Jump to content
Dogomania

Ewa Pikulska

Members
  • Posts

    159
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ewa Pikulska

  1. [quote name='ageralion']Dziekuje za Twoja wypowiedz. Nareszcie jakies konkretne wypowiedzi[/quote] Przyznam, że liczę na równei konkretne z drugiej strony [quote name='ageralion']Podobna sytuacje mogla zdarzyc sie w kraju ale wtedy nie miala bys takich rozterek, cociaz wyrzuty sumienia pozostaly by takie same.[/quote] Nieprawda - w kraju nie zdarzyła by się sytuacja, że ktoś mnie oszukał, że bierze psa do domu docelowego a pies wylądował w jakiejś lecznicy - pies po prostu wrócił by do mnie. W kraju to ja osobiście byłam z nim u wielu lekarzy i nikt nawet nie sugerował cięcia psa i wkładania mu płytek w głowę. Mam też akurat najwięcej zdjęć z sali operacyjnej jakby właśnie to było tym co ktoś najbardziej chciał udokumentować. Oczywiście dowodów nie mam - ale mam uzasadnione podejrzenia i jeden fakt - zostałam oszukana, że pies jedzie do domu docelowego.
  2. Ja dopiero teraz zauważyłam mój Kołek miał właśnie taką narośl jak ten boksio, przeczytałam też, że pies podobno kogoś ugryzł - pytanie więc czy osoby odpowiedzialne za psa bo zauważyłam, że nie tylko Sventata się poczuwa - wiedzą w jaki rejon pies jedzie, jakie tam obowiązują przepisy dotyczące ewentualnie agresji lub jakoby agresji - czy przypadkiem testy nie wyglądają podobnie jak te z PETA? Co będzie jeśli nawet pies znajdzie dom i np. okaże się, że nie potrafi zostawać sam i hałasuje w czasie nieobecności właściciela, czy nawykli do porządku sąsiedzi tego właściciela będą to tolerować czy zgłoszą problem na policję? I co z tego wyniknie? Moi znajomi, którzy mieszkają od kilku lat w Niemczech czasem się pośmiewują, że wody w kiblu w nocy nie można spuścić bo zaraz skargi i kłopoty a kłopotliwy pies? Jak myślicie co go spotka jak się okaże kłopotliwy?
  3. jak wyżej - proszę o nieprzeklejanie moich wypowiedzi, w wątkach w których chcę się odezwać ,odezwę się, jeśli w jakiś nie chcę, widać mam swoje powody;
  4. wellington byłabym wdzięczna za nieprzeklejanie moich wypowiedzi w wątki w których sama się nie odzywam, postów może wiele nie mam, ale na dogo jestem dłużej niż wielu z was - umiem się nim posługiwać, jeśli chcę się gdzieś wypowiedzieć to to robię. Przepraszam za EOT, ale nie lubię żonglowania moimi wypowiedziami.
  5. [B]Sventata[/B] myślę, że nikt tu nie chce cię atakować i postaraj się zdystansować i na spokojnie przeczytać informacje zawarte w linkach które ci ludzie tu podrzucają. Ja się ostatnio bardzo rzadko udzielam na dogo, ale tu postanowiałam napisać: Kilka lat temu miałam pod opieką boksera z Palucha - Kołka - miał tu swój wątek, miał padaczkę, pod moją opieką przebywał ponad 2 miesiące - z tym czasie miał 1 raz ataki. Byłam z nim u najlepszych specjalistów w Polsce, pies miał jakby zgrubiałą skórę ( jak stara blizna) na głowie, nikt z polskich lekarzy nie sugerował konieczności wykonania zabiegu i nie łączył padaczki z tą naroślą. Kołka bardzo pokochałam, był pokazywany w telewizji, w gazetach - ale nikt nie chciał psa z padaczą a ja nie mogłam go zatrzymać. Wtedy osoba, której dziś nie ma już na dogo, zaoferowała pomoc niemieckiej organizacji od bokserów. Nie mająć wyjścia zgodziłam się na nią. Byłam zapewniana, że jest dom docelowy dla psa, byłąm zapewniana, że to sprawdzona organizacja ( na 90% właśnie ta o której ty piszesz) - pies wyjechał. Jak wyjechał okazało się, że domu dla niego jednak nie było, ale podobno miał szczęście i zakochała się w nim wetka która go przyjmowała w Niemczech. Dostałam 2 można powiedzieć normalne zdjęcia psa - jedno jak stoi z państwem ( podobno państwem w towarzystwie innego boksera) jedno jak według mnie w klinice ( otoczenie) ma słoneczne okulary i następne już ze stołu operacyjnego. Podobno lekarze niemieccy stwierzdzili, że narośl niezbędnie trzeba operować i podobno miał włożoną jakąś płytkę pod skórę ( podobno najnowoczesniejsza ponoć metoda cud miód itd). W zaledwie kilka dni później otrzymałą info, że pies wpadł w stan padaczkowy z którego nie wyszedł i musiał zostać dośpiony. Wiesz do dziś dnia zastanawiam się, czy Kołek nie pojechał tam po to, aby jako niczyj pies - służyć jako królik doświadczalny na którym ktoś chce wypróbować jakąś komletnie niesprawdzoną, a być może nie potrzebną metodę leczenia czegośczego być może leczyć nie trzeba było. Wiesz jak się z tym czuję do dziś? Pomyśl czy chcesz się tak czuć i ty? To o czym ktoś zapewnia i co ktoś mówi, nie zawsze musi być prawdą. To młody ładny pies, znajdzie dom tu w Polsce, potrzeba tylko trochę czasu. Fajnie jest móc się za jakiś czas skontaktować z opiekunami i spotkać psa, którego się wcześniej uratowało lub uratować chciało niż przez kilka lat płakać po kątach, że pies którego się chciało uratować być może robił za królika doświadczalnego - zapewniam cię, znam i jedno i drugie uczucie.
  6. Kochani moja wina z wirtualnymi - nie wiem jak ale dopisywalam kilka dni temu i nie wszystkie "zapamiętały się na podstronach " a ja poprostu nie zauałyłam tego. Ponownie dopisalam - do Tyci, Otylki, Luny - jeśli jeszcze ktoś mi wyskoczyłbył plisk niech napisze i ogromna prośba, wyślijcie maila na te nieszczesne [email]adopcjewirtualne@kociswiat.org.pl[/email] bo to nam naprawde badzo ułatwia - od razu wychwytujemy i w dodatku mozemy jak np. zwierzak idzie do domku powiadomoc wirtualnego rodzica. Nie musząc szukać ileś czasu kontaktu do kogoś np. Co do wieści staram się na stronie informować o wszystkich ważniejszych wydarzeniach. Nie mam jak byc wszedzie bo roboty z podopiecznymi sporo a ja jeszcze kończę budowę i w dodatku jako żywo sesja mi się zbliża milowymi krokami a że jakoś od początku semestru to trochę gremlinki i gremlinki to jakoś tak powazne braki w moim ptrzygotowaniu do sesji dostrzegam. Wybaczcie - na stronie zawsze szybciutkoi pojawia się info o tym co u kogo.
  7. Dziś pojechała z gremlinków tylko Malwinka - pozostałe prychacze się kurują. Ale żeby dziewczynce nie było smutno pojechała w towarzystwie 4 kotów. Z Bezikiem jest odrobineczkę lepiej - rokowania nadal bardzo ostrożne, ale cieszą i małe zmiany na plus - Beziczek zjadł odrobinkę sam i jelitka podjęły pracę a do tej pory było bardzo źle. Przy tak ciężkim stanie cieszą nawet tak malutkie sukcesy.
  8. Przepraszam za brak głosu, ale ...nooo.... jakby ktoś miał chęć przyjechać i pomóc mi walczyć z bałaganem pobudowlanym na działce to fajnie by było. (rozmarzyłam się ehhh) A co u gremlinków - no część gremlinków trochę pokasłuje i pokichuje - więc doszły antybiotyki dla gromadki. To nic groźnego bo od razu leczone i dzieciaki już odżywione więc nic groźnego tylko lekarstw więcej do podania. Kasia ma pecha co gdzieś nie pojedzie to samochód jej się psuje:shake:; Jutro nie prychające jadą do lecznicy, jeszcze nie wiemy kto, pewnie Malwinka może Yoko - ale zobaczymy jak się będą czuły. W tej chwili w Kocim Swiecie w najgorszym stanie jest nasz plaskaty kot - Bezik - znowu od wczoraj w lecznicy - bardzo źle się czuje, miał bardzo ciężką operacje, jest w bardzo złym stanie, jego życie jest ciągle zagrożone; Martwimy się bardzo o niego. To taki kochany kot co dosłownie ledwo żyje a jak się człowiek zbliża to pięknie mruczy i się przytula. Poprostu skarb nie kot. Wyciągniety kilka dni temu z piwnicy gdzie był uwieziony. Trzymajcie też kciuki za niego - wiem, że nie gremlinek - ale naprawdę on teraz najbardziej potrzebuje dobrych mysli.
  9. [quote name='lilkie']Przepraszam-nie czytałam całego wątku(tylko początek).Czy są jeszcze i jakie pekiny do adopcji???[/quote] Wszystkie gremlinki są na stronie Fundacji Koci Swiat w dziale Plaskate psy
  10. Przeprowadziła się Milka. Ale osamotniona nie będzie - ma 3 pekinole do towarzystwa. A na stronce zdjęcia Kikuni z boksiową koleżanką :) i jeszcze dziś pewnie pojawią się fotki także znanego z dogo Pikusia - wypiękniał chłopak bardzo, Doda zresztą też :)
  11. Musiałaś mieć pecha - Kasia naprawdę stara się odbierać, nie w każdej chwili rzecz jasna bo nie zawsze jest w stanie - ale naprawdę da radę się dodzwonić już w tej chwili, bo sytuacja jest w miarę opanowana. A jak nie zawsze maila można skrobnąć - maila Kasia już w tej chwili stara się odbierać codziennie i odpisuje na bank. Chyba dziś zmieni miejsce pobytu jeszcze jakaś gremlinkowa dziewczynka. ;)
  12. Troszkę mnie nie było, ale obowiązki poza zwierzęce też człowieka dopadają. U Gremlinków wszystko w porządku. Ajsza i Gejsza zostały wysterylizowane. Wszystko przebiegło bez komplikacji. Jak pewnie wiecie ze strony pod indywidualną opieką - jest Dyzio, Fruzia i Kiki - no i Kikusia mieszka razem z zaadoptowaną sunią bokserką co nas strasznie cieszy bo część z nas ma fijoła na punkcie dużych plaskatych czyli boksi. Co do infoirmacji o konkretnych psiakach osób zainteresowanych otoczeniem ich opieką - bardzo prosimy o kontakt bezpośredni z Kasią tel 603 651 833 lub na maila [EMAIL="fundacja@kociswiat.org.pl"]fundacja@kociswiat.org.pl[/EMAIL] lub [EMAIL="gremlinki@kociswiat.org.pl"]gremlinki@kociswiat.org.pl[/EMAIL] . Jak widać po wątku Kasia naprawdę nie ma za bardzo czasu na odwiedzanie wątku. Zresztą najlepszy jest jednak kontakt nieco inny niż poprzez wątek.
  13. W sprawie wszystkich gremlinków kontakt: 0-603-651-833 [email]fundacja@kociswiat.org.pl[/email] a w sprawie gremlinków : [email]gremlinki@kociswiat.org.pl[/email] I jeszcze dodatkowa informacja - sytuacja prawna psów jest nieuregulowana. Sprawa jest dość skomplikowana. A resztę to już osobiście z Kasią.
  14. [quote name='sacred PIRANHA']witam;-) nie wiem czy wypada dzwonic w wielka sobote wiec postanowilam najpierw napisac tutaj... konkretnie interesuje mnie jak wygląda teraz sytuacja Milki i Kiki (stan zdrowia i w miare możliwosci oczywiście charakter, problemy behawioralne) mam chetny domek:lol: blok, rodzina 4 osobowa, żadnych innych zwierzat teraz nie maja (mieli psa), wszelkie procedury adopcji sa im znane i akceptowane;)[/quote] Nie chcę psuć miłej świątecznej atmosfery, ale nie mogę nie napisać. Co do procedur adopcyjnych - to jedną z podstawowych procedur KS jest osobiste i bezpośrednie zainteresowanie się psem przez osoby zainteresowane adopcją - rozumiem, że ta procedura tym zainteresowanym nie jest znana :roll:.
  15. [quote name='Gioco']Książe Dyzmin spokojnie zniósł podróż. W domku spotkał dziewczynki, które nie przywitały go awanturą - do tej pory jesteśmy w szoku - wręcz przyjęły go z miłością i bez cienia warknięcia. [/quote] Bo Gremlinków nie można nie kochać :):loveu: No i w końcu maluch ma to na co zasługuje - swój i tylko swój fotel. To my dzięki ( ja w imienu Kasi tyż bo ona właśnie ratuje tym razem plaskatego kota) Fajne są wsystkie Gremlinki co nie ?:loveu:
  16. Teraz będzie mniej rozkosznie - przepraszam, ale zaginięcie Żaby i powrót Promyka dobiło mnie do tego stopnia, że chwilowo mam "niechęta" do ludzi, napisałam sobie i postanowiłam to wkleić także tu - bo gremlinki cieszą się popularnością i jeśli ktokolwiek z osób zaglądających tutaj będzie chciał adoptować gremlinki bo rozkoszne takie, malutkie takie no i w ogóle... to nie przeczyta najpierw bardzo uważnie Jeden tydzień i dwie nieudane adopcje to trochę za dużo. Stąd ten tekst – apel do osób zainteresowanych adopcją, któregoś z naszych podopiecznych. Drodzy Państwo – zajmujemy się zwierzętami przez człowieka porzuconymi, przez człowieka często skrzywdzonymi – zajmujemy się nimi bo lubimy to robić i kochamy zwierzęta. Nasi podopieczni, których poznają Państwo na naszych stronach internetowych – to nie wirtualne zwierzęta, to żywe i czujące istoty. Każde z nich ma swój charakter i osobowość, niektóre są bezproblemowe, niektóre sprawiają kłopoty. Jeśli zwierze sprawia kłopoty – informujemy o tym rzetelnie. Nie zatajamy prawdy o naszych podopiecznych, Jeśli zgłasza się do nas osoba zainteresowana adopcją, która uzyskuje od nas rzetelne informacje o naszym podopiecznym i mimo tego twierdzi z pełnym przekonaniem, że da sobie radę z pewnymi problemami, że będzie na psa uważać, że ma doświadczenie – staramy się w to wierzyć. Jeśli przestałybyśmy wierzyć – zatraciłybyśmy w naszej ocenie możliwość pomagania zwierzętom – bo nie ufając można zwierzęta jedynie „gromadzić”, a im więcej się ich zgromadzi tym gorsza będzie opieka nad nimi. Zwierzęciu najlepiej jest w jego własnym domu, z jego indywidualnym opiekunem – my nie jesteśmy w stanie zapewnić naszym 200 podopiecznym takich warunków jakie mogą mieć we własnych nowych domach. W ostatnich dniach zostałyśmy powiadomione o tym, że nasza podopieczna zaledwie po paru dniach pobytu w nowym domu zaginęła, osoby które ją adoptowały wiedziały, że biorą dość lękliwą i nieśmiałą suczkę, zapewniali nas, że mieli doświadczenie w opiece nad skrzywdzonymi i nieufnymi zwierzętami, że dadzą radę. Stało się co się stało – Żaba na razie się nie odnalazła i boimy się, że nigdy się nie odnajdzie. Czy zdają Państwo sobie sprawę jak bardzo to boli ? Jak bardzo boli to, że kilka miesięcy zajmowaliśmy się tą sunią, wyciągnęłyśmy z choroby, dałyśmy poczucie bezpieczeństwa, ona nam zaufała, mogła zostać pod naszą opieką do końca swoich dni, ale oddałyśmy ją do adopcji – z wiarą, że czynimy dobrze. Że poprawiamy jakość jej życia, że będzie miała tylko swojego człowieka i że będzie pod jego opieką. I co ? I oddałyśmy ją na jej własną zgubę. [B]Chcę, aby każdy z Państwa zrozumiał, nie jesteśmy jakimś tam podłym czy komercyjnym schroniskiem – jesteśmy azylem dla zwierząt, nasi podopieczni nie są niepotrzebnymi nikomu śmieciami, to nie są bezdomne zwierzęta – to są nasze zwierzęta. My je kochamy, każde z nich ma imię na które naprawdę reaguje, nie jest numerem w ewidencji, jest naszym podopiecznym z krwi i kości i za każde z tych zwierząt czujemy się odpowiedzialni. Rozstajemy się z nimi oddając je do adopcji nie po to, aby się ich pozbyć, ale po to, aby miały lepiej gdzie indziej niż u nas. Tylko taki jest powód tego, że je oddajemy, Dlatego jeśli nie są państwo przekonani o tym, że zapewnią Państwo naszemu podopiecznemu dom lepszy niż my same – proszę nie dzwońcie i nie chciejcie adoptować zwierzęcia od nas.[/B] Od kilku lat z terenu azylu nie zaginął żaden zwierzak – pomimo że azyl ten to po prostu stare gospodarstwo, a furtki i bramy są niejednokrotnie sklecone z byle czego bo brakowało pieniędzy na coś lepszego. Każdy z wolontariuszy współpracujących z azylem ma co najmniej kilka zwierząt u siebie w domu, czasem są u nas zwierzęta na domu tymczasowym – żadnej z nas od lat zwierzę nie zginęło – nie jesteśmy nadludźmi, jesteśmy po prostu ludźmi odpowiedzialnymi. To człowiek na rozum – po coś – po to, aby przewidzieć zachowanie zwierzęcia i jeśli zachowanie zwierzęcia może na nie sprowadzić kłopoty człowiek ma rozum od tego, aby temu przeciwdziałać. Zwierzę ma tylko wiarę, wiarę w nas ludzi i w nasz rozum, że pomyślimy, że nie narazimy, że zapewnimy opiekę. Dbajmy o to, aby ta wiara nie byłą płonna. Adopcja zwierzęcia ze schroniska jest dobrym uczynkiem, ale nie wtedy gdy kończy się trzy dni po adopcji – bo zwierze zaginie lub oddajemy je bo nie spełniło naszych oczekiwań. Nie rozumiem motywów ludzi, którzy będąc uprzedzeni o tym, że zwierze sprawia kłopoty wychowawcze – decydują się zapewniając ze im to nie przeszkadza i że sobie poradzą, po czym oddają je 3 dni po adopcji, nie z powodu czegoś zaskakującego, ale z powodu zachowania o którym uprzedzałyśmy i o którym wiedzieli. Jedyną rzeczą jaka przychodzi mi do głowy to, to, że ktoś uważa, że my nie mówimy prawdy informując o kłopotach, że przesadzamy bo chcemy zniechęcić do adopcji. Nie proszę Państwa – mówimy prawdę i tego samego oczekujemy od Państwa. Nie jest powodem do wstydu, przyznanie, że nie czujecie się na siłach z poradzeniem sobie z jakimś problemem w zachowaniu psa, wstydem jest twierdzić, że sobie poradzicie i poddać się po 3 dniach. To prawdziwy wstyd drodzy Państwo i krzywda wyrządzona zwierzęciu. Zastanówcie się dobrze przed adopcją – czy chcecie naprawdę zaadoptować zwierzę, czy to wyważona i przemyślana decyzja, czy jesteście w stanie zapewnić tym zwierzętom więcej niż my same – czy chcecie im dać nie tylko jedzenie i schronienie, ale przede wszystkim bezpieczeństwo, troskę a jeśli trzeba będzie i poświęcenie – swego czasu i swej wygody. Zastanówcie się dobrze i jeśli nie jesteście pewni – nie decydujcie się na adopcję naszego podopiecznego.
  17. Dziś zgodnie z planem Czupurek i Koksik pozbyły się ajek. Chłopaki zabieg zniosły dzielnie, pięknie się regenerują, lekarze wyjść z podziwu nie mogą jak szybko budują masę i lepszą formę. Na kolejnym przeglądzie były też Suzi i Ajsza. W tej chwili badania wyszły cudnie i wszystkie elementy w normie. Dziewczynki jak się jeszcze troszkę wzmocnią też będzie można wysterylizować. A Kasia taszcząc dziś kontenerki z gremlinkami - westchnęła - " gdzie te czasy że w jednym kontenerku niosło się 6 gremlinków i nie czuło się, że ma się kontener w ręku " Teraz zanieść towarzystwo do samochodu pomagał pan z lecznicy bo nie jest już tak łatwo :)
  18. Kurierzy notorycznie i nagminnie nie znajdują adresu, jeśli jest zaadresowane na Fundację to może odebrać w zasadzie tylko Kasia lub musi wiedzieć, że coś przyjdzie i zostawić pieczątkę pracownikom. Koci Świat nie jest typowym schroniskiem tam nie ma biura, wielu pracowników upoważnionych do czegoś tam - tam jest Kasia i jeszcze dwie osoby które zajmują się zwierzakami na miejscu. Najlepiej niech kurier skontaktuje się z Kasią - 0 603651833. Wielkie dzięki.
  19. Najlepiej niech teściowa zadzwoni do Kasi w takim razie i Kasia jej wszystko wyjaśni co i jak. I najlepiej też zaproś teściową do komputera niech popatrzy na psiaki najlepiej na naszej stronie - tam więcej zdjęć jest i niech się zastanowi nad tym, adopcją którego byłaby wstępnie zainteresowana. Sytuacja psów prawna jest dość skomplikowana na razie, ale wszystko objaśnimy telefonicznie. Po tak "zniszczonych" pieskach nawet młodych można się spodziewać kłopotów zdrowotnych przez całe ich życie - rozumiem, że jesteście tego obie z teściową świadome.
  20. Dziś albo jutro pojawią się aktualizacje. Dzięki wielkie za Yoko Kasia mi już dała znać zed ma wirtualnego opiekuna - dziś będę uaktualniać. Poprostu dopadły mnie inne nie zwierzęce obowiązki. Z Gremlinką ( zresztą jeszcze z kilkoma najkiepściejszymi) lekarze zdecydują co kiedy i przy jakich środkach bezpieczeństwa - poza tymi kilkoma względnie bezproblemowymi sterylizacjami - inne zabiegi będą trudniejsze i jakby nie standardowe. Lekarze zdecydują co i kiedy mamy robić, aby było najbezpieczniej.
  21. U Gremlinków względnie w porządku - przepraszamy za braki zdjęciowe i takie, aleśmy se chyba rozesłały między sobą wirusa i kompy nam się popsowały - dziś, jutro powinno być już ok. Czemu względnie w porządku - bo cholera Gremlinka i Malwinka są w ciąży i masakra. Ich operację będą strasznie ryzykowane a obydwie także nie nadają się do tego, aby donosić ciąże i rodzić siłami natury - po prostu bezsensu i tak trzeba podać narkozę i tak. Jakoś trzeba będzie je położyć na stół. Ehhh. Wizyta wtorkowa z maluchami przełożona na jutro - jutro też jakieś chłopaki co się zakwalifikują przy powtórnych badaniach może pojdą na ciachu ciachu i pozbędą się "ajek" no tak przed świetami - jajka teraz w cenie :) . Najprawdopodobniej Czupurek i może Koksik - zobaczymy.... Lekarze zdecydują czy możemy ciachać. Fibi ( Mućka) ewidentnie także zaczyna widzieć. Wpuszczanie kropli robi cuda.
  22. Garstka wieści na dobranoc - bo weekendy są dla Kasi najtrudniejsze bo mniej rąk do pracy niestety i jak mi doniosła - pada na tak zwany pyszczek i ledwo mówi. Malwinka zaczyna ewidentnie cosik widzieć. Ferbiś widzi na pewno bo jak tylko widzi butelkę z kroplami w ręku spyla jak tylko się da najszybciej:-o, Czikunia jakby troszkę lepiej. Gremlince ewidentnie spodobalo sie sikanie na łożko - sika regularnie :evil_lol: No i super wieści zwłaszcza dla takiej jednej cioci :) Promyk czyli nasz wcześniejszy podopieczny pekinek - poszedł dziś do domku. Do rodzinki z tradycjami psiowymi. Nie zjadł swoich nowych państwa, zapoznawali się z nim 2 godzinki i wziełi na rączki i pojechali do domku.
  23. Niestety to nie jest tak, że żadny Gremlinek nie jest zagrożony. Najbardziej niepokojące jest właśnie to, że u niektórych badania pokazują jakby ślady po zatruciu jakimś - problem w tym, że nie wiemy czy zostały ewentualnie zatrute. Są środki, które mogą odkładać się w organach wewnętrznych i pogarszać stan zwierzęcia w miarę upływu czasu. A np. własnie Czika tak ma - teoretycznie boczki się wygłądzają - ale badania morfologiczne są gorsze nie lepsze, Ferbiś podobnie. I oczywiście pozostaje pytanie - zatruły się czymś ( czytaj zjadły coś toksycznego pewnie z głodu tylko niektóre czy wszystkie, może być tak, że niektóre zjadły mniej i badania tego nie wykazują ale że np. ujawni się coś. Ja po Egonku nie odważe się napisać, że wszystko ok - bo Egonka widziałyśmy wszystkie w niedzielę, biegał sobie dziarsko, miałam go na rączkach - wyglądało że ok, badania nie pokazywały zagrożenia śmiercią a stało się co się stało. Na razie za mało czasu, żeby mieć pewność, że wszystko ok. Jak wiemy diagnozę lekarz stawi anie tylko na podstawie wyników, ale na podstawie wywiadu - czy sąjakieśobjawy czy nie. A jakąkolwiek wiedzę na temat tego czy ktoś wymiotuje, czy ma biegunki czy cokolwiek innego to my dopiero zaczynamy mieć, w pierwszym okresie wszelkie złe objawy mogły być z zarobaczenia, zmiany jedzenia i sposobu karmienia lub wogóle karmienia :( , z wycieńczenia itd. Podobnie morfologia - w wielu wypadkach podwyższone próby wątrobowe, poziom leukocytów itd - to mogą być zwyczajnie efekty stanów zapalnych a jamie ustnej i ogólnie wycieńczenia - z większością kazano nam się pojawić za 2 tygodnie - bo ten okres da odpowiedź czy podawanie leków i jedzenia poprawi ich stan. Z tymi z którymi widzimy, że czują się nie najlepiej - powtarzamy badania szybciej niż po 2 tygodniahc i np. właśnie Czikunia i Ferbiś ma gorsze wyniki :( a tak nie powinno być. Yoko jest w średniaczkach - czyli nie wybija się ani złym ani najlepszym samopoczuciem. Tylko tyle do powtórnych badań mogę napisać - ale mam nadzieję, że po powtórce będę mogłą u wiekszości napisac, że badania w normie no i ile przytyły ( bo mamy pozapisywaną dokładną wagę w dniu kiedy trafiły do nas :)) Przykro mi że tak mało konkretnie - ale poprostu nie chce ani wywoływac paniki, ani przedwczesnej euforii. Poprostu i na jedno i na drugi ejest za wcześnie.
  24. Kasia się cieszy, że Gremlinki zaczynają załatwiać się ładniej na spacerkach lub na podkładach ( jest coraz lepiej - stan też badany jest na podstawie ilości koopoli gdzie popadnie i tych we właściwych miejscach. Dumna była szczególnie z Gremlinki, twierdząc, że ona już wcale nie załatwia się w domciu. Wczoraj dumna matka ( czytaj Kasia) odkryła, że mały potforek zrobił sobie w krańcu łóżeczka i dumna matka trochę nie miałą gdzie spać :) W najlepszej formie jest Tycia, Dyzio, Milka i Kiki i Fruzia czyli te które były w najlepszej formie. Zadnemu nic się nie paskudzi po sterylizacji/kastracji i nie wyniknęły żadne inne kompolikację. We wtorek dalsze konsultacje i wizyty wet. Zobaczymy co się u kogo pozmieniało, czy któraś z dziewczynek będzie się kwalifikowała do sterylizacji. Najbardziej obawiamy się o Czikunię, Ferbiego, Mućkę ( Fibi), Lunkę ( Malwinkę) , Otylkę i Suzi - one teoretycznie wydaję się, że wracają do zdrowia - ale wyniki wszelkich badań pokazują, że ich walka się nie skończyła. Zakraplanie oczu wydaję się pomagać i jeśli chodzi o oczka to ich stan się poprawia, nawet wydaje nam się, że Malwinka odrobinkę zaczyna widzieć ( ale oczywiście musi potwierdzić to lekarze na wizycie kontrolnej w wyznaczonym czasie)
  25. Ta kłótnia nie ma sensu - my jesteśmy w kontakcie z karusiap zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Co do słów ockhama - powiem tylko, że bardzo to krzywdzace co piszesz. Nie znasz nas, nie byłaś u nas, sądzę że nawet nie chciało ci się zapoznać z naszą stroną, z wątkami psów którymi się opiekujemy, niektótre mająswoje atki od kilku lat. Zwyczajnie bezmyslnie i głupio krzywdzące. Nie warto poprostu z kimś takim rozmawiać kobity - dajcie spokój i tyle.
×
×
  • Create New...