Jump to content
Dogomania

Bila

Members
  • Posts

    11006
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bila

  1. [quote name='mmbbaj']Behemot, ja myślę, że to jest świetny okres na uczenie Soni chodzenia na luznej smyczy:lol: Pisałaś, że ona ciągnie więc i tak pora zacząć ćwiczenia! Możesz też wydłużyć spacer i iść inną trasą niż zwykle. Długi spacer na smyczy, wycisza psa, a taki połączony z nauką zmęczy ;)[/quote] Dokładnie, własnie o to mi chodziło
  2. Wiesz co ja przez czas pokastracyjnej rekonwalescencji jak mały gad zaczynał gmerać przy szwach, to szliśmy na spacer. Omijaliśmy okolice zaludnione i zapsione (wiem, ze nie wszedzie tak można). Wychodziliśmy dość często i spacery były karne. Z komendami z równaniem przy nodze, wystarczało pól godziny Bilbadło przychodziło i padało na tzw. pysk (tak praca strasznie męczy) i bycie grzecznym i wykonywanie głupich poleceń to dla niego katorga:cool3:. Miałam urlop, wiec było mi łatwiej. Spacer, spał, spacer, spał. I jakoś się udało
  3. [quote name='dbsst']Pagajowie trzymajcie się cieplutko myślimy o Was[/quote] My tez nieustająco
  4. :calus: Nawet nie wiem, co napisać, bo co można? Myślę, ze przyjdzie taki moment. kiedy sama będziesz wiedziała, co trzeba zrobić.
  5. Trzymam mocno kciuki. Oba Pagaje nie poddawajcie się
  6. A i jeszcze dodam, że żadnych ścięć z psami. Bywało, ze jak Bilbo nie znał psa (b. źle reagował zwłaszcza na samce bullowatych) to grzecznym zachowaniem tego nie można było nazwać. Wczoraj podbiegł do nas amstaff w kagańcu. Kiedys byłoby nieciekawie. Teraz zero problemu. Skończyło się powarkiwanie przy sikaniu. To znów przyjazny dla innych samców pies. Cały czas jedynym minusem pozostaje zbieractwo. Żre wszystko. Widac, jak nastepują zmiany hormonalne. Przed kastracją o owocach nie było mowy. Teraz je wszystko. Jabłka, banany itd. Zachowanie jednakl zmieniło się naprawdę diametralnie
  7. Nio, a pamiętam, jak to ktoś na labach pisał, że tylko na posłaniu, nigdy w łóżku, nie w sypialniu, :evil_lol: a tu prosze teraz... Bilbo ściska małego i żadnych więcej takich numerów:mad: . Żadnych pogorszeń do bebla
  8. A i przetestowałam na żywca poziom testosteronu, metoda chałupniczą. Umówiłam się na spacer z kolezanką i jej suńką w końcówce cieczki. Rewelacja. Obwąchał tyłek i to wszystko.:loveu: Wczoraj spotkaliśmy Bilę, labradorkę, którą Bilbo molestował zawsze (z cieczką czy bez to nie miało znaczenia) i też nic...:loveu: Dzisiaj na spacerze wzdłuż stawu spotkaliśmy kolejną koleżankę, kiedys poleciałby i tyle bym go widziała. Dziś nawet nie próbował lecieć. Pańcia zawołała i chłopisko zaraz przyszło. Seks z łóżeczkiem w ogóle nie wchodzi w grę. Mało tego spotkałam sasiada z kumplem Bilbusia spanielem i sąsiad mi się wyżala: Pani co ja z nim mam, suka w naszym bloku ma cieczkę, a ten wyje, nie chce jeść, ślini się tylko i wącha. A ja na to, że mnie ten problem już nie dotyczy, bo ciachnęliśmy jajka i jest spokój. Może sąsiad tez się zdecyduje
  9. Wiesz nikomu nie życzyłabym, żeby musiał tyle razy operować swojego psa. Bo tu już nawet nie chodzi o pieniądze (ja akurat wtedy je miałam), ale przywozisz sobie wymarzoną śliczna kulkę do domu i okazuje się, że ta śliczna mała kulka mając trzy miesiące idzie pod nóż (oko, stawy), za następnych kilka miesięcy znowu, potem znowu (oczy). Nawet gdybym nie była zwolenniczką sterylizacji (a jestem), to nie pozwoliłabym, żeby potencjalne dzieci Bilbusia i ich ewentualni właściciele przeżyli to wszystko, co było naszym udziałem. I wiem, że jeśli kiedyś kupię jeszcze laba, to na pewno nie w Polsce.
  10. [quote name='Gazuś']Bila, a dlaczego właściwie musiałaś kastrować Swojego psiaka?[/quote] To nie jest tak, że musiałam. Ale uważałam, że tak będzie dla niego lepiej. Bilbo był kupiony w hodowli z metryczką. Rodowodu mu nie wyrabiałam, bo wystawiać nie chciałam. Potem okazało się, że i tak bym nie mogła na wystawy jeździć (stawy, oczy). Libido zaś miał, hm tego, no delikatnie mówiąć duże. Testosteronik buzował. Suka w cieczce, często puszczana bez smyczy to na moim osiedlu wcale nie rzadkość :angryy: . W lesie pobliskim też często tak bywało. jak wyczuł to kompletny amok. Ze dwa razy by mi pod samochód wpadł. I w okresach cieczkowych ten buzujący testosteron zaczynał mi się przekładać na niezbyt ciekawe reakcje na psy (nie suczki), których nie znał (bo tam hierarchia była nieustalona). Najgorsze było to, że to było takie bohaterstwo sytuacyjne, jak był na smyczy, powarkiwanie, bo przecież pańcia blisko, to obroni. :angryy: A w sytuacjach konfliktowych (gdy latał bez smyczy), to już ”bohaterski” nie był. Bić z psami miałam się ja. A jak poczytałam sobie jeszcze PWP, to tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że jajka mu nie są do niczego potrzebne
  11. Pewnie tak. Apetycik mu zawsze dopisywał, a teraz to szczególnie. Jadalne okazuje się wszystko. Zupełnie jakby w tym względzie cofnął się w rozwoju. Jak był malutki do roku wciągał wszystko i na spacerach i w domu. Bardzo lubił owoce (jabłka, banany). Gdy chłopisko mi dojrzało, to owoców już nie chciał. Mięsko było zdecydowanie b. interesujące. Teraz za banana znów by się dał pokroić. Trochę to jest uciążliwe, bo z żarcio- i zbieromanią długo walczyłam i teraz cofnęliśmy się do punktu wyjścia w tym względzie. Ale nie żałuję decyzji o kastracji. Plusów jest zdecydowanie więcej. Bilbo ze względu na swoje różne przypadłości zdrowotne nigdy nie powinien być tatusiem. Nawet, a przede wszystkim przypadkowo. Labów jest stanowczo za dużo. Żałuję tylko, że tak póżno się zdecydowałam, ale były ważniejsze zdrowotne sprawy do wyprostowania.
  12. W kwietniu skończy trzy lata. Gdyby nie wcześniejsze problemy zdrowotne, to i kastracja byłaby wczesniej
  13. Bilbadełko bez jajek juz ponad dwa miesiące: cieczki trwają, a ja wreszcie mam spokój. To ewidentny plus kastracji. Pies z żywiołowości nic nie stracił, biega, szaleje tak jak przedtem. Chętnie się bawi, skończyło się wieczne wąchanie i ślinienie, bo jakaś suczka wcześniej fizjologię załatwiała. W różnych sytuacjach jest łatwiej nad nim zapanować, bo ten próg pobudzenia jest wyższy. Nie podnieca się tak jak kiedyś przy konfliktowych sytuacjach. I łątwiej go uspokoić. Nie leci już za każdym czworonogiem, którego widzi. Jak pędzi to tylko do znajomych psiaków. Pańcia i piłeczka stały się jakby bardziej interesujące i okazuje się, ze jednak jestem fajniejsza i moje towarzystwo jest bardziej atrakcyjne. Ewidentnym minusem jest to czego obawiałam się przed kastracją tzn. powrotu do zbieractwa. I rzeczywiscie. Testosteron żarciowy:evil_lol: uległ zdecydowanej zwyżce i zbieractwo przy okazji też. Więcej i spokojniej śpi. Kiedyś 7 rano to był czas na pobudkę, teraz ja budzę Bilbka:crazyeye: . Zwłaszcza w sobotę i niedzielę jest to b. miłe. To tyle z pokastracyjnego frontu
  14. [quote name='Pagaj'][B]Kati,[/B] bardzo się cieszmymy!!!:multi: U Pagaja też nie jest najgorzej - Mocznik wprawdzie wzrósł do 206,8, ale kreatynina spadła do 6,4 (miał 6,6). Anemia leciutko postąpiła, ale w końcu minął miesiąc od poprzednich badań i są to dosłownie ułamki procentów. A przy okazji cielak sobie opuszkę rozciął (już się zagoiło, małe rozcięcie). I tak się użalał nad tą swoją łapką.... normalnie biedny siulek piesiulek malutki kochany...:lol:[/quote] Pożałowaliście go, mam nadzieję.:lol:
  15. Mój lab swego czasu był mistrzem w budowaniu seksmaszyn (rolował swoje posłanie, dokładal do tego jakiś ręcznik) i jechał, aż grzmiało. Na mnie w całym swoim życiu dwa razy próbował takich akcji (ma 2,5 roku), a zdecydowanie pokazałam mu, że nie jestem zwolenniczka takich zachowań. jak zaczęliśmy się szkolić, to zdarzało mu się tylko wieczorami:crazyeye: w dalszym ciągu wyżywac na swoim łóżeczku, tyle że wystarczało jak powiedziałam "fe", czyli taki mały OPR i piechu kończył działalność gwałcicielską. Od czasu kastracji (listopad 2005) zaprzestał molestowania czegokolwiek
  16. [quote name='Pagaj'][B]Kati - [/B]cieszę się, że psiulkowi wróciło dobre samopoczucie :kciuki: Odebrałam wczoraj wyniki badań krwi Pagaja: (miesiąc od poprzednich badań) [B]WBC: 9.0[/B] (było 8.5) norma - (6.0 - 11.0) [B]RBC: 3.65[/B] (było 4.03) norma - (5.40 - 8.00) [B]HGB: 9.7[/B] (było 10.5) norma - (13.0 - 18.0) [B]HTC: 27.9[/B] (było 28.9) norma - (37.0 - 55.0) [B]Mocznik: 174.2 [/B](było 266.0) norma - (20.0 - 45.0) [B]Kreatynina: 6.6[/B] (było 5.8 ) norma - (1.0 - 1.7) Generalne bardzo źle. Ale trzymamy się dzielnie. Samopoczucie psa nieco się zmieniło - bardzo dużo śpi. Kiedy nie je, i nie jest na spacerze, to śpi. Drgawki się nasiliły. Psychicznie pies ma wspaniałe samopoczucie, kiedy jest na spacerze - w ogóle nie widać, że jest chory. Sąsiedzi myślą, że zmyślamy i dramatyzujemy... W domu ciągle się do nas tuli, przytula i domaga pieszczot - czego mu nie szczędzimy :)[/quote] Buziaki, uściski, nuplanko. :bigok:
  17. [quote name='PIKA'] Nie zmuszenie nas do zwiększonej tworczosci literackiej :roll: :evilbat:[/quote] Rozumnieć. Mamy być płodne (literacko rzecz jasna)
  18. [quote name='Pagaj']:roflt: Musze tutaj coś dopisać, bo wyskoczyło mi takie coś: Wystąpiły następujące błędy przy wysyłaniu wiadomości: [LIST=1] [*]Wiadomość jest za krótka. Musi mieć ona minimum 10 znaków.[/LIST] :o :o :o Zastanawiam się, kiedy nowa dogomania przestanie mnie zadziwiać8-)[/quote] Czy to jakaś oszczędność postowa?
  19. Ależ pięknie tam macie. A Pagajątko widać, że szczęśliwie. Uszy pracują pełną parą
  20. Szkoda, że Saby z nami nie było;-) Wiesz ja nawet telefonu ze sobą nie miałam... A skąd Dogo wie, że ja mam sklerę????8-)
  21. Prosze nasze Pagajątko jako poszukiwacz zaginionej trufli. Rewelka
  22. [quote name='Alicjarydzewska']:puppydog: będziesz go pić :-D[/quote] Nie. Bilbo po mnie ma duże uszy:haha:
  23. Boziu, to chyba rivanol litrami bym musiała kupować:haha: :haha: :haha:
  24. A dlaczego Dogo mnie zawiadamia, że napisałam posta przecież ja o tym wiem:lookarou:
  25. [quote name='Pagaj']Ale mu Pagaj zazdrościiiiiiii....... Sam by se dał ucho rozerwać za biszkopty ;) A nie tylko ta karma dietetyczna w kółko Macieju....[/quote] Chłelera, a nie ma jakichś Urinary Biszkopt???
×
×
  • Create New...