-
Posts
159 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ewa Pikulska
-
Aniela ja się nie opieram na innych opiniach ja się opieram na danych ( przykład raportu z liczbami sądzę, ze ten masz na myśli), które podało samo schronisko - czy nie dostrzegasz różnicy. Ja ci piszę, ze ucieczek jest dużo - bo każdy z nas je widział i zdarzają sie one nagminnie - nie wszystkie psy uciekają poza schronisko, niektóre biegają po nim i my je nie raz łapaliśmy - to wiemy. W ciągu ostatniego roku kalendarzowego - sama osobiście iwdziałam kilka psów schroniskowych w obrożach schroniskowych latającyh pod schroniskiem i nie to jest najrorsze bo fakt zawsze mozę się zdarzyć - tylko nikt na to nie zwraca uagi - i to jest najgorsze. Sama w Kasią przyprowadziłąm w lecie dwa takie psy, Sama innej wolontariuszce pomagałam ( bezskutecznie złapać innego psiaka) Sama widziałam sunię która kilka dni koczowała pod bramą i dopiero powielu dniach i wielu zwróceniach uwagi na ten fakt przez gości schroniska zdecydowano, że poda sie jej środki usypiajace w jedzeniu i zabierze i to uczyniono Sama widziałam sunię karmiącą, która błąka się pod schroniskiem - ta sunia jest sunią ze schroniska Sama widziałam psa który kilka tygodni koczował bez zabezpieczenia na terenie schroniska i podlatywał do nas obszczekująć nas jak wychodziliśmy na spacery z psami Sama wiem o pise, który pomimo , że kogośugryzł - nadal biegał po terenie schroniska i nikt się tym nie przejmował. Sama osobiście widziałam ze 4 inne psy, które dłuższy czas biegały samopas po schronisku i nikt się tym nie interesował. Pytasz ile ich jest - sądzę, że więcej niż schronisko przyznaje. Jeśli ja widziałam tyle przypadków bywając generalnie raz w tygodniu a inni wolontariusze widzieli inne o czym piszą - to nie potrafię ci podać danych ile dokładnie ich jest - poza danymi oficjalnymi schroniska, które nie uzwględniają psów , które pozostały na terenie schroniska jeno nie zabezpiczone - ale jest ich stanowczo zbyt dużo - ale nie to jest najgorsze - najgorsze jest to, że nikogo to nie interesuje i nikt nic z tym nie robi. Co do pracowników - ty wiesz swoje ja swoje - i twierdzę, że ryba psuje się od głowy. Wiem co z tymi pomysłami i tym co nam się nie podoba robić i to robię - na razie o tym mówię. O innych rzeczach, które zrobię nie mam obowiązku cię informować. Ja jednak skoro piszesz, że starasz sie pisać o własnych przemyślenaich a nie opierać się na mocno propagandowych informacjach - jeszcze raz chciałabym abyśmy dyskusje zmieniły na dyskusje o faktach. Nie podałaś ani jedenego faktu, który świadczyłby o tym, ze mówimy nie prawdę - piszesz tylko, że tam musi być - ja cię informuję, że tak byc nie musi, nie powinno i nie ma prawa tak być. Bo jeśli jest tak jak jest - to opieka nad bezdomnymi zwierzętami w schronisku nie jest opieką. I jeśli juz opierasz sie na jakiś "źródłach informacji" to mozę przeszłabyś na dyskusję nie typu MY: jest tak i tak TY : Jest tak i tak (choc nie wiecie w jakiej skali niepotraficie podać dokładnych danych) - ale to nic nie szkodzi My: jest tak i tak TY: Czepiacie się bo macie w tym jakiś tajemniczy, osobisty, prrywatny, mściwy interes Na dyskusję typu My: Jest tak a tak Ty: NIe jest tak - bo moje "źródła" donoszą ( i tu proszę o konkrety żródla są w mojej ocenie dobrze poinformowane i niech wysilą sie na jakieś konkretne argumenty w obronie tego "przyjaznego" schroniska - w którym pachnie czystością, jest przestronnie, pani dyrektor osobiście dokarmia pieski, pani dyrektor osobiście przynosi stare psiaki do pomieszczeń, pani dyrektor wspaniale zarządza schroniskiem i to za te same pieniądze co poprzednicy. Rozumiem, że jak ktoś tak zażarcie czegoś broni - to poza odczuciem, ze jest lepiej bo jemu jest lepiej i psom pod jego opiekom jest lepiej bo są traktowane w sposób szczególny - potrafi znaleźć jakieś argumenty konkretne, ze jest lepiej. Zanim "organ propagandowy" poda liczbę boksów "nowych" poproszę o weryfikację tego ile ich jest - w programie telewizyjnym - jak sądzę sama pani dyrektor podała telewizji, że jest ich 90 ( nie sądze aby chciała umniejszać swoje zasługi) , według twojego źródla zdaje się 140. Ale źródlo zawsze wie lepiej - w końcu samo pisało słowa - oddano kilkadziesiąt nowych wybiegów - te kilkadziesiąt wtedy to było 12. Tak wiec sądzę, że świat jest tak barwy jak dalece sobie go pokolorujemy. Ja go kolorować nie mam ochoty. W poprzednim wątku pisałam od kiedy nie jeżdzę do schroniska - odszukaj sobie i będziesz wiedziała. Nie sądzę, aby okres w którym nie jeżdzę coś zmienił - czekałam obserwowałam przez ponad rok i to mi wystarczyło.
-
Ja od razu uprzedzę - będę rzadko zaglądać - bo mam trochę inne sprawy. ARKA ja zamiast Oli ??? :o potwierdzę jedno - i potwierdzę z punktu widzenia osoby, która pracowała i zarządzała pracownikami niskowykwalifikowanymi - Tacy pracownicy jeśli nie sa we właściwy sposób motywowani i kontrolowani, jeśli sie od nich nie egzekwuje pewnych rzeczy, a tylko wypisuje sie im 50 pism z instrukcjami ( papier wszystko przyjmie) to nigdy nie będą dobrze pracować. Oni nie mają przed sobą ścieżki kariery zawodowej, często nie mają ambicji, aby się dokształcać i podwyższać swoje kwalifikacje - właśnie najczęściej przejawiają "tumiwisizm" - zwłaszcza wtedy, gdy nie mają stworzonych odpowiednich warunków, aby swoje obowiązki wypełniać w miarę poprawnie, kiedy nie są odpowiednio kontrolowani, odpowiednio nagradzani za pozytywy i karani za negatywy. Taka jest prawda. A ja dziś będąc pracownikiem - sama bym sie załamała - zwierząt za dużo, wszystkie nowe boksy nie sa zakryte od góry - więc jak zwierze ucieka, a można je wsadzić tylko do boksu z którego za chwilę wyskoczy i np. zrobiło sie to już 5 razy - to chyba rzeczywiście można przestać widzieć sens w łapaniu do po raz 6. I ty ARKO chyba ciągle nie chcesz zrozumieć o czym mówimy : Mówimy o tym, że poczynione inwestycje ( budowy nowych boksów - niezabezpieczonych od góry, które umozliwiają zwierzętom okaleczanie sie i uśmiercanie ) uważamy za wywalanie naszych podatników pieniędzy w błoto. Ktos kto odpowiada za te inwestycje i zna realia Palucha powinien wiedzieć, że ucieczki zwierząt to poważny problem, najczęściej wtedy dochodzi do wypadków. I jeśli wie, ze tak jest - a liczba uciekających zwierzęt zwiększa sie w raz z liczbą nowopowstałych - nie zabezpieczonych od góry boksów ( dane podałam w poprzednim watku) - jak dla mnie jedno jasno wynika z drugiego ( coraz więcej bowiem zwierząt siedzi w boksach, które umożliwiają im ucieczkę - co też zwierzęta czynią) - to może zechciałby pomyśleć - i nie "budować" dalej byle czego bo to niczego nie rozwiązuje - a tworzy jedynie pozory tego, że coś się poprawia. Wiesz dla mnie te działania są tak pozorne jak to co można wyczytać miedzy wierszami jak sie człowiek wczyta w peany pochwalne na stronie "pochwalnej Palucha " Klatki zostały pomalowane - zrobiło się cieplej i przestronniej ..... ( takie opisy można tam znaleźć - a ja się pytam od czego się robi cieplej i przestronniej - od farby ?? :o Muszę jednak przyznać Anielo, ze bardzo mnie zaskoczyłaś Jasne dla mnie jest ,że sama nie wiedząc jak jest ( bo nie bywasz na Paluchu) a jednocześnie kwestionując zasadność naszych zarzutów - wzorujesz swoje opinie na opinii innych. Zawsze miałam cię za bardziej niezależną osobę, która umie czytać, słuchać i wyciągać wnioski - twoje źródło jest tak samo rzetelne jak wspomniana strona - wedle zasady "Łubudubu, łubudubu niech nam żyje prezes naszego klubu, niech żyje nam." I to nie my funkcjonujemy jako organ propagandowy - tej lub poprzednich dyrekcji - i to chyba nie my realizujemy jakiś swój prywatny cel przy tej okazji. I choc mówisz o nas jako tych niezadowolonych i psioczących bez powodu - o przepraszam z powodu jakiś tam naszych rozgrywek za to co zostało nam odebrane - otóż oświadczam ci , że mnie żadne specjalne prawa nie przysługiwały jak i wielu innym i nikt mi niczego nie zabrał i nie odebrał - poza jedną jedyną rzeczą - obok, której nie mogę przejść obojętnie - poza wiarą - poza wiarą, że tym zwierzętom kiedyś będzie rzeczywiście lepiej ( bo miasto będzie miało jakąś spójną, sensowną i konkretną wizję jak rozwiązać problem zwierząt bezdomnych ) - poza wiara, że zwierząt bezdomnych bedzie kiedyś mniej ( bo dziś zwierzęta w schronisku sie rozmnażają, nie przez zaniedbania pracowników - tylko dlatego, że sterylizacji zwierząt schroniskowych wykonuje się niewiele i wydaje sie je namnażaczom) - poza wiarą, ze moja praca ma sens - bo pracuje ze zwierzakiem, aby znaleźć mu dobry dom - z nie łańcuch na resztę życia. I wiesz nawet potwierdzę twój zarzut - jesteśmy niezadowoleni bo rzeczywiście mamy własny pomysł jak powinno wyglądać schronisko, a jako żywo obecny zarząd zdecydowanie nie realizuje naszej wizji. Otóż uważamy, że schronisko: - powinno zapewniać zwierzęciu schronienie - powinno roztoczyć nad nim opiekę - powinno przeciwdziałać poglębianiu się problemu bezdomności wśród zwierzęt w przyszłości - powinno dbać, aby podopieczjni trafiali w odpowiednie i odpowiedzialne ręce - powinno pamiętać, że zwierze nie jest rzeczą Tacy fanaberyjni jesteśmy i takie nam w głowie bałamutne żądania - i jeszcze mamy czelność o nich głośno mówić. A feeee :evil: .
-
Nie denerwuj się - być może żadem błąd- ja z żadnym poprzednim psem nie miałam tyle kłopotu z tym związanego co z Gafą. Gafa pewnie teraz ma około 10 -12 miesiecy a dwa tygodnie temu jeszcze sikała jak oszalała w domu i to bez względu na ilość spacerów. Potrafiła wrócić z 2 godzinnego spacery i za 10 minut nasikać kałuże ogromną. Widać "ten typ tak ma" - nie sądzę, żeby wina leżała po mojej stronie - bo z żadnym swoim psem nie miałam tyhc problemów - tylko z Gafą - więc błędy albo bym popełniała z każdym albo z żadnym.
-
Hej - więc ja nieco z innej beczki. Opiekuję sie boksikami w schronisku - znam kilka z nich dość dobrze jak sie zachowują w warunkach domowych. Sama mam suczke ze schroniska. A teraz do rzeczy - u wielu psiaków ( nie tylko boksików) ze schroniska po zamieszkaniu w nowym domu można zaobserwować tego typu zachowania. Moja suczka początkowo dostawałą w zasadzie histerii na widok psa ( jakiegokolwiek psa, szczeniaka, suczki, samca). Poza swoim domowym psem nie chciałą kontaktować się z żadnym innym psiakiem. szczekała przeraźliwie wieszająć się na smyczy już z daleka. Kilka znanych mi psów " po przejściach" takze tak sie zachowywało. Ja sama uwazam, że jest to jakieś zachowanie szczególne występujące po pobycie w schronisku. Być mozę tak duża masa psów, tak skromny kontakt z człowiekiem, nieustanna konkurencja o miskę, posłanie, gest ze strony człowieka powoduje, ze przez jakis czas psy "po przejściach" zachowuja sie w ten sposób. Co dziwniejsze z moich obserwacji wyniak,z ę potrafiąsietak zachowywać psy, które w schronisku w sposób poprawny i całkowicie niekonfliktowy współmieszkały z innymi psami. Czesto nawet były uległe i wystraszone. Ja osobiście uważam, ze taki psiak po takim stresie jakim dla wielu jest pobyt w schronisku ( boksery przeżywają często bardzo te warunki, zwłaszcza źle znoszą izolacje od człowieka i brak z nim stałego kontaktu) komunikuje w ten sposób : Ja już byłam. byłem w miejscy gdzie było dużo psów, to stado jest moje, to mój człowiek, więcej czworonożnych tu nie potrzeba . Odejdź i nawet sie nie zbliżaj, Oczywiście to moja teoria i można sie z nią nie zgodzić. Ja z moją suczką ćwiczyłąm koncentrację na sobie tak abym była w stanie odwrócić jej uwagę od psa. Chockosztuje to sporo wysiłku i rezultaty nie są natychmiastowe - można osiągnąć spokojny przemarsz - choć mnie udaje sie to tylko wtedy, kiedy jak suczka widziała innego psa - zaczynałyśmy iść w innym kierunki - lub zajmowałam ją wykonywaniem poleceń , nagradzająć przy tym - i wtedy pies mógł przejść obok nas. Nie w 100 % udaje mi sie to - ale było lepiej. Przełom w jej psich kontaktach nastąpił wówczas, gdy na wspólnych spacerach zaczęła sie spotykać z zaprzyjaźnionymi psiarzami ( najpeir dość spore i bardzo wesołe szczeniaki) i wtedy zaobserwowałam ,z ę chyba znacznie mniej siędenerwuje. I tu dalej mja teoria - być mozę zauważyła, ze zabawa to zabawa a potem każdy wraca do swojego domu i inny pies spotkany nie oznacza od razu nowego współlokatora. Dziś moja Giga spotyka siez innymi psiakami i jest ok - choć oczywiście ma swoje antypatie. Tego typu reakcja mozę utrzymywać się ładnych kilka miesiecy i trzeba pracować nad tym, żeby pies miał pozytywne kontakty z innymi psami. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nikt z nas nie wie co pies dokładnie przeżył w schronisku - a mógł np. widzieć jak innego psa zagryzają jego współtowarzysze. Mógł przebywać z silniejszym psem, który go "maltretował" - tzn niestety w naszych schroniskach - wybiegi są tak nie duze i tak zatłoczone, ze psiaki nie zachowują sietam w sposób w jaki zachowałyby się gdyby to było spotkanie na spacerze. Nie mogą uciec, nie mogą sie wycofać. Dlatego być mozę potem reaguja w sposób histeryczny na widok innych nie znanych psów. W wypadku takiego zachowania o takim podłożu - nie sądze, aby kastracja coś tu zmieniła, aczkolwiek samą kastrację polecam i już choćby dlatego, że na codzień stykam się z przypadkami niechcianych szczeniąt - jestem zdecydowanie za.
-
Hej - cześć ja mam dwie białe bokserki i do kompletu jeszcze asta z przewagą białego. Na lnienie nic Ci nie poradzę - moje sierściuchy zostawiają wszędzie sierść - zwłaszcza starsza, która dodatkowo ma sierść bardzo miękką w dotyku - jakby aksamitną. Co do uszu - to lekarz delikatnie mówiąc mija sie z prawdą. U żadnego psa taki stan uszu nie jest normalny i gwarantuje, ze u białego boksera też nie. Nie wiem tylko skąd wnioskujesz, ze pies jest alergikiem - czy występują inne objawy ( poza uszami).Trzepanie uszami nie świadczy jeszcze o alergii. Czy wiesz czy alergia jest pokarmowa czy np. wziewna i czym sie objawia. Na uszy jest jedna rada - czasem bywa tak ( tak było u mojego asta) , ze w uszach jest szczep bakterii i szczep grzybów - i żadne z nich nie reaguje na ten sam lek. W dodatku przy podawaniu preparatów z antybiotykiem, grzyby atakują mocniej. Napisz może poza objawami - jakie preparaty podawałeś psu. Co wpuszczałeś do uszu. Najlepiej było by w dobrej lecznicy - zrobić rozmaz ( chyba tak sie to nazywa) i sprawdzic takze na co reagują te rzeczy, które okaże się, ze są w uszach. I nie lekarz mówi tylko jełśi wykonał badanie to szanująca sie klinika wręcza wynik i np. masz wypisane łacińskie nazwy - tego co odryli w uszach i takze zaznaczona jest wrażliwość na leki ( konkretne). Tak aby preparat który się podaje zwalczał jedno i drugie - choc czasem to nie mozliwe i wtedy leczy sie te świństwa po kolei. Jeśli jest to połączenie grzybów i bakterii - leczenie jest trudniejsze - ale daje się wszystko wyleczyć. Mój ast dodatkowo ma przewężony kanalik w uchu i rzeczywiście raz w roku najczęściej ma lekki nawrót stanów zapalnych uszu - ale wtedy czyszczenie, leki i po dwóch tygodniach jest ok i żadnych strupków nie ma i pies się nie męczy. Moje dwie dziewczynki poza tym są okazem zdrowia - nawet alergia na początku występująca u Gigi w tej chwili praktycznie nie wystepuje - a suka nie jest na karmie dla alergików - tylko na karmach na bazie ryżu i kurczaka.