sie bezpieczny i szczęsliwy :multi:
  15. i tacy podobni, ze ktos moze pomyslec, ze to mama i syn ;)
  16. A ja w takim razie od jutra biore sie za drukowanie dyplomów dla dzieci (przyslij mi na pw adres pod który wysłać gotowe dyplomy)
  17. dbsst - super pomysł. :klacz: :klacz: :klacz: Pieniążki zawsze sie przydadzą :lol: Jesli dla Pelusia byłoby w sumie zbyt duzo to podzieli sie z innymi boksio - sierotkami. Tyle ich w tej chwili w schroniskach w całej Polsce :shake: :shake: W której klasie uczy Twoja kolezanka, bo jesli w nauczaniu poczatkowym (1-3) to ja mam fajny wzór dyplomu dla dzieciaka za pomoc bezdomnym psiakom mogłabym wydrukowac dla kazdego dziecka i przesłac Ci na adres - ucieszyliby się z pewnościa (koleżanka tylko wpisałaby dla kogo dyplom)
  18. Ale ma tereny do biegania ;) a jaki usmiech prezentuje:lol: Pies - "bandyta" ,który miał juz nie zyc - jak Ci ludzie go musieli skrzywdzic, ze w końcu sie zbuntował :mad:
  19. co do samochodu to pytaj mosii -ona wiozła pelego do hotelu, ja go znam i pomagam mu tylko "internetowo" na odległość.;)
  20. A czy dojazd tam (Żerań lub Praga) z psem byłby problemem - pytam tak w tej chwili retorycznie ;)
  21. Wyjątek - muszę uczciwie napisać o jednej rzeczy , byście nie byli zaskoczeni - może nie ma z tym problemu, ale trzeba sie liczyc, ze taki problem może na poczatku sie pojawic i czy Paweł bedzie miał cierpliwość by uczyc Pelusia. Chodzi mi o to , ze pele bardzo duzo czasu spędzał w boksie i mieszkał tez w kojcu. nie wiemy więc czy od razu bedzie potrafił sygnalizowac potrzebe wyjscia na dwór siku czy nie bedzie dopiero musiał sie tego nauczyc (przypomniec sobie) . Ten problem z poczatku bardzo często wystepuje u psów , które długo były w schroniskach i zmuszone były załatwiać sie w boksach , bo nie wychodziły na spacery. pele nigdy nie był psem schroniskowym, ale mieszkał w kojcu więc tez moze mieć z poczatku taki problem - choc wcale nie musi ;) Piszę o tym,bo nie chciałabym by cos Was zaskoczyło nieprzewidzianego z czym mozna sobie szybko poradzic jesli jest sie na to przygotowanym !!!! Ale wiesz jak to jest z mężczyznami 9nawet tymi zakochanymi) czasami brak im cierpliwosci :razz: I jeszcze mam pytanie , bo zupełnie nie znam Warszawy - czy mieszkasz daleko od Żerania lub Pragi ?
  22. Eh, co tam kwiatki - nie przyjda , nie polizą po policzku gdy Ci smutno, nie zrobia smiesznej miny , by Cię rozweselić, nie nastrasza szczekaniem intruza na wieczornym spacerze, co tam kwiatki ...... NIE MA JAK BOKSIO (ja to wiem od ponad 35 lat:evil_lol: ) (mój tato mówił kiedyś : "albo ja , albo pies w domu " - a potem było : tylko i wszędzie boksiu - na smakołyki dla niego wydawał ostatnie zaskórniaki z niewielkiej renty, mój mąż kiedyś mówił : "nigdy nie zniósl bym takiego psa we własnym domu" (to o moim pierwszym boksiu własnie Oskarze) - teraz śpi z Piratkiem w jednym łózku i rozpieszcza go (czyt. rozpuszcza) okrutnie. Twoja Mama tez pewnie wkrótce bedzie bardziej kochać Oskarka niż kwiatki!!!! Boksie tak juz maja - to okropne złodzieje serc !)
  23. Dla zakładu fryzjerskiego to szczerze mówiąc (bez zartów) nalezy sie "dziekuję" - nie kazdy podjął by sie ostrzyżenia tak sfilcowanej sierści jak domyslam sie miał ten psiurek - toz ona chyba bardziej przypominała wełne zaniedbanej owcy niz psia sierść. A tak pomijając juz wszelkie żarty na temat jego "fryzurki" - spójrzcie w oczy tego psiaka - to jest dopiero PRAWDZIWA METAMORFOZA - w tych oczach widać, ze ten pies odzyskał chęc zycia !!!
  24. To psie-dziecko zaczyna nadrabiac wszystkie "zaległosci" w rozrabianiu :evil_lol: :evil_lol: .W końcu moze odreagowac stres schroniska i choroby ;)
×
×
  • Create New...