Jump to content
Dogomania

Aleksandra

Members
  • Posts

    315
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aleksandra

  1. To ciekawe, bo z tego co przeczytałam jasno wynika, że o pozwolenie się się człowiek stara jak już MA psa. Czyli, że nie ma opcji typu "odmowa"??? No to po co pozwolenie??? Eh, te nasze przepisy... :-?
  2. Marcin, dzięki, zaraz poszukam :D JAKBYM MIAŁA MIEĆ charta to taki dokument też bym chciała mieć, zeby było wszystko w porzadku :D jak Wam sie podoba Ramzio??? :wink:
  3. Acha, to już rozumiem. I jeszcze jedno pytanie (Marcin wysłałam do Was maila, ale mam zwrotkę, coś nam serwer w pracy siada :-? ) - jak jest z tymi pozwoleniami na charta??? czy to tylko teoria urzędnicza, czy faktycznie trzeba mieć coś takiego? kupiłam książkę p. Szmurło i się uczę :wink: tak na wszelki wypadek....
  4. A powiedzcie mi jeszcze - jak sie ma puszczanie chartów w crousingach do codziennego posłuszeństwa - tzn. jeżeli chart biega "zawodowo", to za każdy pościg jest chwalony. To jak mu potem wytłumaczyć, że na polu, w lesie, to nie to samo? I na zawołanie ma wrócić???
  5. Rocki :) rozumiem, ze ze mną i "moim" chartem jest podobnie, nie o Gajkę Ci chodzi?? no, pewnie i podobnie. Ja nie mówię, ze jeżeli kupisz bojowca to popełnisz potworny błąd i będziesz cierpiał do końca życia tego psiaka, a on z Tobą... Staram się tylko zwrócić Ci uwagę na wszystko co ci sie moze przytrafić.
  6. Rocki - po co Ci nasze rady????? I tak nie wygląda, żebyś miał zamiar z nich korzystać.... :-?
  7. Może Janów Podlaski? nie jest zbyt daleko, można przy okazji zwiedzić stadninę, wokół same pola. My tam byliśmy w sierpniu, nocowaliśmy w hotelu przy samej stadninie, on się nazywa Wygoda bodajże, przemili właściciele, bardzo przyjaźni psom.
  8. he, he Rocki, ja Cię czytam, to jakbym siebie widziała - też jestem na etapie wyboru rasy drugiego psa, od lat "chodzi mi po głowie " chart i mimo, nże realnie widzę bardzo dużo minusów, to sama sobie usiłuję wmówić, że nie jest tak źle, i wyszukuję plusy niejako na siłę... też rozmawiam z hodowcami i właścicelami (nie tylko chartów :D Masza ) I jeżeli się zdcydujesz na bojowca, to w pewnym stopniu Cię zrozumiem, chociaż konsekwencje Twojego złego wyboru mogą być nieco inne, niż ewentualnej mojej zbyt pochopnej decyzji, kierowanej olbrzymim i nie do końca osadzonym w realiach pragniniem posiadania takiego wlaśnie a nie innego psa...
  9. Rocki - dlaczego myślisz, ze u nas się gorzej szkoli niż na zachodzie????? Akurat jeżeli chodzi np. o agility to chyba w zeszłym roku na zawodach międzynarodowych poradziliśmy sobie całkiem nieźle... Masz dostępne szkolenie we wszystkich metodach, w jakich szkoli się na całym świecie, do wyboru do koloru... Nie wiem, przynajmniej ja mam takie wrażenie, dużo osób szkoli swoje psy, ludzie sami sobie organizują grupy, jest sporo zawodów... Pod jakim względem myślisz, że jesteśmy "gorsi"????? A co do psów dla osób niepełnosprawnych, to zauważ jeszcze, że jeżeli masz dostać psa ułożonego specjalnie w tym kierunku, to dostajesz psa JUŻ ułożonego, starszego. W szkole sprawdzają go, czy ma odpowiedni temperament i predyspozycje, jak nie, to taki pies raczej nie trafi do osoby niepełnosprawnej. Ty kupując szczeniaka nie będziesz miał takiej możliwości, jak się po kilku miesiącach okaże, że szczeniak ma nieco inny temperament, niż zakładałeś, to już niewiele na to poradzisz.... Ale z tego co piszesz to wynika, że problem spadnie na kogoś innego, nie wiem, na Twoich rodziców, opiekunów, może dlatego się tym tak mało przejmujesz...
  10. SpanieL :D ja to bym na razie mogła o spanielach tylko teoretyzować, ale za jakiś czas... kto wie... :wink: Masza - dzięki!
  11. Masza :( Adminka mi nie odpisuje.... :( już tydzień....
  12. Masza - przecież tu wszyscy są grzeczni :D I też mi się wydaje że determinacja może dużo zdziałać, ale... :-? Buldog - macie gorzej, u nas każdy policjant ma po 3 naboje, to raczej ich nie zmarnuje na psa :wink: Rocki - ja nadal uparcie będę twierdzić, że labka ci się prędzej uda odwołać od zaczepiającego psa niż molosa.... I zgadzam się z Maszą - w przypadku gryzienia, jedyny możliwy sposób na ingerencję to intensywna współpraca obydwu właścicieli, którzy starają się nie tracić zimnej krwi (nie wrzeszczeć i nie kopać nieswojego psa) tylko każdy łapie swojego, w tym samym momencie i rozdzielamy. Łatwo się pisze, ale fizycznie jest to trudne do wykonania. Dla sprawnych osób, a wózek ci to może w ogóle uniemożliwić. i co wtedy? wspólnie z drugim właścicelem zostanie wam stanie i patrzenie jak psy się kaleczą. I jeżeli jest to dla Ciebie pocieszenie Rocki, że twój pies bardziej pokaleczy drugiego, to ja już nie mam nic do dodania...
  13. Rocki, nie ma psów bojowych, to co z tego???? Ale mogą być jakiekolwiek inne! A jak twój nie wytrzyma nerwowo obszczekiwania przez jamnika grzybiarzy i się "weźmie" za niego to co zrobisz? Chodzi o to, że mając odpowiednio ułożonego retrivera raczej nie musisz się o takie sprawy martwić. Co więcej, jeżeli nawet się taki złapie z innym psem (choć moim zdaniem największym plusem takiego psa ma być to, ze odwołujesz go zawsze, nawet jeżeli ten drugi zaczyna chodzić na sztywnych łapach cały nastroszony), to takie walki to zazwyczaj trochę hałasu i powyrywanych kudłów. Psy bojowe, owszem ciężko jest sprowokować, ale jak już, to bywają niestety baaardzo skuteczne.
  14. Rocki, no ok, słowa "paralizator" użyłam powtarzając je za wszystkimi, choć urządzenie na wskaznej przez Ciebie stronie nazywa się inaczej, przepraszam. :oops: Nie zmienia to faktu, że uważam, że liczenie, że pomoże ci ono w jakikolwiek sposób jest nieco naiwne. A już na pewno nie pomoże w rozdzieleniu walczących psów. Ja osobiście NIGDY nie widziałam, żeby psy które już rozpoczęły walkę przerwały ją na wołanie właścicieli. Szczególnie jeżeli chodzi o niektóre rasy, a te o których Ty akurat myślisz potrafią mieć duuuże skłonności do bójek. A Ty chyba na to liczysz - że dźwięk odwróci uwagę psów od siebie nawzajem. Ja w to nigdy nie uwierzę. Tym bardziej, ze jest napisane, że to urządzenie ostrasza psy (napisali "dla listonoszy", baaardzo jestem ciekawa, który listonosz wyda 200 PLN na coś takiego :wink: ). Czyli ewentualnie mógłbyś go użyć, żeby odstraszyć psa biegnącego w stronę Ciebie i twojego psa. Tylko że ten dźwięk będzie nieprzyjemny również i dla twojego psa, efekt może być taki, że to on będzie sobie kojarzył zbliżanie się jakiegokolwiek innego psa do Was z nieprzyjemnością i będzie reagował nerwowo (obcy pies podchodzi=nieprzyjemny dźwięk=kara). A przecież chodzi o to, żeby pies dobrze reagował na inne psy. Poza tym raz piszesz, że nie będziesz nigdzie z tym psem wychodził, potem piszesz, że w razie czego to... Ja nie twierdzę, że fakt, że jeździsz na wózku sprawia, że absolutnie nie dasz sobie rady z molosem, ale jest to pewne ograniczenie, które może będzie nieistotne, ale jeżeli (czego Ci absolutnie nie życzę) popełnisz jakiś drobny błąd wychowawczy, to sprawi, że życie z Twoim psem stanie się udręką, a o wspólnych spacerach będziesz mógł zapomnieć. Ty mimo tego chcesz zaryzykować, i ok, ja akurat nie będę Cię przekonywać, że robisz błąd. Piszę tylko o co JA bym się martwiła w takiej sytuacji. A co do atakowanie przez małe psy - nie licz, że taki mały kundelek się czegokolwiek przestraszy - to są często lwy w psiej skórze (oczywiście dzięki "wychowaniu" a raczej jego braku). Ramzes ma 4 lata i jedynym psem, który go do tej pory zaatakował, był szpic miniaturowy :roll:
  15. Rocki - wybacz, ale nie Twoja sytuacja skłania do wyrokowania, że jesteś laikiem, tylko Twoje wypowiedzi. Chyba, że próbujesz nas do czegoś sprowokować swoimi wypowiedziami, nie bardzo tylko wiem do czego....??? Zazwyczaj ludzie, którzy świadomie wybierają rasę dla siebie starają się dopasować ją do swoich naturalnych możliwości i upodobań, a nie zakładają, że w razie czego użyją paralizatora. Nie wiem, jak wyobrażasz sobie używanie czegoś takiego na dwóch kotłujących się z dużą prędkością psach... Mami - obawiam się, że liczenie na hodowcę to tylko pobożne życzenia :evil:
  16. Carragan - to chyba po prostu dbałość LOTu o wizerunek w mediach... choćby "psich" :wink: Jakieś pół roku temu był reportarz na którejś z komercyjnych stacji, o niewidomum, który poszedł z psem przewodnikiem do Urzedu Skarbowego. Oczywiście wywalono go natychmiast - pies miał zostać przed budynkiem.... :evil: Jak trafisz na porządnych ludzi to może sytuacja będzie wyglądała inaczej, ale tak na szary codzień, to chyba ludziom z psami przewodnikami jest bardzo ciężko.
  17. Właśnie mi się też wydaje, że ważne jest przy podejmowaniu decyzji zastanowienie się CO dziecko by mogło z psem robić - w ramach zajmowania się nim. Retrivery, niektóre owczarki są o tyle dobre, że znakomita większość chętnie aportuje, chętnie pokonuje różne przeszkody, dzięki czemu i pies i dziecko mogą ze sobą miło spędzać czas na konstruktywnej dla obu stron zabawie. Ba - biorąc udział w zawodach agility czy coś w tym stylu, co jest (według mnie ) wysoce porządane i dla jednego i dla drugiego. A rodzice przy okazji mają zmęczone dziecko i wybieganego psa :wink: Co z tego wynika - NIE nadaje się dla dziecka pies, który nie ma pasji pracy z człowiekiem. Ja na przykład bardzo długo tłumczyłam dziecku DLACZEGO Ramzes nie chce przynosić piłki, tak jak robiła to goldenka mojej przyjaciółki (ona mogła aportować dobę bez przerwy). I tu była wielka rozpacz - dlaczego mój przyjaciel Ramzio nie chce się ze mną bawić, pewnie mnie nie lubi (płacz). Dopiero po jakimś czasie mały zrozumiał i jakoś Ramzesowi to aportowanie odpuścił. Dla małego dziecka pies to pies - nie ma róznicy w rasach. Ale na pewno kontakty między psem i dzieckiem są lepsze, jak dziecko jest dla psa atrakcyjne, np. - rzuca ukochany aport.
  18. Ba! :D Ramzes nawet nieśmiało zapraszał Dylana do zabawy, ale podszedł Ben - i trochę było za dużo szczęścia - Ramzio się ewakuował :wink: Jakby były pojedyńczo to mogłaby być niezła zabawa - i niezły widok :D
  19. He, he, od wychowania i od psa - moj azjata, jak raz Izolda przyjechała z "synalkami" to udawał, że go nie ma :wink: też był pod wrażeniem ich rozmiarów :D
  20. berek - azjata dla niepełnosprawnego???????????????? Hodowcę powinni...... nie powiem co.... :evil: swoją drogą "moi" hodowcy też mnie zapewniali, że azjatę można wszystkiego nauczyć, tylko trzeba go "odpowiednio prowadzić" - magiczne określenie, które w razie czego zwalnia z odpowiedzialności... :x Rocki - no jeżeli to będzie pies, którym się będziesz zajmował TYLKO w domu to co innego, ale mi się wydawało, że przydałby Ci się pies, który własnie będzie z Tobą wszędzie - czyli i w urzędzie i w knajpie i na spacerze, który podniesie ci klucze, jak Ci wypadną na ulicy, pociągnie wózek jak będziesz zmęczony, a jak bedzie Ci potrzebna pomoc osób trzecich to nie będzie protestował, itp... Moja koleżanka złamała sobie kiedyś nogę wywracając sie na rowerze i musiała sama dojść do domu, bo jej dobka za nic nie pozwalała nikomu do niej podejść... Czuła jej zdenerwowanie, ból i koniec, żadne komendy, nikt do panci nei podejdzie i już... dobrze, że rower jej harcerze zawlekli, choć niezbyt się to suce podobało... :wink:
  21. Masza - będziemy się razem smażyć w piekle - ja podobno wyprawiałam niestworzone rzeczy z uszami naszego spaniela :oops: Co do stopnia ważności - na pewno dziecko jest ważniejsze, ale dla mnie dobro psa stoi ciągle na bardzo wysokim poziomie. Moze dlatego, że nie mam własnych dzieci (to o którym pisałam to "pasierb") i tu mam sporo dystansu. Ale wydaje mi się, że moim własnym dzieciom nigdy nie pozwolę na to, na co pozwalali mi wobec psa moi rodzice... :D jakbym za parę lat się wymądrzała na forum, że dziecku powinno być wobec psa wszystko wolno, to niech mnie ktoś kopnie w d... w stronę tego topiku :wink:
  22. Monika - oczywiście, dziewczyny na początku zaznaczały, że im mniejszy pies tym bardziej narażony na "uszkodzenie" :D A szczeniaki to już absolutnie nie dla dzieciaków :wink:
  23. Wioletta - ja się z Tobą absolutnie zgadzam! Ale Rocki podjął taką decyzję (mimo, że raczej wszyscy mu to tutaj odradzali delikatnie) i trzeba to uszanować.
  24. bartek yo :D tak to owczarek środkowo azjatycki. Masza :) popatrz jaki zbieg okoliczności - rodzice mojej mamy też mieli cocera za czasów mojego wczesnego dziecięctwa i mam takie same miłe wspomnienia - wspólna miska, rzucanie psu aportów po całym mieszkaniu itp :wink:
  25. Ja mam azjatę i generalnie uważam, że to nie jest rasa dla dzieci - duży, ciężki pies, o bardzo dużym poczuciu własnej niezależności i nietykalności - jedym słowem ze wszystkimi tymi cechami, które dziecku jest ciężko wytłumaczyć. I, o ironio! mój własny Ramzes sprawił mi niezłą niespodziankę! Mój obecny partner życiowy ma 4-letniego synka z poprzedniego małżeństwa. Zapoznanie się "synków" odkłądaliśmy chyba z pół roku, głównie z mojego powodu - po prostu się nieco bałam, bo u nas w rodzinie nie ma dzieci, ja nie mam znajomych z dziećmi, a z jakiś przypadkowych spotkań Ramzesa z dzieciakami nie można było zbyt dobrze wróżyć - kulił ogon pod siebie i zwiewał... :wink: A tu nagle ruchliwy czterolatek w jedym pomieszczeniu i to dłuższy czas... I co się okazało - pierwszych kilka razy było "takich sobie", Ramzes był wyrozumiały przez pierwszą godzinę, potem ewidentnie dawał do zrozumienia, żeby go gdzieś zamknąć - bo nie ręczy za swoje zachowanie :wink: Teraz - jak mu się powie, że przyjedzie Dominik (synek) czeka pod drzwiami, malec jest przez niego zawsze wywiskany (oznaka wielkiego uczucia), ba, nawet dostaje buzi (ja dostaję jedno tygodniowo :-? ). Na spacerze cały czas go pilnuje, pięknie chodzi z nim na smyczy (asekurowaliśmy - jak wie, że idzie z małym, to nie szarpnie, nawet w kierunku psa). Jak mały siedzi na kanapie przy komputerze - siada razem z nim. Itp. Naturalnie - nigdy nie są zostawiani sam na sam! Mimo to - moim zdaniem azjata to rasa absolutnie nie dla dzieci!
×
×
  • Create New...