Jump to content
Dogomania

Bila

Members
  • Posts

    11006
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bila

  1. [B][FONT=Tahoma]Zostałam poproszona o wklejenie poniższej informacji:[/FONT][/B] 21-22 kwietnia br. szkoła organizuje całodniowe ćwiczenia z posłuszeństwa i obrony przygotowujące do egzaminu IPO, oraz testów z udziałem pozoranta. Pozoruje licencjonowany pozorant Krzysztof Brzostkiewicz.Jest to tzrecia wizyta Krzysztofa w szkole. W ubiegłych latach dał się poznać jako pracujący z doskonałym wyczuciem psa, jego kondycji psychicznej, dokładnie uzgadniając z przewodnikiem sposób pracy całej "trójki" dla osiągnięci oczekiwanego efektu i rozwiązania ewentualnych problemów. Szkoła zaprasza psy już zaawansowane w pracy na rękawie, jak i te początkujące. W przypadku psów początkujących z Krzysztofem będą pracowąły tylko psy z instynktem łowieckim (pogoń za zdobyczą). Psy z "uśpioną" jeszcze chęcią zdobycia łupu zapraszamy do pracy nad pobudzeniem. Do Państwa dyspozycji będą trzej instruktorzy, którzy pomogą wypracować poprawny popęd. Rozp[oczęcie o godz. 9. Godzinę zakończenia dnia pokażą psy. Wszystkie ćwiczenia poprzedza dokładne omówienie regulaminu, przebiegu i kolejności zadań, rozplanowanie w terenie. Po rozpoznaniu pracy psów zarówno w obronie, jak i posłuszeństwie, uzgodnimy sposób poprawienie błędów. Koszt udziału ustaliliśmy na kwotę 100 zł. Pasjonatów i chętnych proszę o zgłoszenia na e-mail: [EMAIL="pl@abc.poznan.pl"]pl@abc.poznan.pl[/EMAIL] lub [email]piotr.lisiecki@interia.pl[/email]
  2. No właśnie, maupo, dawaj jakieś foty. Niedługo zapomnę, jak mały wygląda. :angryy:
  3. No to przecież ona musi widzieć:evil_lol:. A ja się pochwalę, że wszystkie buldozie rozpoznaję:loveu:.
  4. Boska klucznica:loveu: :loveu:. Naczytała się dziewczyna „Pana Tadeusza”. Ona po prostu musi coś w pycholu trzymać.
  5. To rozumiem, że cała Twoja silna grupa pod wezwaniem chce się dotleniać:evil_lol:
  6. [quote name='Bushak']A prawda jest taka, że bernardyn to wbrew pozorom pies o zdecydowanym charakterze i z wielką chęcią wykorzystuje każdą słabość właściciela. Jeśli nawet 1000 razy mu czegoś zabronisz, a ten jeden jedyny raz pozwolisz - on zapamięta właśnie ten razy, kiedy mógł coś zrobić. I dlatego potem nie rozumie, dlaczego właściciel ma pretensje za coś, co zbroił. Dlatego stanowczość i konsekwencja w działaniu są podstawą postępowania z barnardynem. To naprawdę fantastyczna rasa, bardzo oddana właścicielowi, ale konsekwencja w postępowaniu z bernardynem jest niezbędna.[/quote] No miałam okazję spotkać się kiedyś w moim lasoparku z beniem, który z włascicielami robił co chciał. Benio był młody, aczkolwiek jak to benio potężny bardzo i hormony mu buzowały. Zwiał właścicielom, tzn. oni poszli w jedną stronę, on w drugą, w moją:cool3:, bo sobie spokojniutkim krokiem z moim labem do domu wracałam. Nagle patrzę, a tu leci benio, leci całym sobą:-o :-o i pędzi do mojego Bilba, bo od czasu kastracji regularnie chłopaki nie rozpoznają jego płci i pędza jak do suczki :diabloti:. Leciutko mi się słabo zrobiło, beniu nas dopadł, mój BARDZO ODWAŻNY LAB, chował się między moimi nogami, spuścić go nie mogłam, bo ludzie z dzieckiem małym szli. Bałam się, że jak dwa takie tornada zaczną hasać, to żywi stamtąd nie wyjdziemy. A właścicieli ani widu, ani słychu. Oba grzmoty mniejszy i większy miotały mi się pod nogami. Skończyło się tak, że koniec końców spadłam na tego benia, bo mnie podciął. Dzielny chłopak nawet nie jęknął:cool3:. Strząsnął mnie z siebie i dawaj w wiadomych celach na mojego. Bałam się, że jak mu się uda, to mój stawów nie będzie mieć. Na koniec właściciele przylecieli z odsieczą, przepraszając i gnąc się w ukłonach... Byłam w takim ciężkim szoku, że nawet ich nie opieprzyłam, ale dziwić się przestałam, gdy zobaczyłam, co się działo jak go chcieli na smycz zapiąć i zarządzić inny kierunek marszu :angryy:. Beniu, delikatnie to określając, miał zupełnie inne plany i zamierzenia. I zdaje się konsekwencji to tym ludziom zabrakło w wychowywaniu psa. Szczerze mówiąc nie chciałabym ich jeszcze raz spotkać
  7. [quote name='Dag'] Kolczatki sama jeszce używać nie zamierzam- do następnego szkolenia, bo jak Pani szkoleniowa powiedziała- jak spier..ę i się pies przyzwyczai, to potem będzie w stanie słonia na kolczatce uciągnąć. :diabloti:[/quote] Mądra pani. Trzymam kciuki Dag, co by świnia jednak na grillu nie wylądowała:evil_lol:.
  8. [quote name='andzia69']odnosnie pradu...hm.. opowiem wam coś. Wujek mojego kolegi miał bula. I kiedys czegos zapomniał z domu i poprosił mojego kolegi coby mu to z domu przyniósł. No i poszedł. Otwiera drzwi - cisza jakaś taka... Wchodzi dalej, a tam bulek robi - chaps za kabelek - popiesciło go troszkę, siadł, nabrał siły i znowu - i tak z parę razy..Lubiał chłopak zabawę z prądem, a co;) No ale niestety kolega wyciągnął kabelek z gniazdka i schował - no cóż - nie było już zabawy:evil_lol:[/quote] :evil_lol: :lol: Dobre
  9. :lol: Skipciu na weselu, i to Figara:loveu: :loveu: :evil_lol: :evil_lol:.
  10. [quote name='strumyk']Spotkalam dzis goscia z labem. I opowiada mi, ze nawet OE uzywali, bo odbiegal. Po czym dal przyklad "przywolania" - pies wachal 5 m od nas, siknal, tamten go zawolal raz, drugi, trzeci, stal jak slup, rece opuszczone i wola. Na takiego nudnego wlasciciela, to i gdyby psy po ludzku rozumialy nic by nie pomoglo. Taka dygresja, ale chodzi o to, ze u tego laba OE to bylo znecanie sie, bo pies dalej gluchy, araczej nauczony, ze jak pancio wola, to sie robi dalej co sie robilo.[/quote] A pewnie, że nie przyszedł i nie przyjdzie już nigdy w życiu. Lab to zawsze będzie pies dla którego wąchanie jest najbardziej atrakcyjne na świecie (bo se gówno można wywąchać i zjeść, poza tym coś innego jadalnie niejadalnego znaleźć, wąchanie to najlepsza rzecz na świecie, no chyba że gdzieś w pobliżu jest jakaś woda, gdzie się można wykąpać). I jak laba nie będziesz na spacerze zabawiać, cwiczyć z nim, wygłupiac się, to po prostu będzie miał własciciela w d.., przyjdzie wtedy kiedy będzie chciał, a po drodze zrealizuje jeszcze parę idiotycznych pomysłów. co jeden, to lepszy. Gościu jest przegrany
  11. [quote name='Dag']No i tu Cię zmartwię (pewnie nie tylko Ciebie), ale istnieje duże ryzyko, że Piga trafi na prąd... Obroży elektrycznej nie używa się do nauki "waruj", ale to zapewne wiesz. Piga poza tym wszystkie podstawowe komendy zna i większość potrafi wykonać z odległości. Komendę "do mnie" też zna. JAK JEST NA LINCE. A ona dokładnie wie, kiedy jest na lince... mało tego, dokładnie wie, kiedy ja tą linkę trzymam i potrafi wymierzyć w centymetrach prawdopodobieństwo, że ją dorwę. A jak już pomiar jest po jej "myśli", to w długą. Do tego Piga jest troszku niebezpieczna dla otoczenia- co może potwierdzić kotek. A york to dla niej też kotek. Jamnik jak dziamnie, też zamienia się w kotka. York czy jamnik trafiony przez Pigę kagańcem, to martwy kotek. Już nie wspomnę, że Piga trafiona samochodem też jest martwym kotkiem... A ja już nie chcę żadnych martwych kotków! Na koniec- Piga wzbudza w innych psach agresję- u jednych- bo się boją jej brutalności (bo pieska najlepiej wgnieść w ziemię- wtedy dopiero zczyna się zabawa), inne po prostu wkurza, bo bez pytania z dziką szybkością zabiera im patyk z mordy, albo jak ma kaganiec, to innego pieska nim nawala z całej pary. Piesek warknie, żeby się uspokoiła- a Pidze więcej nie potrzeba. On zaczął- to się czuje usprawiedliwiona. Narazie uczymy się odruchu bezwarunkowego za pomocą smakołyków, linki i kolczatki. Po pierwszej lekcji nie ma co wyrokować, ale jak efekty będą średniawe to ja już wolę psa prądem kilkanaście/dziesiąt razy potraktować, niż raz wyjmować go spod samochodu, czy raz tłumaczyć komuś, jak bardzo mi przykro z powodu jego yorka. Coś czuję, że zaraz się tu burza rozpęta... Uciekam:evil_lol:[/quote] Ale nie zwiewaj. Ja się nie burzę. Są psy, które kolce ustawiają (w tym sensie, że używa się ich nie jako obroży, u mnie na osiedlu jest to nagminne, to chyba jedyna znana moim sąsiadom metoda wychowawcza :angryy:), czyli służą do wyeliminowania zachowań niepożadąnych. jak nic innego nie skutkuje, to też wolę kolczatkę do nauki niż wyjmowac psa spod samochodu, albo ogladac trupa yorka. Tłumaczyłam takim jednym, jak zobaczyłam ich z seterką na kolcach zapier... pomiędzy drzewami, krzakami, że w ten sposób to raczej daleko nie zajadą, bo nie do tego służy kolczatka, na co usłyszałam, "ale ona tak ciągnie". Pożałowałam, że nie mieli okazji przelecieć się z moim 38-kilowym labem w czasach przedkastracyjnych w okresie cieczkowym:razz: :razz: :diabloti:. Wtedy zobaczyliby, co to znaczy, że pies ciągnie.
  12. No kurka, to się wujek zdziwi, jak zobaczy, że mały tak jakby zmężniał czy cuś:razz:
  13. [quote name='kinga'] ...ile razy chcieliśmy zapaść się pod ziemię ze wstydu :oops: :oops: :oops: a sucz, zupełnie na bakier z dobrymi manierami, robiła to regularnie, z zaangażowaniem wartym lepszej sprawy :shake:[/quote] :evil_lol: :lol: :evil_lol: Suczy się po prostu na wymioty zbierało, jak widziała ambitną lekturkę i sąsiadki z górnej półki i zastawę:razz:
  14. Co u świnek??? Jak Piga?
  15. Niech szlag trafi takie szpitale:angryy: :angryy:.
  16. Ale dziewczynce boczki się zaokrągliły, odkąd jest u Ciebie:loveu: :loveu:. Super, że trzy śliczne dziewczynki tak się wspaniale dogadały. A babunia tak odmłodniała:loveu:
  17. To trzymamy kciuki, żeby dalej się udawało
  18. A jakże, ze kochamy. Ci co mało piszą, ale dużo czytają też.
  19. [I`] :-(. Irma :glaszcze:
  20. [quote name='Pagaj'] Oczywiście po naszej rozmowie mój dzielny TZ pierwsze co powiedział Michałowi to " nie pojedziemy do Poznania, bo Bilbo wpadł pod samochód" :diabloti: Bardzo delikatnie go poinformował, prawda? :angryy: Oczywiście młody się przejął przeokropnie i całą drogę do domu mu tłumaczyłam, że Bilbo już wraca do zdrowia i za dwa trzy tygodnie pojedziemy do niego. Wycałuj go od nas wszystkich, i nie rozpieszczaj zbyt przesadnie, bo znowu utyje... ;) :lol: :lol: :lol: Już nie mogę się doczekać, aż go sama wygłaszczę :multi:[/quote] No rzeczywiście subtelnie Andrzej tego nie załatwił:razz:. Tak się właśnie obawiałam, że Michaś się przejmie:shake:. Bardzo mi żal, że się teraz nie spotkamy:placz:. Bilbo wycałowany, chyba zbytnio z życia zadowolony nie jest, bo żarcie mu ograniaczam, ale sępi jeszcze lepiej niż wcześniej:mad: i nie powiedziałabym, że schudł:cool3:, a to specjalnie dobre dla tej kulejącej łapy nie jest (kość jest stłuczona i ponoć jeszcze trochę go poboli, tym bardziej że ta łapa też była szyta, drenowana i to na kolanie). Choć wczoraj na wieczornym spacerze nie przeszkadzała mu w eksploracji śnieżnej starych, zmrożonych bułek. To najbardziej oczywisty ze znaków, że piecho wraca do zdrowia. Buziaki i uściski dla Was wszystkich.
  21. Pagaju, Bilbo coraz lepiej, dziś już my som bez kołnierza. Może w połowie marca już będzie OK, mam nadzieję. Na razie tylko witamy się z piesami i widać, że o wspólnych wygłupach jeszcze mowy nie ma, ale już chyba wszystko idzie ku dobremu
  22. Dag, mój znajomy ma owczarka prawie już bez trzustki:shake: i karmi go Royal Canin Intestinal. W tym wypadku sprawdza się bardzo dobrze.
  23. Ale boska ta fota, co mu cała Dogo siusiaka bedzie oglądać:cool3: :loveu:
  24. O matko!!! Ciotka już go na raczki nie weźmie:crazyeye: :placz:
×
×
  • Create New...