-
Posts
4837 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by saJo
-
Na stronie GKSzP sa juz zasady kwalifikacji na FMBB.
-
Lęk przet petardami - czy warto podać środek uspokajający?
saJo replied to baffi2's topic in Strachliwość
Roznie, moze nawet do jutra. -
Lęk przet petardami - czy warto podać środek uspokajający?
saJo replied to baffi2's topic in Strachliwość
Sedalin jest ok, jesli pies po nim zasypia i bodzce z otoczenia do niego nie docieraja. Natomiast dzien "po" jest nieciekawy, gdyz sedalin jest lekiem narkotycznym, z tej samej grupy co leki uzywane do narkozy, a wiec pies wlasciwie zachowuje sie tak, jak by wybudzal sie z narkozy i jest to zupelnie normalne, ze sie chwieje itp. Moze sie trzasc z zimna, nalezy psu zapewnic spokoj, cieple miejsce oraz uwazac z podawaniem plynow i pokarmu, aby sie nie zakrztusil i nie doszlo do zachlystowego zapalenia pluc. Generalnie, traktowanie jak psa wybudzajacego sie z narkozy. -
Niestety nasz radosc nie trwala dlugo. Laboratorium schrzanilo sprawe, guz sledziony u Bolsa byl nowotworem. 22 grudnia Bols odszedl, niespelna trzy miesiace po operacji. Po zabiegu czul sie bardzo dobrze, bardzo szybko doszedl do siebie, calkowicie wrocil do formy, bawil sie, trenowal, gdyby nie wygolony brzuch nikt nie podejrzewalby co przeszedl. Pod koniec listopada zaczely sie pojawiac guzy, na watrobie, sieci, w jadrach. Z dnia na dzien byl coraz slabszy, ale wlasciwie prawie do konca byl radosny i wesoly. Oslabl w niedziele wieczorem, ostatnie nasze proby spelzly na niczym, reakcja na leki byla niewielka. Odszedl sam, 3 godziny po tym, jak podjelam decyzje, ze trzeba pomoc mu odejsc.
-
Tak czy tak, wyglada na cos bardzo twardego i niemilego dla psich lap. Moze tak tylko wyglada...
-
Fajna hala, ale...czy dobrze widze ze podlozem jest beton? To niekoniecznie dobre podloze na treningi agility.
-
Widze, ze sie rozwijacie. Ciesze sie, ze mialam w tym swoj malutki udzial ;)
-
Widze, ze sie rozwijacie. Ciesze sie, ze mialam w tym swoj malutki udzial ;)
-
AAAAAAAAaaa, polamany Lysol :D
-
Nie, to nie my. Wiem, ze trenuje tam kilka osob, maja czesc przeszkod, ale nie znam ich.
-
Wyslalam do Was priv.
-
Tydzien temu dowiedzialam sie ciekawej rzeczy. Nasza znajoma dr przygotowujac sie do prowadzenia cwiczen na temat babeszjozy znalazla, ze guzy sledziony moga byc efektem wlasnie tej choroby. U mojego psa nie znaleziono komorek nowotworowych, a to wlasnie przy okazji babeszjozy (drugiej, w odstepie 6 miesiecy) wykrylismy guza. 3x, tak z ciekawosci, czy Twoj pies chorowal na babeszjoze? Z opisu, jego guz wygladal jak u Bols (rozpadajacy sie,z ryzykiem pekniecia).
-
Niestety z nowszych pozycji nie moge nic polecic, bo jestem do tylu z lektura. Brak czasu :(
-
Chociazby wszystkie ksiazki Zofii Mrzewinskiej. Pisane w prosty, bezposredni, KONKRETNY sposob, porady zapadajace w pamiec. Z bardziej specjalistycznych, np ksiazka Gornego o tropieniu.
-
[quote name='Olka_Olga']A ja powiem tak: nawet jeśli książka czy film jest nudny, to miejmy na uwadzę to, że to publiakcje o SZKOLENIU, a nie film akcji![/QUOTE] Z racji, ze przykladowo interesuje sie szkoleniem, taka ksiazka powinna byc dla mnie ciekawa. Nie jest, nie bylam w stanie przebrnac przez wiecej niz kilka stron obydwu ksiazek.
-
Nie mialam odwagi wczesniej pisac, ale 9-go pazdziernika rowniez dowiedzialam sie, ze moj 11-sto letni ONek ma guza na sledzionie. Zaczelo sie wszystko tydzien wczesniej.Po poludniu bylismy na spacerze, a poznym wieczorem ostre wzdecie brzucha i bardzo duza bolesnosc, nie dal mi sie omacac. Juz mialam wizje skretu zoladka, ale sprobowalam wziasc sie w garsc, dokladnie go obserwowalam i w koncu poszlo ku dobremu. Rano poczul sie znacznie lepiej, brzuch troche bolesny, ale juz miekki, poszedl na spacerek, pobiegal z pilka. Wieczorem oslabienie, ale temperatura ok, siku normalne, bez bladosci, moze zbyt duzo pozwolilam mu pobiegac, caly dzien nie jadl. Rano bez zmian. Lecimy do lecznicy, krew na badanie, chirurg omacal brzuch, nic nie wyczul. Bez wynikow prawie bylam pewna, babeszjoza. Druga w tym roku. Watroba i nerki ok, czerwone krwinki obnizone, ale bez tragedii, lekko obnizone rowniez plytki krwii, w rozmazie widac pasozyty. Komplet lekow i cala noc wlewy z furosemidem, zeby plukac nerki. W poniedzialek jest lepiej, czul sie ok, nawet apetyt mial calkiem ok, wprawdzie swojego proplana lososiowego nie bardzo chcial, ale wysokoenergetyczna karme Gnojka zjadl z reki w ilosci calkiem przyzwoitej. Jak na niejadka jest dobrze. We wtorek rano jest jeszcze lepiej, i okolo poludnia nagle pogorszenie, goraczka, pomimo ze od poczatku choroby temperature mial w normie. Jedziemy znowu na poliklinike, Bols wyglada zle, przez kilka dni wprawdzie nie schudl znaczaco, ale wygladal jak bardzo chory pies, taki "zapadniety". Zmieniamy dotychczasowy antybiotyk na tetracykline i pobieramy krew na morfologie i rozmaz, podejrzenie erlichii. Morfologia jest leprza, czerwone krwinki sie odnawiaja ale za to podwyzszone biale. Na drugi dzien wyniki rozmazu pocieszajace, uklad czerwonokrwinkowy sie odnawia, pasozytow nie znaleziono, ale nie wiadomo skad podwyzszone biale. Wracamy do domu z kolejna porcja lekow. Betamox nie dzialal, za wczesnie na wyrazna poprawe po tetracyklinie, czekamy. Bols czuje sie lepiej, jest strasznie slaby, ale widac ze humor mu wraca, proboje podbiegac sobie po kawalku, wacha trawke, juz sie nie zalatwia pod klatka tylko proboje wytrzymac i dojsc do naszej "toalety" po drugiej stronie ulicy. Kolejne pogorszenie, w piatek rano znowu na poliklinice. Cos musi mu dolegac oprocz babszjozy, robimy usg. Nawet nie musialam slyszec diagnozy. Na monitorze najpierw widzimy wodobrzusze, potem pojawia sie na ekranie zmieniona sledziona i duzy, 10 cm guz na ogonie sledziony. Mniejszy z drugiej strony. 10 minut pozniej usg oglada chirurg. Prawie na sile wepchalam mu sie do gabinetu, bo twierdzil, ze nie ma czasu, ale ja chcialam, zeby to wlasnie on operowal. Nie ma wolnej sali chirurgicznej, ale zgodzil sie po poludniu operowac w lecznicy u wspolnej znajomej. EKG wzorcowe, mozna znieczulac bezproblemowo. Pluca, watroba, nerki czyste bez przerzutow. O 19 zeszlam do sali pozabiegowej, Bols spokojnie wybudzal sie w namiocie tlenowym z podlaczonym juz wlewem krwii. Chyba bylam jedna z niewielu osob, ktore cieszyly sie z babeszjozy. Gdyby nie zachorowal, jeszcze kilka miesiecy nie wiedzialabym co sie dzieje (kontrolne usg planowane bylo na przelomie roku). Myslalam, o konsultacji z Jagielskim, ale...bez przekonania, bo nie bylam przekonana do chemioterapii. Moj pies kocha biegac, kocha pracowac (wkrotce wracamy do treningow tropienia), nie zabiore mu tej radosci meczaca chemia. Wiadomo, moze ja zniesc dobrze, ale moze ja tez zniesc bardzo zle, a ja nie chce go na to skazywac, chce zeby cieszyl sie zyciem, nawet jesli przez moja decyzje bedzie zyl troche krocej, bo on nie ma tej swiadomosci. Zreszta kiedys podjelam juz taka decyzje i nie zaluje. Grozil mu paraliz, ale wbrew zaleceniom neurologow, ktorym naprawde ufam, nie zrobilam z niego kanapowego pieska, ktory chodzi na spokojne spacerki na smyczy. No a teraz....teraz o chemioterapii juz nie mysle, bo w badaniu histopatologicznym komorek nowotworowych NIE ZNALEZIONO!!
-
Jelsi chodzi o agility, trzeba miec a2 i......wejscia do mysli ludzi "na gorze" bo w tym roku, zawody kwalifikacyjne (kwietniowy Plock jak dobrze pamietam) zostaly ogloszone kwalifikacyjnymi PO terminie zgloszen. Na nich wylaniana jest druzyna na FMBB. Na indywidualne przebiegi mozna sie zglosic samodzielnie, ale trzeba miec zgode GKSzP. Oczywiscie tak bylo w tym roku, a co bedzie w przyszlosci to pewnie jeszcze nikt nie wie (a jak wie, niech sie podzieli info z ciekawskimi).
-
[quote name='O1us_89']już prawie roczny DC(Dogo Canario)[/quote] [quote name='O1us_89']Bandzior to naprawdę łagodne bydlątko, mimo że to DC, znam go bardzo dobrze i wiem jaki ma charakter, potrafie przewidywac jego zachowania i wogóle... w relacjach z innymi psami nie ma zdnego problemu jest łagodny i potulny jak baranek[/quote] Gdy Twoj pies bedzie mial trzy lata i bedzie takim potulnym usluchanym zwierzatkiem, to wtedy mozesz stwierdzic, ze jest grzecznym nieproblemowym psem. W tym momencie jedyne co mozna o nim powiedziec, to ze jest juz bardzo duzym szczeniaczkiem. Roczny molos, to takie pozadnie wyrosniete z pieluch dziecko.
-
To ten sam? [url]http://www.dogomania.pl/forum/12830222-post42.html[/url]
-
[quote name='brazowa1']A tutaj jeszcze raz pokazuje zalamanego psa w typie malinois :( nie mamy pojecia,jak uda nam sie znależć mu dobry dom :( CHyba,ze ktos go jako psa-hobby weźmie... bo do pracy to cienko z nim :( [URL="http://www.youtube.com/watch?v=_W8Tn-zghuA"]YouTube - Malinois-załamany,przytłoczony schroniskowy belg[/URL][/quote] A co z nim jest nie tak?
-
[quote name='Meguś']Coś Ty Mariolka pod ruską granicą to my[/quote] No no, sio na Litwe, do ruskiej granicy my mamy prawo :eviltong:
-
Latwiej byloby mi wymienic rasy, ktore lubie, niz te, za ktorymi nieprzepadam :D W kazdym razie bezwzglednie odpadaja wszelkie miniatury, jamniki, pieski ozdobne i do towarzystwa, psy pierwotne, zaprzegowe, charty (chociaz saluki bardzo podoba mi sie eksterierowo, ale charakterowo z chartem absolutnie bym sie nie dogadala), psy "znieksztalcone" przerasowione, w stylu krotka kufa. Srednio lubie molosy, ale jak bym miala ogrod, to chetnie widzialam bym w nim jakiegos gorskiego molosa, w stylu bernardyn, leonberger. Terriery niekoniecznie (z wyjatkiem pittow). Gdybym dalej szla w agility chetnie wzielabym jakiegos jacka lub foxa do trenowania, ale nie mialabym nic przeciwko gdyby na codzien zajmowal sie nim ktos inny. Podobnie z psami mysliwskimi. Labradorow i goldenow. Bo po prostu nie lubie i juz :eviltong: Generalnie pies dla mnie powinien byc sredniej wielkosci, bez nadmiernej ilosci klakow (ale odporny na warunki atmosferyczne!! pocielabym sie gdybym nie mogla zima trenowac), naturalnej budowy, temperamentny, zwinny, chetny do pracy z czlowiekiem, pewny siebie, majacy cechy psa strozojacego-obronczego :evil_lol:
-
Szczerze mowiac mam troche inny ulubiony typ ONka niz wy, ale Javir to jest to, co mi sie podoba :loveu: (filmow nie widzialam, bo mam zbyt wolny net ;) )
-
A ja wam powiem, strzezcie sie swoich psow, bo owczarki niemieskie, gdy maja 5 lat proboja zagryzc swoich wlascicieli i trzeba je uspic. No ja mam przechlapane, bo Bols nie zdarzyl i teraz czeka na kolejne 5 lat, wiec gdy osiagnie 15 bedzie bezzebna szczeka podgryzal mi gardlo, bo trzeba oddac z nawiazka, zeby smierc szybka i bezbolesna nie byla :diabloti::diabloti::diabloti:
-
A moze jakies wyniki nieoficjalne? :razz: