-
Posts
2067 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Katerinas
-
Carr - Nic trudnego :wink: Pakuj się w pociąg i przyjeżdżaj :D Strzelimy sobie pifko :D :beerchug: BTW - Gratulacje championatu :D :multi:
-
My w zeszłym roku używaliśmy Frontline w sprayu. Ale był do kitu :roll: Gaja przynosiła z lasu całe rodziny kleszczy. W tym roku zakupiliśmy Frontline w kropelkach i jest super. Zdarzyło mi się Gajki wyjąć do tej pory może ze cztery kleszcze, wszystkie zdechlaki :)
-
:multi: no... :D bardzo się cieszę :D
-
I nic grubszego? :o No grubsze też było :wink: Ale narazie tylko raz, :) raz w domu; resztę na ogrodzie :) kiedys sie przyzwyczai że sama zostaje :( Ona malusia jeszcze jest :( a nie macie jakiegos pluszaka w domu?. Może jej zostawiać. :roll: Przypomnialo mio sie, że jak u mnie była i musiałam ja zostawić sama w pokoju to dałam jej takiego pluszowego łosia a ta cfaniara se go pod krzesło wciągła (jak buda to buda :wink: ) a on ze dwa razy taki jak ona na wielkośc :o i spac poszła :) Dużego pluszaka nie mamy. Za to zrobiliśmy jej wczoraj, tak prowizorycznie, gniazdko z kocyka
-
:hmmmm: a ja uważałam, że to najspokojniejszy maluch w miocie, ale sie może okazac, ze jednak najbardziej zarobaczony :o Nie, wydaje mi się, że najbardziej zarobaczony biedaczek był ten czarny kluseczek... Pamiętasz jaki on miał duży brzuszek? I też był bardzo, bardzo spokojny.Ale powiem Wam, że ta ilość robaków była mikra w porównaniu z tym co przeżyłam ze swoim pierwszym psem (śp. Bąbel). On biedaczek wymiotował i kupkał robakami... i to takimi wijącymi się :roll: :( Pogryźć, to nic nie pogryzła :) Jeszcze zębulców nie zmienia więc jest spokój. Tylko mokre kałuże zostawia jak nas nie ma :lol: A jak wychodzimy z domu to trochę popiskuje :( Ale cóż zrobić :(
-
Dorka (jak się spodziewaliśmy) miała kilometrowe robaczki :roll: Ale proszek działa. I nawet mamy wrażenie, że mała jest bardziej żywotna :) Dzisiaj po powrocie z pracy przeżyłam szok. Najpierw krótki wstęp: w związku z przeniesieniem się ze spaniem na dół domku, śpimy na rozkładanej kanapie, a pościel na dzień składamy i układamy na fotelu. Wchodzę dziś do domu i wołam niunię. "Dorka, Dorka..." a tu cisza. Już się przestraszyłam. Nagle słyszę cichy pisk. Ja patrzę :o :o a Dorka wychyla nosa z pościeli :o Jak ona tam wlazła na ten fotel? wcale nie niski :o :lol: to naprawdę nie wiem... I zakopała się w pościeli :o :lol: Mam wrażenie, że szuka takiego schronienia osłonionego, jak buda :)
-
Potwierdzam :roll: Nie było to wychowawcze warknięcie (takie jak mamusia czasami ustawia szczeniaki) ale naprawdę warkot złości. To nawet nasza Saba (też przecież "ciężki przypadek") lepiej się zachowywała jak swego czasu przynieśliśmy malutką Gajkę. A po co macie się poprawiać ? :o Ja z ciekawości pytam, czy spi z wami żeby sprawdzić, czy jej krzywdy nie robicie i czy na podłodze biedna spać nie musi. 8) :o krzywdę, tej kruszynce :o :lol: No co Ty? ło matko :o :D Pika... naprawdę nie trzeba :oops: ... aż mi głupio ... i nie wiem co napisać ... :oops: DZIĘKUJEMY W IMIENIU DORKI :DW sobotę na Forty napewno pojedziemy :)
-
Galeria ** Dorki Ruda kundlica wzięta z Przytuliska pod Rachowem. Miała być mała a wyrosła na piękną wysoko-nożną pannicę, a anielskich bursztynowych oczach i pięknych piegach. Nasza kochana psica. Zapatrzona w naszego synka, zawsze cierpliwa, zawsze chętna do zabawy, najlepiej do aportowania ulubionej piłeczki, śpiąca w naszym łóżku i wylegująca się na kanapach. Jak to mówimy - pies anioł ... ** Gajki ['] (8.11.2001 - 15.12.2006) To był kochany pies. Briard bez rodowodu. Dla jednych briard, dla innych kundelek. Dla nas nasz kochany futrzak, pełna energii wariatka, podszczypywaczka (wzorem psów pasterskich zaganiających)... nasza chudzina, nasz kłapouszek. Jest tyle elementów, które ją będą przypominać ... Wychodząc z łazienki zawsze trzeba było dać kroka, bo pod drzwiami leżała Gaja.... Teraz nie muszę dawać kroka... Kanapa z pokoiku tzw. komputerowym... stoi pusta. To tu Gaja zawsze spała w nocy. Jakoś tak mniej brudu w przedpokoju na podłodze. Gaja po szaleństwach ogrodowych kładła się tu i zostawiała górki i szlaczki piasku... Nie ma kto brudzić gobelinu wiszącego na ścianie przy wejściu po schodach. Nie wiedzieć czemu Gaja upodobała sobie wycieranie pyska o tą wielką kolorowa makatę... Nie ma kto szczekać pod furtką... Dora nie ma sie z kim bawić... a jakież one harce wyprawiały na ogrodzie... Gaja nauczyła Sabę co znaczy zabawa... Kochała nas... pokochała naszego synka Michała... miłością bezgraniczną i cierpliwą... ** Saby ['] (prawdopodobnie 1997 - 28.01.2007) To był jedyny w swoim rodzaju rottweiler, lub a'la rottweiler. Uratowana przez Marka z łańcucha, z fatalnych warunków... Pierwszy jej dzień u nas - przyprowadzona przez Marka z kolczatką zaciśnięta na maxa ... Jeszcze dom nie istniał a ona tu z robotnikami pilnowała. Nasz dom, to Saba.... Z psa, który nie wiedział co to kontakty psio-psie i psio-ludzkie, z psa który bał się podniesionej ręki, bał się schodów... przeistoczyła się w szczęśliwą rottweilerzycę. Kopała doły, przesuwała pieńki i kamienie ... Rządziła ogrodem. I nade wszystko kochała Marka, miłością bezgraniczną... zawsze wpatrzona co powie, czy pogłaszcze, zawsze gotowa dać buziaka w akompaniamencie burczenia i pomrukiwania. I tych pomruków najbardziej brakuje... pomruków, które jak się poznało, wiedziało się które są z zadowolenia, a które z niezadowolenia. Miejsce Saby koło schodów puste. Nie słychać stukania pazurów, nie słychać jak pije wodę... a robiła to wyjątkowo głośno... Ogród i nasz dom bez Saby... to jak nie ten dom. .................................. Przedstawiam Wam Dorkę :D (bosze... sama nie wiem co napisać :wink: ) Dorka jest córką Fali, przyjechała do nas ze schroniska w Rachowie. Na początku miała być to sunia Piki, ale niestety jej Saba nie przyjęła zbyt miło maluszka. Tak więc Dorka trafiła do nas :D Matką chrzestną Dorki jest Szantina (Dorota). Mamusi chrzestnej bardzo, bardzo dziękujemy za wsparcie, za ciepło, za to że jest taka kochana :buzi: :D Ciocią Dorki jest Pika :buzi: Pika - nie złość się na swoją Sabcię... widocznie los tak chciał. :) Nasze sunie po przyjechaniu Dorki były lekko zdezorientowane. W Sabie zaczęły się budzić instynkta macierzyńskie :lol: Gaja najpierw podszczypywała Dorkę chcąc malucha zagonić do stada, czy gdziekolwiek (eehh... te pasterskie zapędy :roll: ), poza tym raczej Dorki unika, ucieka... Mam nadzieję, że się przyzwyczai. A tak wygląda Dorka :) W związku z wiekiem Dorki, oraz faktem że jeszcze sprawnie po schodach nie biega, przenieśliśmy się ze spaniem, komputerem (dogomanią :lol: ) i wszyskim co możliwe na parter domu :) Dopiero co podłączony komputer :wink: I śpioszek Dorka :)
-
eee... tam... powiesz, że to nie Chip a UFO wylądowało :lol: :lol: i zostawiło znaki, miejsce na przyszłe lądowanie :lol:
-
Troszku spóźniona (ale i zapracowana, więc przepraszam) ... Bea - bardzo miłe spotkanko :) Bardzo miło było poznać nowych dogomaniaków :) Rotti - trzymam kciuki za Twoje zdrowie... bardzo, bardzo mocno! Bardzo się cieszę, że Cię poznałam :)
-
banjo Wysyłam Ci na priwa namiary na siebie :wink: No i masz być :wink:Rotti witamy w Wawce :D
-
Carr - pakuj się rano w pociąg :D Jak nie Bea, to my Cię odbierzemy z dworca :wink: banjo - proszę mi tu dużych gałek nie robić i przyjeżdżać na grilla Kto chętny do podwózki? Będziemy jechać z Izabelina przez Bemowo :) Mamy trzy miejsca wolne w aucie :wink: z tyłu ( :hmmmm: wprawdzie tam zawsze psy jeżdżą... będę musiała odkurzyć siedzenie :lol: )
-
Anetta - Idź na ślub ale urwij się z wesela :wink:
-
Justynka :angel: :angel: ja już się cieszę :D
-
buuu.. :( ma padać :( Ale może "pogodynka" się myli? :roll:
-
aaa... no to teraz wszystko jasne :wink: Czyli poznałabym też Dzurgę :angel: Super :angel: Zobaczymy jak się dzień ułoży. Ale pifka Wam nie odpuszczę :wink:
-
:hmmmm: Czekaj no... a nocujesz w Wawie? U Gosi? A Dzurga mieszka w Wawie? ... pogubiłam się :roll:
-
Aguś - Paco jest śliczniutki :D A propos, czytałam na moloskach, że będziesz w Wawie w lipcu :wink: Super :angel: Się spotkamy? Wpadniesz na pifko? :D
-
Forty Bema to dobry pomysł :thumbs: No jasne, że autkiem :lol: Przeca od nas na Forty to z 14 km lekką ręką będzie (w jedną stronę) :o :lol:Pogadamy u Beaty :lol: :wink: Nie będzie tak źle :wink: :lol: :lol:
-
No :D Prze bardzo :D Trzeba tylko jakąś datę ustalić i miejsce :wink: ło matko :wink: Co dogomania z człowieka robi :lol: A ja myślałam że to nick jakowyś :lol: Fajna :DCo do wetów w Izabelinie, to nie znam :roll: Wolę chyba nie ryzykować :roll:
-
Z suczami na ten spacerek? :o Chcesz, żeby któraś twoja, albo moja życie straciła? :o eee ... No bez przesady. :wink: Spotkać by się można było :D Moja Sabcia będzie na smyczce :wink: To i kondycja dobra :wink: Guapa? Nie znam ... A jakiego ma piecha? :)
-
Trzeba by się kiedyś na spacerek umówić :wink: My do Wawy jeździmy na spacerki w soboty i niedziele :D Nooo.... :angel: już się doczekać nie mogę :drinking: