-
Posts
226 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ingridr
-
Postaram Ci odpowiedzieć na pytanka: - sraka - sam napisałeś, że szybko jej zmieniłeś karmę i ciągle jej wprowadzasz jakąś nowinkę do jedzenia. Mam dorosłą goldenke i jak szybko jej zmienia suche to wiem, że sraka jest na mur-beton. Nową karme wprowadzaj powolutku i obserwuj malucha :lol: - brzdąc jest maleńki i potrzebuje bliskości również w nocy - dopiero co leżał z rodzeństwem, a tu taka niespodziewajka :lol: Jeśli nie chcesz spać z psem, to daj mu jakiś mięciutkikocyk i może jakiegoś pluszaka - u mnie zadziałało - na dwa dni, bo potem wzięłam potwore do łóżka - spała całe 6 godzin jak zabita w pierwszą noc, a ile było przytulania :lol:. Książkowo powinieneś nie reagować na te zaczepki - z doświadczenia wiem, że to ciężka sprawa jak patrzysz w błagający wzrok biednego szczeniaczka.... - Duma ma 18 miesięcy i jeśli nie licząc spacerków, zabaw i żarełka to ciągle śpi, podsypia, kima - generalnie łeb jej się kiwa :lol: - do szeleczek przyzwyczajaj psa jak najszybciej- najlepiej w formie zabawy - nie wiem o jakie konkretnie metody Ci chodzi w nauce czystości, ale metoda na gazetę lub na szmatkę najlepiej zacząc jak najszybciej - w sprawie kwarantanny nie wypowiem sie, bo kupowałam goldena, który ukończył 4 miesiące (czyli nie miałam takiego problemu), a drugi pies miał 12 tygodni i jest delikatnej rasy - dwór odpadał i uczyła się do kuwetki :lol: Życzę duuużo radości z pieska i duuuużej dawki cierpliwości (bo tak będzie niezbędna :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
Przetrzymasz, przetrzymasz - miesiąc po wszystkim nie będziesz już o niczym pamiętać :lol: Ja teraz czekam na listopad - chcę wysterylizować moją drugą suńkę! Ma troszkę przeciwskazań do zabiegu (zapadalność tchawicy,wieczne kaszelki i infekcje). Po drugiej cieczce została "urojoną mamusią" i mam przeczucie, że będzie się to powtarzać. Moja poprzednia sunia tak miała, aż dostała ropomacicza i nie było wesoło :evil: Więc zacisnę zęby, będę się gorąco modlić i będzie dobrze :lol:
-
Musiało bardzo boleć bo czy chodziła, czy leżała cały czas sobie cichutko skamlała :cry: Najmniej bolało gdy stała ale położyła się tak na dobre dopiero po 5 i potem przespała cały dzień. Serce krajało mi się w drobną kosteczkę.......... :( Jak to czytam to wracają wspomnienia ze sterylki Dumy - też całą noc nie mogła znaleźć sobie miejsca, kręciła się w kółko, co się połozyła to zaraz wstawała postękując i popiskując i dopiero po 5 rano zasnęła spokojnym, kamiennym snem (5 rano to jakaś magiczna godzina???? :lol: ) Całą noc siedziałam nad nią i beczałam sobie pod nosem - oczywiście wyzywając sobie od najgorszych (typu: "pani wredna krowa krzywdę ci zrobiła" :lol: )
-
Na mojej Dumie najlepiej sprawuje się Frontline mazidełko+spray (przynosi kleszcze, ale na sierści - szczotka i po sprawie)...Na Pyśkę Frontline nie działał w ogole :evil: - miała kleszcze mocno powręcane w skórze i całkiem żywotne - nieźle machały łapkami jak je wyciągałam) - teraz u mniej stosuje advantix i jest SPOKÓJ - ani jednego pasażera od tej pory. Może trzeba indywidualnie do każdego psiaka dobierać takie preparaty - metodą prób i błędów.
-
Pomijam kwestie estetyczną - rzeczywiście sierść kiedyś odrośnie....ale wygolona skóra niemiernie ciekawi moje paszczurki....Duma wylizała sobie przez noc ten wygolony placek do "mięska" - zrobiły sie takie paskudne zrosty po tym (lekarz to nazwał chyba "słoniowacizna")...
-
Moja poprzednia pani wetka nigdy moim psiurkom nie goliła łapek - wbijała się bez najmniejszego problemu Obecny wet regularnie goli łapki do badania krwi, czy kroplówki :evil: . Dumce szybko włosy odrastaja, a Pysia już jest półtora miesiąca od golenia i nadal ma łyse placki :evil: - i ostatnio przy badaniu kontrolnym krwi (po zatruciu - czy nereczki normalnie pracuja) zabroniłam mu golić łapki i też se jakoś poradził - wydaje mi się, że lekarze golą z lenistwa, bo tak prościej :evil: A potem na spacerkach ludzie dyskretnie zabieraja swoje psiaki od moich, bo sobie pewnie myslą, ze jakieś choróbska skóry moje pannice mają :evil:
-
Kiedys sobie siedzę w McDonaldzie na dworze (wokól pełno choinek) a tam po stole sobie kleszcz popiernicza....także kleszcz mogła dostać wszędzie :lol: :lol: (zapytaj psiaka czy nie był na cheesburgerze w Macu :lol: :lol: :lol: )
-
Chyba, że to był kleszcz anorektyk :lol: :lol: :lol: Ale tak na serio, to kiedyś u mojej Pysi kleszcz (po rannym spacerku) wieczorkiem wyglądał już całkiem konkretnie (jak paznokieć w małym palcu u ręki), a przy wyciąganiu to całkiem mocno machał łapkami :evil:
-
nie, no teraz to mnie załamałaś - myślałam, że jak będzie troszkę chłodniej w połowie wrześnie to te małe świństwa zasypiają sobie na zime :D
-
Moi kochani! Do kiedy mogę się jeszcze spodziewać takiego zmasowanego ataku kleszczy :evil: ??? Czy we wrześniu te obrzydliwe robactwa dają sobie spokój, czy mam sobie nie robić nadzieji???
-
Pewnie że każda z nas miała obawy przed sterylką - ja miałam największe o to jak po operacji wniosę Dumkę na rękach po schodach na 4 piętro :lol: - mówię całkiem poważnie Karmię ją gotowanym żarełkiem, bo na większość karm suchych ma alergie - a jeśli na którą nie ma wysypki to z czasem dostaje po niej wieeelgachnej sraki. Daje jej może o 1/10 mniej w misce niż przed zabiegiem... Co do ruchu...moja Duma od nogi nie odchodzi, więc bryka bez smyczki po lesie...Pracuję w systemie 12 godzinnym, wieć w dniu kiedy idę do pracy to na spacerek do lasu idziemy o 6 rano :lol: :lol: ..nie uwierzysz ile tam jest ludzi o tej porze (ludzi biegających, wyprowadzających, zbierających grzyby). Nie martw się na zapas - a jak się już zdecydujesz, to po tygodniu od zabiegu będziesz się śmiała ze swoich obaw :lol: całuski
-
Jak niedawno Pysia miała ciężkie zatrucie to trzeba było ją nosić na rękach w kocyku (nie potrafiła sama chodzić) i teraz diable małe z uporem maniaka włazi mi na ręce (dobrze, że ma niecałe dwa kilo :lol: ). Podsuwanie pod nos najlepszych kąsków (żeby psiunia coś zjadła :lol: ), spacerki na zawołanie (nigdy nie wiadomo kiedy w chorobie zechce się siusiu :lol: )....itp...nie potrafię być twarda jak moje dziewczynki sa chore i one to we wredny sposób wykorzystują :lol: , a że są chore non stop.... :lol: ..może z czasem zrobię z siebie twardziela :lol:
-
Moja Duma wychodzi na dworek 4 razy dziennie - rano ze mną na godzinkę, potem na pół godzinki siusiu, potem spacerek 2.5 do 3 godzinek brykania po lesie (mam 5 minut drogi do cudnego lasu), a potem siusiu wieczorne. Uwielbiam chodzić po lesie, zawsze zabieram moje dwie pannice (chociaż jak jest zima to Pyśka ma po spacerkach :( ) W "moim" lesie zaznasz tylko ptaszki i sarenki. :lol: Obecnie Dumka nie ma śladu po bliźnie...po tygodniu to zapomniałyśmy, że była jakaś sterylizacja :lol: Najgorsza jest pierwsza noc, całą nockę czuwałam przy niej (może w Twoim przypadku tak nie będzie, bo moja sunia miała komplikacje po zabiegu - zresztą czego ona jeszcze nie miała :lol: ) Sierść piękna i błyszcząca, oczka jak błyszczące paciorki, chęć do zabawy 24 h na dobe - czego chcieć więcej? :lol: :lol: A popuszczanie się nie przejmuj - widzę, że po naszych lekach (Estrofem) psina szybko wróciła do normalności, a leki "zagrabaniczne" zostawię sobię jakby cosik nawróciło....
-
Kochanie, moja wysteryzowana Dumka to właśnie golden...rzeczywiście ma większy apetyt - ale nie ma problemu - po prostu daje jej większy wycisk na spacerkach (ma ładniejsza figurę po sterylce niż przed) nie wiem czy wcześniej czytałaś moje posty, ale właśnie moja Duma popuszcza mocz posterylce...naprawde to nic strasznego (mój dogomaniakowy autorytet Flaire dała mi namiary na leki na tą przypadłość - za dwa tygodnie będę je mieć) - niestety czas naglił i popuszczanie stało się coraz mocniejsze i musiałam jej zaserwować tabletki hormonalne (kuracja tygodniowa - koszt 19 zł) - przeszło jakby reką odjął. Zdaje sobie sprawę, że to może wrócić....ale gdybym mogła cofnąć czas to i tak bym ją wysteryzlizowała.. Jak sobie pomyslę, że właśnie w tym czasie miałaby cieczkę i guzik by wyszło z naszych codziennych leśnych wędrówek, zabaw w berka i taplaniu się wodzie i łażące za nami radosne stadko adoratorów :lol: brrrrr. Sunia jest radosna, skończyło się grymaszenie przy misce (wcina jak rakieta :lol: ), koniec nastrojów przedcieczkowych....Same plusy :lol: całuski Kasia+Dumka+Pysia mająca akurat cieczkę (w jej przypadku mikro cieczkę) :lol:
-
pamiętaj, że pieski to przebiegłe bestie i żadne cudowne specyfiki ich nie odstraszą :lol: jedną sunie mam w domu wysterylizowaną i WRESZCIE mam święty spokój z adoratorami (psikacze, witaminki i tabletki to pic na wodę :lol: ).... druga ma teraz cieczkę (to chihuahua - więc nic nie widać), ale poznaje po rozmarzonym wzroku psa sąsiada, że Pysia ma cieczkę...gdyby zdrówko Pysi pozwoliło na sterylkę, to zaraz bym jej wycięła to i owo :lol: Szkoda Twoich nerwów - raz ją "ciachniesz" i po problemie (a weź pod uwagę, że robisz to też dla jej zdrowia)
-
Po pierwsze: spokojnie!! To normalne, że psiunia po sterylce nie ma ochoty na papu! Jest obolała i jeszcze nie myśli o jedzeniu. Moja Duma miała sterylizacje (2 miesiące temu - jak ten czas śmiga) o 8 rano, na drugi dzień to tylko trochę napiła się wody, a na wieczór ugotowałam jej ryżu z kurczakiem (taką ciapkę i po maleńkiej kuleczce dawałam jej powolutku jeść). Zjadła troszkę i w spanko (wet ostrzegał, żeby piesia dostawała na początku maleńkie ilości jedzenia - skręt żołądka i takie tam inne przypadłości mogą wystąpić jak pies za dużo skonsumuje). Za to trzeciego dnia wtrąbiła całą michę z głośnym mlaskaniem.... I od tej pory jedzenie to jej największa radość życia :lol: Jeszcze nie raz zamarzysz, żeby sunia miałam spadek apetytu :lol: :lol: :lol:
-
mam pytanko..wspominacie o algach..czy mam szukać jakiegoś konkretnego preparatu? Jakaś nazwa? Przez jaki czas należy podawać jej, aby cokolwiek podziałało? Bo z chęcią sprawię, że moja goldenica nabierze troszkę ciemniejszego odcienia...
-
Wszystko zależy od psa - moje to urodzone prosiaki i po spacerku to Dumie muszę nawet błotko z nosa usuwać (ryje z błocie jak dzik :lol: ) Mojej poprzedniej psinie wystarczył Dr Seidel i wacik i było ok, a te obecne wieprzki...szkoda słów... :lol: :lol: A co najciekawsze to one uwielbiają to gmyranie w uszkach :lol:
-
Używam Dr Seidla i Canora, ale raczej do wyczyszczenie skóry na uszku, a nie do chochlowania wacikiem w środku (śmierdzi mi spirolem) Mój preparat o którym wcześniej wspominałam nazywa się OTEX i jest do zakrapalania (wycieranie wacikiem nic tu nie da). Są preparaty tylko do stosowania zewnętrznego (wacik na paluch i jazda) i chyba pies nie byłby szczęśliwy po zakropieniu tego w uszka :lol: Moja Duma po wizycie w lesie ma tak usyfione uszy (w środku) błotem. piachem i innym badziewiem, tak że czyszczenie jest pożądane :lol: i wtedy używam takich powierzchniowych środków (czasem mam wrażenie, że po Canorze szybciej brud jej się uszu łapie) - a raz w miesiącu czyszczenie Otexem
-
Ja swoim potworom czyszczę uszyska raz w miesiącu... Nie dlatego, że czuć im z uszu (bo nigdy im z uszek nie capi), ale dlatego, że wolę zapobiegać niż potem leczyć :lol: Mam preparat z firmy Bayer ("oto"...coś tam, nie pamiętam nazwy :oops: )...wkrapiam im po parę kropel tej oleistej zawiesinki, potem masażyk uszka (to moje potworki uwielbiają)...a potem szybka ucieczka, bo zaczynaj trzepać uszami :lol: Jak już sobie zdrowo potrzepią to biorę wacik i do roboty...jeszcze się nie zdarzyło, żeby po takim czyszczonku wacik był czysty.... co one tam noszą w uszach, normalnie szok :lol: Jedyny minus tego czyszczenia to przez parę dni tłusty szlam na uszkach i kudełkach znajdujących się nich :evil: ...zwłaszcza na Pysi, która ma dłuuugia sierściuchę :lol:
-
może mój angielski nie jest najlepszy, ale myślę, że dam rade :lol:
-
Trzymam kciuki za pieska i życzę szybkiego powrotu do zdrówka... Pamiętaj, że zatruć można się szybko, a na efekty leczenia trzeba (niestety) troszkę poczekać !
-
Jesteśmy po badaniu moczu i krwi - i diagnoza jest taka jak przypuszczałam....popuszczanie moczu spowodowane jest sterylką :cry: Nikt nie jest temu winny i muszę się z tym pogodzić Flaire jeśli nie byłby to problem to poszukaj mi tej nazwy....lekarz odrazu zasugerował podawanie hormonów, a ja chciałabym tego uniknąć.... to nie musi być na już....moze jak będziesz miała chwilkę czasu...baardzo Cię proszę
-
Pewnie, że napiszę....Łapię się każdej deski ratunku dzięki SH :D