Jump to content
Dogomania

ingridr

Members
  • Posts

    226
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ingridr

  1. A moja Pyśka to się chyba "brzydzi" pociachanym brzuszkiem :-? , bo nawet jej do głowy nie przyszło polizać się po basiku :lol: (nawet teraz jak już nie ma ani jednego strupka)....ale DAWAĆ BASIORKA DO CAŁOWANIA PAŃCI TO JAK NAJBARDZIEJ :lol: :lol: :lol:
  2. No już po wszystkim....... Gucia - odwaliłaś kawał dobre roboty :lol: Iwcia - dokładnie jak wyżej :lol: Skoro dostaje leki to wydaje mi sie, że nie powinno ją coś baaardzo boleć! Na pewno czuje dyskomfort, bo ciągną ją szewki. Moja Pyśka dostała speeda w tyłku po ściągnięciu szewków - wcześniej robiła dokładnie jak Twoja psina - uleciała kawałeczek drogi, siadała z przerażeniem w oczkach i zaczynała oglądać z zaintereosowaniem brzuszek :lol: . Ale to minie! Ja raz dziennie miała mierzyć jeszcze temperturkę i to też było jakaś forma uspokojenie dla mnie :lol: Trzymjacie się ciepluko!!!!
  3. Jak Ci się o 20 "czknie" tzn. że trzymam kciuki i jestem myslami z Wami :lol:
  4. U mnie moje pannice miały cieczki zawsze zsynchronizowane :lol: - pełen odjazd - zwłaszcza dla psa siąsiadki :lol: ...mówię "miały", bo obydwie są teraz wysterylizowane :lol:
  5. A moje psiuty uwielbiaja chlebek i wcinają go z rozkoszą :lol: , ale nie traktuje go jako wypełniacza, tylko jako przekąske. Co dziwne Duma alergik świetnie reaguje na chlebek (zero wyprysków i biegunek). Nie daje im świeżego chlebka (po świezym to zaś Pyska ma srake), tylko kroje w pajdki i kładę na stole, żeby go podsuszyć -tak sobie leżakują do wieczorka, a potem WYŻERKA :lol:
  6. nie bój żaby - będzie dobrze.... Moja już zasuwa po domu jak mały samochodzik. Co prawda ma problemy z kupkaniem (albo zatwardzenie, albo srakusia), ale wet mnie pocieszył, że tak będzie do momentu aż szewki w brzuszku sie porozpuszczają i wszystko sie zagoi! Pysia ma mały brzuchol, więc to co jest tam w środeczku poszyte troche uciska jej jelitka i stąd te rewelacje. Ale nie ma goraczki, ma apetyk (ciągle by żarła :lol: ), bawi się i jest OK. I Twoja Iwciu sunia wnet taka będzie!!!! :lol: Za tydzień nie będziesz nic pamiętać :lol:
  7. Pytałam wczoraj moją panią wet o szewki (bo byłysmy je ściągać mojej Pysi) - "wszy" powinno sie nosić minimum 7 dni do max 15 dni - wszystko zależy od gojenia się ranki, czy nic sie nie paproci normalnie poszłabym do tego weta i z liścia bym mu w pysk strzeliła :lol: - tyle niepotrzebnego bólu dla psinki :cry:
  8. Będę baaardzo mocno trzymać kciuki :buzi: . Chyba fajnie, że idziesz na taką późną godzinkę, bo weźmiesz mała do domku i pewnie prześpi słodko całą noc...a rano będzie jak już jak iskierka :Dog_run:
  9. Sunia czuje się juz lepiej - ale wystraszyła nas porządnie ;-).... Gorączka i bóle były z ..... zatwardzenia. Chociaż Pysia robiła kupkę po operacji, to w jelitkach porobiły się takie "kamienie" i nawet lewatywa nie pomagała.Była cała obolała, nie dała się dotknąć, a gorączka nie spadała poniżej 40 i 5 kreseczek. U weta siedziała z nią non stop - zastrzyki, kroplóweczki, lewatywki i tak w kółko - ale dzis pełen sukces ;-) Iwonko: - karmy nie zmieniałam na light, Duma wcina normalną (tj. dla alergików i biegunkowców ;-)) - przy Dumie 2 dni opieki wystarczyły (w zasadzie najgorsza była pierwsza noc, potem pies szybciutko wrócił do zdrówka) - Pysia napędziła nam stracha i siedziałam nad nią 3 noce (jest maleńka i bałam się że jej coś stuknie do głowy i zacznie wskakiwać lub zeskakiwać z wyrka) - Duma była sterylizowana w cieplutki, majowy dzień....z deszczem nie było więc problemu. Pysia ma kuwetkę, więc deszcz nam nie był groźny. Żadna z moich suń nie nosiła opatrunku. Pysi zakładam taki sweterek, bo szewki ją baaardzo interesują. A Duma miała taki kaftanik zrobiony w prześcieradła sznurowany na grzbiecie ;-)
  10. Właśnie z nią znów pojechali - gorączka rośnie, ciągle sika po kropelce :cry: ...zwariuje tu dziś na 100%. Najgorsza jest ta paskudna bezradność...boję się, że moze gdzieś wczoraj skoczyła i coś jej się tam w brzuszku popruło....
  11. Bosssshhhe :cry: za wcześnie zaczęłam się cieszyć - rano Pysia dostała temeraturki 40 i 2 kreseczki! Straciła apetyt, jest smutna i osowiała. Dostała juz antybiotyk i środek przeciwgorączkowy-a temperatura ani drgnie. Zrobiła już kupkę, więc to nie z zatwardzenia. Może dlatego, że wczoraj porwała kawałek mięska od Dumki i zjadła????? jezu, na dodatek jestem w pracy do 21 i nie jestem w domu (zostali rodzice)....zwariuje jak jej się coś stanie..... czy jest możliwe takie nagłe pogorszenie??? Może to jest normalne???/
  12. Dziś jest już pierwsza doba po operacji mojego robaczka i jest super ;-) Wszystko przebiegało zupełnie inaczej niż u Dumki (bo i wet był inny :lol: ) Pysia nie cierpiała w nocy (pani wet naszprycowała ją lekami tak konkretnie), była ciągle pod telefonem (to była nasz wymóg po rewelacjach z Dumcią) - a tu NIC - Pysia spała słodko całą noc, rano wstała, pojadła sobie papki ryzowej, a teraz w ogóle nie poznać, że wczoraj była "gaga" :lol: A teraz już się bawi, chce skakac po fotelach. Ma na sobie poprzerabiany najmniejszy kaftanik niemowlęcy, który był o wieele za duży :lol: Trzymam kciuki za wszystkie psiątka "przed" - będzie dobrze GUCIO - wet, który operował Dumkę robił raz suni sterylkę w czasie cieczki na życzenie klienta :evil: . Właściciel wiedział, że ryzyko jest o WIELE większe, a i wet stwierdził, że zabieg był stresujący, bo krwawienie było duże. Jak widać dla niektórych zdrowie pieska nie jest najważniejsze - a kasa czyni cuda :evil:
  13. Moi kochani dogomaniacy :lol: proszę o mocne trzymanie kciuków w środę za moją maleńką Pysie - o 11 sterylizacja :lol: - miała być w listopadzie, ale nasza pani wet stwierdziła, że nie ma co czekać :lol: . Na dodatek w środę jestem w pracy 12 godzin i pewnie zwariuję ze strachu (mama wie, że ma mi zdawać realcję sms-em co 15 minut :lol: ). Będzie dobrze no nie? :nerwy:
  14. Teraz już wiem dlaczego ludziska w lesie tak na mnie dziwnie patrzą :lol: , czasem tarzam i ganiam się z Dumą po trawie (obecnie w liściach) - ale i tak widzę, że mi to sprawia większą frajdę niż psicy (patrzy na mnie z politowaniem: "skoro sprawia ci to przyjemność" :lol: )
  15. Anulka, ile ma lat Twój psiak???? Moja Duma ma 18 miesięcy i jeszcze do zeszłego miesiąca myślałam, że trafił mi się świr :evil: ....na dworze nie była niczym zainteresowana, miała mnie "w głębokim poważaniu" jak rzucałam jej patyka, albo piłeczkę... w domu pięknie aportowała, a w na dworze stała i patrzała jak zamulone ciele....aż tu nagle do pewnego momentu - kopara mi opadła na maksa - któregoś dnia sama mi przyniosła wielki kamień i nie dała mi spokoju póki sama nie padła ze zmęczenia :lol: Jeśli chodzi o wychodzenie z domu - Duma nie lubi chodzić na dwór :lol: - ciągne ją jak osła na smyczy (smakołyki nie działają, bo ona z zasady NIC nie je na dworze) - ona kocha swoją kanapę, kocyk, pluszowego prosiaczka - i wtedy jest najszczęśliwszym psem na świecie.....Taka jest i już jej na siłę nie będę zmieniać :lol:
  16. Przyznam się szczerze, że sypię mojej goldenicy jedzenie na oko :oops: (nawet nie posiadam miarki). Kiedyś dawałam zgodnie z zaleceniami, ale Duma była ciągle głodna, a żebra jej sterczały jak sztachety. Była wstanie zeżreć wszystko z głodu. Teraz daję jej znacznie więcej i jest ok. Tylko weź pod uwagę, że moja ma 18 miesięcy, zapewniam jej duuużą dawkę ruchu (i pewnie dlatego nie ma grama nadwagi)
  17. U mnie w przypadku biegunek świetnia sprawdzał (i sprawdza) ugotowany ryż i potartą marcheweczką - żadnej chemii, a biegunka ustaje (pod warunkiem, że mam 100% pewność, że to biegunka spowodowana TYLKO I WYŁĄCZNIE zmianą karmy).
  18. Miała dokładnie 2 i 28 dni :lol: - coś z tym wiekiem to masz chyba rację. Pysia bardzo szybko się do nas przywiązała, szybko nauczyła się robić siusiu tam gdzie trzeba (czasem, rzadko jej się z początku zapominało), a nasz goldenka miała ukończone 4 miesiąc jak do nas przybyła i z początku było ciężko (nigdy wcześniej nie wychodziła na dwór - jak pierwszy raz ją wyprowadziłam to takiego szoka dostała, że uciekła przed siebie z prędkością rakiety - nie ma to jak przelecieć się za psem przez pół osiedla :lol: ) i z początku zupełnie jej domownicy zwisali - miała nas w dooopie - wszystko było fajniejsze od nas :-?
  19. W listopadzie zeszłego roku dorwała mnie grypa (typ sraczkowo-rzygaczkowo-temperaturowa :lol: ). Leżałam jak kłoda i pierwsze co sobie pomyślałam, że Duma na pewniaka ją złapie ode mnie (to lider sraczkowy :lol: )....leżała ze mną okrągły tydzień - jadła u mnie w pokoju, bawiła się, dupska nie chciała na moment ruszyć - i nic, ale nic nie złapała - także cmokaj swojego potworka ile wlazie :lol: :lol:
  20. U mnie z kupnem Pyski to w ogóle była zakręcona historia. Osobiście mnie nie było przy zakupie (raz dzwoniłam popytac do tej babki co i jak). Rodzice pojechali po nią "po cichu" - wracam z pracy, a tam po domu szkrab lata :lol: . Rodziców troche hodowczyni zakołowała, bo chcieliśmy suczkę (i tylko suczkę) - więc ona im sama przysniosła jedną sunie, a reszty nie chciała pokazać (bo zarazki na rękach itp :-? ). Rzeczywiście Pyśka była śliczniusia i zaraz podbiła moim serca, ale to chyba nie w porzadku ze strony hodowcy, że tak jednego szczeniusia pokazuje...... Jak tylko ją pierwszy raz przytuliłam (myślałam, że ją zgniotę :lol: ) to zaraz usłyszałam dziwne chrobotanie w gardziołku. Jak po jakimś czasie zadzwoniłam do hodowczyni (sama chciała podtrzymywać kontakty) to spytałam ją o tą tchawice - stwierdziła, że to norma i wiekszośc tak ma :-?
  21. Moja też w czasie burzy siedzi na balkonie i szczerzy zębiska. Do ludzi też podchodzi, ale co niektórych (nigdy nie podejdzie do mojego sąsiada - i dobrze, też uważam jest głupim ćwokiem :lol: ). Ale duży pies=niedobry pies i trza zmykać :lol: . Mniejszy pies=mozna poszaleć :lol:
  22. Moja Pysia jest z hodowli Isubusz i ta hodowla jest ok. Pieski zadbane, czyściutkie :lol: Jeśli zdecydujesz się kupować tam pieska to weź szczeniaczka na ręcę i przytul do ucha - jeśli usłyszysz w okolicy szyjki takiego "świerszczyka" - to daj sobie spokój w kupnem pieska. Przy kupnie mojej Pysi nie miałam pojęcia, że małe pieski mogą mieć wrodzoną wadę zapadania sie tchawicu (i moja niuńka to ma :evil: ) - hodowca tego Ci nie powie - a wada ta jest okroopnie uciążliwa dla mnie, a zwłaszcza dla Pysi :(
  23. mam wielką nadzieje, ze nie......bo doskonale wiem co to znaczy mieć strachliwego psa (wieczne zdziwko ludzi: "golden i się boi?" :evil: ) teraz jest juz trochę (nawet więcej niż troche lepiej) ale z początku to był czysty koszmar! Najpierw zaczęła się bać większych psiaków, potem zaczęła sie bać obcych ludzi (rzecz się działa tylko i wyłącznie na dworze - w domy była odważna, że ho ho :lol: ). Z czasem zaczęło jej przechodzić, ale ile mnie to nerwów i cierpliwości kosztowało to wiem tylko ja :lol: jak wariatka ciągle chodziałam z Dumką po dworzez i ciągle łagodnym tonem gadałam, powolutku ciągłam ją w coraz głośniejsze miejsca itp....ale myślę, że to do końca się nie da naprawić :cry: Dlatego mam nadzieję, że u Was będzie 100 razy lepiej :lol:
  24. Rany nie wiedziałam, że szeleczki mogą być szkodliwe - większość labków, które spotykam na spacerkach mają fikusne szeleczki :lol: . Moja Dumka nosi obróżke pleciona z materiału, a Pyśka ma szeleczki A jeśli chodzi o reagowanie na zaczepki i udawanie, że się śpi :lol: :lol: ......to wszystko zależy jakie metody stosuje pies - moja skakała po mnie jak po trampolinie, namiętnie liżąc mnie po powiekach i po nosie, ba jęzor mi do nosa wkręcała - nie ma szans na udawanie mocnego snu. :lol: Kiedy zaczynałam się rechotać (z łaskotek rzecz jasna) wtedy moja Duma dochodziła do wniosku, że zabawa się dopiero rozkręca :lol:
  25. Tak się zastanawiam nad tymi karmami...... :silly: Moja ś.p Muszka jadła gotowane i Frolic (na każdą inną karmę się wypinała) - miała piękne futerko, zdrowie jak koń, żadnej alergii i dożyła pięknych lat. Pies ON-ek od sąsiada wcina Chapi i jest zdrowy jak wielki koń :lol: - to jest pies alergik, dawali mu różne karmy (te najdroższe), sprowadzali jagnięcine, dawali różne leki - i zero reakcji. Zaczęli mu dawać Chapi - psu nic nie dolega i nie ma ślądu po alergii i zmian ropnych na skórze. Pies wygląda suuuper. Moja Duma na Chapii i Pedigree zaareagowała ogromną sraczką, a Pyśka sie odwróciła od miski :lol: Obserwuję psy mieszkające w moim bloku (50% ludzi jest naprawdę baaardzo biednych) - kupują żarcie marki TIP-u w realu - zresztą nie ma się co dziwić jak nie ma się co do gara włożyć, to nie wydadzą 150 zł na karmę i TE psy to okazy zdrowia.....A ja się z moimi potworami cackam i zawsze coś im tam dolega - to sraka, to alergia, to gardzioło itp :evil: wszystko chyba zależy od psa - jeśli dobrze się czuje i dobrze wygląda to może rzeczywiście mu taka, a nie inna karma podpasowała :lol:
×
×
  • Create New...