Jump to content
Dogomania

MałGośka

Members
  • Posts

    760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MałGośka

  1. A ja dodam - nas (o-psy-rwatorów "Twojej" ciąży) jest więcej, tylko się nie ujawniamy 8) Katerinas to nasz przedstawiciel ;-)
  2. Jeszcze nie rozmawiałam z Ewą, więc Beatko na razie Ci nie odpowiem, ale sądzę, że na pewno jakos sobie poradzą z tą ławą :-D To co napisałaś o Norze zacytowałam na "jej" topiku, założonym przez Sajdkę czyli TUTAJ. Są tam też nowe zdjecia Nory. To jedno z nich, cudna mordka, prawda?:
  3. No właśnie - coś w tym jest :roll: A potem takie obślinione i obtoczone w piachu potfory wbiegają radośnie do domku coby się napoić, nachlapać, otrzepać z piachu i zrobić błocko! :wallbash: :wink: Przynajmniej moje....
  4. Oki, przekażę to Ewie bo to ona będzie decydowała czy są w stanie podjechać po budy. Bea - nie choruj mi tu! Bo się pogniewamy i dostaniesz...szlaban! :evillaug:
  5. Bea - świetnie :-) Przekazałam Ewie - nie ma problemu, tylko będziesz jej musiała wytłumaczyć jak dojechać. Bedzie dzwoniła dziś/jutro - ustalicie szczegóły. Co do terminu - to raczej to będzie sobota. No i - to będzie busik 8) W związku z czym bedzie mozna zapakować w niego sporo rzeczy, np. te budy, o których wspominała Azzie. Tylko czy są? :oops: Chodzi mi o to by po prostu wykorzystać tę okazję do maksimum...
  6. Dziewczynki! Myślałam, że z tego wyjazdu Ewy nic nie wypali, bo okazało się, że nie ma już autka do swej dyspozycji :-( ale Ewa się sprężyła i zorganizowała kolegę z busikiem. I teraz jak to zgrać? Marzeniem byłoby gdyby nie musieli wjeżdżać do W-wy, najlepiej w Jankach :roll: Termin - ten piątek lub sobota. Czy to realne?
  7. To może idź za radą DeDe i jednak zrób jej podstawowe badania - morfologia z rozmazem i cukier. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie to koszt poniżej 20 zł, więc raz do roku staram się tak moje potfory zbadać :roll: Ona jest chyba troche za młoda na takie problemy... A czy nie ma to jej samopoczucie związku ze zmianami hormonalnymi (jak z cieczką)?
  8. :grins: Ja stawiam na to, że ona się nudzi, i wcale niekoniecznie chodzi tu o fakt zdominowania. Może zacznij robic z nią jakieś "sztuczki"? Coś wykona - nagroda, to spacer bedzie się jej super kojarzył, ogólnie będzie zainteresowana tym co robisz (bo a nóż widelec na coś się załapie? ;-) )
  9. Moje dwie suki (wtedy ok. 5-letnie) też tak sie nagle postarzały. Nic im się nie chciało, ze sobą już się nie bawiły, pomimo dwóch psów w domu - było smutnawo. Gdy jedna z nich się oszczeniła zostawiliśmy sobie psiaczka, który był chory - i raczej nie miał szans trafić do odpowiednich ludzi. No i sie zaczęło 8) Codzienne zabawy, wygłupy, zniszczenia - i brały w tym udział wszystkie ogony! Gdy jedna z suń 1,5 roku temu zmarła przygarnęliśmy 6 letnią sukę - pół roku starszą od psa. I znów mamy wygłupy i nieokiełznany tajfun parę razy dziennie :-D Przypominam: pies 6,5 roku, sunie 7 lat i 12 (!!!) Wszystkie głupieja :-D Wniosek - psy też nudzą się monotonią, zwłaszcza, jeżeli ich ludzie nie sa im w stanie poświęcić odpowiedniej ilości czasu... Więc Iwonko - jeżeli wykluczysz problemy zdrowotne (za co trzymam kciuki) to może zastanów sie nad towarzyszem dla Guci? :lol:
  10. Łożesz :o Jak to przeżyłaś? 8)
  11. No to się cieszę :-D Poza tym teraz to juz może byc tylko lepiej! Chyba tak jak pisze takatuka - obserwuję to często w swoim stadku :-) Najmłodszy Supeł (teraz juz 7-letni) bardzo szybko załapał co robic kiedy najstarsza suńka Kacper - przywódca stada - denerwuje sie na niego. Jeżeli Supeł chce np. dorwać zabawkę, którą bawi się Kacper, a ona na niego groźnie warczy pokazując klawiaturkę - młody przykłada pysk do ziemi, wolnym ślizgiem wykłada sie brzuchem do góry (i juz jest prawie na łapach Kacpra :-) ) Teraz zaczyna Kacpra lizać, ona warczy, on liże coraz zacieklej, aż wreszcie zdegustowana Kacper ma dość i odchodzi. A Supeł ma zabawkę! 8) Zreszta czasami do drugiej suni Miry też podchodzi i zagląda w paszczę - a ona jest starsza od niego tylko pół roku. No ale to on, facet, jest u nas najniżej w hierarchii. Biedak - ale cfany ;-)
  12. Gdyby tak "menel" wyglądał - od niejednego nie mogłabym sie oderwać... ;-) :-D Katerinas - a jak teraz wyglądają stosunki wewnątrz-domowe? Mała zostala juz zupełnie zaakceptowana, czy są jeszcze jakieś zgrzyty miedzy suniami? Pisz, kobietko, pisz! :-)
  13. Haniu - śledziłam Twój wątek na pl.rec.zwierzaki i uważam, że i tak Morgan poczynił spory postęp :-) Moze napisz też na behawior lub wychowanie. Poznaniacy - wspomóżcie dziewczynę! Może podpowiecie kogoś kto sie zna na takich "beznadziejnych" przypadkach i cos tu zaradzi...
  14. Koruś - popytaj, jak najbardziej :-D ale może na razie się wstrzymajmy z wysyłką, bo po pierwsze nie za bardzo widzę by jeszcze fotel Ewie sie zmieścił do auta, a po drugie wydaje mi się, że najlepiej zobaczyć jak sama wersalka bedzie się prezentować - tam jest naprawdę strasznie mało miejsca. A oto zdjęcia :-) Tak wyglądał postępujący remont 1,5 tyg. temu - teraz podobno jest jeszcze lepiej. Dla tych co byli u nas (i nie byli też) - biuro zostało odcięte od kuchni, wejście do niego jest teraz z zewnątrz, nie trzeba przechodzić przez całe schronisko. Dla kogos kto nie widział tego wszystkiego wczesniej - nadal całośc może wygląda nieciekawie, ale dla nas - to niesamowity po prostu postęp :o Został zrobiony dach, a od wewnatrz sufit (były dotychczas tylko dechy i folia, zeby na głowy nie kapało :-( ), komin, rynna, drzwi wejściowe, okna niedługo będą wstawione, są kafelki !!!!!, brodzik - to z rzeczy, które widziałam, a pewnie teraz jest jeszcze więcej :D To kuchnia: A to biuro: Widok z zewnątrz na biuro: Eurydyka - nie jestem specem od żywienia, ale wg mnie kasza jest ciążkostrawna, ryż przeciez jest nawet polecany po jakiś problemach pokarmowych. Sama prywatnie stosowałam kaszę jako wypełniacz przez pare lat, po czym przestawiłam się na ryż - i widzę zmianę: ładniejsze kupy, brak gazów. Ale może zapytaj na żywieniu? Co do schroniska, przynajmniej naszego :-) - ryż byłby najlepszy, ale jeżeli ktoś ma własnie kaszę czy makaron - też super!!! Wszystko przyjmiemy :-D
  15. Szantinka - ja o tym burmistrzu pamietam :-) I zdaję sobie sprawę z tego ile forsy trzeba w taki transport wpakować - a mogłaby przecież pójść na cos innego... :roll: A co do schroniska - z tego co Ewa mi mówiła już bliżej końca remontu niż dalej :D A co za tym idzie - bedziemy mieć wreszcie prawdziwe biuro. I kuchnię! Szkoda tylko, że teren jest tak mały - bo cały czas bedzie nam ciężko rozwiązać problem izolacji psów chorych, szczeniaków. Ale mam nadzieję, że coraz wiekszymi krokami zbliżamy sie do rozpoczęcia strylizacji :roll: bo jak pomyśle, że na razie te wszystkie sunie wyadoptowywane mogą później rodzić co cieczkę to mnie zimny pot oblewa :( A co potrzeba? Tak na już to chyba...pieniążków, bo one ZAWSZE są potrzebne... Ale wiadomo jak z pieniędzmi jest krucho... A z darów - sądzę, że te rzeczy co zwykle. Czyli ryż (który jest teraz bardzo drogi), puszki, suche, metalowe miski, ręczniki, prześcieradła, preparaty przeciwpchelne (ale te skuteczne czyli - droższe tez niestety), koce, itd. Wiadomo, że teraz to już nie jest sprawa zycia lub śmierci, ale - przydałoby się. Bo nawet jeżeli coś w tej chwili nie jest potrzebne - nauczyłam sie już, że za parę chwil może być niezbędne. To tak na szybko. Wiem, że Ewie do biura marzą się fotele, ale moze ta wersaleczka od Chip starczy? Bo też miejsce mamy ograniczone, więc nie ma co zapychać niepotrzebnie.
  16. Czyli wstepnie jesteśmy umówione :-) Jak tylko będę cosik więcej wiedziała, zaraz napiszę! Azzie - to po prostu kombiak, jak sie złoży siedzenia to parę rzeczy upchnąć można, tylko faktycznie niezbyt dużych. Zresztą co do auta też jeszcze nie jestem pewna, więc poczekajmy :-D
  17. Beatko - myślisz, że ja o tym cały czas nie pamietam? :roll: Ale jakos nie trafiam na odpowiednich ludzi :-( Ale dziewczynki - sprawa chyba się częściowo roziązała: Ewa ok. 20-go sierpnia będzie w okolicach Warszawy. I teraz jej pytanko - czy ewentualnie mógłby ktoś te rzeczy, które by się zmieściły, podrzucić gdzieś pod W-wę? Tak by nie mysiała sie przez miasto przebijać, moze do Janek (to wszystko byłoby jeszcze do uzgodnienia)? Ona najprawdopodobniej podjechałaby Hyunday-em Sonata Combi - nie wiem ile sie tam zmieści, najcenniejsza byłaby ta wersaleczka :oops:
  18. Mokka - na psach w potrzebie jest taki króciutki topik o Tadziku, a tu na pewno Jagoda zagląda, jakbyś chciała coś do niej napisać: http://www.molosy.pl/Forum/viewtopic.php?p=28675#28675
  19. Gosiu - to już niestety sprawa nieaktualna... :-(
  20. Taaaaaaak jest! 8) Nie wiem ja z załadunkiem, a jeżeli będzie trzeba, to do rozładunku zorganizuję ekipę super-hiper silnych mężczyzn :grins:
  21. Azzie - jeżeli o nas chodzi - to nie ma pośpiechu, bo przez ten remont to i tak przez najbliższe tygodnie Ewa nie miałaby gdzie tego schować (chodzi mi głównie o wersalkę). Przez ten czas moze akurat ktoś chętny się znajdzie?...
  22. Zwlekałam tyle z odpowiedzią ze wzgledu na zdjęcia...ale nici z tego, wrrr... Na razie więc nie zobaczycie jak postepuje remont :-? Bo remont trwa juz dość długo i pewnie jeszcze potrwa. Fakt, że robi się coraz ciekawiej - dotyczy to głównie tych dwóch pomieszczeń (może pamiętacie w jakim fatalnym były stanie), dachu, komina, elektryki, kanalizacji (!!!!!) Szkoda tylko, że to wszystko taaaak długo trwa, bo od ponad miesiąca "biuro i kuchnia" stoi na dworze :evil: , a strasznie ciężko tak pracować... Ogólnie - nie jest źle, choć codzienność bywa naprawdę przykra. Psy nie są głodne, ale wiadomo, że niemożnością jest zajęcie się wszystkimi dokładnie. Poza tym mozliwości techniczno - weter. w Wieluniu są kiepskie, w związku z czym niektóre psiaki nie mają się najlepiej. Dlaczego? Stary Lester czy Profesor to duże psiaki w wielku emerytalnym, a problemy np. ze stawami wpływają na ich ogólna kondycję... Tym samym mają praktycznie zerowe szanse na adopcję. Wogóle jeżeli coś się "wewnątrz" psa dzieje - wychodzi to dopiero, gdy psiak naprawde kiepsko zaczyna sie czuć... Ale to chyba i tak problem większości polskich schronisk :-( Ewa prowadzi schronisko juz ponad pół roku - i zdobyła przez ten czas naprawdę potężną wiedzę praktyczna na temat tych mordek. Szkoda tylko, że człowiek musi sie zazwyczaj uczyć na własnych błędach... które bardzo łatwo popełnic zwłaszcza w przypadku psów, które nie poskarżą się, że coś sie im dzieje... A wyrzuty sumienia, że się nie zrobiło wszystkiego, że się w porę czegoś nie dostrzegło - pozostają... Dlatego jestem bardzo dumna z tej mojej/naszej dziewczynki :-) - że nie poddała się i ma siłę nadal walczyć. Wyobrażacie sobie siebie na jej miejscu? :roll: Co jeszcze? To juz takie drobiazgi - ale dobrze, że są: mamy kącik (czasami nawet całą stronę ;-) ) w lokalnym tygodniku, a na forum wieluńskim pojawił sie nowy dział "Świat zwierząt", a co za tym idzie staramy się zmieniać wrażliwość ziomali ;-) No jakoś nikt taki nie chce się znaleźć :-( Ale kojarze z jakiegoś wątku dot. Rachowa, że Azzie wspominała cos o ewentualnej przejażdżce z budami?... A te wszystkie rzeczy (zamrażarka, wersalka, budy) - bardzo by sie przydały, jak już bedzie po remoncie :oops:
  23. W związku z tym co widzę na wątku o Rachowie :-( - obiecuję w najbliższej wolnej chwili zdać relację z Wielunia. Troche teraz u mnie krucho z czasem :-? ale nie chciałabym byście mysleli, że Wieluń to kolejne miejsce na którym sie "przejechaliście"... :oops:
  24. Wiesz co? Może to jednak dwie różne osoby - "Twoja" kobietka wyglada mi na taka, która ma produkcję rasowców, stąd tez cena wyższa, a ta pierwsza kobietka - chyba kundelków. Może nawet nie tyle one same - co ich znajomi? :roll: Może się mylę (nawet mam taka nadzieję...) - ale jakoś mi sie nie chce wierzyć, że jeżeli ktoś ciągle przyjeżdża na stadion w celu sprzedania szczeniaka - to ma go "przypadkiem"...Przypadkiem skąd? Ciągle ludzie znoszą? :evil:
  25. Elu.... choć Cię nie ma, nie odeszłaś z naszych serc... Pomogłaś tylu ludziom, tylu zwierzakom, byłaś tak dobrą osobą.... Nadal mam przed oczami Twój żółciutki awatarek z czarnym Rotaskiem... Czuwaj nad dogomanią, dobrze?
×
×
  • Create New...